poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 32.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




Dzisiaj miałam mieć casting na modelkę. Nie powiem, że się nie denerwuję, bo szczerze było to moje marzenie. Na razie rodzicie o tym niewiedzą, tylko Milena. Powiem im, jeżeli się uda.
Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Rozebrałam się z piżamy i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam jej swobodnie spływać po moim nagim ciele. Odchyliłam lekko głowę do tyłu przy czym się zrelaksowałam. Uwielbiam długie prysznice.
Sięgnęłam ręką po żel waniliowy. Nalałam sobie odrobinę na dłoń i wsmarowałam w ciało po czym dokładnie spłukałam wodą.
Opuściłam kabinę i wytarłam mokre ciało, miękkim ręcznikiem. Owinęłam się wokół siebie i podeszłam do lustra. Wyjęłam wszystkie potrzebne kosmetyki i zaczęłam robić makijaż. Powieki pociągnęłam eyelinerem i rzęsy mocnym tuszem. Policzki pomalowałam delikatnie różem i usta malinowym błyszczykiem. Włosy wyprostowałam i pozwoliłam im spadać na moje ramiona. Spojrzałam się w lustrze i muszę przyznać, że nie najgorzej wyglądam.
Ściągnęłam ręcznik ze swojego ciała i założyłam świeżą bieliznę oraz ubrania. Gotowa opuściłam pomieszczenie.
- Nareście. - przy drzwiach czekała zniecierpliwiona Milena.
Wytknęłam jej język i zbiegłam na dół. Weszłam do kuchni w której zostałam mamę.
- Nie jesteś w pracy? - zapytałam, wyjmując sok z lodówki.
- Mam dzisiaj wolne. Wybierasz się gdzieś? - spojrzała na mój strój.

- Muszę załatwić jedną sprawę, ale nie martw się. - posłałam jej uśmiech. - Biorę Milenę ze sobą. - dodałam, upijając łyk soku. 
- Dobrze. - rodzicielka posłała mi uśmiech.
Odłożyłam sok do lodówki, ale w zamian wyjęłam truskawkowy jogurt. Wyjęłam łyżeczkę z szuflady i zajęłam miejsce przy stole. Powoli zaczęłam konsumować jogurt.
Wyrzuciłam pudełko do kosza a w tej chwili do kuchni weszła Milena.
- Gotowa? - zwróciła się do mnie.
- Nie zjesz śniadania? - zadałam pytanie.
- Nie jestem głodna. To idziemy?
- Jasne. - wyszłam z kuchni.
W przedpokoju założyłam na stopy buty oraz chwyciłam do ręki torebkę. Po kilku sekundach opuściłam dom wraz z siostrą.


****

Droga do agencji nie zajęła nam długo. Nie było to daleko od miejsca zamieszkania moich rodziców, więc poszłyśmy spacerkiem.
Doszłyśmy na miejsce.
Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. Naprzeciwko mnie siedziała sekretarka, zajmująca się swoją pracą. Podeszłam do niej.
- Dzień dobry. Ja na casting na modelkę. - mój głos się trząsł.
- Prosto, a potem w prawo. - posłała mi uśmiech.
- Dziękuję. - powiedziałam i ruszyłam prosto.
Koło mnie ciągle szła Milena mówiąc mi, że na pewno się uda. Strasznie się denerwowałam i jej słowa mi nie pomogły.
Doszłyśmy do miejsca. Weszłam w prawo, gdzie rozstawione były aparaty oraz maty. Przede mną stały kilkanaście dziewcząt.
- Na pewno mi się nie uda. - zwróciłam się do siostry.
- Przestań! One Ci nawet do pięt nie dorastają. - szepnęła do mnie.
Jej słowa wywołały u mnie chichot.
- Cześć. Jestem Matt i będę Waszym fotografem. Jestem pewny, że zdjęcia będą śliczne. Dobra koniec gadania, bierzemy się do roboty. - przed nami pojawił się młody blondyn.
Szczerze przyznam, że jest bardzo przystojny. Jego brązowe oczy idealnie pasowały do blond włosów. Ale ja nadal kocham Harry'ego.
Byłam jako piąta. Przyglądałam się dziewczyną i przyznam, że były naprawdę dobre. Coraz bardziej się denerwuję.
- Cześć. - koło mnie pojawiła się ładna brunetka. - Ty na casting? - zapytała.
- Tak. - odpowiedziałam cicho.
- Nie bój się, będzie dobrze. Jestem stylistką i makijażystką. Chodź za mną, zrobię Cię na bóstwo. - posłała mi uśmiech.
- Dobrze. - powiedziałam i ruszyłam za nią.
- W ogóle jestem Madeleine, ale mów mi Mad. - wyciągnęła dłoń ku mojej.
- Olivia. - uścisnęłam jej delikatną dłoń.
Weszłyśmy do pomieszczenia, w którym znajdowały się wieszaki z ubraniami, duże lustra oraz toaletki z kosmetykami.
Mad kazała mi zając miejsce na środku. Wykonałam jej polecenie i wygodnie usadziłam się na krześle.
Na początku Madeleine związała mi włosy aby nie przeszkadzały w robieniu makijażu. Zmyła mój makijaż, który sama wykonałam i zaczęła robić swój. Po skończonym makijażu, zabrała się za włosy. Lekko podkręciła i idealnie ułożyła.
- I jak? - zapytała, gdy skończyła.
- Idealnie. - posłałam jej uśmiech.

- Chodź, wybierzemy ubrania. - pociągnęła mnie za rękę.
Doszłyśmy do wieszaków z sukienkami. Po przebieraniu przez Mad ubrań w końcu podała mi zestaw.
- Ubierz to. Powinno pasować.
- Dzięki. - chwyciłam ubrania i weszłam do przebieralni.
Biała sukienka i kremowe szpilki. Nawet dobrany zestaw.
Przebrałam się i opuściłam przebieralnię.
- Wyglądasz ekstra. - pochwaliła Mad.
- Dziękuję. - posłałam jej uśmiech.
Wyszłam wraz z Madeleine z pomieszczenia i weszłyśmy, gdzie były robione zdjęcia. Pojawiłam się obok Mileny, która ciągle się przyglądała zdjęciom.
- Wow Olivia, wyglądasz pięknie. - pochwaliła.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się. - Milena poznaj Mad, stylistkę i makijażystkę. Mad poznaj Milenę, moją siostrę. - przedstawiłam dziewczyny, które stały przy mnie.
Dziewczyny podały sobie dłoń oraz wysłały uśmiechy.
Wraz z Mad i siostrą przyglądałam się dziewczyną, które pozowały do aparatu.
- Następna proszę. - usłyszałam głos Matt'a.
- Twoja kolej. - szepnęła do mnie Madeleine.
Wypuściłam powietrze i wolnym krokiem weszłam na białą matę, gdzie po bokach rozstawione były różne przedmioty.
- Cześć. Jak masz na imię? - zapytał Matt.
- Olivia. - powiedziałam, denerwując się.
- Nie denerwuj się. Będzie dobrze. - posłał mi uśmiech. - Możemy zaczynać? - dodał. 

Twierdząco kiwnęłam głową.
- Pokaż co potrafisz. - powiedział.
Zaczęłam pozować do aparatu, który mnie oślepiał, ale nie przejmowałam się tym.  

Podeszłam do białej rury, przy której miałam zamiar pozować. Wypuściłam powietrze i patrzałam się w aparat. Mam nadzieję, że zdjęcia wyjdą nie najgorzej.
Zrobiłam kilka jeszcze innych poz i skończyłam z uśmiechem.
Matt zawołał kolejną dziewczynę a ja poszłam się przebrać w swoje ubrania.
- Byłaś świetna. - koło mnie pojawiła się Mad i Milena.
- Dzięki, ale wydaje mi się, że schrzaniłam. - powiedziałam ze smutną miną.
- Żartujesz? Byłaś najlepsza! - przytuliła mnie siostra.
Weszłam do przebieralni i ściągnęłam z siebie sukienkę, ale za to nałożyłam na swoje ciało ubrania w których przyszłam.
Wyszłam z przebieralni.
- Chodź! - za rękę pociągnęła mnie Mad. - Matt zaraz powie, kto zostaję modelką.
Weszłyśmy z powrotem do pomieszczenia. Siostra z Mad szepnęły " będzie dobrze " i ustawiłam się na macie, gdzie stały wszystkie dziewczyny.
- Wybrałem dwie najlepsze dziewczyny, które były świetne. - zaczął blondyn i posłał nam uśmiech.
Stałam w kolejce jako przedostatnia, a Matt rozmawiał z każdą dziewczyną i mówił jej, czy przeszła czy nie. Strasznie się denerwowałam. Za parę minut dowiem się czy moje marzenie się spełni.
- Niestety Anne, ale nie zostaniesz modelką. - powiedział Matt do dziewczyny obok mnie. - Przykro mi.
Zostało jedno miejsce. Albo ja zostanę modelką, albo dziewczyna obok mnie. Ale myślę, że to nie będą ja.          

 - Olivia. - spojrzał w moje oczy. - Niestety - przerwał - Niestety, byłaś świetna i zostajesz z nami. - szczerze się uśmiechnął.
- Naprawdę? - podniosłam swój wzrok na jego osobę. - Nie wierzę. - powiedziałam.
- Naprawdę. Byłaś świetna.
- Jeju. Dziękuję. - przytuliłam się do niego.
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - Zobacz na to zdjęcie. - pokazał mi obiektyw aparatu. - To zdjęcie jest śliczne. - na ekraniku wyświetliło się zdjęcie z mojej sesji.
- Dzięki. - zarumieniłam się.
- Przyjdziesz za dwa dni na sesje? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziałam.
- Więc proszę aby Olivia i Cara wystąpiły. - powiedział Matt, a ja razem z blondynką postawiłam krok do przodu. - Brawa dla naszych modelek. - klasnął w dłonie Matt.
Zarumieniłam się.
- Jednak wiecie, że nasza agencja jest w Londynie i tam odbędzie się więcej sesji. - odezwał się ponowie Matt.
Kiwnęłam głową, że się zgadzam i się uśmiechnęłam.
Razem z wszystkimi dziewczynami opuściliśmy matę.

Wraz z siostrą opuściłam budynek.
- Mówiłam, że zostaniesz modelką. - powiedziała Milena w drodze do domu.
- Hej! Poczekaj. - krzyknął ktoś za mną.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Care.
- Byłaś naprawdę dobra. Gratulację. - zwróciła się do mojej osoby.
- Dziękuję. Ty również. - posłałam jej uśmiech.
- Dzięki. Może pójdziemy na jakąś kawę aby się lepiej poznać? W końcu będziemy razem pracować. - zaproponowała.
- Pewnie. - odpowiedziałam i razem z Carą i Mileną poszłyśmy w kierunku kawiarni.
Muszę przyznać, że ten dzień jest najlepszy ze wszystkich w ciągu kilku dni. Jestem naprawdę szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie zostanie modelką.                                                                                                               



------------------------------
PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ DODAJĘ ROZDZIAŁ, ALE WIECIE SZKOŁA I TE SPRAWY.
MAM NADZIEJĘ, ŻE NASTĘPNY POJAWI SIĘ W MIARĘ SZYBKO, ALE NIC NIE OBIECUJĘ :*



                         CZYTASZ = KOMENTUJESZ                                                   

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 31.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!





* DWA DNI PÓŹNIEJ *
                             ~*~ Harry ~*~

Daliśmy jeden koncert w Paryżu i dzisiaj wracamy do Londynu. Niall nadal mi nie chciał powiedzieć, skąd o tym wie, a mnie to coraz bardziej interesuje. Czyżby Olivia mu powiedziała?
Od razu jak przylecimy do Londynu idę z Niall'em do Taylor. Mam nadzieję, że ona ściemniła z tym, że z nią spałem.

Usiadłem wygodnie w fotelu i patrzałem się w małe okienko w samolocie. Po dłuższej chwili, zasnąłem.
- Harry, wstawaj. Zaraz lądujemy. - ze snu obudził mnie głos Liam'a.
Otworzyłem zaspane oczy i zapiąłem pas bezpieczeństwa.
Po 10 minutach byliśmy już na lotnisku. Wziąłem rączkę od walizki i szłem wzdłuż lotniska do wyjścia. Sprawiało mi to trudność, ponieważ na lotnisku zebrali się fani. Dałem kilka autografów oraz zamieniłem parę słów.
W końcu opuściliśmy z chłopakami lotnisko. Weszliśmy do czarnego samochodu, który już na nas czekał.
Najpierw pojechaliśmy do domu zostawić walizki, a potem wraz z Horan'em jadę do Swift.
Samochód zatrzymał się na naszym pojeździe. Jako pierwszy wyszedłem z pojazdu. Otworzyłem kluczykiem drzwi i zostawiłem walizkę w przedpokoju. Spojrzałem na Niall'a, a ten kiwnął głową. Wyszliśmy z domu. Wyparkowałem swój samochód z garażu, do którego również wsiadł Niall. Pojechaliśmy do Taylor.
20 minut później zatrzymałem samochód przed jej apartamentem. W drodze do niej, nie zamieniłem z Niall'em ani słowa. Wiem, że jest na mnie zły. Doskonale o tym wiem.
W milczeniu opuściliśmy mój samochód. Weszliśmy do apartamentu, a potem do windy. Wjechaliśmy na jej piętro. Wyszliśmy z windy i zapukałem do jej drzwi. Po chwili moim oczom ukazała się postać szczupłej blondynki.
- Musimy pogadać. - powiedziałem i przekroczyłem jej próg, za mną podążał Niall.
- Wiem. Muszę Ci coś powiedzieć. - powiedziała Taylor, gdy znaleźliśmy się w jej salonie.
- Mów pierwsza.
- Jestem w ciąży. - powiedziała z uśmiechem.
- Że co kurwa? - krzyknąłem.
- Będziesz miał dziecko. - powiedziała.
- I co ty kurwa Styles narobiłeś? - naskoczył na mnie Irlandczyk.
- Nie! To nie może być prawda. Jedziemy do lekarza.
- Byłam już. - podała mi zdjęcia usg.
Dokładnie się przyjrzałem i zobaczyłem małą plamkę.
- Chce to zobaczyć na własne oczy. Jedziemy. - chwyciłem ją za ramię.
- Nie mam czasu teraz. - wyrwała mi się.
- Nie interesuje mnie to. - ponownie ją chwyciłem i wyprowadziłem z jej mieszkania.
Weszliśmy do windy.
Opuściliśmy w trójkę apartament Taylor i wsiedliśmy do mojego samochodu. Zdenerwowany prowadziłem do prywatnej przychodni ginekologicznej.

Zgasiłem auto i wyszedłem z niego jako pierwszy. Koło mnie pojawiła się Swift. Weszliśmy do przychodni a za nami pożądał Niall.
- Poczekasz? - zwróciłem się do blondyna.
- Jasne. - zajął wolne miejsce przed gabinetem.
Znowu chwyciłem Taylor za ramię i razem weszliśmy do środka gdzie siedział siwy lekarz.
- Dzień dobry. My na USG. - powiedziałem.
- Nie myślałem, że spotkam u mnie celebrytów. - zaśmiał się. - Proszę się położyć. - zwrócił się do Taylor.
Blondynka była bardzo zdenerwowana, ale wykonała polecenie. Położyła się na łóżku i podwinęła koszulkę do góry, odsłaniając swój brzuch. Lekarz nalał jej jakąś maść i zaczął jeździć jakimś aparatem.
- Przykro mi, ale ja tu nic nie widzę. - odezwał się lekarz po chwili.
- Jak to? Przecież ja jestem w ciąży!
- Nie jest pani. Proszę zobaczyć. Tutaj nic nie ma. - pokazał na monitor.
- Wrobiłaś mnie! - krzyknąłem.
Wyszedłem od lekarza i spojrzałem na Niall'a, który siedział w tym samym miejscu.
- Nie jest w ciąży! Wrobiła mnie. - skierowałem słowa do niego.
Taylor wyszła z gabinetu i spojrzała na mnie.
- Przepraszam Cię. Chciałam abyś był ze mną. Ja Cię kocham. - podeszła bliżej mnie, a ja się oddaliłem. - Nie spałeś ze mną. To też ściemniłam. Dwa dni wcześniej spałam z kolegą i myślałam, że zajdę w ciąże i powiem, że to twoje dziecko. Jednak się nie udało. Fakt przyszedłeś do mnie nawalony, ale nic innego nie mówiłeś, tylko o tym, że kochasz Olivię i nienawidzisz Modest. Przepraszam. - w końcu wyjaśniła prawdę.
- Odwal się ode mnie raz na zawsze. - powiedziałam i opuściłem przychodnię.
Wsiadłem do samochodu, a za mną Niall.
- Co ja mam zrobić, aby Olivia mi wybaczyła? - zapytałem.
- Chyba mam pomysł, ale powiem Ci o nim jak zasłużysz. Nawet nie próbuj teraz, bo nie powiem. - odpowiedział mi blondyn.
O co chodzi? Jaki pomysł?
Westchnąłem głęboko i odpaliłem samochód. Skierowałem się prosto do domu.

                                ~*~ Olivia ~*~
 

Obudziłam się po 12. Wzięłam ubrania i skierowałam się od razu do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Nałożyłam makijaż oraz się ubrałam. Zbiegłam po schodach do kuchni. Nalałam wody do szklanki, którą szybko wypiłam.
Dzisiaj przyjeżdża Milena, ponieważ strasznie nudziło jej się w domu. Zostawia swojego Justin'a? Nie podobne do niej.
O 12 miała samolot z Londynu, więc po 14 będzie już w Paryżu. Zaoferowałam jej, że po nią przyjadę taksówką.
Zrobiłam sobie tosty, które powoli zaczęłam konsumować. Po skończonym posiłku, posprzątałam po sobie.
Usiadłam na blacie kuchennym i spoglądałam w małe okienko. Ciągle myślę o Harry'm. Co u niego? Jak się czuję? Co robi? Te myśli ciągle są w mojej głowie. Nie chcą zniknąć.
Zeszłam z blatu i poszłam do salonu. Opadłam na sofie i przymknęłam oczy. Czuję się bezsilna. Cholernie brakuje mi ciepła Harry'ego. Cholernie.
Nim się obejrzałam zegar wskazywał 14. Zadzwoniłam po taksówkę. Założyłam na nogi buty. Spakowałam do torby potrzebne rzeczy i wyszłam z domu, zakluczając go.
Poczekałam kilka minut, a na podjeździe zatrzymała się taksówka. Zajęłam miejsce z tyłu i powiedziałam, gdzie ma się kierować czyli na lotnisko.
20 minut później byliśmy już na miejscu. Wyszłam z samochodu i od razu mój wzrok zobaczył śliczną brunetkę. Z uśmiechem podeszłam do niej i wtuliłam się w nią.
- Trochę tęskniłam. - powiedziałam przy czym się oderwałam z uścisku.
- Trochę? Ja bardzo. - zaśmiała się.
Z powrotem zajęłyśmy miejsce w taksówce, którą przyjechałam.
- Pójdziemy na jakiś spacer? - zapytała siostra w drodze do domu.
- Możemy.
Milena zostawiła swoją walizkę w przedpokoju i od razu ruszyliśmy ulicami Paryża.
Szliśmy wolno, śmiejąc się i rozmawiając.
Przy jednej ulicy na słupie, zobaczyłam ogłoszenie, że szukają modelki.
- Chce spróbować. - powiedziałam, wyrywając numer telefonu.
- Jesteś pewna? - zapytała się siostra.
- Tak. - odpowiedziałam, chowając ulotkę do kieszeni.
- A jak Cię przyjmą to co ze szkołą?
- Nie wiem. Zobaczy się.
Weszliśmy do kawiarenki. Zajęłyśmy miejsce i zamówiłyśmy kawę oraz ciastko. W między czasie kiedy czekałyśmy na nasze zamówienie, wykręciłam numer do agencji.
- I co? - zapytała siostra, gdy skończyłam rozmowę.
- Jutro mam przyjść na casting.
- Iść z Tobą?
- Możesz. - przede mną znalazła się kawa oraz talerz czekoladowego ciasta.
Zjadłyśmy nasze zamówienia i ruszyłyśmy powolnym krokiem do domu. 



-------------------------------------
Podoba się? Myślę, że nie za dobry mi wyszedł, ale zostawię to Wam do ocenienia :)


                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 14 września 2013

Rozdział 30.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




* Dwa dni później *

Obudziłam się nad ranem. Ostatnio nie mogę spać. Poleżałam chwilę w łóżku i postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Koniec tego leżenia i użalania się nad sobą. Wyszłam z łóżka jak i z pokoju. Zbiegłam po schodach do kuchni.
Nadal jestem w Paryżu i na razie nie mam zamiaru wracać do Londynu.
Rodzice byli już w pracy.
Wyciągnęłam z szafki miseczkę oraz płatki, a z lodówki mleko. Płatki wsypałam do miseczki i zalałam mlekiem. Wzięłam śniadanie i poszłam do salonu. Zajęłam miejsce na sofie i palcem włączyłam telewizor. Akurat leciało "Toy Stroy", więc postanowiłam zostawić na tym programie.
Zjadłam śniadanie i wyłączyłam telewizor. Zaniosłam naczynie do zmywarki i poszłam do pokoju. Chciałam iść pozwiedzać trochę miasta, bo nigdy nie widziałam Paryża, a przecież jest to piękne miasto.
Wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności oraz nałożyłam makijaż. Ubrałam się i opuściłam pomieszczenie zwane łazienką. Schowałam telefon oraz pieniądze do kieszeni i wyszłam z domu, prędzej go zakluczając.

Powolnym krokiem szłam wzdłuż ulicy. Kompletnie nie wiedziałam dokąd idę, ale szłam przed siebie.
Mijałam różnych ludzi, niektórzy spieszyli się do pracy, niektórzy spacerowali po mieście.
Doszłam do parku. Szłam wzdłuż, szukając wolnej ławki. W końcu zajęłam ławkę na środku. Nie przestałam obserwować ludzi.
- Olivia? Co Ty tu robisz? - koło mnie, ni stąd ni znikąd pojawił się Niall.
- Horan? - zdziwiłam się, gdy go zobaczyłam.
- No ja. Co Ty tutaj robisz? - znowu zadał to samo pytanie.
- Hm, wydaję mi się, że siedzę.
- Nie chodzi mi o to. - zaśmiał się. - Co Ty robisz w Paryżu?
- Jestem u rodziców.
Niall zajął miejsce obok mnie i dokładnie patrzał się na moją osobę.
- Co się dzieję, między Tobą a Harry'm? Styles się zmienił. Nie je, jest inny, nie ma humoru, a ni nic.
- Kolega Wam się nie pochwalił?
- Czym? Kurde Olivia o co chodzi? - jego twarz zmieniła się w zmartwienie.
- Zdradził mnie, rozumiesz? Zdradził. - z moich oczu popłynęły łzy.  

- Co ten debil zrobił? Z kim? - tym razem jego twarz zmieniła się w rozczarowanie.
- Z Taylor Swift. 

- Już ja sobie z nim pogadam. No już nie płacz. - przytulił mnie.
Łzy po raz kolejny nie chciały się zatrzymać. Płakałam ciągle. Niall cały czas mi szeptał abym nie płakała, ale na razie nic nie pomogło. Dopiero po chwili trochę się otrząsnęłam.
- Idziemy na kawę? - zapytał Irlandczyk.
- Pewnie. - posłałam wymuszony uśmiech.
Wolnym krokiem wyszliśmy z parku.  

W milczeniu doszliśmy do małej kawiarenki, która znajdowała się blisko parku. Weszliśmy i od razu poczułam miłą atmosferę. Bladoróżowe ściany, były przyozdobione fotografami Paryża. Stoliki były okrągłe, na którym stały świeże róże. Już mi się tutaj podoba.
Zajęłam miejsce przy oknie, a naprzeciwko mnie usiadł blondyn. Milczeliśmy. Koło nas pojawiła się kelnerka. Około trzydziestopięcioletnia kobieta, z krótkimi, blond włosami. Miała czekoladowe oczy, które dobrze spół grały z jej bladą karnacją.
- Co podać? - zapytała miłym głosem.
- Dwie latte. - spojrzał na mnie Niall i się uśmiechnął.
Dobrze wiedział, jaka jest moja ulubiona kawa. Ciekawe czy Harry wie. Stop! Nie myśl o nim! Chociaż przez chwilę.
- A Ty co robisz w Paryżu? - w końcu zapytałam.
- Mamy koncert. Zostajemy tutaj na dwa dni. - odpowiedział farbowany.
- A co z Tobą i Livią?
- Wszystko jej na dobrej drodze. - odpowiedział z szczerym uśmiechem.
Również posłałam mu uśmiech.
Kelnerka przyniosła nam nasze kawy. 

Spojrzałam na filiżankę, gdzie widniał rysunek.
- Aż żal to pić. - powiedziałam.

- Prawda. - potwierdził Niall.
- A co u Harry'ego? - nie oderwałam wzroku od kawy.
- Już Ci mówiłem. Nie je, nie pije, nie ma humoru, ani nie możemy z nim złapać kontaktu.
- Dobrze mu tak. - wzięłam łyk kawy.
- Wszystko się ułoży.
- Nie wiem, Niall. Nie zaufam już mu w 100%. Zdradził mnie. Nawet nie wiem dlaczego? Coś ze mną jest nie tak?
- Nic z Tobą jest nie tak! Pamiętasz jak w klubie jak było after party Ty mnie pocieszałaś? Teraz moja kolej. Uwierz mi, że jesteś piękną dziewczyną. Nie jednemu chłopakowi się podobasz, mogę Ci to zapewnić.
- Nie wiem co mam myśleć.
- Bądź dobrej myśli.
- Dziękuję Niall. - posłałam mu uśmiech.
- Nie masz za co.
Wypiliśmy nasze kawy i wyszliśmy z kawiarni, dziękując i płacąc.

- Ja muszę iść na próbę. Do zobaczenia Olivia. - przytulił mnie.
- Do zobaczenia. - szepnęłam.
Niall się oddalił, a ja postanowiłam nadal iść pozwiedzać Paryż. Poszłam w kierunku wieży Eiffla. 


                                ~*~ Niall ~*~

Szedłem ulicami Paryża do studia, gdzie mieliśmy mieć próbę. W głowie mam tylko zdanie Olivii " Harry mnie zdradził ". Jak on mógł jej to zrobić? Przecież ją kocha. Nie mogę w to uwierzyć. Muszę z nim pogadać. Doszłem pod studio. Musiałem wejść tylnymi drzwiami, ponieważ przed stały fanki. Mnóstwo fanek. W kieszeni za wibrował mi telefon. Wyciągnęłem go i jednym ruchem palcem odblokowałem urządzenie. Dostałem wiadomość od Olivii.                             

Szybko jej odpisałem i weszłem do pomieszczenia, gdzie prawdopodobnie siedzieli chłopacy. Tak jak myślałem byli tam. Zayn z Louis'em zajmowali miejsce na sofie. Liam na fotelu, a Harry patrzał się w okno. Gdy go zobaczyłem, od razu dostałem ciśnienia.
- Jesteś zdrowy człowieku? - od razu na niego naskoczyłem. - Do Ciebie mówię Styles. - w tej chwili się do mnie odwrócił.
- Co? - powiedział.
- Nie wiesz? Czy udajesz głupiego? - podniosłem głos, a reszta chłopaków przysłuchiwała się nam.
- O co Ci chodzi?
- Styles jesteś debilem. Jak mogłeś zdradzić Olivię? Pojebało się w tej twojej głowie?
- Skąd o tym wiesz? - zapytał mnie.

- To akurat nie jest istotne w tej chwili. Co Ci strzeliło do tej głowy? 

- Co Ty zrobiłeś Harry? - do rozmowy dołączył się Louis.     
- Nie chciałem kurwa! Nie chciałem! Przepraszam. - z jego oczu popłynęły łzy. Drugi raz w życiu widzę jak Harry płaczę.
- Z kim ją zdradziłeś? - zapytałem.
- Nie ważne.
- Kurwa Styles mów. - przybliżyłem się do niego.
- Z Taylor. - odpowiedział, prawie szeptem.
- Swift? - myślałem, że się przesłyszałem.
Kiwnął twierdząco głową.
- Na prawdę jesteś pojebany Styles! Masz przy sobie dziewczynę, która Cię kocha całym sercem, a Ty ją kurwa zdradziłeś. - miałem ochotę mu przyłożyć.

- A co Cię to interesuję? - jego łzy nadal leciały po policzku.

- Bo Olivia jest moją przyjaciółką! Myślałeś o tym jak bardzo ją zraniłeś? Ona pewnie płaczę po nocach! 
- Ciągle o niej myślę. Żałuję tego! Myślisz, że nie chciałbym cofnąć czasu? Byłem napity nie wiedziałem co robię. - usiadł na podłodze i schował twarz w dłoniach.
- Byłeś napity? - zapytał Zayn.
- Tak. - potwierdził.
- A może Taylor Cię wrabia, że z nią spałeś? Wiesz jaka ona jest. - dodał Liam.
Harry od razu podniósł twarz. Czyli nie myślał o tym.
- Pogadam z nią jak przyjadę do Londynu.
- Pójdę z Tobą. - powiedziałem, bez namysłu.
- Jeszcze trzeba będzie pogadać z Modest, nie może tak być, że oni ciągle rządzą naszym życiem. - znów powiedział Payne.
Wszyscy się z nią zgodziliśmy.
Podeszłem do Harry'ego i pozwoliłem mu, aby się do mnie przytulił. Zawsze tak robiliśmy jak ktoś płaczę.
Po chwili weszliśmy do pomieszczenia, gdzie były mikrofony oraz różne sprzęty aby rozpocząć próbę na dzisiejszy koncert. 




---------------------------------------------
SCHRZANIŁAM CHYBA ;C JEDNAK OCENĘ ZOSTAWIĘ WAM. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA.
PRZEPRASZAM ZA PRZEKLEŃSTWA ;*



                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

piątek, 13 września 2013

Rozdział 29.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


                                  ~*~ Olivia ~*~ 

Livia posiedziała ze mną chwilę, ale musiała już iść do domu, bo ciocia po nią dzwoniła. 
Siedzę sama w salonie i patrzę się w jeden punkt na ścianie. Jest tu ciemno, świeci tylko mała lampka. Milena nie przyszła jeszcze z randki z Justin'em.
Ciągle myślę, o tym co stało się dzisiaj. Dlaczego on mnie zdradził? Dlaczego? 
Przerwałam moje myśli, które nadal siedziały w mojej głowie. Chwyciłam za pilot i jednym guzikiem włączyłam telewizor. Zostawiłam na programie plotkarskim, który akurat leciał.
- Z ostatniej chwili! - usłyszałam głos reporterki. - Dzisiaj w Londyńskim parku 
reporterzy spotkali Harry'ego Styles'a z dziewczyną, nie była nią Olivia Cyrus tylko Taylor Swift! Para spacerowa po parku, jednak widać po zdjęciu Harry nie za bardzo był szczęśliwy. Co teraz będzie z Olivią? Czy Harry jest w związku z Taylor Swift? Będziemy śledzić losy jednego członka brytyjsko-irlandzkiego zespołu. - zakończyła swoją wypowiedź prezenterka.
Co ona powiedziała?
Czyli teraz wiem z jaką Taylor umawia się Harry. Nienawidzę, tego skończonego dupka. Myślałam, jednak, że mnie kocha, ale jak widać myliłam się.
Wyłączyłam telewizor i poszłam do siebie. Postanowiłam, że polecę na parę dni do Paryża. Wzięłam laptopa do ręki i zamówiłam bilet na dzisiejszy lot, który odbędzie się za 3 godziny. Podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej ubrania.
Już kończyłam, kiedy do pokoju weszła uśmiechnięta Milena, ale gdy mnie zobaczyła, że się pakuję, uśmiech szedł jej z twarzy.

- Wyprowadzasz się? - zapytała.
- Nie. Lecę na parę dni do rodziców. - spakowałam następną bluzkę.
- Dlaczego? Ja też muszę? - usiadła obok mnie.
- Ty nie musisz. Możesz tutaj zostać, ciocia i Livia będą Cię odwiedzały. Lecę, bo rozstałam się z Harry'm. - po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
- Czemu?
- Zdradził mnie i umawia się z jakąś Taylor Swift. - pojedyncza łza, zmieniła się w potok łez.

Milena przytuliła mnie do siebie, a ja zaczęłam moczyć jej sukienkę. Delikatnie gładziła mnie po plecach.
- Cóż trudno. - oderwałam się od niej i zapięłam walizkę.
- O co poszło? 
Opowiedziałam jej wszystko z konkretami. Milena uważnie mnie słuchała i powiedziała parę słów, które mi nie pomogły.
- A co z Tobą i Justin'em? - w końcu zapytałam.
- Jestem z nim. - kąciki jej ust, podniosły się do góry.
- Szczęścia. 
Wstałam z podłogi i chwyciłam rączkę od walizki. Wyszłam z pokoju, a za mną siostra. 
W przedpokoju zadzwoniłam po taksówkę. 
- .... dzwoń do mnie codziennie. - powiedziała na końcu siostra.
- Dobrze. - mocno się w nią wtuliłam.
W między czasie zadzwoniłam do Livi aby odwiedzała Milenę.
- Nie spal domu. - powiedziałam na koniec i założyłam kurtkę. 
Wyszłam z domu i wsiadłam do taksówki, która stała już na podjeździe. Powiedziałam kierowcy, gdzie ma pokierować czyli na lotnisko.
Po 20 minutach stałam przed Londyńskim lotniskiem w którym gromadzili się ludzie. Westchnęłam i z smutną miną chwyciłam rączkę od walizki. Miałam do samolotu parę minut czasu więc poszłam do kawiarni i kupiłam kawę. Szybko ją wypiłam i poszłam na odprawę, która minęła nawet szybko. Po 30 minutach siedziałam w wygodnym fotelu. Wyciągnęłam z torebki mp3 i słuchawki, które włożyłam do uszu. Związku z tym, że rozstałam się z chłopakiem, którego kocham najbardziej na świcie włączyłam sobie Evanescence - My Immortal . Gdy zabrzmiały pierwsze nuty piosenki od razu w mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, sceny które spędziłam z Harry'm. Z moich oczu popłynęły łzy, których nie chciałam zatrzymywać. Tak bardzo mi go brakuje. Rozstałam się z nim dzisiaj, a ja już za nim tęsknie. Za jego uśmiechem, dotykiem, iskierkami w oczach. Tęsknie za nim całym. Nie wiem czy kiedykolwiek znowu mu zaufam, może w jakimś procencie, ale na pewno nie w stu. 
Łzy nadal płynęły mi z oczu. Byłam pewnie rozmazana, ale to teraz nie za bardzo mnie interesowało, teraz interesowało mnie co będzie dalej. Co będzie z moim życiem.
Dwie godziny później znajdowałam się już w Paryżu. Opuściłam pokład samolotu i skierowałam się po odbiór mojej walizki. Wyszłam z lotniska i weszłam do taksówki, gdzie stała przed lotniskiem. Podałam adres zamieszkania moich rodziców i spojrzałam się w szybę za oknem. Zobaczyłam szczęśliwe pary, które cieszyły się swoim szczęściem. Uśmiechnięte chodziły po Paryżu. Dlaczego ja nie mogę mieć takiego szczęścia? 

Nim się obejrzałam, taksówka zatrzymała się pod domem moich rodziców. Zapłaciłam i wyciągnęłam walizkę. Powolnym krokiem ruszyłam w kierunku drzwi. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Wskazywał 21.29, przy okazji zobaczyłam sms'a otworzyłam wiadomość i była ona od Mileny. Pytała czy jestem już u rodziców, odpisałam tak i schowałam telefon z powrotem do kieszeni. Rodzicie jeszcze nie spali, bo w salonie paliło się światło. Delikatnie zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po paru sekundach w drzwiach ukazała się postać taty.
- Słoneczko, co Ty tutaj robisz? - powiedział, gdy mnie zobaczył.
- Mogę wejść? - zapytałam.

- Oczywiście. - odsunął swoje ciało, abym mogła przejść.
Weszłam do przedpokoju. Ściągnęłam z siebie kurtkę oraz buty. Z walizką przeszłam do salonu, gdzie na sofie siedziała mama, ale gdy mnie zobaczyła od razu wstała z miejsca.
- Przygarniecie mnie na parę dni? - spytałam, ze łzami w oczach.
Rodzice kiwnęli głową, że się zgadzają. Mama stałam blisko mnie i od razu rzuciłam jej się w ramiona. Zaczęłam moczyć jej koszulkę.
- Co się dzieje? - zapytała mama, gdy się od niej oderwałam.

- Rozstałam się z Harry'm, zdradził mnie. - wytarłam kciukiem łzy, które nie chciały przestać lecieć.
- Tak mi przykro. - powiedział tato, który mnie przytulił. 
Oderwałam się od rodziców i trochę się ogarnęłam. Zajęłam miejsce na kanapie i swój wzrok skierowałam na ekran telewizora, gdzie leciał jakiś program.
- Proszę kochanie. - mama podała mi kubek świeżej herbaty z cytryną.

- Dziękuję. - upiłam łyk ciepłej cieczy. 
Po godzinie 22 opuściłam salon, gdzie siedzieli jeszcze rodzice i poszłam do pokoju, w którym spałam i będę spała teraz. Położyłam walizkę na łóżko i rozpakowałam z niej piżamę i kosmetyki. Poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Letnia woda delikatnie i swobodnie spływała po moim ciele.
Wyszłam z pod prysznica, wytarłam mokre ciało i założyłam piżamę. Nasmarowałam twarz kremem i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Chwyciłam telefon do rąk. Na wyświetlaczu zobaczyłam 27 nieodebranych połączeń, jak możecie się domyśleć były one od Harry'ego. Napisałam sms'a tylko Livi oraz Milenie i odłożyłam telefon. Przykryłam się kołdrą i po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza. 




---------------------------------------
CO MYŚLICIE O TYM ROZDZIALE?
W ZAKŁADCE "KONTAKTY", MOŻECIE NA ASK'U PYTAĆ MNIE O RÓŻNE RZECZY ORAZ BOHATERÓW :)




                           CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 8 września 2013

Rozdział 28.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


                             ~*~ Olivia ~*~

Wróciliśmy do domu. Otworzyłam drzwi, bo były zakluczone. W przed pokoju ściągnęłam buty i kurtkę. Harry powtórzył moją czynność. 
Weszłam do salonu i położyłam się na sofie.
- Zrobię Ci herbatę. - usłyszałam głos Harry'ego.
Pod głową położyłam sobie poduszkę, na której wygodnie się ułożyłam. Po chwili przyszedł Harry i podał mi kubek ciepłej herbaty.

Podniosłam się do pozycji siedzącej i upiłam łyk ciepłej cieczy z cytryną. 
Sięgnęłam ręką po pilot i włączyłam telewizor. Zostawiłam znowu na jakimś nudnym serialu.

***

Harry ciągle siedział z telefonem w rękach i stukał w klawiaturę z uśmiechem. Przysunęłam się bliżej niego i przez jego ramię spojrzałam w wyświetlacz. Harry zauważył mnie i od razu schował swój telefon do spodni.- Z kim tak piszesz? - zapytałam, trochę zdziwiona.
- Z nikim. - odpowiedział i wygodnie usadził się na sofie.

- Widzę jak się uśmiechasz. - nie przerywałam.
- Oj bo Niall napisał mi coś śmiesznego. - pogłaskał mój policzek.
Nie uwierzyłam mu. Uwierzyłabym gdyby nie schował od razu telefonu. Na pewno to nie był Niall, mogę się założyć o wszystko, że był to ktoś inny.
Usłyszałam dźwięk sms'a, który wydobył się z kieszeni Styles'a. Spojrzał na mnie i wyciągnął telefon, przy czym zakrył ekran.
Przewróciłam oczami i odsunęłam się od chłopaka. Znowu spojrzałam na ekran telewizora, gdzie nadal trwał serial.
- Idę do łazienki. - usłyszałam głos lokersa.
Kiwnęłam głową. Harry wstał z kanapy i odłożył swój telefon na stolik. Zniknął z salonu a ja spojrzałam się na urządzenie.
Nie mogę tego zrobić. W głowie mam tylko, aby sprawdzić jego telefon.
Głos w mojej głowie wygrał. Chwyciłam urządzenie w rękę i przejechałam palcem po ekranie przy czym go odblokowałam. Na wyświetlaczu było moje zdjęcie. Delikatny uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Weszłam w wiadomości. Od razu zobaczyłam " Taylor :) ". Weszłam w tą konwersację.   

To co przeczytałam, myślałam, że zaraz coś zrobię. Odłożyłam z powrotem telefon na stolik i siedziałam tak jakby się nic nie stało.
Harry wszedł do salonu i usiadł blisko mnie.
- Nie śpieszysz się czasem? - zapytałam.
- Nie. Dlaczego pytasz? - nie wiedział o co chodzi.
- Czy Taylor na Ciebie nie czeka? 
- Czytałaś moje wiadomości? - podniósł głos.
- Musiałam. Czułam, że mnie oszukujesz i miałam rację. 
- Jak mogłaś? To jest mój telefon i nie powinnaś go dotykając. - tym razem krzyczał.
- Nie krzycz na mnie do cholery! Oszukujesz mnie! Nie kochasz już mnie. Wynoś się z mojego domu, jak i z mojego życia. - zerwałam się z kanapy.
- Olivia daj mi to wytłumaczyć. - pojawił się obok mnie.
- Tu nie ma nic do tłumaczenia. Wyjdź stąd. - popchnęłam go w stronę drzwi. - Mam tylko jedno pytanie. To jest ta Taylor co nie dawał mi żyć?
- Nie.
- Zdradziłeś mnie prawda? - dalej pytałam.            


- Tylko raz. Przepraszam, tak bardzo przepraszam.
- Jesteś skończonym dupkiem. Nie myślałam, że kiedykolwiek, ktoś mnie tak potraktuje jak Ty. Nienawidzę Cię. Wyjdź stąd! - podniosłam głos.

Harry stał z smutną miną i patrzał w moje oczy.
- Głuchy jesteś? Wynoś się! - chwyciłam jego kurtkę i rzuciłam mu prosto w twarz.
- Przepraszam. Pamiętaj, że Cię kocham. - nie ruszył się z miejsca.

- Nie kłam! Wynoś się! - otworzyłam drzwi i wypchnęłam go na zewnątrz.
Powiedział jeszcze jakieś słowo, ale ja nie usłyszałam, zamknęłam mu drzwi pod nosem.
Co ja takiego zrobiłam? Zrobiłam coś złego, że mnie zdradził? 
Zsunęłam się po drzwiach i usiadłam na podłodze, kryjąc twarz w kolana i zaczęłam coraz bardziej płakać.
Głupie życie. Mój pierwszy chłopak, którego kocham najbardziej na świecie mnie zdradził. Pieprzony dupek.
Co mam teraz zrobić? Zapomnieć o wszystkim? Nie dam rady.

Wstałam z podłogi i chwyciłam telefon. Wybrałam numer Livi. 
- Hallo? - usłyszałam głos kuzynki.
- Livia? - powiedziałam, płacząc.
- Olivia! Ty płaczesz? Co się stało? - zapytała przerażonym głosem.
- Przyjdziesz do mnie?
- Będę za 5 minut. - rozłączyła się.

Położyłam telefon na stolik i usiadłam na sofie, nie przestając płakać.
Livia jak mówiła, była za 5 minut.
- Co się dzieję? - usiadła obok mnie i chwyciła mnie za rękę.

- Harry mnie zdradził. - wtuliłam się w nią.
- Jak Cię zdradził? Z kim?
- No normalnie, a jak można inaczej zdradzić? Nie wiem z jakąś Taylor.
- Taylor to ta co Ci dokuczała? - zapytała.
- Nie. Powiedział, że nie.

                          ~*~ Harry ~*~ 


Kurwa co ja zrobiłem? Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu. Przez głupi Modest. Oni kazali mi umawiać się z Taylor. Ona jest nachalna i ubzdurała sobie, że mnie kocha. Ja nic do niej nie czuję, kocham tylko Olivię.
Fakt, zdradziłem ją raz, ale byłem napity, nie wiedziałem co robię. Popełniłem najgorszy błąd w moim życiu.
Wyszłem z domu Olivii i od razu pojechałem do siedziby Modest. 
Wjechałem na parking, gdzie zgasiłem samochód, z którego wyszłem. 
Wolnym krokiem weszłem do środka. Posłałem mały uśmiech sekretarce i udałem się do windy. Wjechałem na 5 piętro i weszłem do pokoju, gdzie siedział dyrektor Modest.
- O dzień dobry, panie Styles. Co się dzieję? - usłyszałem jego głos, gdy przekroczyłem pokój.
Posadziłem swoje cztery litery na krześle i zacząłem :
- Przez pana rozstałem się z Olivią, bo musiał pan mi kazać, że mam się umawiać z Taylor.
- Spokojnie panie Styles. Nie rozumie pan, że to dlatego aby było głośno o One Direction? - mówił spokojnie.
- One Direction nawet bez takich plot mają dobrą reputację, a przez pana to się wszystko rozwala. Nie rozumie pan, że ja kocham Olivię? Wszystko pan robi źle, abym tylko ją stracił. Dlaczego Louis i Eleanor tak nie mają, albo Zayn i Perrie? 
- Po pan jest uważany za kobieciarza.
- Pan jest śmieszny. - zaśmiałem się. - Będę walczył o Olivię czy to się panu podoba czy nie.
- Nie może pan tego zrobić, bo zniszczę pana jak i zespół. Ma pan spotykać się z Taylor. Dziękuję.
- Pierdole to. Do widzenia. - wstałem z krzesła i wyszłem z pomieszczenia przy czym trzasnęłem drzwiami.
Szybko opuściłem budynek i wsiadłem do samochodu. Postanowiłem pojechać do Taylor. Odpaliłem samochód i pojechałem na obrzeża Londynu gdzie znajdował się jej apartament.
Po 15 minutach byłem już na miejscu. Wysiadłem z samochodu i skierowałem się do budynku. Pojechałem widną na 6 piętro. Zapukałem do jej drzwi. Po chwili ujrzałem postać dziewczyny. Nie powiedziałem nic, a weszłem do środka. Zajęłem miejsce na sofie.

- Co jest? - koło mnie usiadła Taylor.
- Olivia mnie rzuciła. Przeczytała sms'y które pisaliśmy. - schowałem twarz w dłoniach.
- I dobrze. Nareście będziemy mogli być razem. 
- Że co powiedziałaś? Nie rozumiesz, że ja ją kocham? Ona jest dla mnie najważniejsza. - podniosłem głos.
- Ale Harry, ja Cię kocham.
- A ja Cię nie! Wszystko przez ten głupi Modest. - podniosłem się z sofy i opuściłem jej mieszkanie. 
Wsiadłem do samochodu i nie wiedziałem gdzie mam jechać. Pojadę do mnie i wszystko sobie przemyślę.



----------------------------------
NIE MAM WENY... :C
PRZEPRASZAM, ALE ROZDZIAŁ JEST CHYBA DO NICZEGO.


                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

piątek, 6 września 2013

Rozdział 27.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


Dzisiaj Harry został u mnie na noc. Nie chciałam aby się ode mnie zaraził więc musiał spać w sypialni moich rodziców, z czego nie był za bardzo szczęśliwy. 
Siedzę sobie na blacie kuchennym i próbuje zjeść kanapki, które za kija mi nie smakują. 
Sączę ciepłą jeszcze herbatę wiśniową, przynajmniej to mi smakuje. Przy stole siedzi Milena i Harry, którzy ciągle się na mnie patrzą.
- Co wy się tak gapicie? - miałam już dość ich wzroków skierowanych na mnie. 
- Zjedź śniadanie. - powiedział Loczek.
- Nie smakuje mi to. Idę się ubrać. - zeszłam z blatu i podreptałam do mojego pokoju.
Związku z tym, że jest to Londyn, w którym ciągle pada i jest zimno postanowiłam ubrać cieplejsze ubrania.
W łazience doprowadziłam moją osobę do lepszego stanu i w ciągu kilkunastu minutach opuściłam pomieszczenie.
Powoli zeszłam ze schodów na dół. Nie miałam na nic siły, ani ochoty, nawet takie schodzenie ze schodów sprawia mi trudność. Najlepiej położyłabym się do łóżka i spała, aż wyzdrowieję.
Poszłam do kuchni, gdzie zajęłam miejsce obok Harry'ego i spoglądałam w okno na londyńską pogodę.
- Zaraz musimy jechać. - usłyszałam głos lokersa.
- Yhym. - mruknęłam.
Ta choroba mnie wykańcza. Nie mam humoru, siły, czy nawet ochoty na coś. Nic kompletnie nic. Wyżywam się na swoich bliskich. Wczoraj nakrzyczałam na Milenę, bo nie posprzątała po swojej kolacji. 
Co się ze mną dzieje?
Mam nadzieję, że przez takie coś ich nie stracę. 
- Kochanie. Ubieraj się powoli. - z myśli wyrwał mnie głos mojego chłopaka.
Odwróciłam wzrok od okna i spojrzałam w zielone tęczówki Styles'a. Zobaczyłam w nich coś. Ale co? Współczucie? Zdecydowanie tak.
Wstałam z krzesła i podeszłam do niego. Lekko musnęłam jego policzek i szepnęłam mu do ucha ciche " Przepraszam ".
Wyszłam z kuchni, a zaraz za mną siostra i Harry. Ubrałam na stopy buty oraz kurtkę. Wzięłam jeszcze do ręki torebkę i opuściłam dom. Oparłam się o samochód Harry'ego, który był zamknięty. Po chwili Harry wyszedł z mojego domu. Otworzył samochód, do którego wsiadłam i zapięłam pasy. 
Harry powtórzył moją czynność i wyjechaliśmy z mojego podjazdu w kierunku przychodni, do której zostałam zmuszona aby iść.
- Gniewasz się na mnie? - przerwałam ciszę.
- Nie. Dlaczego tak myślisz? - przez chwilę spojrzał w moje oczy.
- Nie odzywasz się do mnie. Ja wiem, że jestem nie znośna, ale to przeziębienie mnie wykańcza. 
- Spokojnie kochanie. - posłał mi uśmiech.
Po 20 minutach dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu i poczekałam na Harry'ego. Złapałam go za rękę i razem weszliśmy do przychodni.
Muszę się poprawić. Przez przeziębienie nie będę niemiła dla moich bliskich, których najbardziej na świecie kocham. 
Weszliśmy do przychodni i zajęliśmy miejsce w poczekalni. Zdjęłam z siebie kurtkę, którą położyłam na kolanach. Harry złapał moją dłoń, którą złączył. 
Po chwili była moja kolej, więc weszłam do gabinetu. Przed biurkiem siedziała doktor Coldman - pięćdziesięcioletnia kobieta, z krótkimi włosami i okularami na nosie spojrzała się na mnie.
- Dzień dobry. - delikatne zamknęłam drzwi.
- Dzień dobry. Proszę zając miejsce i opowiedzieć co się dzieje. - wskazała na brązowe krzesło.
Posadziłam na nim moje cztery litery i opowiedziałam co mi dolega.
Po badaniu, jak sądziłam byłam tylko przeziębiona. Dostałam receptę i opuściłam gabinet.
- Przeziębienie. - powiedział do Harry'ego. - Mówiłam. - dodałam.
- Wolałem się upewnić. - podał mi moją kurtkę.
Posłałam lekki uśmiech i założyłam na siebie odzież, która podał mi Harry i opuściliśmy przychodnię.
Nie wiem jakim cudem, fotoreporterzy się dowiedzieli, że tu jesteśmy. Oni stali przed przychodnia i gdy nas zobaczyli to zaczęli robić zdjęcia. Szybko udaliśmy się do samochodu. 

                                      ~*~ MILENA ~*


Olivia wyszła z Harry'm do lekarza a ja w tym czasie zrobiłam sobie lekki posiłek. Szybko go skonsumowałam i udałam się do mojego pokoju. Dzisiaj mam randkę z Justin'em więc musiałam ładnie się ubrać. Po dłuższym dylemacie wybrałam ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam długą, relaksującą kąpiel z płatkami róż.
Wyszłam z wanny i zawinęłam się miękkim ręcznikiem. Podeszłam do lustra, gdzie widziałam swoje odbicie. Wzięłam do ręki potrzebne kosmetyki.
Nałożyłam na twarz podkład i odrobinę pudru. Na powiekach zrobiłam cienką kreskę eyelinerem i rzęsy pociągnęłam tuszem. Na usta nałożyłam różowego błyszczyku. Moje włosy ładnie uczesałam. Założyłam na siebie sukienkę i opuściłam łazienkę. W pokoju znalazłam buty, które założyłam na stopy. Gotowa zeszłam na dół i w salonie czekałam na Justin'a.

Po 20 minutach usłyszałam dzwonek. Z uśmiechem wstałam z kanapy. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze w przedpokoju.
Otworzyłam delikatnie drzwi i zobaczyłam jego. Uśmiechniętego Justin'a. Przez moje ciało przeszły dreszcze i poczułam milion motylków w moim brzuchu.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem.
- Hej. Ślicznie wyglądasz. - z jego twarzy nie zszedł uśmiech i wręczył mi czerwoną różę.
- Dziękuję. - powąchałam roślinkę.
- Jedziemy? - zapytał.
- Jasne. - wyszłam z domu, zamykając drzwi.

Weszłam do samochodu. Obok mnie usiadł Justin. Zapięłam pasy bezpieczeństwa i ruszyliśmy z mojego pojazdu.
Po drodze dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Nad jeziorko. Wysiadłam z samochodu i od razu mój wzrok powędrował na wodę, która w zachodzie słońca wyglądała magicznie. Obok mnie pojawił się Justin. Delikatnie złapał mnie za rękę i złączył nasz palce. Spojrzałam się na nasze dłonie, a potem na jego twarz, gdzie widziałam szczery uśmiech. Razem poszliśmy dalej. Weszliśmy na piasek i z daleka już coś widziałam. Nadal trzymaliśmy się za ręce i patrzeliśmy w cudowny zachód słońca.    

Przeszliśmy kawałek dalej i ujrzałam stolik dla dwojga.
Zajęłam miejsce, a obok mnie usiadł Justin. Z uśmiechem patrzeliśmy sobie w oczy. 

Zjedliśmy kolację i postanowiliśmy przejść się po brzegu jeziora. 
Trzymaliśmy się za ręce i szliśmy wzdłuż. Ciągle patrzeliśmy się na siebie i posyłaliśmy sobie szczere uśmiechy.
Justin się zatrzymał. Odwróciłam się w jego stronę i z zaciekawioną miną spojrzałam na niego.
- Nie dam rady, dłużej tego w sobie trzymać. - zaczął - Milena. Kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem od razu spodobałaś mi się. Później poznałem Cię coraz bardziej, oraz twój charakter. Gdy byliśmy na ognisku u One Direction, nie mogłem już wtedy znieść widoku jak siedziałaś z Nikodemem. Teraz szczerze mogę powiedzieć, że Cię kocham. - spojrzał w moje oczy.
- Też Cię kocham. - pocałowałam jego usta.
Delikatny pocałunek nad jeziorem. Marzyłam o tym. 
Oderwaliśmy się od siebie i przytuleni poszliśmy dalej.


------------------------------------------------
TRACĘ WENĘ. :C
MOŻE MACIE JAKIEŚ POMYSŁY CO MIAŁOBY SIĘ WYDARZYĆ NA BLOGU?


                             CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

Obserwatorzy