Posiedziałam razem z dziewczynami w kawiarni około dwóch godzin. Cara okazała się naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało.
Pożegnałyśmy się z Carą i wraz z siostrą ruszyłyśmy w kierunku domu.
- Cara wydaję się fajna. - podsumowała spotkanie siostra.
- Zgadzam się. - przyznałam jej rację.
Po krótkiej wymianie zdań doszłyśmy do domu. Otworzyłam drzwi i pierwsza przekroczyłam próg. W przedpokoju ściągnęłam buty, sweterek oraz zostawiłam torebkę najpierw wyciągając z niej telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i doznałam szoku, aż 197 nieodebranych połączeń od Harry'ego i 43 wiadomości. Wszystko usunęłam nawet ich nie czytając.
Weszłam do salonu gdzie relaksowali się rodzice przy lampce czerwonego wina.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem i zajęłam miejsce obok mamy.
- Cześć kochanie. - odpowiedzieli rodzice, którzy również przywitali się ze swoją młodszą córką, czyli Mileną.
Skierowałam wzrok na ekran telewizora, na którym leciał program, który mnie nie za bardzo zainteresował.
- Muszę Wam coś powiedzieć. - zaczęłam i skierowałam wzrok na rodziców.
- Coś się stało? - mama od razu miała najczarniejsze myśli.
- Nie, nie. - nerwowo się zaśmiałam.
- To o co chodzi? - zapytała tato, który upił łyk wina.
- Chodzi o to, że zostałam modelką. - powiedziałam szeptem.
- Kim zostałaś? - zapytała mama.
- Modelką. - powiedziałam głośniej.
- A co ze szkołą? - zapytał tata, a mama mu potwierdziła.
- Nie wiem. Chyba zrezygnuje ze szkoły i skupie się na pracy.
- Ależ nie ma mowy! - powiedziała mama. - Masz się uczyć, a nie pracować.
- Mam prawie osiemnaście lat mam prawo decydować o moim życiu, a właśnie chce być modelką czy to Wam się podoba czy nie.
- Olivia! Koniec dyskusji! Masz się uczyć. - tato podniósł głos.
Milena spojrzała się raz na mnie a raz na rodziców. Siedziała cicho.
- Nie powiedzieliśmy nic takiego. - zaprzeczyła mama.
- Ale mieliście na myśli. Byłam dzisiaj naprawdę szczęśliwa, że dostałam tą pracę. Byłam szczęśliwa od kilku dni, ale Wy zamiast mnie wspierać to nie robicie nic w tym kierunku. Nienawidzę Was! - zerwałam się z kanapy i pobiegłam schodami na górę.
- Olivia! Czekaj! - usłyszałam głos taty.
Nie zareagowałam. Pobiegłam na samą górę i zamknęłam się w pokoju. Sunęłam po drzwiach na podłogę i schowałam twarz w kolanach.
Myślałam, że już nie będę płakała. Jednak się myliłam. Najpierw Harry, teraz rodzicie. Nikt mnie już nie kocha.
Moje policzki stawały się coraz mokrzejsze, a ja ich nie zatrzymywałam.
Harry mnie zdradził, rodzicie nie chcą abym spełniała swoich marzeń. Dlaczego mam takie ciężkie życie?
Wstałam z podłogi i delikatnie otworzyłam drzwi aby nikt nie słyszał. Po cichu przeszłam przez korytarz i weszłam do łazienki. Oparłam ręce na umywalce i spojrzałam w lustro, gdzie widziałam swoje odbicie. Co widziałam? Dziewczynę, która nie ma już siły. Dziewczynę, która nie daję rady z własnym życiem.
Otworzyłam białą szafkę obok umywalki. Wyciągnęłam małą paczkę żyletek. Tata nawet nie zauważy, bo ma ich mnóstwo.
Wsadziłam paczkę do kieszeni i opuściłam łazienkę, nadal byłam cicho. Wróciłam do pokoju znowu go zakluczając. Ponownie usiadłam na podłodze i wyciągnęłam z kieszeni żyletkę.
Ręce mi się trzęsły. Delikatnie otworzyłam paczkę, aby nie zranić się w palce. Chwyciłam żyletkę i przekręciłam ją w palcach.
Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek zrobię coś takiego, ale ja już nie daję rady.
Odwróciłam lewą rękę tak, że dobrze widziałam nadgarstek oraz niebieskie żyły.
Jeszcze raz spojrzałam na żyletkę i przyłożyłam ją do nadgarstka.
Na początku zrobiłam delikatną linię. Bordowe kropeczki pojawiły się na mojej ręce. Nie wystarczyło mi to. Było to za słabe.
Przyłożyłam mocniej i zrobiłam większą linię. Tym razem krew zaczęła płynąc szybciej. Zrobiłam jeszcze 3 głębokie cięcia. Razem wyszło pięć.
Odchyliłam głowę do tyłu i się uśmiechnęłam. Sprawiało mi to ból, ale z jednej strony pomogło.
Spojrzałam na rękę, która nadal krwawiła. Krew spływała po mojej ręce na czarne leginsy.
Kurwa co ja zrobiłam? Wreście to do mnie doszło. Jak oparzona zerwałam się z podłogi i wybiegłam z pokoju do łazienki. Odkręciłam kran i wodą przemyłam rękę, ale krew nie chciała przestać lecieć. Jestem skończoną debilką! Wyciągnęłam z apteczki wodę utlenioną oraz bandaż.
Polałam wodę na rany. Strasznie szczypało. Strasznie. Owinęłam rękę bandażem i opuściłam łazienkę.
Z powrotem weszłam do pokoju. Zapaliłam światło, ponieważ ciągle siedziałam w ciemności.
Podeszłam do szafy z której wyjęłam za dużą na mnie bluzę Jack'a Daniel's. Założyłam ją na siebie, ponieważ nie chciałam aby bandaż był widoczny.
Zeszłam po schodach. Moi cudownie rodzice ( czujecie ironię ) siedzieli nadal w salonie. Nawet na nich nie spojrzałam. Weszłam do kuchni i nastawiłam wodę na herbatę. Wyjęłam kubek do którego wrzuciłam woreczek malinowej herbaty. Usiadłam na blat kuchenny i spoglądałam w okno.
- Olivia możemy porozmawiać? - do kuchni weszli rodzice.
- Nie chce Was słuchać! - powiedziałam i w tym samym czasie zagotowała się woda.
Zeszłam z blatu i ominęłam rodziców. Wyłączyłam gaz i zalałam kubek gorącą wodą. Wymieszałam herbatę i wsypałam łyżeczkę cukru. Rodzice nadal stali w tym samym miejscu i patrzeli się ze skruchą na moją osobę. Chwyciłam kubek i opuściłam kuchnię.
Weszłam z powrotem do mojego pokoju. Herbatę odstawiłam na stolik i chwyciłam książkę. Wygodnie usadziłam się na łóżku i otworzyłam dość grubą książkę na pierwszej stronie. Zaczęłam czytać tekst pisany małą czcionką.
-------------------------------
PRZEPRASZAM ŻE DOPIERO TERAZ DODAŁAM, ALE NIE MIAŁAM CZASU ANI WENY NA PISANIE.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ