PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Pielęgniarka wjechała ze mną na oddział ratunkowy. Po około minucie pojawiła się przy mnie mama.
- Olivia? Dziecko co Ci się stało? - spytała zdenerwowana mama.
- Pobili mnie. - powiedziałam cicho.
- Kto? - dopytywała się.
- Potem Ci wyjaśnię. Nie teraz. Przepraszam. - odparłam.
- Dobrze. Zbadam Cię.
Wjechałam na łóżku do sali. Mama delikatnie i ostrożnie zbadała mnie. Po wszystkich badaniach okazało się, że jestem poobijana i mam złamaną rękę. Kamień spadł mi z serca, bo myślałam, że to coś gorszego. Rodzicielka założyła mi gips na rękę i wjechała ze mną do sali. Musiałam zostać parę dni na obserwacji. Leżałam na łóżku i patrzałam się w biały sufit. Po chwili weszła mama.
- Jak się czujesz kochanie? - spytała z troską.
- Nawet dobrze. - odpowiedziałam.
- Boli Cię coś? - znów spytała.
- Troszkę ręka. A tak to nic. - wymusiłam lekki uśmiech.
- To dobrze. Leki zaczęły działać.
Mama powoli ruszyła w stronę drzwi.
- Mamo. - powiedziałam.
- Tak? - odwróciła się i spojrzała na mnie.
- Jest Harry? - zapytałam.
- Ten chłopak co Cię tutaj przywiózł?
- Tak. - odpowiedziałam.
- Tak, jest. Czeka przed salą. - powiedziała z uśmiechem.
- Możesz go poprosić?
- Tak. Już.
- Dziękuję. - lekko uśmiechnęłam się.
Mama wyszła z sali. Znów mój wzrok powędrował na sufit. Po około dwóch minut wszedł uśmiechnięty Harry. Przesunął krzesło obok mojego łóżka i swoimi zielonymi oczami spojrzał w moje.
- Myślałam, że pojechałeś do domu. - odezwałam się.
- Nie mógłbym. Bardzo się o Ciebie martwiłem. Jak się czujesz? - przesunął się bliżej mnie.
- Dobrze. - uśmiechnęłam się. - Dziękuję. - dodałam.
- Za co? - spytał zmieszany.
- Za wszystko. Za to, że mnie tutaj przywiozłeś, za to, że martwiłeś się o mnie, za to, że pogadałeś z Taylor i za to, że jesteś. - powoli wymieniałam.
- Nie ma za co Olivia, naprawdę. - pokazał szereg swych ząbków.
Harry posiedział u mnie około godziny. Musiał już iść bo za dwie godziny ma koncert. Pożegnałam się z nim i wyszedł. Nie miałam co robić, więc postanowiłam się przespać.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Obudziłam się niezbyt wyspana. Spojrzałam na zegar wiszący w sali. Wskazywałam on 10.30. Niby długo spałam, ale nie wyspałam się. Sięgnęłam po mój telefon, który leżał na szafce. Spojrzałam na wyświetlacz. Miałam 3 nieodebrane połączenia i 2 wiadomości. Otworzyłam wiadomości. Jedna była od Livi. Przeczytałam jej treść " Co się z Tobą dzieję? Martwię się". Druga była od Harry'ego " Mogę dzisiaj Cię odwiedzić? xx". Odpisałam mu " Oczywiście, że tak :) xx ". Spojrzałam teraz na nieodebrane połączenia, wszystkie były od Livi. Postanowiłam do niej zadzwonić. Wcisnęłam zieloną słuchawkę, po dwóch sygnałach odebrała.
L: Olivia! Nareście. Gdzie Ty jesteś? Martwię się. - mówiła, bez przerwy.
O: Cześć. Milena Ci nic nie mówiła? W szpitalu jestem. - odpowiedziałam.
L: Jak to w szpitalu? - zdziwiła się.
O: Zostałam pobita.
L: Kto Cię pobił?
O: Taylor.
L: W jakim szpitalu jesteś? Zaraz u Ciebie będę.
O: Tam, gdzie moja mama pracuję.
L: Okej. Pa
Rozłączyłam się. Poprawiłam się wygodnie na łóżku. Patrzałam na sufit i zaczęło mi się strasznie nudzić. Zadzwoniłam do mamy.
M: Cześć kochanie. Jak się czujesz?
O: Dobrze. Mamo na którą masz do pracy?
M: Za 30 minut wyjeżdżam z domu. A co?
O: Przywieziesz mi jakieś gazety? Bo strasznie mi się nudzi.
M: Nie ma sprawy.
O: Dziękuję. Pa.
Skończyłam rozmawiać z mamą. Znów mój wzrok powędrował na sufit. Myślałam o Harrym. Chciałabym z nim być. Zaczynam czuć coś do niego. Coś bardziej niż zauroczenie. Miłość? Nie wiem, wydaję mi się, że tak. Chciałabym się do niego przytulić, pocałować jego malinowe usta. Chciałabym być po prostu szczęśliwa. Leżałam tak i myślałam, z 20 minut. Moje przemyślenia przerwała Livia, która weszła, a raczej wbiegła do sali. Szybko usiadła obok mnie i patrzała się pytającym wzrokiem.
- No co? - spojrzałam na nią.
- Dlaczego ta głupia debilka Cię pobiła? - zadała pytanie.
Opowiedziałam jej wszystko po kolei. Dokładnie wszystko. Od początku dnia, aż do mojego pobicia. Livia walnęła się w czoło i powiedziała " Kretynka, pożałuje tego. ". Nie powiedziałam jej, że ma zostawić ją w spokoju, bo nie posłuchałaby. Livia jest dziewczyną, która kocha swoich bliskich, jeżeli coś się stanie jej rodzinie czy przyjaciołom to uwierzcie, że Livia jest bardzo wkurzona i potrafi zrobić dużo rzeczy. Czasem nawet się jej boję.
Siedziałyśmy i gadałyśmy o wszystkim. Po 10 minutach weszła mama z policjantem. Podała mi różne czasopisma. Spojrzałam raz na nią a raz na policjanta.
- Córeczko. Musisz powiedzieć panu kto Cię pobił. - odezwała się miłym głosem mama.
Nie miałam wyboru. Policjant przedstawił się. Pozadawał kilka a nawet kilkanaście pytań, a ja musiałam na nie odpowiedzieć. W sumie to się ciesze. Taylor będzie miała przechlapane. Policjant wyszedł a mama oznajmiła mi, że przepisała mnie i Milenę do innej szkoły. Nie wiem po co, ale jak mama to ujęła " Będzie tak lepiej ". Livia posiedziała jeszcze chwilę, ale potem musiała już iść. Wzięłam jedną gazetę i zaczęłam czytać. Na jednej stronie zobaczyłam moje zdjęcie z Harrym, jak wychodziliśmy z kawiarni. Spojrzałam na nagłówek " HARRY STYLES Z NOWĄ DZIEWCZYNĄ? ".
- Jezu co za ploty. - powiedziałam w myślach.
Z nudów przeczytałam ten artykuł. Same plotki w nim się znajdowały. Czytałam następny artykuł o Selenie Gomez i Justinie Bieberze, nie dokończyłam go do końca, bo do sali wszedł uśmiechnięty Harry.
- Cześć. - uśmiechając przywitał się.
- Hej. - odwzajemniłam uśmiech.
- Jak się czujesz? - zapytał siadając przy mnie.
- Już lepiej. Przeczytaj to. - podałam mu gazetę z artykułem i naszymi zdjęciami.
Harry w skupieniu czytał słowa napisane o nas. Czytając to uśmiechał się.
- Same plotki. - podsumował. - Ale muszę przyznać, że ładnie razem wyglądamy. - pokazał swoje dołeczki.
- Harry! Oni piszą tutaj same plotki! - powiedziałam.
- Wiem. Czytałem. Ale to paparazzi nie należy się nimi przejmować. - uspokajał mnie loczek.
- Ale ja się przejmuję.
- Olivia. Nie należy, uwierz mi. - Harry złapał mnie za dłoń.
- No dobra wierzę Ci. - uśmiechnęłam się.
Harry posiedział jeszcze dłuższą czas. Śmialiśmy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Z nim nie można było się nudzić. Przed 19 loczek musiał już iść. Pożegnałam się z nim i Harry wyszedł. Ja sięgnęłam za następną gazetę i zaczęłam czytać.
--------------------------------------------------------------
NO TO 8 ROZDZIAŁ JUŻ JEST. :) MIMO, ŻE NIE BYŁO 3 KOMENTARZY TO POSTANOWIŁAM GO DODAĆ.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ NIE WIEM KIEDY DODAM.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Czekam na następny ;p
OdpowiedzUsuń