poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 16.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


Leżąc na łóżku i myśląc spojrzałam na godzinę. Była 17.48. Miałam ponad godzinę na wyszykowaniu się. Zerwałam się z łóżka i podeszłam do szafy. Po chwili w niej stania i przebierania ubrań zdecydowałam się na miętową sukienkę, do której wybrałam srebrny pasek. Wzięłam sukienkę pod rękę i weszłam z nią do łazienki. Powiesiłam sukienkę na drzwiach. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę i pozwoliłam swobodnie spływać jej po moim ciele. Uwielbiałam, gdy woda spływała po moim ciele, zawsze mnie to relaksowało.
Dokładnie się umyłam i zakręciłam wodę. Wytarłam się ręcznikiem i ciało posmarowałam miodowym balsamem. Nałożyłam szlafrok i wzięłam się za wysuszenie włosów. Gdy włosy były już suche, końcówki podkręciłam lokówką. Włosy idealnie mi się podkręciły, z których zrobiły mi się fale
Wzięłam do ręki naturalny pokład i dokładnie rozsmarowałam go po twarzy. Powieki oczu pomalowałam złotym cieniem a rzęsy mocno tuszem. Na usta nałożyłam jeszcze różowy błyszczyk. 
Rozebrałam szlafrok, założyłam sukienkę. Gotowa wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy w celu poszukiwania butów. Po chwili w niej szperania wzięłam czarne platformy. Założyłam jeszcze kilka dodatków i podeszłam do dużego lustra, które znajdowało się w kącie pokoju.
- Olivia! Harry przyszedł. - usłyszałam głos mamy.
- Już idę. - odpowiedziałam.
Jeszcze raz zobaczyłam się w lustrze i wyszłam z pokoju. Wolno schodziłam, ze schodów, aby zrobić lepsze ujęcie. 

Dotarłam do Harry'ego i posmakowałam jego malinowych ust.
- Ślicznie wyglądasz. - usłyszałam z jego ust komplement i wręczył mi dużą, czerwoną róże.
- Dziękuję. - poczułam jak moje policzki, oblewa rumieniec.
- Idziemy księżniczko? - zapytał.
- Oczywiście książę. - odpowiedziałam i poinformowałam jeszcze mamę.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy w nieznaną mi uliczkę. Po 20 minutach marszu dotarliśmy na plażę.
- Dlaczego nie wybrałeś krótszej drogi? - zapytałam.
- Bo nie wiedziałem, że jest. - podrapał swoje piękne loki.
Zdjęłam buty i na boso szłam przez plaże, trzymając moje szczęście w ręce. 

Plaża wyglądała cudownie z zachodem słońca. 
Do 5 minutach doszliśmy do stolika, który okrążony był czerwonymi świeczkami. Wszystko wyglądało nie ziemsko.
- Pani pozwoli. - usłyszałam głos Harry'ego i odsunął mi krzesło abym mogła usiąść.
- Dziękuję. - zajęłam miejsce i przysunęłam się do stolika.
Harry usiadł naprzeciwko mnie i wyjął z lodu szampana, którego otworzył. Wlał alkohol do lampek, którą jedną podał mi. Po chwili przed nami pojawił się kelner i podstawił przede mną sałatkę z kurczakiem.
- Harry tu jest przepięknie. Naprawdę wszystko jest dla mnie? - zapytałam, patrząc w zachód słońca.

- Wszystko dla Ciebie słońce. - odpowiedział.
Wstałam z krzesła i podeszłam do niego. Rękoma złapałam jego twarz i delikatnie przejechał nimi po jego policzku. Pochyliłam się nad nim i pocałowałam jego malinowe usta. Całowaliśmy się namiętnie a zarazem delikatnie. Poczułam jak nasze języki się złączają i toczą ze sobą namiętną bitwę. Oderwałam moje usta od jego i spojrzałam mu prosto w oczy. Pocałowałam jeszcze raz i usiadłam na moim miejscu.
Zjadłam moją sałatkę i najedzona patrzałam na Harry'ego.
- Mam coś dla Ciebie. - powiedział i z kieszeni wyciągnął czerwone pudełko.
Wzięłam pudełko do ręki i powoli otworzyłam. Moim oczom ukazała się
złota bransoletka z dwoma serduszkami.
- Jeju jaka piękna, ale ja nie mogę jej przyjąć. - powiedziałam, oglądając ją.
- Dlaczego? - mina Harry'ego zmieniła się.

- Bo pewnie była droga.  - powiedziałam.
- Kochanie, nie liczy się cena. Proszę przyjmij ją, jak będzie Ci mnie brakowało to przyjrzysz się bransoletce. Proszę. - spojrzał na mnie swoimi zielonymi tęczówkami.
- No dobrze. Dziękuję. - posłał mu uśmiech.
Harry wstał z krzesła i podszedł do mnie. Założył mi na nadgarstek. Po założeniu, pocałował mnie w czoło i wrócił na swoje miejsce.

Trzymając się za ręce, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy.
- Zbieramy się? Bo robi się zimno. - przerwałam tą cudowną ciszę.
- Oczywiście kochanie. - wstaliśmy z krzesła w tym samym czasie.
 Harry zdjął z siebie sweterek i założył na moje zimne ramiona.
- Tobie, będzie zimno. - powiedziałam, bardziej się okrywając.
- Jestem przyzwyczajony. - odpowiedział mi z uśmiechem.
Założyłam sweterek i złapałam Loczka za dłoń. Po 30 minutach byliśmy przed moim domem. Harry objął mnie w talii i mocno do siebie przesunął. Położyłam moje ręce na jego szyje i patrzałam w jego duże oczy, które świeciły iskierkami. Przysunął swoją twarz do mojej i pocałował moje usta.

Po raz drugi dzisiaj nasze języki toczyły bitwę, ale ta była bardziej namiętna.
Po pocałunku, weszłam do domu i szczęśliwa weszłam do salonu, gdzie siedziała mama.
- Ładna scenka przed domem. - powiedziała mama.
- Podglądałaś?!

- Troszeczkę. - odpowiedziała zmieszana.
- Nie ładnie mamo, nie ładnie. - poklepałam mamę po ramieniu.
- Jaka śliczna. Od Harry'ego? - pokazała na moją bransoletkę.
- Tak. - odpowiedziałam z uśmiechem. - Tata śpi? - zapytałam po chwili.
- Położył się już, ja też idę spać. Dobranoc córeczko. - pocałowała mnie w policzek i poszła do swojej sypialni.
- Dobranoc. - powiedziałam i włączyłam sobie telewizor.

Byłam w trakcie oglądania " Popland " w mtv, kiedy do domu wleciała Milena i pobiegła do swojego pokoju. Wstałam z sofy i pobiegłam za nią.
Weszłam do jej pokoju. Siostra leżała na łóżku i słyszałam, że mocno płakała.
- Mała co jest? - usiadłam obok niej i gładziłam ją po plecach.
- Nikodem. - usłyszałam z jej ust.

- Co z nim? - zapytałam.
Usiadła naprzeciw mnie i zaczęła bawić się swoją kołdrą.
- Zdradził mnie rozumiesz! Zdradził. Pieprzony dupek. Ciągle mówił mnie, że mnie kocha. Bawił się moimi uczuciami. Nienawidzę go! - przytuliła się do mnie i zaczęła mocno płakać.
- Cii. Nie płacz. Nie warto. - gładziłam ją po włosach.
- Masz rację. Przez takiego debila nie będę płakać. - wytarła swoje łzy.
- Chuj mu w czoło mała. - powiedziałam moje przysłowie.
- Haha jak najbardziej.
Wstałam z jej łóżka i skierowałam się w stronę drzwi.
- Olivia? - powiedziała.
- Tak? - odwróciłam się w jej stronę.
- Będziesz dzisiaj ze mną spała?
- Taak. Pójdę tylko się przebrać i wykąpać. - powiedziałam.
- Dziękuję.
Wyszłam z jej pokoju i poszłam do swojego. Chwyciłam
piżamę i poszłam pod prysznic. Szybko się umyłam i ubrałam. Chwyciłam za telefon i poszłam do Mileny. Położyłam się obok niej i włączyłam film na laptopie.
Bo dwóch godzinach Milena zasnęła, bo jeszcze płakała, że nadal kocha Nikodema. Wyłączyłam laptopa, przytuliłam się do siostry i po chwili zasnęłam. 


*NASTĘPNY DZIEŃ*

Obudziłam się po 9. Spojrzałam się w stronę siostry, która jeszcze spała. Przykryłam ją kołdrą i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam przez okno jaka była pogoda. Ciepło się już skończyło, wróciła Londyńska pogoda czyli zimno i pochmurnie. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Postanowiłam dzisiaj wziąć długą kąpiel w wannie. Nalałam wody i wlałam olejek kokosowy oraz wrzuciłam płatki róż, które trzymam na kąpiel w wannie. Rozebrałam się i weszłam do ciepłej wody. Wygodnie ułożyłam się i zrelaksowałam się. Po 30 minutach leżenia w wannie, umyłam się i wyszłam z kąpieli. Ubrałam się i uczesałam włosy z których zrobiłam koka. Wyszłam z łazienki i poszłam zobaczyć co u Mileny. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że dalej śpi. Po cichu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni, gdzie siedzieli rodzice i pili kawę.
- Dzień dobry. - przywitałam się.
- Witaj żabko. - powiedzieli jednocześnie.
Zaparzyłam sobie świeżej kawy i usiadłam naprzeciwko rodziców. Upiłam łyk ciepłej cieczy i przyglądałam się mamie.
- O której macie samolot? - zapytałam po chwili.
- O 15. - odpowiedział tato.
- Macie czym dojechać na lotnisko? - zadałam następne pytanie.
- Prawdopodobnie pojedziemy taksówką. - odpowiedziała mi mama.
- To może ja zadzwonię do Harry'ego i odwiezie Was. A ja i Milena też pojedziemy. - zaproponowałam.
- Jeżeli to nie będzie problem.
- Nie, naprawdę nie. A co zrobiliście z samochodami?
- Mój sprzedaliśmy, a mamy czeka już we Francji. - odpowiedział tata.
- Dobrze to idę zadzwonić do Harry'ego. - z kubkiem kawy poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam IPhone do ręki i wybrałam numer Loczka. Po dwóch sygnałach odebrał.
H: Cześć słońce.
J: Cześć kochanie. Co robisz?
H: Jestem na próbie, bo jutro mamy koncert.
J: A o której skończycie?
H: Przed 14 powinienem wolny. A coś się stało?
J: Rodzicie dzisiaj wylatują do Francji i nie mają czym dojechać na lotnisko i pomyślałam, że mógłbyś ich zawieść, jeżeli to oczywiście nie jest problem.
H: Oczywiście, że nie. O 14 będę u Ciebie okej?
J: Dobrze. Kocham Cię.
H: Ja Ciebie też. Do zobaczenia.
J: Pa.
Położyłam się na łóżku i palcami przejechałam po mojej bransoletce. 

Jestem taka szczęśliwa, że nie umiem opowiedzieć jak bardzo. Mam najlepszego chłopaka na świecie. Na moje miejsce na pewno chciałabym wskoczyć nie jedna dziewczyna. 
Mam kochanych rodziców, którzy na każdym kroku pomagają mi i Milenie.
Mam kochaną siostrę na którą mogę zawsze liczyć tak samo jak na Livie. 

Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. 
Po przemyśleniach o moim życiu wzięłam na kolana laptopa i zalogowałam się na twitter'a. Zobaczyłam, że z milion osób zaczęło mnie obserwować. 
Pod moim zdjęciem i Harry'ego, które wrzuciłam w Starbucksie przeczytałam mnóstwo pozytywnych komentarzy i znalazło się parę negatywnych np " Nie pasujesz do Harry'ego ", " On jest mój a nie twój ", " Nie lubię Cię " i podobnych. Nie przejmowałam się nimi bo miałam o wiele więcej pozytywnych. Dodałam post " Będę za Wami cholernie tęsknić " i zamknęłam laptopa. Odłożyłam laptopa, a do mojego pokoju weszła Milena i usiadła obok mnie.
- Dziękuję Ci za wczoraj. - położyła mi rękę na kolanie.
- Nie ma za co, naprawdę. - odpowiedziałam.
- Jesteś najlepszą siostrą pod słońcem. - powiedziała mi komplement.
- Wiem. A powiedz mi podoba Ci się Justin?
- Trochę. - zarumieniła się.
- Widziałam na ognisku. Pasujesz do niego. - powiedziałam.
- Ta, bo sławny chłopak się we mnie zakocha.

- Harry jakoś się we mnie zakochał, a też jest sławny.
- No racja.
Zamieniałam kilkanaście zdań z Mileną, a do mojego pokoju wszedł Harry. Przywitał się ze mną oraz z moją siostrą.
- Już jest 14? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział mi.
Zamieniliśmy parę zdań i do pokoju weszła mama, oznajmując, że musimy się zbierać. Podnieśliśmy się z łóżka i wyszliśmy z mojego pokoju. Na dole Harry pomógł rodzicom zanieść walizki na bagażnika. Wsiedliśmy do
samochodu Harry'ego. Ja obok Loczka a rodzicie i Milena z tyłu.
Po 20 minutach byliśmy już na lotnisku. Pomogliśmy wziąć rodzicom bagaże i poszliśmy do odprawy. Przed odprawą mocno przytuliłam się do mamy i pożegnałam przy czym poleciały nam łzy. Tak samo było z tatą i Mileną.
- Opiekuj się Olivią. - zwróciła się mama do Harry'ego.
- Obiecuję, że się zaopiekuję. - położył jedną rękę na serce a drugą podniósł do góry.
- Dziękuję. - powiedziała mama i go przytuliła.
Pomachaliśmy rodzicom i weszli do samolotu.
- Jedziemy na zakupy? Poprawi Ci to humor. - zwróciłam się do Mileny.
- Taaak! - krzyknęła.
- Jedziesz z nami? - tym razem zapytałam się Styles'a.
- Jeżeli nie będę przeszkadzał.
- Przestań nie będziesz. - powiedziałam i wsiedliśmy do samochodu.
Po drodze opowiedziałam Harry'emu co Nikodem zrobił Mielnie. Ten uważnie mnie wysłuchał i powiedział kilka miłych słów do siostry. Po chwili byliśmy w galerii. Harry zaparkował samochód i weszliśmy do środka.



-------------------------------------------

DZIĘKUJĘ ZA CZYTANIE MOICH WYPOCIN :)

NASTĘPNY NIE WIEM KIEDY DODAM. 
KC <3


                                   MIŁEGO CZYTANIA

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 15.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



Po 23 wróciłam z Mileną do domu. Weszłyśmy po cichu do domu bo myśleliśmy, że rodzice już śpią, ale myliliśmy się. Rodzice siedzieli w salonie i pewnie czekali na nas.
- Możemy Was poprosić? - zapytała mama, kiedy nas zobaczyła.
- Już. - powiedziałam.
Ściągnęłyśmy buty i zaciekawioną miną usiadłyśmy w salonie. 

Chwilę siedzieliśmy, aż w końcu odezwała się mama :
- Musimy Wam coś powiedzieć.
- Mamy się bać? - zapytała Milena.
- Nie, chyba nie. - odezwał się do tej pory milczący tato.
- Wyprowadzamy się. - powiedziała na jednym tchu mama.
- Co? Jak to? - podniosłam głos.
- Nie Wy. My z tatą.
- A co z nami? - zapytała Milena i spojrzała się na mnie.
- Wy zostajecie tutaj. Olivia za dwa miesiące ma osiemnastkę, więc jest już prawie pełnoletnia. Będziemy przesyłać Wam co miesiąc dużą kwotę pieniędzy na rachunki oraz na wasze zachcianki. - mama złapała tatę za dłoń.
- Gdzie się wyprowadzacie? Po co? - zadawałam pytania.
- Do Francji. Dostaliśmy tam najlepszą prace jaką mogliśmy sobie wymarzyć. Ja w najlepszym szpitalu na świecie, a tata jako inżynier w najlepszej firmie. Wybaczcie dzieci, ale zawsze o takiej pracy marzyliśmy.
- Jeżeli jest to Wasze ostateczne słowo to chyba nie mamy nic do powiedzenia. - spojrzałam się na Milenę.
- Dziękujemy Wam. Bardzo, ale to bardzo Was kochamy. - powiedział tato i razem z mamą nas przytuli.
- Kiedy wyjeżdżacie? - zapytała siostra po uścisku.
- Za dwa dni.
- Będziemy tęsknić. - powiedziałam i po raz kolejny przytuliłam rodziców.
- My jeszcze bardziej. - odezwał się tato.
Wstaliśmy z kanapy i chcieliśmy już iść do swoich pokoi, kiedy zatrzymał nas głos mamy :
- Poczekajcie jeszcze chwilę.
Wróciliśmy do salonu i usiedliśmy na nasze poprzednie miejsce.
- Jak się urodziłyście to z tatą założyłyśmy Wam konto. Dzisiaj dostaniecie do nich kartę oraz pin. Każda z Was ma osobne konto. Jest tam naprawdę dużo pieniędzy. - powiedziała mama i podała mi i siostrze kartę oraz na karteczce pin.
- Naprawdę dziękujemy. - powiedziałam i dałam im buziaka w policzek.
- Dobranoc. - powiedziałam i weszłam schodami do góry.
- Dobranoc kochanie. - powiedzieli rodzice.
Milena została jeszcze w salonie.
Weszłam do swojego pokoju, wzięłam majtki oraz za duża
bluzkę taty i poszłam do łazienki. Wzięłam odprężający prysznic, założyłam piżamę i położyłam się do ciepłego łóżka. Prawie zasypiałam, gdy usłyszałam mój telefon, który informował mnie, że ktoś dzwoni. Wzięłam telefon do ręki i przeczytałam nazwę " Harry :* " odebrałam i przyłożyłam urządzenie do ucha
J: Hallo?
H: Cześć śpisz?
J: Nie. Co się stało, że dzwonisz o tej godzinie?
H: Nic, stęskniłem się. Spotkamy się jutro?
J: W sumie to dzisiaj.
H: Widzisz jak ja Cię dawno nie widziałem.
J: Tak, kochanie spotkamy się.
H: To dobrze. Nawet nie wiesz jak ja umieram z tęsknoty.
J: Przeżyjesz. To gdzie? W parku?
H: Tak.
J: To do zobaczenia.
H: Dobranoc kochanie.
J: Dobranoc.
Rozłączyłam się, położyłam telefon obok mojej głowy i po chwili zasnęłam.


NASTĘPNY DZIEŃ

Obudziłam się po 10. Założyłam szlafrok i zeszłam do kuchni. Wchodząc do kuchni myślałam, że ktoś w niej siedzi, ale myliłam się nikogo w niej nie było. Poszłam z powrotem na górę i weszłam do wyremontowanej sypialni rodziców. Lekko zapukałam i weszłam do pomieszczenia. Zobaczyłam rodziców, którzy siedzieli przy szafie i pakowali się do wyjazdu.
- Mogę Wam pomóc? - zapytałam stojąc w drzwiach.
- Jeżeli chcesz to oczywiście. - odpowiedziała mama.
Usiadłam obok mamy i zaczęłam pakować jej ubrania do walizki. 

Głęboko w szafie znalazłam album.     
Wzięłam album do ręki i otworzyłam na pierwszej stronie. Zobaczyłam uśmiechniętą dziewczynkę, która przypomniała Milenę.
- To jest Milena? - zapytałam mamy.
- To jesteś Ty słońce. - odpowiedziała uśmiechając się.
- Ja? Byłam podobna do Mileny.
- Kiedyś tak. Po wyglądzie nie rozróżniłabym Was, ale po charakterze tak.
- Jakie byłyśmy? - zapytałam zaciekawiona.
- Ty byłaś bardzo spokojnych dzieckiem, a Milena bardzo energetycznym. Wszędzie Milena musiała być, a Ty zawsze spokojnie siedziałaś i bawiłaś się lalkami. - odpowiedziała.
Obejrzałyśmy do końca zdjęcia i pomogłam dalej pakować mamy ubrania.
- Mamo mogę Wam dzisiaj kogoś przestawić? - spojrzałam raz na mamę a raz na tatę.
- Chłopaka? - zapytała tata.
- Zgadłeś. - posłałam mu uśmiech.
- Oczywiście, że możesz. - powiedziała mama.
Dałam mamie buziaka w policzek i poszłam do siebie. Otworzyłam drzwi balkonowe i poczułam jak ciepło z ze wewnątrz muska moje ciało. Jak na Londyn pogada była fantastyczna. Podeszłam do szafy i wybrałam
ubranie. Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrana oraz wymalowana zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie tosty z serem, które szybko pochłonęłam. Spojrzałam na zegar wiszący w kuchni. Wskazywał on 12. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer Harry'ego. Po dwóch sygnałach odebrał.
J: Cześć o której się spotkamy?
H: Cześć kochanie. Jestem wolny od rana do wieczora.
J: No to za 20 minut w parku?
H: Okej. Do zobaczenia.
J: Pa.
Rozłączyłam się i poszłam do przedpokoju. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Poszłam w stronę parku, gdzie miałam spotkać się z moim chłopakiem. Po 15 minutach dotarłam na miejsce spotkania. Usiadłam na ławce i czekałam na Hazze. Po dwóch minutach zobaczyłam zbliżającego się chłopaka. 

Wstałam z ławki i poszłam w jego kierunku.            
Gdy Loczek zobaczyłam, że idę w jego kierunku, od razu na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech oraz rozłożył ręce aby mnie przytulić. Dotarłam do niego i mocno wtuliłam się w jego tors. Stojąc tak na ulicy i przytulając się, zobaczyłam paparazzi, które zrobiło nam zdjęcie.
- Jutro będziemy w gazecie. - oderwałam się od Harry'ego i wskazałam palcem na fotografa.
- Będę miał co czytać. - uśmiechnął się.
Loczek złączył nasze palce razem i poszliśmy przed siebie.
- Gdzie idziemy? - zapytałam.
- Do starbucks'a? - zaproponował.
- Okej. - powiedziałam i ruszyliśmy do znanej nam kawiarni.
Idąc w Starbucks'a spotkaliśmy fanki, które chciały zdjęcie oraz autograf Harry'ego. 

Poszłam kawałek dalej, aby nie przeszkadzać w robieniu zdjęć. Z daleka przyglądałam się Harry'emu, który miał bardzo dobry kontakt z fankami. Przyglądając się tak podeszła do mnie około jedenastoletnia dziewczynka z bluzką One Direction.
- Mogę prosić o autograf? - zapytała z bardzo miłym głosem.
- Mnie? - zdziwiłam się.
- Tak. Jesteś dziewczyną Harry'ego. Lubię Cię za to, że kiedy widzę Was razem Harry się uśmiecha. Jesteś najlepszą dziewczyną. - powiedziała, stojąc przede mną z zeszytem i długopisem.
- Dziękuję. - posłałam jej uśmiech.
- Podpiszesz mi się? - przesunęła zeszyt w moją stronę.
Wzięłam zeszyt do ręki. Otworzyłam na pustej stronie i napisałam 

" Dla najlepszej fanki One Direction.
                                 Olivia.xx 
  P.S Jesteś wielka mała. "
- Dziękuję. - wzięła do rąk swój zeszyt i poszła w kierunku Harry'ego.
Po 10 minutach dołączył do mnie Harry i powiedział, że możemy już iść. Poszliśmy kawałek do kawiarni i poczułam, że muszę się odwrócić. Odwróciłam się i zobaczyłam na ławce tą dziewczynkę, która prosiła mnie o autograf. Wydawało mi się, że płakała.
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę. - powiedziałam do Harry'ego i pobiegłam do dziewczynki.
- Mała co jest? - spytałam siadając obok mnie.
- Przepychałam się aby zdobyć autograf Harry'ego, ale nie udało mi się. - powiedziała i przytuliła się do mnie.
Objęłam małą ręką i spojrzałam na Harry'ego, który stał kawałek od nas i nam się przyglądał.
- To była moja jedyna szansa. Nigdy nie byłam na ich koncercie, bo nie mam za dużo pieniędzy. To było moje marzenie, aby ich zobaczyć i dostać autograf. - oderwała się ode mnie i wytarła swoją łzę, która popłynęła po jej policzku.
Spojrzałam się na Harry'ego i kiwnęłam mu głową aby tutaj przyszedł. Po 10 sekundach Styles był obok nas.
- Harry proszę daj jej autograf i zrób sobie z nią zdjęcie. - powiedziałam.

Dziewczynka spojrzała się na mnie i posłała mi szczery uśmiech, podała Harry'emu zeszyt, który został wypełniony przez jego podpis. Zrobiłam mu i dziewczynce zdjęcie i oddałam jej telefon.
- Z Tobą też chce. - zwróciła się do mnie.
Podała Harry'emu swój telefon, który zrobił nam zdjęcie. Przytuliliśmy dziewczynkę i poszliśmy do kawiarni.
- Bardzo fajna dziewczynka. - powiedziałam do Harry'ego.
- Tak. Uwielbiam takie fanki. - powiedział.
- Szkoda, że ona nie może być na waszym koncercie. Powiedziała mi, że ją nie stać. - trochę posmutniałam.
- Czekaj. - powiedział Loczek i pobiegł do dziewczynki.
Stałam i przyglądałam się o co chodzi. Harry powiedział coś małej, która się do niego przytuliła. Loczek wrócił do mnie i powiedział, że dał jej bilet na koncert, który jest za dwa dni w Londynie.
Po chwili spaceru doszliśmy do kawiarni. Zamówiłam koktajl bananowy, a Harry koktajl o smaku mango. Usiedliśmy do stolika i pijąc nasze koktajle rozmawialiśmy.
- Moi rodzice się wyprowadzają. - powiedziałam biorąc łyk koktajlu.

- Gdzie? - zapytał.
- Do Francji, prawdopodobnie na stałe.
- A co z Tobą i Mileną?
- Zostajemy tutaj. Za dwa miesiące będę pełnoletnia, więc Milena może być pod moją opieką. - powiedziałam.
- Już myślałem, że Cię stracę. - złapał mnie za dłoń.
- Nie stracisz. - przysunęłam się do niego i wyciągnęłam z kieszeni telefon.

       
 Siedząc obok Harry'ego i śmiejąc się z jego min. Podniosłam telefon do góry aby zrobić nam zdjęcie. Loczek zobaczył mój zamiar i pocałował mnie w policzek w tym samym czasie cyknęłam nam zdjęcie. Odwróciłam w naszą stronę telefon i zdjęcie wrzuciłam na twitter'a z podpisem " Kocham Cię "
Wypiliśmy nasze koktajle i wyszliśmy z kawiarni.
- Idziemy do mnie. Przedstawię Cię moim rodzicom. - powiedziałam do Loczka.
- Okej. - powiedział i złapał mnie za dłoń.
Znowu zrobiliśmy sobie krótki spacer i po 30 minutach byliśmy pod moim domem. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli moi rodzicie i oglądali film na dvd.
- Mamo, tato. To jest Harry mój chłopak. - powiedziałam do rodziców.
- Dzień dobry. Jestem Harry. - powiedział Loczek i podał mojemu tacie dłoń.
- Dzień dobry. Jestem Monika a to jest mój mąż Chris.
- Miło mi państwa poznać. - odezwał się Harry z uśmiechem.
- Olivia chyba już Tobie wspomniała, że się wyprowadzamy. Mam nadzieję, że zaopiekujesz się moją córką. - powiedział tato.
- Oczywiście proszę pana. Mogę obiecać, że Olivii nie stanie się żadna krzywda.
- Trzymam Cię za słowo. - tata zajął swoje poprzednie miejsce.
- Chcecie się czegoś napić? - zapytała mama.
- Możesz zrobić nam herbaty, my pójdziemy do mnie. - powiedziałam i złapałam Harry'ego za rękę i ruszyliśmy do mojego pokoju.

Weszliśmy do mnie i zajęliśmy miejsce na moim łóżku.
- Kto to? - wskazał na
zdjęcie ślubne.
- Moi rodzice. - posłałam mu uśmiech.
Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy, kiedy do pokoju weszła mama i przyniosła nam ciepłej herbaty. Oczywiście została z nami i zaczęliśmy również z nią rozmawiać. Ucieszyłam się, że Harry szybko złapał kontakt z moją mamą. Po 20 minutowej rozmowie moja mama wyszła z pokoju, a ja sama zostałam z Harry'm.
- Porywam Cię dzisiaj o 20. - odezwał się Harry, po krótkiej chwili milczenia.
- Gdzie?
- Niespodzianka. - posłał mi uśmiech.
- Ej no! - walnęłam go w ramię.

- Ała to bolało. - zaczął masować miejsce w które go walnęłam.
- Miało. - pokazałam mu język.
- Ach tak.
Złapał mnie wokół tali i przerzucił mnie tak, że ja leżałam pod nim. Nie wiedziałam co się dzieję, aż Harry nie zaczął mnie gilgotać. Akurat dobrze trafił, bo na brzuchu mam łaskotki.
- Harry... Proszę.. Przestań. - prosiłam go przez śmiech.
Po chwili Harry zszedł ze mnie i przestał mnie łaskotać.
- Ja będę się zbierał. Przyjdę po Ciebie przed 20. - powiedział i zbierał się do wyjścia.
Zeszliśmy na dół i odprowadziłam Loczka pod same drzwi. Pożegnaliśmy się słodkim buziakiem i poszłam do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice. Usiadłam po środku rodziców i przeniosłam mój wzrok na ekran telewizora.

- Bardzo miły jest ten twój Harry. - powiedziała mama.
- Wiem. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nadaje się na zięcia.
- Jezu mamo, my jesteśmy za młodzi. - powiedziałam.
- Ale ja tylko mówię.
- Jak chcesz, a tak w ogóle to gdzie jest Milena?
- Wyszła gdzieś. - odpowiedziała rodzicielka.
30 minut później poszłam do siebie i jak zawsze włączyłam płytę Eminem'a.


-------------------------------------------

NO WIEC JEST 15 ROZDZIAŁ. 
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA TE WSZYSTKIE KOMENTARZE ORAZ ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ. NAPRAWDĘ DUŻO TO DLA MNIE ZNACZY.
KC <3



                                       MIŁEGO CZYTANIA

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 14.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


Nasz autobus podjechał na przystanek. Kupiłyśmy bilety i zajęłyśmy miejsce. 
20 minut później byłyśmy już pod willą chłopaków. Przycisnęłam dzwonek i czekałam aż ktoś nam otworzy. Kilka sekund później drzwi się otworzyły a w nich ujrzałam Liam'a.
- Cześć. - przywitałam się.
- Hej. Wchodźcie. - spojrzał na Livię i zaprosił nas do środka.
- To jest moja kuzynka Livia. Livia to jest Liam. - przedstawiałam ich.
Livia nie chętnie podała Liam'owi rękę, ale najważniejsze, że podała. Weszłyśmy do salonu i przywitałam się z Zayn'em i Perrie, którzy tam siedzieli.
- Livia usiądź tutaj,a ja pójdę do Harry'ego. - wskazałam na sofę i schodami poszłam na górę.
Weszłam do pokoju Loczka i zobaczyłam puste łóżko. Stanęłam na środku pokoju i ujrzałam sylwetkę Styles'a na balkonie. Podeszłam do niego od tyłu i mocno się w niego wtuliłam. Harry się odwrócił, objął mnie w tali i mocno przytulił do swojego torsu. Przywitałam się z nim i usiadłam na jego łóżku.
- Jak tam kacyk? - zapytałam z uśmieszkiem.
- Dalej trzyma. - odpowiedział i położył się na łóżko. - O czym wczoraj gadałaś z Niall'em? - zapytał.
Opowiedziałam mu wszystko z konkretami. Harry uważnie słuchał mojej wypowiedzi. 

Skończyłam mówić, a w tym samym czasie ktoś zapukał do drzwi. Styles powiedział " proszę ", i do pokoju weszła Livia.
- Nareście Cię znalazłam. Dlaczego zostawiłaś mnie z tymi głupkami? - zapytała obudzona.
- Co zrobili?
- Zachowują się jak dziecko. - powiedziała.
- Wiem. Livia to jest Harry. Harry to jest moja kuzynka Livia. - przedstawiłam ich.
Podali sobie ręce i Harry usiadł obok mnie, a Livia na fotelu obok balkonu.
- Co dzisiaj robimy? - zapytała Livia.
- Nie wiem. - powiedziałam.
- Kochanie, nie zostaniesz ze mną? - zrobił smutną minę Loczek.
- Przepraszam, ale obiecałam, że dzisiaj spędzę dzień z Livią. - odpowiedziałam.
Wstałam z łóżka Harry'ego i ruszyłam w kierunku drzwi.
- Może dzisiaj wieczorem zrobimy ognisko? Przyjdziesz razem z Livią. - zaproponował Harry. - Zrobimy sobie ognisko i wypijemy po zimnym piwie. - dodał
- Co Ty na to Livia? - zwróciłam się do kuzynki.
- Okej. Zimne piwo wypiłabym sobie. - uśmiechnęła się.
- Jesteś nie pełnoletnia. - powiedziałam.
- Za miesiąc mam osiemnastkę.
- To jeszcze miesiąc poczekaj. - powiedziałam z chytrym uśmieszkiem
- No, ale Olivia! Ty też nie jesteś pełnoletnia, a pijesz. Pewnie też masz ochotę na zimne piwo. - powiedziała.
- No dobra. Zgadzam się. - poddałam się.
- Kocham Cię. - powiedział i wstała z fotela.
- Kochanie, przyprowadź też swoją siostrę jak chcesz. - odezwał się Loczek.

- Ale ona pewnie będzie chciała przyjść ze swoim chłopakiem. - odpowiedziałam, opierając się o drzwi.
- No to niech z nim przyjdzie.
- No okej, zapytam się jej. - chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi.

Wyszłam z pokoju, a za mną ruszyła Livia oraz Harry. Schodząc po schodach Livia była akurat przy pokoju Niall'a, który wychodził z pokoju.
- O cześć. - przywitał się blondyn.
- Hej. - odpowiedziałam i ruszyłam schodami na dół.
- Jestem Niall, a Ty jak masz na imię? - podał rękę mojej kuzynce.
- Livia. - odwzajemniła uścisk i się uśmiechnęła.
Zaraz, zaraz... Livia się uśmiechnęła i podała normalnie rękę Niall'owi. Coś mi się zdaję, że Horan'ek spodobał się mojej kuzynce. Nareście, będzie chodziła uśmiechnięta.
- Livia chodź, bo zaraz mamy autobus. - poganiałam kuzynkę, która nadal stała na górze i patrzała się na Niall'a.
- No już idę. - odparła i z niechęcią zeszła na dół.
Ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu chłopaków. Pożegnałam się z Harry'm i ruszyłam z Livią w kierunku przystanku autobusowego.
- Przyznaj się, że spodobał Ci się Niall. - powiedziałam, gdy usiadłyśmy na ławce, obok przystanka.
- Przystojny jest. - na jej policzkach pokazał się lekki rumieniec.
- I fajny. Poznasz go dzisiaj. - dodałam.

- No bo ja mu się spodobam, na pewno.
- Już mu się spodobałaś. - szturchnęłam ją w ramię.
- Wątpię. - złapała się za ramię, gdzie ją szturchnęłam. - Ała, boli. - dodała i zaczęła masować obolałe ramię.
- To nie wątp, bo dostaniesz mocniej.
Livia już nic nie mówiła, tylko patrzała się w jedno miejsce i pewnie myślała o Niall'u. Przyjechał nasz autobus i pojechałyśmy do mnie.

Weszłam do domu, nalałam w kuchni soku i poszłyśmy do mnie.
- Zaraz będę musiała iść się przebrać do domu. - powiedziała Livia i upiła łyk soku.
- Mamy ten sam rozmiar ubrań, możesz wziąć coś mojego. - powiedziałam.
Livia wstała z mojego łóżka i podeszła do mojej szafy, w której przebierała i oglądała moje ubrania. Po chwili dołączyłam do niej i razem z nią przeglądałam. Po 20 minutach grzebania w mojej szafie wybrałam idealny
zestaw oraz Livia wybrała coś dla siebie.
- Łazienka jest wolna. Tam masz kosmetyki i wszystko co jest Ci potrzebne, ja pójdę na chwilę do Mileny. - mówiłam, układając moje ubrania na łóżku.
- Okej. - odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
Wyszłam z pokoju i poszłam do sypialni siostry. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam siostrę oraz Nikodema oglądających film.
- Harry Was zaprasza na wieczorne ognisko. Idziecie? - powiedziałam stojąc w drzwiach.
- Idziemy? - zapytała Milena, Nikodema.
- Możemy iść. - odpowiedział jej chłopak.
- Idziemy. - zwróciła się siostra do mnie.
- O 19 mamy autobus, więc streszczajcie się, bo jest po 17. - powiedziałam i zamknęłam drzwi od jej pokoju.
Wróciłam do swojego i włączyłam do odtwarzacza płytę Eminem'a. Kocham tego człowieka, jest dla mnie wzorem do naśladowania.
Usiadłam na łóżku i wsłuchując się w tekst piosenki, czekałam na swoją kolej do łazienki. 20 minut później z łazienki wyszła gotowa Livia.
- Nareście. - powiedziałam i wzięłam swoje ubrania do ręki.
- Palić mi się chce. - powiedziała Livia.
- Co Ci się chce? - zapytałam, bo myślałam, że nie dosłyszałam.
- No palić.
- Od kiedy Ty palisz? - zapytałam.
- A no widzisz od jakiegoś miesiąca, może i dłużej. - odpowiedziała.
- Super, że wiem. Jeżeli chcesz palić to otwórz okno. - odparłam i weszłam do łazienki.
Ubrania położyłam na szafkę. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
- Dlaczego Livia nie powiedziała mi, że pali? Ona dobrze wie, że to szkodzi zdrowiu, ale co ja jej będę tłumaczyła za miesiąc ma osiemnastkę jest prawie dorosła. Nie będę jej układała życia. - myślałam, jednocześnie myjąc ciało.
Umyłam się dokładnie oraz wytarłam mokre ciało. Włosy wysuszyłam. Oczy podkreśliłam eyelinerem oraz rzęsy pociągnęłam mocnym tuszem. Ubrałam się i wyszłam z pokoju.
- Która godzina? - zapytałam Livi, która siedziała na moim łóżku i grzebała w swoim telefonie.
- 18.20. - odparła.
- Idę zobaczyć do Mileny. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Weszłam do pokoju Mileny i zobaczyłam siostrę już
ubraną oraz Nikodema.
- Za 10 minut wychodzimy. - powiedziałam.
- Okej. - odpowiedziała Milena i wyszłam z pokoju.
Wróciłam do pokoju i powiedziałam do kuzynki :
- Chodź już do salonu.
- Okej. - podniosła się z łóżka i zeszłyśmy na dół.
Zeszłyśmy do salonu i zajęłyśmy miejsce na kanapie. Siedząc i rozmawiając zorientowałyśmy się, że Milena i Nikodem stoją nad nami.
- Idziecie Wy czy nie? - zapytała Milena.
- No tak. - powiedziałam i podniosłyśmy się z kanapy.
Założyliśmy buty i wyszliśmy z domu. Po drodze zadzwoniłam do mamy, aby poinformować ją, że nie ma nas w domu. 

Doszliśmy na przystanek i musieliśmy poczekać 5 minut na autobus. Podjechał nasz pojazd i weszliśmy do środka, kupując bilety. Zajęliśmy miejsca i pojechaliśmy do willi chłopaków. Wyszliśmy z autobusu i poszliśmy w stronę ich domu.
Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Zadzwoniłam na dzwonek i czekaliśmy, aż ktoś nam otworzy. Po chwili w drzwiach pojawił się Harry.
- Cześć. - przywitał się.
- Cześć. - powiedzieliśmy równo i weszliśmy do środka.
Dałam buziaka w usta Harry'emu i poszliśmy w głąb domu.
- Jeezu jestem w domu One Direction! - usłyszałam pisk Mileny.
- Siedź cicho. - skarciłam ją.
- Wszystko jest już przygotowane. Chłopacy pojechali po swoje dziewczyny, a Niall w ogródku męczy się z rozpaleniem ogniska. - odezwał się Harry, który nalewał w kuchni nam wody.
- To może ja pójdę mu pomóc. - powiedziała Livia i wyszła z kuchni.
- Uu coś tu wyczuwam. - powiedziałam i spojrzałam się na Harry'ego.
Harry uśmiechnął się i postawił przed nami szklanki z wodą.
- A no właśnie. To jest Nikodem, Mileny chłopak. - zwróciłam się do Loczka. - A to jest Harry, mój chłopak. - tym razem do Nikodema.
Chłopacy podali sobie ręce.    

Loczek zajął miejsce obok mnie i złapał mnie za dłoń. Oczywiście pozwoliłam aby nasze palce się złączyły. Uwielbiam jego dłonie, które są duże i zarazem bardzo delikatne. Lubię, gdy łapię mnie za moją dłoń, zawsze tak delikatnie mnie ściska.
- Ognisko gotowe. - oznajmił Niall, który wszedł do kuchni.
- Idziemy? - zapytał Harry.
- Tak. - wstałam z krzesła i włożyłam moją szklankę do zlewu.
- Niall mam do Ciebie prośbę. - powiedziała Milena.
- Słucham? - uśmiechnął się blondyn.
- Dasz mi swój autograf? - zapytała z maślanymi oczami.
- Oczywiście.
Milena wyciągnęła z torebki swój zeszyt z informacjami o One Direction.
- Directioner? - spytał Niall, kiedy oddał już jej zeszyt.
Milena pokiwała głową na tak. 

Wyszliśmy z domu i weszliśmy do ogródka, gdzie zostało rozpalone ognisko. Doszliśmy do ogniska, przy którym siedziała Livia. Wokół źródła ognia były rozłożone koce. Jeden koc od razu został zajęty przeze mnie i Harry'ego, a drugi przez Milenę i Nikodema. Niall stał nad nami i nie wiedział co miał ze sobą zrobić, w końcu usiadł obok Livi. No muszę przyznać, że pasują do siebie.
- Pójdę po gitarę. - odezwał się Niall, po chwili milczenia i wstał z koca. - A i zapomniałem powiedzieć, że przed 21 dołączy do nas Justin. Może Harry? - dodał.
- Jasne. - odezwał się Loczek.
Niall poszedł po gitarę, a ja wtuliłam się w tors Harry'ego.
Leżałam tak wtulona w Loczka i do ogrodu wpadli Zayn, Liam, Louis, Danielle, Perrie i Eleanor. Przywitali się z nami po kolei i zajęli miejsce na wolnych kocach. 

Nikodem szybko zaczął rozmawiać z chłopakami na swoje męskie tematy.
Niall wrócił z gitarą i zaczął grać melodię do znanej przeze mnie piosenki Little Things.
- Idę po piwo. Kto chce? - Loczek wstał z koca.
- Ja. - jako pierwsza odezwała się Livia.

- Ja też. - odezwał się Malik.
- To przyniosę dla wszystkich. Kochanie chcesz też? - zwrócił się do mnie.
- Nie wiem. - odezwałam się.
- Jutro jest sobota, masz wolne od szkoły. - namawiał mnie.
- A macie jakieś smakowe? - zapytałam.
- Mamy cytrynowe, jabłkowe i malinowe. Jakie chcesz?
- Cytrynowe. - uśmiechnęłam się.
- Już się robi. - skierował się do domu.
Spojrzałam na siostrę, która zrobiła maślane oczy, że też chce.
- Kochanie? - krzyknęłam do Hazzy.
- Tak? - odwrócił się w moją stronę.
- Zrobisz Milenie słabego drinka? Bo za piwem nie przepada. - poprosiłam.
- Jasne. - uśmiechnął się.
- Ale słabego. Dziękuję. - powtórzyłam.
- Tylko nie mów nic rodzicom. - zwróciłam się do Mileny.
- Tak, tak. - przewróciła oczami.
Ognisko trwało w miłej atmosferze, Louis ciągle żartuje. Każdy jest uśmiechnięty, że może wieczór spędzić wśród znajomych. 

Mam nadzieję, że wszyscy mnie polubili, że nie przeszkadza im to, że jestem z Harry'm. Uwielbiam wszystkich tak samo, każdy jest wyjątkowy na swój sposób.
Harry przyniósł nasze trunki i podał je każdemu. Z powrotem usiadł obok mnie i złapał mnie wokół talii.
- Gramy w butelkę? - zaproponował Niall.
- Tak. - powiedziała za wszystkich Perrie.
Niall szybko wypróżnił swoje piwo i położył butelkę na środku.
- Kto kręci? - zapytał.
- Ty zaproponowałeś, Ty kręcisz. - uśmiechnęłam się.
Jak powiedziałam, tak Niall zrobił. Zakręcił butelką, która wypadła na Danielle.
- Pytanie czy zadanie? - blondasek zapytał się Dan.
- Zadanie. - bez zastanowienia odparła.
- Wskocz do basenu. - powiedział z chytrym uśmieszkiem.
Danielle wstała z koca i podeszła do basenu. Spojrzała się na nas, uśmiechnęła i wskoczyła do zimnej wody, która była w basenie. Wyszła cała mokra i powiedziała do Liam'a :
- Kochanie. Dasz mi jakieś ubrania?
- Oczywiście, chodź.
Para poszła do domu, a my musieliśmy poczekać na Dan, która miała teraz zakręcić. Po chwili czekania przyszła sucha Danielle ubrana w za dużą bluzę Liam'a. Zajęła swoje miejsce i zakręciła butelką, która wypadła na mnie.
- Pytanie czy zadanie? - zapytała.
- Pytanie. - odpowiedziałam.
- Co podoba Ci się w Harry'm?
Spojrzałam się na Harry'ego, który czekał na moją odpowiedź.
- Jego loczki, uśmiech, oczy, że nie musi udawać nikogo, zawsze się o mnie troszczy, jego duże i delikatne ręce, charakter. Ogólnie to wszystko. - powiedziałam.
Za moją wypowiedź, dostałam od Harry'ego buziaka w policzek.

Wzięłam butelkę do rąk i zakręciłam. Wypadła na Perrie.
- Pytanie czy zadanie? - zadałam pytanie, które każdy zadaje.
- Zadanie.
- Hm... wypij pół szklanki wódki. - uśmiechnęłam się.
Perrie wzięła do ręki szklankę i wódkę, które były obok niej. Nalała wódki i jednym tchem ją wypiła.
Graliśmy 30 minut w butelkę, przy której było dużo zabawy i śmiechu. Skończyliśmy zabawę, bo nie mieliśmy już pomysłów na pytania oraz zadania. 

Po 5 minutach pojawił się Justin Bieber. Przywitał się z nami i zajął wolne miejsce. Jakoś nigdy za nim nie przepadłam, ale po chwili rozmowy okazał się bardzo miły. 
Ciągle patrzałam na Milenę, która świeciła oczka do Justin'a. Czyżby spodobał jej się Justin? A co z Nikodemem? Przecież widać, że on ją kocha. Muszę pogadać z nią w domu. 


----------------------------------------------------------
Dobra odwieszam bloga. Przeczytałam parę komentarzy, przez które na mojej twarzy pojawił się uśmiech. DZIĘKUJĘ WAM BARDZO :****
Następny spróbuję dodać jak najszybciej. :)

+ Nowy bohater
        

Justin Bieber - 19 lat. Sławny chłopak za którym szaleją miliony nastolatków. Jest miłym, opiekuńczym chłopakiem. Uwielbia jak dziewczyna leży mu na kolanach, oraz uwielbia bawić się jej włosami. Ma przyrodnie rodzeństwo Jazmyn i Jaxon'a.



MIŁEGO CZYTANIA

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 13.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


Gala się zakończyła i teraz wszyscy w limuzynie jedziemy na After Party, która jest na końcu Londynu. Buzia mi się sama uśmiechała, gdy widziałam szczęśliwą Danielle i Liam'a trzymając statuetką za najlepszą parę roku. Znowu śmiejąc się z żartów Louisa dojechaliśmy na miejsce. Trzymając się za ręce poszliśmy w kierunku klubu. Żal mi było Niall'a, bo jedyny z zespołu nie miał swojej drugiej połówki. Mam nadzieję, że kiedyś ją znajdzie.
Weszliśmy do klubu i widząc różnych celebrytów, którzy tańczyli na parkiecie lub siedzieli przy barze poszliśmy usiąść na miejsce, które było zarezerwowane dla One Direction. Usiadłam obok Harry'ego, a koło mnie siedziała Eleanor. Wraz z dziewczynami zamówiłyśmy kolorowe drinki a chłopacy wódkę. Czekając na nasze trunki, rozmawiałam z El. Keler przyniósł nasz alkohol, który powoli sączyłam.
- Mogę panią prosić? - Loczek wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Oczywiście. - złapałam go za dłoń i poszliśmy na parkiet.
Akurat zaczęła lecieć wolna piosenka, więc objęłam Loczka wokół szyi, a jego dłonie powędrowały na moją talię. Przytuleni do siebie, poruszaliśmy się w rytm muzyki. Piosenka się skończyła a my nadal zostaliśmy na parkiecie świetnie się bawiąc. Po przetańczeniu kilku piosenek poszliśmy usiąść i napić się alkoholu. Wypiłam mojego kolorowego drinka, miałam ochotę na jeszcze jednego, ale nie mogłam.
- Kochanie zamówić Ci jeszcze? - zapytał Harry.
- Nie dziękuję. Jutro mam szkołę. - odpowiedziałam.
Harry odpowiedział mi uśmiechem i zamówił sobie kolejną wódkę. Przy stoliku zostałam tylko ja, Harry i Niall, który wyglądał w niezbyt dobrym humorze. Przysunęłam się bliżej Horanka i zapytałam :
- Niall co się stało?
- Nic. - odpowiedział mi jednym słowem.
- Niall nie mów, że nic bo widzę. Mi możesz wszystko powiedzieć. - przekonywałam go.
- Wyjdziemy na dwór? - zapytał.
Pokiwałam twierdząco głową i wraz z Niall'em odeszliśmy od stolika. Powiedziałam, jeszcze Harry'emu, że zaraz wracam. Przepychając się przez tłum wyszliśmy w końcu przed klub.
- Więc co się stało? - zwróciłam się do niego.
- Wszyscy z zespołu mają swoje drugie połówki, oprócz mnie. Jeżeli się zakocham to w dziewczynie u której nie mam szans. Powiedz Olivia co ze mną jest nie tak? - mówił powoli Niall.
- Nic nie jest z Tobą. Uwierz mi Niall, że znajdziesz dziewczynę, która Cię pokocha. Jesteś bardzo przystojnym chłopakiem o nieziemskich oczach w których na pewno zakocha się nie jedyna dziewczyna. - złapałam go za ramię.
- Mówisz prawdę?
- Samą prawdę Niall.
- Dziękuję. - powiedział i przytulił mnie.
- Nie masz za co. Jak coś będzie się działo to nie trzymaj tego w sobie, tylko przyjdź do mnie kiedy chcesz, nawet w nocy. - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. Wracamy?
- Tak. - powiedziałam i wraz z Horanem weszliśmy z powrotem do klubu.
Przy drzwiach wpadł na mnie we własnej osobie Justin Bieber.
- Przepraszam. - powiedział.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałam i ruszyłam do mojego Harry'ego, który siedział przy stoliku.
Znowu przepychając się przez tłum tańczących ludzi dotarłam do stolika. Usiadłam na kolanach Harry'ego i od razu go pocałowałam w usta.
- Stęskniłam się. - powiedziałam, gdy oderwałam się od jego ust.
Usiadłam z powrotem na moje miejsce i złapałam za dłoń loczka.
- Gdzie szłaś z Niall'em? - zapytał.
- Potem Ci powiem, a co zazdrosny? - zapytałam z uśmieszkiem.
- Nawet bardzo. - pocałował mnie w policzek.

Była już 01.30 w nocy. Siedziałam teraz z wciętym Harrym, który mówił o kotach. Na przeciwko mnie siedział napity Louis, który rozmawiał do szklanki i myślał, że to Eleanor.
- Louis tutaj jestem. - szturchała go El.
- Co mówisz kochanie? - powiedział do szklanki.
- Z kim ja żyję? - powiedziała.
Reszta zespołu wraz z dziewczynami tańczyli na parkiecie, tylko Niall pojechał do domu, bo źle się czuł.                   

- Błagam weźcie go do domu. - usiadła przy mnie Perrie.
- Kogo? - zapytałam.
- Patrz. - wskazała palcem na Zayn'a.
Odwróciłam się w wskazaną stronę i zobaczyłam śmieszne tańczącego Malika. Zaczęłam się mocno śmiać, że nie mogłam zapanować. Perrie siedziała z obrażoną miną obok mnie, a ja dalej się śmiałam.
- Koniec tego dobrego. Jedziemy do domu. - szturchnęłam Harry'ego.
Jako jedyna z całej grupy ja byłam najbardziej trzeźwa. Poprosiłam jeszcze Eleanor który była naprawdę lekko wcięta i trzymała się spokojnie na nogach.
- El pomóż mi zaprowadzić wszystkich do limuzyny. - zwróciłam się do niej.
- Okej. Kto pierwszy? - zapytała.
- Dawaj Louisa. - podeszłam do chłopaka. - Louis chodź idziemy do domu. - powiedziałam do niego.
Złapałam go w tali a jego rękę zarzuciłam sobie na szyję, tak samo zrobiła El i wyprowadziliśmy go z klubu, gdzie czekała na limuzyna. Wsadziłyśmy chłopaka do samochodu i wróciłyśmy do klubu.
- Kto teraz? - zapytała El.
- Zayn. - powiedziałam i wzrokiem zaczęłam szukać Malika.
Odnalazłam nadal śmiesznie tańczącego Zayn'a na parkiecie i podeszłam do niego.
- Malik! Koniec tego tańczenia. Jedziemy do domu. - zwróciłam się do niego.
- Jeszcze chwilkę proszę. - zrobił minę smutnego psa.
- Nie. Idziemy. - złapałam go za ramię i z El zaprowadziłyśmy go do limuzyny.
Następna kolej na Harry'ego. Podeszłam do Loczka i powiedziałam :
- Kochanie jedziemy do domu.
Harry kiwnął głową na tak i złapał mnie w tali. Nie było z nim takiego problemu jak z Zayn'em i Louis'em, więc zaprowadziłam go sama, a za mną szła El z Perrie. Wsadziłyśmy Styles'a i Pez do limuzyny i poszłyśmy poszukać Danielle i Liam'a. Znaleźliśmy ich trzeźwych na parkiecie. Poszli sami do samochodu. Za nimi szłam ja z El. Wreście wsiadłyśmy do limuzyny i pojechaliśmy do willi chłopaków. Pomogłam zanieść naszych pijaków i taksówką pojechałam do domu. Ściągnęłam buty i na palcach poszłam do siebie. Wzięłam piżamę i udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Wskoczyłam do łóżka i momentalnie zasnęłam.


 *NASTĘPNY DZIEŃ*
Obudziłam się o 7. Przygotowałam się do szkoły i z mamą która mnie odwoziła o 7.55 byłam w szkole. Wzięłam podręcznik od matematyki i ruszyłam w poszukiwaniu sali 200. Gdy znalazłam się w sali w tym samym momencie zadzwonił dzwonek i do sali weszła nauczycielka. Zajęłam wolne miejsce przy oknie i czekałam na rozpoczęcie lekcji.
Dzisiaj lekcje minęły w wolnym tempie. O 15 razem z Evą wyszłyśmy z budynku szkoły. Czekałam na Harry'ego, ale dostałam smsa.

                       " Kochanie nie dam rady po Ciebie przyjechać mam strasznego kaca. Nie gniewaj się. Kocham Cię :* xx "
Odpisałam mu :
                       " Nic się nie stało. Lecz się z kaca. Kocham Cię :* "
- Eva odwieziesz mnie do domu? Bo mój chłopak ma kaca - zwróciłam się do stojącej obok mnie dziewczyny.
- Jasne. Chodź. - pociągnęła mnie w kierunku parkingu. 

Doszłyśmy do szkolnego parkingu i podeszłyśmy do samochodu Evy. Wsiadłam obok kierowcy i zapięłam pasy. To samo zrobiła Eva.
- Gdzie mam jechać? - zapytała.
Podałam jej adres i ruszyłyśmy z parkingu. Po 15 minutach byłyśmy już pod moim domem. Pożegnałam się z koleżanką i weszłam do domu. O 16 miałam przyjść do mnie Livia, więc poszłam do siebie się przebrać. Wzięłam
ubrania i weszłam do łazienki. Rozebrałam się i wzięłam prysznic. Wyszłam z kabiny i  nałożyłam makijaż i się ubrałam. Wyszłam z łazienki i spojrzałam na zegar który wskazywał 15.50. Zeszłam do kuchni i zjadłam musli z mlekiem. Odłożyłam naczynia do zmywarki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i ujrzałam w nich Livię. Przywitałam się z nią i zaprosiłam do domu, gdzie poszłyśmy do mnie.
- Co tam dziewczyno Styles'a? - zapytała.
- Skąd wiesz? - zapytałam, bo nic jej jeszcze nie mówiłam.
Wyciągnęła z
torby gazetę i mi ją podała. Na okładce zobaczyłam moje zdjęcie i Harrego, na gali jak pozowaliśmy do zdjęć.
- Miałaś zamiar mi powiedzieć? - zapytała oburzona.
- No oczywiście, że miałam. Właśnie chciałam to teraz zrobić, ale już wiesz. - odpowiedziałam.        

- Kiedyś byłaś inna. Styles Cię zmienił Olivia. Kiedyś miałyśmy dla siebie codziennie czas, a teraz? Teraz spotykamy się raz na tydzień. Brakuje mi dawnej Olivii. Chciałabym ją odzyskać. - dostrzegłam z jej oka płynąca łzę.

- Ona siedzi naprzeciw Ciebie.
- Nie. To nie jest ta dawna Olivia, którą znałam. Dawna Olivia mówiła mi o wszystkim. Byłam na pierwszym miejscu. A teraz? Teraz dowiaduje się jako ostatnia.
- Ona wróci Livia! Tu i teraz. Wróci dla Ciebie. Przepraszam! Tak bardzo Cię przepraszam. Zmienię się. Przysięgam. - złapałam ją za dłoń. - Wybaczysz mi? Dasz mi szansę? - zapytałam z nadzieję i wytarłam moją łzę, która spłynęła mi po policzku.
Livia nie odpowiedziała nic, tylko mocno mnie do siebie przytuliła. Odzyskałam ją! Odzyskałam!
Odkleiłam się od Livi i kciukiem wytarłam jej mokry policzek od łez. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mi jej brakowało. Jak bardzo brakowało mi mojej Livi.
Wspominaliśmy sobie dawne czasy, jak się bawiłyśmy lalkami, lub jak przypadkowo wrzuciłam ją do wody. Śmiałyśmy się z tego nieziemsko. Naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy jak mi jej bardzo brakowało. Nasze wspomnienia przerwał dźwięk mojego telefonu, informując że dostałam sms'a. Wzięłam do ręki IPhone i przeczytałam sms'a od Harry'ego :
                 "
Skarbie ja umieram :( Przyjedziesz do mnie? xx "
- Masz może ochotę spotkać One Direction? - zapytałam Livię.
- Muszę?
- Innego wyjścia nie masz. - uśmiechnęłam się.
Napisałam do Harrego sms'a :
                " Przyjadę, ale nie będę sama xx ".
Spakowałam do
torebki telefon i potrzebne rzeczy i wyszłam z Livią z domu na przystanek autobusowy z którego pojedziemy do chłopaków.



----------------------------------
TROCHĘ SIĘ NAPISAŁAM. :)
ZAWIESZAM BLOGA Z POWODU :
1) NIKT NIE KOMENTUJE

NIE WIEM DLA KOGO TO PISZĘ. PISZĄC TEGO BLOGA, MAM NA MYŚLI WAS. CHCE PISAĆ TEGO BLOGA DLA WAS NIE DLA MNIE.
ODWIESZĘ GO, JAK BĘDĄ TUTAJ KOMENTARZE

DO ZOBACZENIA :*****************

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 12.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



* KILKA DNI PÓŹNIEJ *
Dzisiaj jest poniedziałek i pierwszy raz muszę iść do nowej szkoły. Nie powiem, że nie, ale troszeczkę się denerwuję, jeszcze jest mi strasznie przykro, bo wczoraj pokłóciłam się z Livią,  o to, że nie by nie mam dla niej czasu. Chciałabym się z nią spotkać, ale jestem dzisiaj już umówiona, może jutro się uda. Livia jest moją kuzynką i zarazem najlepszą przyjaciółką. Nie chce jest stracić.
Z Harrym układa mi się wspaniale. Spotykamy się codziennie i nie możemy bez siebie wytrzymać, ani minuty. Tak bardzo go kocham.
Wstałam rano i przygotowałam się do szkoły. Ubrałam mundurek, który nawet mi pasował. Zeszłam na dół i zjadłam przygotowane śniadanie. 10 minut później siedziałam już z Mileną w samochodzie mamy, która ma nas zawieść do szkoły.
- Kto wymyślił te cholernie mundurki? - marudziła ciągle Milena.
- Jezu Milena weź siedź już cicho. - miałam dość już jej marudzenia.
- Dobra, już dobra. Spokojnie.
15 minut później dojechałyśmy pod
szkołę, która była strasznie duża. Pożegnałyśmy się z mamą i wraz z siostrą weszłyśmy do szkoły. Zaczęła już się lekcja, więc szybko poszłyśmy do dyrektorki, po klucze do szafki i plan lekcji. Wyszłyśmy z gabinetu i poszłam do swojej szafki. Miałam teraz biologię w sali 111. Nie miałam pojęcia, gdzie ta sala się znajduję. Wzięłam podręcznik, zamknęłam szafkę i udałam się w poszukiwaniu sali. Chodziłam po korytarzu i nie chcący wpadłam na jedną dziewczynę.
- Przepraszam. - odezwałam się szybko.
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnęła się.

- Wiesz może gdzie jest sala 111? Bo jestem tu nowa i nie wiem gdzie co jest. - zapytałam się.
- Masz teraz biologię?
- Tak. - powiedziałam.
- Czyli jesteś ze mną w klasie. Też mam teraz biologię. A tak w ogóle to jestem Eva. - podała mi rękę.
- Olivia. - uśmiechnęłam się.
Wraz z Evą poszłyśmy w kierunku sali, która znajdowała się na pierwszym piętrze. Weszłyśmy do sali i nauczyciel od biologi dziwnym wzrokiem się na nas popatrzył.
- Jak zawsze panna Williams spóźniona. Zajmie panna już swoje miejsce. - odezwał się nauczyciel w kierunku do Evy.
- Przepraszam. - powiedziała i usiadła na końcu sali.
- A panna to pewnie Olivia Cyrus. Zgadza się? - tym razem nauczyciel  zwrócił się do mnie.
- Tak. - powiedziałam.
- Jest to wasza nowa koleżanka. Bądźcie mili. - profesor zwrócił się do klasy. - Panna Olivia usiądzie obok Evy. - powiedział do mnie i wrócił do pisana czegoś na tablicy.
Szybkim krokiem podążyłam do ławki gdzie siedzi moja nowa przyjaciółka. Na moje nieszczęście ławka znajdowała się na samym końcu i wszyscy uczniowie się na mnie dziwnie patrzeli. Nareście dotarłam na moje miejsce i usiadłam obok Evy.
Pisałam wszystko co nauczyciel dyktował i notował na tablicy. Pisałam ostatnie słowo na tablicy i zabrzmiał dzwonek i wyszłam z sali.
- Jest tu jakiś sklepik czy coś? - zapytała się Evy, która szła obok mnie.
- Tak jest. Chodź, pójdziemy razem. - powiedziała.
Doszliśmy do sklepiku i kupiłam sobie wodę, a Eva sok.
Ruszyliśmy teraz do sali od języka angielskiego.
Wszystkie lekcje minęły bardzo szybko, nawet się zdziwiłam, że już do domu.
- Odwieźć Cię? - zapytała Eva.
- Nie. Chłopak po mnie przyjedzie. - uśmiechnęłam się.
Eva nic nie odpowiedziała, tylko posłała mi bardzo szczery uśmiech. Wyszliśmy z budynku szkoły i rozglądałam się na różne strony w poszukiwaniu Harrego lub jego czarnego samochodu. Czekałam przed drzwiami szkoły i zobaczyłam Harrego, który wchodzi na teren szkoły. Ruszyłam powolnym krokiem w jego stronę. Usłyszałam pisk i dużo dziewczyn pojawiło się obok niego. No tak Harry Styles z One Direction odwiedził ich szkołę.
- Przepraszam. - przepychałam się przez dziewczyny.

- Nie pchaj się tak. Nie da Ci autografu, bo jesteś za brzydka. - powiedziała jakaś dziewczyna.
- Ach tak? To się przekonajmy. - powiedziałam i się dalej przepychałam.
Dotarłam do Harrego. Gdy mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech i czule mnie pocałował. Wszystkie dziewczyny patrzały na mnie z zazdrością.
- Widzisz może autografu nie dostałam, ale mam jego całego. - zwróciłam się do tej samej dziewczyny.
- Przepraszam Was, ale muszę już iść. Do zobaczenia. - uśmiechnął się Harry do dziewczyn.
Splatał nasze palce razem i wyszliśmy z terenu szkoły.
Usiadłam w samochodzie Harrego. Zapięłam pasy i Harry ruszył z piskiem opon. Zawsze to robił, ale nie wiem dlaczego.
- Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Do mnie skarbie. - odpowiedział.
- To może pojedziemy do mnie ja się przebiorę i wtedy do Ciebie. - zaproponowałam.
- Dobrze.
Podjechaliśmy pod mój dom i wyszliśmy z samochodu. Zaprosiłam Loczka do domu.
- Czuj się jak u siebie. Ja zaraz wracam. - pocałowałam go w policzek i wbiegłam na górę.



 
Weszłam do swojego pokoju. Torbę rzuciłam w kąt i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam ubranie i poszłam do łazienki. Zdjęłam mundurek i założyłam świeże ciuchy. Włosy zawiązałam jeszcze w kucyka. Zeszłam na dół. Podeszłam od tyłu do Harrego, który siedział w salonie. Zakryłam mu oczy i spytałam :
- Kto to?
- Moja najukochańsza dziewczyna Olivia? - zapytał.
- Brawo. - zdjęłam mu ręce w oczu.
Odwrócił głowę do tyłu i pocałował moje usta słodkim buziakiem.
- To jedziemy? - zapytał.
Pokiwałam głową na tak i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do willi chłopaków.
- Zapomniałem Ci powiedzieć, że dzisiaj jest gala i idziesz ze mną. - uśmiechnął się.
- Co? Ja?
- No Ty.
- Jak ja nie mam się w co ubrać. - powiedziałam.
- Na pewno masz.
- O której jest gala? - zapytałam.
- O 20. - odpowiedział.
Spojrzałam na wyświetlacz mojego IPhone, wskazywał on godzinę 16.
- Przecież ja nie zdążę się ubrać. - marudziłam.
- Daleko nie pojechaliśmy od Ciebie. Mogę zawrócić. Weźmiesz ubranie i przygotujesz się u mnie. - posłał mi uśmiech.
- No dobra.
Harry zawrócił samochodem i z powrotem pojechaliśmy do mnie. Od kluczyłam drzwi i weszliśmy do mnie. Harry poszedł usiąść do salonu, a ja wbiegłam do siebie. Otworzyłam szafę i znalazłam doskonałą
sukienkę. Spakowałam ją i do niej wybrałam złote czółenka i kilka dodatków. Wzięłam torbę z sukienką a buty wzięłam do rąk. Zbiegłam na dół i weszłam do salonu, gdzie siedział loczek.
- Gotowa. - powiedział.
Harry odwrócił się momentalnie na moje słowo.
- Nie zabijesz się? - wskazał na moje buty.
- Nie. A jeśli tak, to przynajmniej umrę w pięknych butach. - zaśmiałam się. - Czekaj jeszcze kosmetyki. - powiedziałam i wbiegłam z powrotem na górę.
Wzięłam kosmetyczkę i wleciałam do salonu.
- Teraz już gotowa. - powiedziałam.
- No to idziemy. - wziął moją torbę do ręki.
Zakluczyłam drzwi i pojechaliśmy do Loczka. Po 20 minutach jazdy byliśmy już pod willą. Wzięłam buty i torbę. Poczekałam na Stylesa, i razem weszliśmy do willi.
- Cześć. - powiedział, gdy weszłam do salonu i ujrzałam chłopaków.
- Cześć. - krzyknęli.
- Nie zabijesz się? - zapytał Niall.
- Nie. - powiedziałam. - Która godzina?
- Po 17. - odpowiedział Zayn.
- Idę się przygotować. - powiedziałam i wzięłam do ręki torbę. - Danielle, Perrie i Eleanor też będą na gali? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedzieli chłopcy.
- Gdzie mogę iść się ubrać? - zapytałam Harrego, który stał obok mnie.
- Chodź zaprowadzę Cię do siebie. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Weszliśmy po schodach do góry. Przed nami ukazał się wielki korytarz z kilkoma drzwiami. Harry otworzył drzwi, które były drugie po prawej stronie. Weszłam do pokoju i zobaczyłam dobrze urządzony
pokój Harry'ego.
- Tutaj jest łazienka. - wskazał na białe drzwi. - Ja wezmę garnitur i pójdę do Louisa pod prysznic. - powiedział.
- Ale nie musisz. Ja Ci ustąpię. - powiedziałam.
- Nie. Naprawdę. Szykuj się. - pocałował mnie w policzek i poszedł w kierunku szafy.
- Wiem, że pewnie nie będzie to dobre pytanie, ale masz lokówkę? - zapytałam.
- Mam. Znajdziesz w szafkach. - odpowiedział.
Zdziwiłam się na jego słowa. Miałam nadzieję, że nie będzie miał lokówki.
Loczek wziął garnitur, czule mnie pocałował i wyszedł. Wyciągnęłam kosmetyki i sukienkę z torby i poszłam do łazienki. Weszłam do
łazienki. Kosmetyki położyłam obok zlewu, sukienkę powiesiłam na drzwiach. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę i dokładnie umyłam moje ciało oraz włosy. Wyszłam z pod prysznica i wytarłam ciało. Zawinęłam się ręcznikiem, a na głowie zrobiłam turban. Na twarz nałożyłam podkład. Oczy podkreśliłam eyelinerem i tuszem do rzęs. Wyciągnęłam z kosmetyczki czerwony lakier i pomalowałam paznokcie u rąk i stóp. Gdy lakier już wyschnął, wysuszyłam włosy i końcówki podkręciłam lokówką. Gotowa ubrałam się w sukienkę i nałożyłam na stopy buty. Usta przejechałam jeszcze czerwoną szminką. Założyłam jeszcze kolczyki na uszy, bransoletkę i pierścionek. Wyszłam z łazienki i spojrzałam na moją komórkę, która leżała na łóżku. Była 19.20.
- Dłużej nie dało się? - powiedziałam sama do siebie.
Powoli po schodach zeszłam na dół, gdzie słyszałam głos chłopaków. Zeszłam już na dół i loczek odwrócił się w moją stronę.
- WOW!! Olivia wyglądasz cudownie. - podszedł do mnie i dał buziaka w policzek.
- Dziękuję. - zarumieniłam się.
Harry spojrzał mi w oczy, objął w tali i pocałował w usta.
- Ej gołąbeczki limuzyna już jest. Musimy pojechać jeszcze po dziewczyny. - powiedział Louis.
Chłopacy byli ubrani
tak. Wyszliśmy z domu i po kolei weszliśmy do czekającej przed domem limuzyną. Siedziałam obok Harrego, który ciągle trzymał mnie za rękę i szeptał do ucha miłe słowa, na które się uśmiechałam.
Najpierw pojechaliśmy po Danielle. W samochodzie poczekaliśmy na nią. Po chwili weszła do limuzyny w przepięknej
sukience. Przywitała się ze mną buziakiem w policzek. Podeszła do Liama i czule się z nim przywitałam oraz usiadła obok niego. Teraz pojechaliśmy po Perrie. Pez weszła do limuzyny i wyglądała przepięknie. Przywitała się z nami i zajęła miejsce obok Zayna z którym się czule pocałowała. Na koniec pojechaliśmy po Eleanor. El też wyglądała przepięknie. Zrobiła to co poprzednie dziewczyny, czyli przywitała się z nami oraz z Louisem. Teraz tylko kierunek gala. Gdy byliśmy coraz bliżej miejsca gali, coraz bardziej się denerwowałam. Dzisiaj wszyscy się dowiedzą, że jestem z Harrym. Po 10 minutach jazdy w limuzynie i śmianiu się z żartów Louisa dotarliśmy na galę. Jako pierwsza para wyszła Danielle i Liam uśmiechając się do paparazzi. Druga para to Eleanor i Louis. Jako trzecia miałam wyjść ja i Harry. Harry wyszedł jako pierwszy i podał mi rękę. Złapałam jego dłoń i wyszłam z limuzyny. Trzymając się za ręce szliśmy wzdłuż czerwonego dywanu, gdzie na każdym kroku paparazzi robiło nam zdjęcie. Doszliśmy do miejsca gdzie musieliśmy pozować do zdjęć.     
Harry złapał mnie w tali i uśmiechając się pozowaliśmy do zdjęcia. Spojrzałam w Harrego stronę i spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Po kilku sekundach dostałam soczystego buziaka w usta od Harrego. W ten sposób świat miał się dowiedzieć, ze jesteśmy razem.  
Po pozowaniu do zdjęć, złapałam Loczka za rękę i poszliśmy do sali, gdzie miały być rozdawane nagrody za różne nominację. 




Usiedliśmy na naszych miejscach i czekaliśmy na rozpoczęcie gali. Mieli ją prowadzić Will Smith i Rihanna. Prowadzący wyszli na scenę, gdzie przywitały ich mnóstwo oklasków.
- Witamy na dzisiejszej gali 2012. Na początek przywitajmy Justina Biebera, który zaśpiewa piosenkę. - powiedziała Rihanna i wraz z Willem zniknęli ze sceny.
Światła zgasły a na scenie pojawił się Justin, zaśpiewał One Less Lonely Girl. Po skończonej piosence znów na scenie pojawili się Rihanna i Will.
- Do pierwszej nominacji wręczą Kristen Stewart i Pitbull. - powiedział Will.
Na scenie weszli Kristen i Pitbull. Głos zabrała Kristen :
- Zobaczymy teraz nominowanych do najlepszej pary roku.
                     NAJLEPSZA PARA ROKU :
                - SELENA GOMEZ I JUSTIN BIEBER
                - DANIELLE PEAZER I LIAM PAYNE
                - VANESSA HUDGENS I ZAC EFRON
                - BEYONCE I JAZ-Z
- Najlepszą parą roku są....... Danielle Peazer i Liam Payne. - powiedzieli razem Kristen i Pitbull.
Zaczęliśmy głośno bić brawo. Dan i Liam wstali z miejsc, pocałowali się i poszli odebrać nagrodę.

One Direction zdobyli trzy statuetki, za najlepszy zespół roku, najlepsza piosenka oraz za najlepszych fanów.
Po skończonej gali wszyscy pojechaliśmy na After Party.


----------------------------------------------------
NO WIEC JEST 12 ROZDZIAŁ. POWIEM WAM, ŻE MI SIĘ PODOBA. A WY CO SĄDZICIE?


                                           CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 11.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



Obudziłam się rano w dobrym humorze. Przetarłam zaspane oczy i wyszłam z ciepłego łóżka. Włączyłam radio na prawie maksymalną głośność i tanecznym krokiem podeszłam do szafy.Po chwili namysłu wyszukałam sobie
ubranie i udałam się prosto do mojej łazienki. Ściągnęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic. Odkręciłam ciepłą wodę i strumieniem spływała po moim ciele. Dokładnie się umyłam, zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Wytarłam mokre ciało ręcznikiem i zawinęłam się w okół. Umyłam zęby i wysuszyłam mokre włosy. Ubrałam przygotowane ubrania. Wyprostowałam jeszcze włosy i wzięłam się za makijaż.      
Jak ostatnio na twarz nałożyłam naturalny podkład i bardzo dobrze go rozsmarowałam po całej twarzy. Powieki pociągnęłam eyelinerem i rzęsy mocno pomalowałam tuszem. Usta pomalowałam jeszcze bezbarwną, ochronną szminką. Gotowa wyszłam z łazienki i sięgnęłam po telefon, który leżał na łóżku. Zobaczyłam, że mam nie mam jedną nieprzeczytaną wiadomość od nieznajomego numeru. Od razu przecisnęłam " pokaż " i wyświetliła mi się treść :
                                    " Hej. O której masz czas na zakupy? El. xx "
Zapisałam jej numer do kontaktów i odpisałam na wiadomość :
                                   
" Cześć. : ) Jestem wolna od teraz do około 19. xx "
Po około dwóch minutach mój telefon zaczął wibrować, że przyszedł sms.
                                    " To za 20 minut po Ciebie będę. Pojadę tylko po dziewczyny.                                                    Podaj mi tylko swój adres. xx :) "
Napisałam El mój adres zamieszkania. Wyłączyłam radio i zeszłam na dół. Jak zawsze od razu weszłam do kuchni. W domu było jakoś cicho, więc Milena pewnie jeszcze spała, a rodzice byli już w pracy. Zrobiłam moje śniadanie, czyli płatki z mlekiem, do szklanki nalałam jeszcze soku i usiadłam do stołu. Po 10 minutach byłam najedzona i wstawiłam naczynia do zmywarki. Poszłam do siebie po torebkę i wrzuciłam do niej potrzebne rzeczy. Zeszłam na dół i usłyszałam dźwięk klaksonu. Wyszłam z dołu i zobaczyłam samochód, z którego machała mi Danielle. Wsiadłam na tył samochodu, obok Perrie i się z nią przywitałam. Z przodu siedziała Danielle i El, która prowadziła samochód, z nimi również się przywitałam. El odpaliła samochód i od razu ruszyliśmy w stronę centrum handlowego. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do galerii, i od razu poszłyśmy do H&M. Nie było w nim nic ciekawego, wiec z dziewczynami nic nie wybrałyśmy. Posiedziałyśmy z dziewczynami ponad 2 godziny. Wybrałyśmy po kilka ubrań. Wyszłyśmy z galerii i pojechałyśmy do kosmetyczki. Wszystkie 4 chciałyśmy zrobić sobie paznokcie. Po 15 minutach byłyśmy u kosmetyczki. Obsługiwały dwie dziewczyny, które wyglądały na około 25 lat. Do jednej dziewczyny poszłam ja, a do drugiej Perrie. El z Danielle czekały na swoją kolej. Po 30 minutach miałam już zrobione paznokcie. Bardzo podobały mi się. Uwielbiam takie kolory. Zeszłam z krzesła i na moje miejsce usiadła El. 
Po 5 minutach zeszła Perrie i na jej miejsce usiadła Danielle. Perrie miała również śliczne paznokcie. Usiadłyśmy na krześle i czekałyśmy na dziewczyny. Po 30 minutach wyszliśmy od kosmetyczki. Dan miała takie, a El takie. Wszystkie miałyśmy śliczne i się nimi zachwycałyśmy. 
- Co teraz robimy? - zapytała Perrie.

- Możemy pojechać do mnie. - odpowiedziałam na pytanie.

- Nie będziemy robić kłopotu. - powiedziała El.
- Nie będziecie robiły. W domu jest tylko moja siostra i chętnie Was pozna. - powiedziałam.
- No dobrze. To chodźcie do samochodu. - uśmiechnęła się Eleanor.
Wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do mnie. Jechałyśmy samochodem El, przy czym miałyśmy włączoną głośną muzykę i wszystkie okna miałyśmy otwarte. Wszyscy śpiewałyśmy słowa piosenek, które leciały. Inni patrzeli na nas dziwnie, gdy nas mijali. Na głównej ulicy, akurat zapaliło się czerwone światło, więc musieliśmy stanąć. Obok nas pojawił się srebrny kabriolet. Siedzieli w nim dwójka chłopaków, która nam się ciągle przeglądała. Jeden z nich, który siedział za kierownicą otworzył okno. Spojrzał na mnie i odezwał się :
- Cześć śliczna. Dasz mi swój numer?
- Nie. - odpowiedziałam od razu.
Jak miałam dać mój numer, jak byłam zakochana w Harrym. Nikt inny oprócz niego mi się nie podobał. Nikt, oprócz Stylesa.

- Dlaczego? - zdziwił się na moje słowa.
Nie wiem co miałam odpowiedzieć. Nie powiem przecież, że podoba mi się inny chłopak przy dziewczynach. Od razu zaczęły by podejrzewać, że chodzi o Harrego.

- Słuchaj koleś. - odezwała się Perrie, która siedziała obok mnie i wychyliła się, aby dobrze go widzieć. - Ona nie da Ci numeru, bo ma chłopaka. - powiedziała a w tym momencie pokazało się zielone światło i El ruszyła z piskiem opon.
Nie rozumiałam, dlaczego Perrie tak powiedziała. Dlaczego powiedziała, że mam chłopaka? Nie rozumiem tego.
- Dlaczego mu powiedziałaś, że mam chłopaka? - postanowiłam się jej zapytać.
- Widziałam, ze Cię wkurzał i musiałam coś powiedzieć, aby się odwalił. - uśmiechnęła się. - Jeżeli Cię to uraziło to przepraszam. - dodała mi po chwili.
- Spokojnie. Nic się nie stało. Dzięki. - poklepałam ją po ramieniu.
Dopiero teraz zauważyłam, że skręcamy do mnie na podjazd. Eleanor zgasiła samochód i wyszłyśmy z pojazdu. Wyciągnęłam z bagażnika moją torbę oraz zakupy. Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę. Była zamknięta.
' Jak dobrze, że wzięłam ze sobą kluczę. - powiedziałam sobie w myślach. '
Wyszukałam z torby klucze, które włożyłam do zamka i otworzyłam drzwi. Wpierw wpuściłam dziewczyny, a na samym konću weszłam ja. Zaprowadziłam ich do salonu i poszłam w stronę kuchni po coś do picia. Wzięłam sok pomarańczowy oraz cztery szklanki. Wyszłam z kuchni i weszłam do salonu, w którym siedziały dziewczyny. Położyłam wszystko na stolik i usiadłam na fotelu.
- Ładny masz dom. - pochwaliła Danielle.
- Dziękuję. - odpowiedziałam z uśmiechem. - Poczekajcie chwilkę, pójdę zobaczyć czy moja siostra jest w domu. - dodałam i wstałam z fotela.
Skierowałam się do schodów i po nich wbiegłam na górę. Przeszłam prze korytarz i na samym końcu otworzyłam drzwi do pokoju Mileny. Zobaczyłam siostrę, która siedzi na łóżku z laptopem na kolanach.
- O Ty już w domu. - zdziwiła się na mój widok.
- Jak widać. W salonie są dziewczyny One Direction, jeżeli chcesz je poznać to zejdź na dół. - powiedziałam.
- Kto? To znaczy, że w salonie są Danielle, Eleanor i Perrie? - zapytała.
- Tak. - powiedziałam i wyszłam z jej pokoju.
Weszłam do salonu, a za mną pędziła Milena.
- Poznajcie moją siostrę Milenę. - zwróciłam się do dziewczyn.
- Cześć. Miło mi Cię poznać. - powiedziała Dan i podała jej rękę. Pez i El zrobiły to samo.
Już w piątkę posiedziałyśmy w salonie i gadałyśmy na różne tematy. Godzinę później dziewczyny pojechały do siebie, a ja zrobiłam sobie obiad. Zjadłam mój obiad i spojrzałam na duży zegar w kuchni, który wskazywał 17. O 19 byłam umówiona z Harrym więc musiałam iść się przygotować. Weszłam do swojego pokoju i udałam się do łazienki. Ściągnęłam z siebie dzisiejsze ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam dokładnie moje ciało i wyszłam z kabiny. Wytarłam się ręcznikiem i założyłam na siebie szlafrok. Zrobiłam nowy makijaż i wyszłam z łazienki. Otworzyłam szafę i wyszukałam
ubranie. Z powrotem weszłam do łazienki. Ubrałam się oraz wysuszyłam włosy i lekko je podkręciłam. Wyszłam z łazienki i sprawdziłam telefon, który leżał na łożku. Zobaczyłam, że mam nie odczytaną wiadomość, wcisnęłam " pokaż " i wyświetliła mi się treść sms'a od Harrego :
                            " Będę po Ciebie za 20 minut. xx :* "
Sms został wysłany 15 minut temu. Wsadziłam telefon do torby i poszłam do pokoju siostry, aby ją poinformować, że wychodzę. Zbiegłam na dół i wyszłam z domu. Wyszłam przed furtkę i czekałam na Hazzę. 5 minut później podjechał samochód Loczka i weszłam do środka.
- Hej piękna. - przywitał się Harry.
- Cześć i nie jestem piękna. - spojrzałam w jego oczy.
- Dla mnie jesteś. To jak jedziemy? - zapytał.
- Tak, a gdzie?
- Niespodzianka. - puścił mi oczko.
Jechaliśmy w ciszy, ciągle na siebie spoglądając. Zastanawiałam się, gdzie jedziemy, ale Harry jest bardzo uparty i nie chciał mi nic powiedzieć. Patrzałam przez szybę w samochodzie i obserwowałam ludzi, którzy wracali do domu z pracy. Niektórzy bardzo się spieszyli, a niektórzy szli bardzo wolno.
15 minut później zatrzymaliśmy się nad pustą polaną. W
yszliśmy z samochodu i ruszyliśmy kawałek w przód.
Z daleka widziałam miejsce, które jest oświetlone. Doszliśmy bliżej i teraz zobaczyłam, że jest to duża altanka. W środku znajdowały się rozsypane płatki róż oraz dużo czerwonych przeróżnych kwiatów. Weszliśmy do altanki i stanęłam na środku. Chwilę później obok mnie pojawił się Harry i zaczęła grać piękna ballada.-
Mogę prosić panią do tańca? - zapytał nieśmiało Hazza.

- Oczywiście. - złapałam jego dłoń.
Poruszaliśmy się w rytm muzyki, patrząc sobie głęboko w oczy. Zakochałam się w jego oczach jak i w nim. Codziennie coraz bardziej go kocham. Bardzo się ciesze, że go poznałam.
Po skończonej piosence, Harry pocałował mnie w policzek i odszedł kawałek. Po chwili pojawił się z dużą czerwoną różą.
- Olivia. Chciałbym Ci coś powiedzieć. Nie znamy się długo, ale odkąd Cię zobaczyłem zakochałem się w Tobie. Nie ma takiego dnia, że o Tobie nie myślę. Nie wyobrażam sobie już życia bez Ciebie. Olivia, chciałabyś zostać moją dziewczyną? - mówił prosto patrząc mi w oczy.
Nie odpowiedziałam nic, tylko zatopiłam się w jego malinowych ustach. Nie chciałam się odrywać od jego ust, jednak musiałam.
- Ja też Cię kocham Harry. - dotknęłam delikatnie jego policzka.
- Czyli się zgadzasz? - zapytał.
- Tak.
Po moim słowie Loczek znów mnie pocałował i wręczył czerwoną różę, którą trzymał w ręce. Usiedliśmy na środku altanki i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Jesteś moim pierwszym chłopakiem i z pewnością mogę powiedzieć, że kocham Cię najbardziej na świecie. - powiedziałam.
- Nawet sobie nie wyobrażasz kochanie, jaki jestem szczęśliwy, że mam Cię koło siebie. Kocham Cię i będę to powtarzał codziennie, po kilkanaście razy. - pocałował mnie w czubek nosa. Posiedzieliśmy jeszcze z godzinę i musieliśmy już wracać do domu. Z pomocą Harrego wstałam z podłogi i trzymając się za ręce udaliśmy się do samochodu Loczka. Styles otworzył mi drzwi i sam usiadł po mojej lewej stronie. Wolno jechaliśmy do mojego domu. Po 30 minutach byliśmy już pod moim domem. Czule pożegnałam się z moim chłopakiem i weszłam do domu. Ściągnęłam buty i szczęśliwa weszłam do salonu, gdzie siedziała cała moja rodzinka.
- Cześć kochani. - zwróciłam się do mamy, taty i Mileny.
- Cześć córeczko, a co Ty taka szczęśliwa? - zapytała się mama.
- No bo wiesz mamo, życie jest takie piękne i trzeba się cieszyć każdą sekundą. - mówiłam z uśmiechem na twarzy.
- Olivia. Czy Ty jesteś z Harrym? - zapytała się siostra.
- Tak. - jeszcze bardziej się uśmiechnęłam.
- Szczęścia kochanie. - przytuliła mnie mama, a potem Milena.
- Pamiętaj skarbie, jak on Cię skrzywdzi to będzie miał ze mną do czynienia. - powiedział tato.
- Spokojnie tato, on mnie nie skrzywdzi.
Pogadałam chwilkę z rodzicami i weszłam na górę. Udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Wzięłam telefon do ręki i w tym samym czasie przyszedł sms, oczywiście od Harrego. Odczytałam jego treść :
                             
" Co robisz kochanie? xx :* "
Wstukałam :
                              " Leże i myśle o Tobie. A Ty ? xx :* "
Po chwili dostałam :
                              " Tak samo. Kocham Cię skarbie xx :* "
Nasza rozmowa trwała jeszcze przez dwie godziny. Napisałam mu słodkiego sms na dobranoc i szczęśliwa zasnęła wtulona w mojego misia.




-----------------------------------------------------------------------------------
NAREŚCIE DODAŁAM 11 ROZDZIAŁ :D
MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ SPODOBA. 

BARDZO WAS PROSZE SKOMENTUJCIE. :***

                                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ
                                                                               
                                                   

Obserwatorzy