PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Dzisiaj Harry został u mnie na noc. Nie chciałam aby się ode mnie zaraził więc musiał spać w sypialni moich rodziców, z czego nie był za bardzo szczęśliwy.
Siedzę sobie na blacie kuchennym i próbuje zjeść kanapki, które za kija mi nie smakują.
Sączę ciepłą jeszcze herbatę wiśniową, przynajmniej to mi smakuje. Przy stole siedzi Milena i Harry, którzy ciągle się na mnie patrzą.
- Co wy się tak gapicie? - miałam już dość ich wzroków skierowanych na mnie.
- Zjedź śniadanie. - powiedział Loczek.
- Nie smakuje mi to. Idę się ubrać. - zeszłam z blatu i podreptałam do mojego pokoju.
Związku z tym, że jest to Londyn, w którym ciągle pada i jest zimno postanowiłam ubrać cieplejsze ubrania.
W łazience doprowadziłam moją osobę do lepszego stanu i w ciągu kilkunastu minutach opuściłam pomieszczenie.
Powoli zeszłam ze schodów na dół. Nie miałam na nic siły, ani ochoty, nawet takie schodzenie ze schodów sprawia mi trudność. Najlepiej położyłabym się do łóżka i spała, aż wyzdrowieję.
Poszłam do kuchni, gdzie zajęłam miejsce obok Harry'ego i spoglądałam w okno na londyńską pogodę.
- Zaraz musimy jechać. - usłyszałam głos lokersa.
- Yhym. - mruknęłam.
Ta choroba mnie wykańcza. Nie mam humoru, siły, czy nawet ochoty na coś. Nic kompletnie nic. Wyżywam się na swoich bliskich. Wczoraj nakrzyczałam na Milenę, bo nie posprzątała po swojej kolacji.
Co się ze mną dzieje?
Mam nadzieję, że przez takie coś ich nie stracę.
- Kochanie. Ubieraj się powoli. - z myśli wyrwał mnie głos mojego chłopaka.
Odwróciłam wzrok od okna i spojrzałam w zielone tęczówki Styles'a. Zobaczyłam w nich coś. Ale co? Współczucie? Zdecydowanie tak.
Wstałam z krzesła i podeszłam do niego. Lekko musnęłam jego policzek i szepnęłam mu do ucha ciche " Przepraszam ".
Wyszłam z kuchni, a zaraz za mną siostra i Harry. Ubrałam na stopy buty oraz kurtkę. Wzięłam jeszcze do ręki torebkę i opuściłam dom. Oparłam się o samochód Harry'ego, który był zamknięty. Po chwili Harry wyszedł z mojego domu. Otworzył samochód, do którego wsiadłam i zapięłam pasy.
Harry powtórzył moją czynność i wyjechaliśmy z mojego podjazdu w kierunku przychodni, do której zostałam zmuszona aby iść.
- Gniewasz się na mnie? - przerwałam ciszę.
- Nie. Dlaczego tak myślisz? - przez chwilę spojrzał w moje oczy.
- Nie odzywasz się do mnie. Ja wiem, że jestem nie znośna, ale to przeziębienie mnie wykańcza.
- Spokojnie kochanie. - posłał mi uśmiech.
Po 20 minutach dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu i poczekałam na Harry'ego. Złapałam go za rękę i razem weszliśmy do przychodni.
Muszę się poprawić. Przez przeziębienie nie będę niemiła dla moich bliskich, których najbardziej na świecie kocham.
Weszliśmy do przychodni i zajęliśmy miejsce w poczekalni. Zdjęłam z siebie kurtkę, którą położyłam na kolanach. Harry złapał moją dłoń, którą złączył.
Po chwili była moja kolej, więc weszłam do gabinetu. Przed biurkiem siedziała doktor Coldman - pięćdziesięcioletnia kobieta, z krótkimi włosami i okularami na nosie spojrzała się na mnie.
- Dzień dobry. - delikatne zamknęłam drzwi.
- Dzień dobry. Proszę zając miejsce i opowiedzieć co się dzieje. - wskazała na brązowe krzesło.
Posadziłam na nim moje cztery litery i opowiedziałam co mi dolega.
Po badaniu, jak sądziłam byłam tylko przeziębiona. Dostałam receptę i opuściłam gabinet.
- Przeziębienie. - powiedział do Harry'ego. - Mówiłam. - dodałam.
- Wolałem się upewnić. - podał mi moją kurtkę.
Posłałam lekki uśmiech i założyłam na siebie odzież, która podał mi Harry i opuściliśmy przychodnię.
Nie wiem jakim cudem, fotoreporterzy się dowiedzieli, że tu jesteśmy. Oni stali przed przychodnia i gdy nas zobaczyli to zaczęli robić zdjęcia. Szybko udaliśmy się do samochodu.
~*~ MILENA ~*
Olivia wyszła z Harry'm do lekarza a ja w tym czasie zrobiłam sobie lekki posiłek. Szybko go skonsumowałam i udałam się do mojego pokoju. Dzisiaj mam randkę z Justin'em więc musiałam ładnie się ubrać. Po dłuższym dylemacie wybrałam ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam długą, relaksującą kąpiel z płatkami róż.
Wyszłam z wanny i zawinęłam się miękkim ręcznikiem. Podeszłam do lustra, gdzie widziałam swoje odbicie. Wzięłam do ręki potrzebne kosmetyki.
Nałożyłam na twarz podkład i odrobinę pudru. Na powiekach zrobiłam cienką kreskę eyelinerem i rzęsy pociągnęłam tuszem. Na usta nałożyłam różowego błyszczyku. Moje włosy ładnie uczesałam. Założyłam na siebie sukienkę i opuściłam łazienkę. W pokoju znalazłam buty, które założyłam na stopy. Gotowa zeszłam na dół i w salonie czekałam na Justin'a.
Po 20 minutach usłyszałam dzwonek. Z uśmiechem wstałam z kanapy. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze w przedpokoju.
Otworzyłam delikatnie drzwi i zobaczyłam jego. Uśmiechniętego Justin'a. Przez moje ciało przeszły dreszcze i poczułam milion motylków w moim brzuchu.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem.
- Hej. Ślicznie wyglądasz. - z jego twarzy nie zszedł uśmiech i wręczył mi czerwoną różę.
- Dziękuję. - powąchałam roślinkę.
- Jedziemy? - zapytał.
- Jasne. - wyszłam z domu, zamykając drzwi.
Weszłam do samochodu. Obok mnie usiadł Justin. Zapięłam pasy bezpieczeństwa i ruszyliśmy z mojego pojazdu.
Po drodze dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Nad jeziorko. Wysiadłam z samochodu i od razu mój wzrok powędrował na wodę, która w zachodzie słońca wyglądała magicznie. Obok mnie pojawił się Justin. Delikatnie złapał mnie za rękę i złączył nasz palce. Spojrzałam się na nasze dłonie, a potem na jego twarz, gdzie widziałam szczery uśmiech. Razem poszliśmy dalej. Weszliśmy na piasek i z daleka już coś widziałam. Nadal trzymaliśmy się za ręce i patrzeliśmy w cudowny zachód słońca.
Przeszliśmy kawałek dalej i ujrzałam stolik dla dwojga.
Zajęłam miejsce, a obok mnie usiadł Justin. Z uśmiechem patrzeliśmy sobie w oczy.
Zjedliśmy kolację i postanowiliśmy przejść się po brzegu jeziora.
Trzymaliśmy się za ręce i szliśmy wzdłuż. Ciągle patrzeliśmy się na siebie i posyłaliśmy sobie szczere uśmiechy.
Justin się zatrzymał. Odwróciłam się w jego stronę i z zaciekawioną miną spojrzałam na niego.
- Nie dam rady, dłużej tego w sobie trzymać. - zaczął - Milena. Kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem od razu spodobałaś mi się. Później poznałem Cię coraz bardziej, oraz twój charakter. Gdy byliśmy na ognisku u One Direction, nie mogłem już wtedy znieść widoku jak siedziałaś z Nikodemem. Teraz szczerze mogę powiedzieć, że Cię kocham. - spojrzał w moje oczy.
- Też Cię kocham. - pocałowałam jego usta.
Delikatny pocałunek nad jeziorem. Marzyłam o tym.
Oderwaliśmy się od siebie i przytuleni poszliśmy dalej.
------------------------------------------------
TRACĘ WENĘ. :C
MOŻE MACIE JAKIEŚ POMYSŁY CO MIAŁOBY SIĘ WYDARZYĆ NA BLOGU?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Ale Zarąbisty ten rozdział :D
OdpowiedzUsuńa dalej byś mogła napisać ze np. coś o Harrym że bardziej się zakochał no nwm ale proszę cie pisz dalej te opowiadanie jest świetne :P