PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
*PARĘ DNI PÓŹNIEJ*
Obudziły mnie promienie słoneczne, które oświetlały mój cały pokój. Wyszłam z łóżka i podeszłam do okna. Otworzyłam je szeroko i wychyliłam się przez okno, aby powdychać świeżego powietrza. Po chwili stania, wyszłam z okna i poszłam do szafy. Wzięłam ubranie i podreptałam do łazienki. Ściągnęłam z siebie piżamę i włożyłam do kosza na brudne ubrania. Weszłam do kabiny prysznicowej. Woda wolno spływała po moim ciele, które po chwili zrobiło się mokre. Jedną ręką umyłam się swoje ciało, bo druga była jeszcze w gipsie, ale dzisiaj jadę do szpitala na ściągnięcie. Wytarłam moje ciało i nałożyłam na siebie przygotowane ubrania. Nie miałam siły ani ochoty na zrobienie makijażu, więc tylko rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Przechodząc przez pokój wzięłam telefon i udałam się do kuchni. Wchodząc do pomieszczenia zauważyłam Milenę, która zaspana jadła płatki.
- Cześć mała. - poczochrałam jej włosy.
- Ej, wiesz, że tego nie lubię. - układała je od nowa.
- Ale ja to lubię. - powiedziałam z chytrym uśmiechem.
Wyjęłam z szafki miskę i płatki oraz z lodówki mleko. Wszystko wsypałam do miseczki i usiadłam do stołu. Powolnym tempem zjadłam moje śniadanie. Naczynia włożyłam do zmywarki i poszłam usiąść do salonu. Przełączałam kanały i natrafiłam na program plotkarki. Gadali tam między innymi o Justinie Bieberze i Selenie Gomez. Gdy słuchałam wypowiedzi prezenterki mój telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go z kieszeni i przyłożyłam do ucha nawet nie patrząc kto dzwoni.
- Halo? - odezwałam się.
- Cześć córeczko. - usłyszałam głos mojej mamy.
J: O, mama. Cześć.
M: Co taka zdziwiona, że dzwonie?
J: Nie, nic.
M: Za godzinę przyjadę po Ciebie. - powiedziała rodzicielka.
J: Dobrze. To do zobaczenia. Pa - rozłączyłam się.
Odłożyłam telefon na stolik i wróciłam do oglądania telewizji. Nic ciekawego już nie było, więc przełączyłam na program muzyczny. Po godzinie w domu pojawiła się mama. Przywitałam się z rodzicielką i wsiadłam z nią do samochodu i pojechałyśmy do szpitala. Po 20 minutach jazdy byłyśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu i poszłam w kierunku szpitala. Weszłam do poczekalni a za mną mama.
- Poczekaj tu chwilę, ja zaraz wrócę. - powiedziała rodzicielka i znikła z moich oczu.
Usiadłam na krześle i patrząc na innych ludzi czekałam na mamę. Rozejrzałam się po poczekalni i zobaczyłam sylwetkę podobną do Harrego.
Wstałam z krzesła i poszłam w stronę Stylesa.
Powolnym krokiem szłam w kierunku Harrego.
Gdy byłam już blisko sylwetki krzyknęłam " Harry ". Loczek się odwrócił, odłożył swoją rękę, którą drapał się po plecach i odwrócił się w przeciwną stronę. Stałam z otwartymi oczami i nie wiedziałam co mam zrobić. Widocznie Harry mnie zlał. Chciałam już odejść, ale loczek się odwrócił i powiedział " Olivia? ". Uśmiechnęłam się i poszłam w kierunku Harrego. Harry szedł też w moją stronę.
- Cześć. - uśmiechnęłam się.
- Cześć. - przytulił mnie na przywitanie. - Co tutaj robisz? - spytał się.
- Przyszłam na ściągnięcie gipsu. A Ty?
- Wiesz mój kolega jest niezdarą i gdy robił sobie śniadanie to oparzył się wodą i przyjechałem z nim tutaj. - oparł się o ścianie.
Wyglądało to tak bardzo seksownie, gdy loczek stał tak oparty o ścianę. Ja naprawdę nie wiem co się ze mną dzieję. Nie ma dnia, godziny, minuty, sekundy abym nie myślała o Harrym. Ja się w nim po prostu zakochałam.
- Przepraszam, że się tak długo nie odzywałem, ale ciągle miałem jakieś próby i wywiady, nie miałem chwili spokoju. Przepraszam. - wyrwał mnie z moich myśleń głos loczka.
- Nic się nie stało. Rozumiem Cię. - poklepałam go po ramieniu.
- Olivia. Chcesz wpaść dzisiaj do nas? Poznasz moich przyjaciół. - zapytał się.
- Z chęcią. O której mam być?
- O 18 przyjadę po Ciebie. - powiedział, a w tym samym momencie usłyszałam głos mamy, która mnie wołała.
- Muszę już iść. Do zobaczenia. - posłałam mu wielki uśmiech i poszłam w kierunku mamy.
Weszłam razem z mamą do sali i powoli lekarz ściągał mi gips. Po 20 minutach moja ręka była już wolna. Pomachałam nią i wszystko było w porządku. Z bananem na twarzy wyszłam z sali i poszłam zobaczyć czy Harry jeszcze jest. Niestety już go nie było. Wyszłam ze szpitala i poszłam na parking, gdzie moja mama miała zaparkowany samochód. Pojechałyśmy do domu. Byłam strasznie szczęśliwa, że nie mam już gipsu. Podjechałyśmy pod dom i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu i udałam się prosto do kuchni. Wyjęłam z szafki mój kubek i naparzyłam w niej świeżą kawę. Wzięłam kubek i poszłam do mojego pokoju. Spojrzałam na zegar w pokoju i wskazywał on już 15. Podeszłam do szafy i po kilku minutach zdecydowałam się na zestaw, którą kupiła mi mama. Usiadłam na fotelu, który stał na środku pokoju i powoli sączyłam moją kawę. Jak zwykle moje myśli były przy Harrym, ale nie chciałam za bardzo marzyć bo i tak moje marzenie by się nie spełniło. Wypiłam do końca kawę, wzięłam ciuchy i weszłam do łazienki. Wzięłam długą relaksującą kąpiel. Wytarłam moje ciało i zawinęłam je w ręcznik. Na głowie rozrobiłam turban i wzięłam się za makijaż. Nałożyłam na twarz naturalny podkład, oczy podkreśliłam eyelinerem, rzęsy mocno wymalowałam tuszem oraz usta błyszczykiem. Ściągnęłam ręcznik i założyłam przygotowane ubrania. Z głowy zdjęłam turban. Wysuszyłam włosy i zrobiłam lokówką loki. Wyszłam z łazienki i poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i miałam jeszcze 30 minut na przyjazd Harry'ego. Po chwili na dół zbiegła Milena ubrana w to.
- Wychodzę. - oznajmiła.
- Weź klucze bo ja też zaraz wychodzę, a nie wiem kiedy rodzice będą. - odwróciłam się w jej stronę.
- Okej. W ogóle gdzie masz gips? - spojrzała się na moją rękę.
- Ładnie się siostrą interesujesz. Dzisiaj byłam na ściągnięcie.
- Sorki. Pa - powiedziała i wyszła przy czym lekko trzasnęła drzwiami.
Usiadłam z powrotem na sofę i patrzałam się w ekran telewizora. Po 20 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Wyłączyłam telewizor i poszłam otworzyć. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętego loczka.
- Gotowa? - zapytał.
- Sekunda. - uśmiechnęłam się.
Pobiegłam szybko na górę po torebkę i wrzuciłam do niej potrzebne rzeczy. Zbiegłam na dół i wyszłam z Harrym z domu. Zakluczyłam drzwi i klucze wrzuciłam do torebki. Poszłam usiąść do samochodu. Po chwili obok mnie pojawił się loczek i ruszyliśmy.
- Ślicznie wyglądasz. - usłyszałam komplement z ust Harrego.
- Dziękuję. - posłałam mu najlepszy uśmiech jaki umiałam. - Boję się twoich przyjaciół. - lekko spuściłam głowę.
- Dlaczego? Oni nie gryzą.
- Wiem, ale boję się, że oni mnie nie polubią. - powiedziałam.
- Polubią Cię. Obiecuję. - zobaczyłam jego białe ząbki.
Po drodze dużo rozmawialiśmy, nie zabrakło przy tym śmiechu. Po 20 minutach zatrzymaliśmy się przed ogromną, oświetloną willą.
- Serio tutaj mieszkacie? - zapytałam ze zdziwienia.
- Tak, a co? Nie podoba się? - obok mnie pojawił się Harry.
- Podoba. Ładny jest i duży. - uniosłam kąciki ust do góry.
- No wiesz mieszka w nim czterech idiotów.
- Przecież jest Was pięciu. - odwróciłam głowę w jego stronę.
- Ale ja się nie liczę. Ja jestem normalny a tamci to idioci. - zaśmiał się.
- Bardzo skromny jesteś. - posłałam mu uśmiech.
- Dziękuję. Chodź. - pociągnął mnie za rękę.
Poszliśmy w kierunku drzwi. Harry otworzył drzwi i wpuścił mnie do domu. Weszłam do środka i moim oczom ukazał się widok goniących się chłopaków.
- Zayn oddawaj mi moją marchewkę. - krzyczał jeden, który gonił tego pierwszego.
- Nie! - powiedział ten drugi i dalej uciekał.
- Oddawaj! - znów krzyknął ten pierwszy i złapał tego drugiego.
Niestety, nie mogłam nazwać ich po imieniu bo ich nie znałam.
- Moje kochanie. - powiedział ten pierwszy do marchewki, którą zaczął przytulać.- Chłopaki spokój! - krzyknął loczek.
Ja stałam jak ściana i patrzałam się na chłopaków.
- O cześć Harry i witam piękną istotę. - podszedł do mnie chłopak w czerwonych rurkach i bluzce w paski i pocałował moją dłoń.
- Cześć. - odezwałam się.
- Louis. - uśmiechnął się.
- Olivia. - również się uśmiechnęłam.
Po chwili pojawiła się pozostała czwórka.
- No więc to jest Zayn, Liam, Niall z którym byłem dzisiaj w szpitalu i Louisa poznałaś. - po kolei przedstawiał loczek.
- Olivia jestem. Miło mi Was poznać. - uśmiechnęłam się.
- Harry dużo nam o Tobie opowiadał. - odezwał się Zayn.
- Zayn cicho siedź! - powiedział Harry.
- A co mówił? Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. - dopytywałam się.
- Wiadomo. Mówił, że jesteś bardzo ładna, ciągle Cię chwalił. - powiedział.
- To miło.
Harry na te słowa z ust Zayna zaczął go gonić po całym domu.
- Spokojnie oni tak zawsze. - obok mnie pojawił się Liam.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć więc się, tylko się uśmiechnęłam.
- Jestem głodny. Idę coś zjeść. - powiedział blondyn i zniknął z polu widzenia.
Harry wraz z Zaynem ciągle się gonili. Teraz dopiero zauważył, że na wprost ciągnęły się schody na piętro.
- Nie będziemy tak stać. Chodź do salonu. - powiedział Louis.
Ruszyłam za chłopakami. Przeszłam parę metrów i moim oczom ukazał się wielki salon. Zajęłam miejsce obok Liama. Po chwili obok mnie usiadł zdyszany loczek.
- Przepraszam za niego. - zwrócił się do mnie.
- Nic się nie stało. - posłałam mu uśmiech.
Posiedzieliśmy chwilę i gadałam na różne tematy z chłopakami. Chłopacy są bardzo mili w szczególności Liam, jest najbardziej ogarnięty i można z nim w spokoju porozmawiać.
- Robimy grilla? - zapytał się Zayn.
- Taaak! - krzyknął blondyn, dopiero teraz zauważyłam, że na dłoni miał zawinięty bandaż.
- Ty się nie liczysz, bo i tak ciągle jesz. - odezwał się Harry.
- To robimy? - zadał jeszcze raz pytanie Zayn.
- Robimy. Zadzwonię po Danielle. - powiedział Liam i wstał z kanapy.
- A ja po Eleanor, a Ty Zayn zadzwoń po Perrie. - oznajmił Louis i w tym samym czasie wstali z sofy.
- Danielle, Perrie i Eleanor to są dziewczyny chłopaków. Poznasz je, są bardzo fajne i miłe. Na pewno znajdziecie jakiś temat. - powiedział Harry.
- Mam nadzieję. - uśmiechnęłam się.
- Chodź idziemy na zewnątrz. - pociągnął mnie Harry.
Wstałam z kanapy i udałam się z loczkiem na tył domu. Przechodziłam przez drzwi ogrodowe i zobaczyłam wielki basen , piękny ogród oraz z daleka altankę z grillem. Widok był zniewalający.
- Pięknie tutaj. - zachwycałam się widokiem.
Przeszliśmy przez ogród pełen kwiatów i znaleźliśmy się w altance. Usiadłam na drewnianej ławeczce i przyglądałam się jak Harry próbuje rozpalić grilla.
- No co za cholerstwo! - krzyknął Harry i nadal próbował go rozpalić.
- Daj, pomogę Ci. - wstałam z ławki i podeszłam do Stylesa.
Wzięłam od loczka rozpałkę, przy czym lekko dotknęliśmy się dłonią. Spojrzałam na Harrego i swój wzrok skierowałam na jego oczy w których malowała się radość. Po chwili otrząsałam się i wzięłam od niego rozpałkę. Wsypałam węgla do grilla i podpaliłam rozpałkę. Po 10 minutach grill był już rozpalony.
- Dzięki. - uśmiechnął się Harry.
- Proszę. - odpowiedziałam. - Pójdę zobaczyć co z kiełbaskami, a Ty pilnuj grilla. - odparłam i ruszyłam w stronę domu.
Weszłam do środka i przeszłam przez salon. Po chwili znalazłam się w kuchni, gdzie stał Niall i Liam.
- Są już gotowe kiełbaski? - zapytałam miłym głosem.
- Tak, ale próbujemy zrobić sałatkę, a nie wychodzi nam. - odwrócił się w moją stronę blondyn. - Głodny jestem. - dodał po chwili.
- Poczekaj, ja zrobię. - wzięłam od niego nóż i zaczęłam kroić pomidora.
Pokroiłam pomidora i wzięłam się za ogórka. Musiałam zrobić jej trochę dużo bo będzie nas 9 osób. Po 20 minutach sałatka była już gotowa a Liam już dawno poszedł z kiełbaskami, więc towarzyszył mi Niall, który ciągle mi coś podbierał.
- Mogę się coś Ciebie zapytać? - zwróciłam się do niego.
- Jasne, pytaj śmiało. - uśmiechnął się przy czym pokazał swoje białe, proste ząbki.
- Dlaczego ciągle jesteś głodny? - lekko się zaśmiałam.
- Mam tak od małego, ciągle jem. Jedzenie to moja miłość. - zaśmiał się.
- Tak jak moja siostra. Ciągle by jadła, a jest chuda.
- Mam z nią coś wspólnego. - spojrzał się na mnie.
- Chodź zaniesiemy sałatkę. Weź jeszcze talerze i sztuce. - wzięłam miskę na ręce.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do altanki, gdzie roznosił się zapach grillowanej kiełbaski. Położyłam sałatkę na stół i rozłożyłam naczynia, które przyniósł Niall. Gdy wszystko miałam rozłożone usiadłam na ławce i patrzałam na Harrego, który smażył kiełbaski. Upieczone kiełbaski kładł na talerz przed nami i wkładał następną porcję. Niall jako pierwszy rzucił się na jedzenie. Po 5 minutach pojawili się Zayn i Louis z trzema dziewczynami. Podeszli do altanki i z wielkim uśmiechem spojrzeli na mnie, oczywiście odwzajemniłam uśmiech.
- To jest Olivia, nowa koleżanka Harrego. - powiedział Louis do dziewczyn, przy czym podkreślił słowo koleżanka.
- Cześć jestem Danielle, a to jest Eleanor i Perrie. - podeszła do mnie dziewczyna z ładnymi falami na głowie, a ubrana była w to ( oczywiście przez kubka ) i podała mi dłoń.
- Olivia. - również podałam jej dłoń i lekko uścisnęłam.
- Ja jestem Eleanor - podeszła do mnie brunetka, ubrana w to i również podała mi dłoń.
- Olivia. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- A ja jestem Perrie. - jako trzecie podeszła do mnie blondynka, ubrana w to, która również podała mi dłoń.
- Olivia. Miło mi Was poznać. - posłałam wszystkim uśmiech.
Po mojej prawej stronie usiadła Danielle, a obok niej Liam, Eleanor i Louis, obok niego siedział Niall, a obok blondyna Perrie i Zayn. Po mojej lewej stronie zostało miejsce dla Harrego. Po 5 minutach Styles usmażył wszystkie kiełbaski i usiadł obok mnie. Wzięłam sobie na talerz jedną i ją zjadłam. Na więcej nie miałam ochoty. Rozmawiałam wszystkimi po kolei. Najbardziej spodobała mi się Danielle. Dziewczyna jest bardzo podoba do Liama, dlatego mi się z nią fajnie rozmawiało. Po dwóch godzinach poprosiłam Harrego, aby odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się z wszystkimi i umówiłam się na jutro z dziewczynami na zakupy i pojechałam do domu. 30 minut drogi i byłam już pod domem. Pożegnałam się z Harrym i weszłam do domu. W salonie siedziała Milena z rodzicami. Przywitałam się z nimi i usiadłam obok taty.
- Olivia wiesz co? - powiedziała radosna Milena.
- Słucham? - zwróciłam się do niej.
- Jestem z Nikodemem! - oznajmiła szczęśliwa.
- Szczęścia mała! - przytuliłam ją.
- Chodź pokaże Ci misia, którego dostałam od Nikodema. - pociągnęła mnie za rękę.
Weszłam schodami na piętro i udałam się za Mileną do jej pokoi. Weszłam do pomieszczenia i na łóżku zobaczyłam wielkiego misia.
- Jezu jaki słodki. - wzięłam go na ręce.
Pogadałam chwilę z Mileną i poszłam do siebie. Wzięłam z szafy piżamę i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i dokładnie się umyłam. Wyszłam z kabiny prysznicowej, wytarłam się ręcznikiem i założyłam piżamę. Położyłam się do łóżka i wzięłam telefon do ręki. Zobaczyłam, że mam nieprzeczytaną wiadomość od Harrego. Wcisnęłam klawisz pokaz i przeczytałam wiadomość :
" I jak podobają Ci się moi przyjaciele? xx Harry :* "
Odpisałam mu :
" Są bardzo mili. Polubiłam ich. Ciekawie czy oni mnie też. :* "
Nie czekałam długo, a dostałam już odpowiedź :
" Na pewno. :) Co robisz? xx "
Odpisałam :
" Leże w łóżku i zaraz pójdę spać. A ty? xx "
Po paru minutach dostałam od niego wiadomość "
" Tak samo. : ) Spotkamy się jutro? xx
Odpisałam Harry'emu, że idę jutro z dziewczynami na zakupy, ale wieczorem powinnam być wolna. Pisałam z nim jeszcze z 30 minut o wszystkim. Napisałam mu, że idę spać i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
---------------------------------------------------------------------
TROCHĘ DŁUGI TEN ROZDZIAŁ. :)
NIE BĘDĘ JUŻ PISAŁA ILE MA BYĆ KOMENTARZY, BO I TAK TO NIE DZIAŁA.
NASTĘPNY NIE WIEM KIEDY DODAM, NAJSZYBCIEJ CHYBA W WAKACJE.
PA :)))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Dalej ♥
OdpowiedzUsuń