sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 40.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



*Miesiąc i kilka dni później*

Szłam powolnym krokiem do Livi. Nie widziałam się z nią od bardzo dawna, a tak się za nią stęskniłam, że nie umiem tego wyrazić słowami.
Zaciągnęłam bardziej czapkę na uszy. Pogoda w Londynie jest straszna, od paru dni jest zimno. Nie zdziwię się jeżeli za parę dni będzie padał śnieg, bo przecież to już początek grudnia.
W agencji idzie mi bardzo dobrze. Wszyscy mnie chwalą po każdej sesji. Jest mi niezmiernie miło, gdy słyszę komplementy skierowane w moją osobę.
Doszłam pod dom Livi. Delikatnie zapukałam i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach ukazała się postać cioci.
- Hej ciociu. Jest Livia? - przywitałam się z siostrą mojej mamy i zadałam pytanie odnośnie mojej kuzynki.
- Cześć Olivia! Jak ja Cię dawno nie widziałam. - przytuliła mnie.
Oczywiście odwzajemniłam gest, bo przecież ciotki też długo nie widziałam.
- Jest u siebie. - odpowiedziała mi na moje pytanie, które zadałam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.

Ściągnęłam z siebie kremowy płaszczyk oraz czarne kozaki. Udałam się schodami na górę.
Chwyciłam klamkę od drzwi Livi, ale były zamknięte. Delikatnie w nie zapukałam.
- Chwila! - usłyszałam głos kuzynki z pokoju.
Minęła około minuta, gdy drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyłam Livię. Przywitałam się z kuzynką i bez słowa weszłam do pokoju.
- Ubieraj się idziemy na zakupy. - zaproponowałam.
- Hm... nie mam się w co ubrać. - odpowiedziała, tak jakby nie chciała iść ze mną na te zakupy.
A przecież tak długo się nie widziałyśmy!
- Błagam nie rozmieszaj mnie. - lekko zachichotałam.
Podeszłam do jej szafy i zaczęłam przeglądać jej ubrania.
- Patrz! Spodnie, bluzka, sukienka, druga sukienka, Niall, sweterek. - zaczęłam wymieniać po kolei. - Czekaj, czekaj. Niall? - odsłoniłam rzeczy i dokładnie widziałam postać blondyna, który ukrywał się w szafie.    

- No cześć Olivia. - wyszedł z szafy w samym, białych bokserkach.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spojrzałam się na Horan'a i założyłam dłonie na talię.
- No bo my jesteśmy razem od paru tygodni. - wyjaśniła mi kuzynka.
- Dopiero teraz się dowiaduje? - udałam obrażoną.
- A jak miałam Ci powiedzieć, jak nie widziałyśmy się tyle czasu.
- No racja, przepraszam. - założyłam moje kasztanowe włosy za ucho. - Szczęścia! - przytuliłam kuzynkę, a potem Horan'a, który jak zawsze mnie dusił.
- Może zamiast zakupów pójdziemy na kawę? - zaproponował blondyn.
- Ciepłą czekoladę! - krzyknęłam równo z kuzynką i wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobra, dobra pójdziemy na czekoladę. - zaczął ubierać na siebie spodnie, bo przecież był w samym bokserkach.

***

W trójkę siedzieliśmy już w kawiarni i popija
liśmy ciepłą czekoladę, przy czym dużo się śmieliśmy.
 Od razu zauważyłam, że tych dwoje obok mnie bardzo się kocha. Cieszę się, że wreszcie są razem. Niall naprawdę kocha moją kuzynkę, z czego jestem mega szczęśliwa.
W kieszeni moich jeansów, poczułam wibrację. Wyciągnęłam telefon i przyłożyłam aparat do ucha, szybciej odbierając połączenie.
- Hallo?
- Cześć córeczko. -  usłyszałam głos mojej mamy, z którą ostatni raz rozmawiałam ponad tydzień temu.
- Hej mamo. Coś się stało, że dzwonisz? - odeszłam od stolika i spojrzałam się przez okno w kawiarni.
- Nie. Pamiętasz ciocię Zarę? - zapytała.
- No pamiętam.
- Jak wiesz ona ma 5 letnią córeczkę i zadzwoniła przed chwilą do mnie, że jest na parę dni w Londynie i nie ma gdzie zostawić Belli. Zajęłabyś się nią?
- Pewnie. Zadzwoń do cioci i podaj jej mój adres. Za około 30 minut będę w domu. - odpowiedziałam, bawiąc się białym storczykiem na parapecie.
- Dobrze. Na razie!
- Pa. - pożegnałam się z rodzicielką i rozłączyłam połączenia.
Z powrotem usiadłam na moje poprzednie miejsce i zamoczyłam usta w letniej czekoladzie.
Bella pewnie zostanie u mnie kilka dni, więc będę musiała jej przygotować pokój. Ciocia nie jest bardzo bogata, Bela ma niektóre rzeczy po mnie jak byłam młodsza, ponieważ moja mama zostawiała moje i Mileny rzeczy na pamiątkę, ale gdy urodziła się moja młodsza kuzynka, mama dała jej nasze ubrania. Chyba, przez te parę dni rozpieszczę Bellę, lubię małe dzieci i mam nadzieję, że ja kiedyś też będę miałą taką słodką córeczkę.
- Muszę już lecieć. - założyłam na siebie kurtkę. - Moja mała kuzynka, będzie u mnie mieszkała parę dni i muszę iść na zakupy. - wyjaśniłam im o co chodzi, bo patrzeli na mnie z pytającym wzrokiem.
- Pójdziemy z Tobą. - powiedziała Livia, a Niall jej przytaknął.
- Nie, nie musicie. Zajmijcie się sobą.
- Ja go mam codziennie, przez parę godzin a z Tobą widzie się bardzo rzadko. Zgódź się. - powiedziała Livia.
- No dobra.

***
Kupiliśmy wszystko co było najpotrzebniejsze. Ubranka, zabawki, kolorowanki. Byłam szczęśliwa, że mogę ujrzeć radość mojej kuzynki, kiedy zobaczy co dla niej kupiłam.
Za około 5 minut ma przyjść ciocia z Bellą.
Dokończyłam robić spaghetti, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka.

Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętą Bellą, wraz z ciocią. Coś mi w cioci nie pasowało,jej wyraz twarzy nie był taki co kiedyś. Nie było już tej radości w oczach jaką kiedyś miała. To nie była ciocia, którą znałam, z przed kilku lat.- Olivia! - krzyknęła mała i się do mnie przytuliła.- Cześć mała. - uklękłam przy niej i mocno ją do siebie przytuliłam.
Ostatni raz widziałam ją jak miała 3 latka. Jest moją najmłodszą kuzynką, którą mocno kocham.
- Cześć ciociu. - zwróciłam się do kobiety, która nadal stała i przyglądała się całej sytułacji.
- Cześć. Bella zostanie u Ciebie przez parę dni, może dłużej. Tutaj masz jej rzeczy. Ja już muszę lecieć. - podała mi małą torbę.
- Dobrze.
Ciocia wycofała się. Nawet nie pożegnała się z Bellą. Coś mi tu nie gra.
Mała patrzała na nią jak odchodzi ze łzami w oczach. Było mi jej tak cholernie szkoda.
- Mamusiu nie pożegnasz się? - zapytała cicho Isabella.
Ciocia nie usłyszała.
Zamknęłam drzwi i rozebrałam małą z poniszczonej kurteczki oraz już pewnie za małych butów. Wybierzemy się dzisiaj na zakupy, ona naprawdę nie ma w czym chodzić, a przecież mamy już końcówkę jesieni.
- Chodź, zrobiłam spaghetti. Lubisz? - chwyciłam ją za chudą rączką i poszłyśmy w kierunku kuchni.
- Tak. - odpowiedziała, smutnym głosem.
Posadziłam ją przy stole i podałam talerz z obiadem.
- Nie smuć się. Mamusia wróci za kilka dni. Nawet się nie obejrzysz a mama będzie koło Ciebie.
- Kocham Cię Olivia, wiesz? - zapytała, patrząc na mnie swoimi ciemnoniebieskimi oczami.
- Wiem Bella. Ja Ciebie też. - pocałowałam ją w czoło. - Zrobię Ci pokoik w dawnej sypialni moich rodziców. Jeżeli chcesz to będziesz mogła coś zmienić. - dodałam i podałam małej szklankę soku pomarańczowego.
- Dobrze. Dziękuję.

Bella zjadła swój obiad. Poszłyśmy do dawnej sypialni moich rodziców i mała zastanawiała się czy chce coś zmienić. Wyszło tylko na tym, że chce różową pościel. Ubrałam ją w rzeczy, które dzisiaj kupiłam. Musiałam założyć jej starą kurteczkę i za małe buty. Na siebie również założyłam kurtkę oraz buty i opuściliśmy mój dom.
Kupiłam jej mnóstwo rzeczy oraz pościel, którą sama sobie wybrała. Wróciłyśmy w domu. Rozpakowałam jej ubrania i wsadziłam do szafy.
- Co chcesz porobić? - zapytałam małej.
- Nie wiem.
- To może pójdziemy do mojego chłopaka? Polubisz go a on na pewno Ciebie. - zaproponowałam.
- Dobrze. - odpowiedziała.




------------------------------------
HEJ, HEJ :) JAKOŚ ZNALAZŁAM CZAS ABY NAPISAĆ ROZDZIAŁ..  A W MIĘDZY CZASIE ZAŁOŻYŁAM NOWEGO BLOGA :)
MAM NADZIEJĘ, ŻE NA NIEGO WEJDZIECIE I BĘDZIECIE GO KOMENTOWAĆ ORAZ CZYTAĆ

                            http://one-loove-one-stroy.blogspot.com/ 

CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU TUTAJ TO POSTARAM SIĘ DODAĆ GO JAK NAJSZYBCIEJ :)


                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 39.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




 *DWA DNI PÓŹNIEJ*


Nigdy nie byłam tak zdenerwowana jak dzisiaj. Chodzę w kółko i nie mogę zebrać myśli w całość.
- Kochanie. - koło mnie pojawił się Harry i ujął moją twarz w swoich dłoniach - Będzie dobrze, jestem o tym przekonany. - ucałował mnie w czoło.
- Mam nadzieję, że mówisz prawdę. Strasznie się boję. - wtuliłam się w jego tors.
- Będę tam z Tobą. Na pewno będzie dobrze. - objął mnie mocno w talii.
Dzisiaj jest mój pierwszy, ważny pokaz. Jeżeli wyjdę na nim dobrze to będę mogła brać udział w innych pokazach. Dzisiaj akurat jest pokaz w sukni ślubnej.
- Idę się ubrać. - oderwałam się od mojego chłopaka i delikatnie musnęłam jego policzek.
Na pokazie oprócz Harry'ego będzie Milena, Livia oraz reszta chłopaków z One Direction.
Weszłam do swojego pokoju i od razu chwyciłam w ręce ubrania, które miałam przygotowane już wczoraj. Nie chciałam dzisiaj robić wszystko na ostatnią minutę, bo znając mnie, pewnie bym się nie wyrobiła.
Weszłam do łazienki. Rozebrałam się z piżamy w której jestem od godziny. Cała naga, weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam kurek z wodą i dokładnie umyłam swoje ciało, żelem waniliowym. Opuściłam kabinę i szczelnie okryłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem i nałożyłam na twarz tylko puder i rzęsy pociągnęłam tuszem.
Ubrałam się w przygotowane ubrania i opuściłam łazienkę, jak i pokój.
W salonie nadal siedział Styles i bawił się swoimi palcami. Doszłam do wniosku, że strasznie mu się nudziło.
- Możemy już jechać? - zapytałam, stając obok niego.
- Oczywiście skarbie. - posłał mi wielki uśmiech i wstał z sofy.
Opuściliśmy mój dom, zamykając go na klucz i weszliśmy do Range Rover'a Harry'ego.
Pokaz był na 15, ale przed 14 musiałam już być na miejscu, aby się przygotować. Gdy byliśmy coraz bliżej miejsca pokazu, coraz bardziej się denerwowałam. W głowie miałam najgorsze scenariusze, że nie poradzę sobie i wszystko zniszczę. Obym nie miała racji, oby wszystko poszło jak najlepiej. Dojechaliśmy pod agencję. Wolnym i zdenerwowanym ruchem wyszłam z samochodu. Zerwał się zimny wiatr, więc założyłam ręce na piersi, myśląc, że to bardziej mnie rozgrzeje.
Obok mnie pojawił się Harry. Chwycił moją dłoń w swoją i złączył nasze palce razem. Weszliśmy do środka. Ciepło musnęło moje ciało, aż zrobiło mi się o wiele za gorąco.
- No... to ja idę się przygotować. - powiedziałam do swojego chłopaka, gdy staliśmy przed garderobą.
- Dobrze. Będę siedział na widowni. Będzie dobrze kochanie! - musnął moje usta i wolnym krokiem znikł z moich oczu.

***

- Gotowa? - obok mnie pojawiła się Mad.
- Chyba tak. - odpowiedziałam, dwoma słowami.   

Stałam przed wielkim lustrem i poprawiałam białą jak śnieg sukienkę ślubną. Czułam się jakbym wychodziła za mąż. Nawet w mojej głowie wyobrażałam sobie scenę ślubną z Harry'm.
Suknia była bardzo piękna. Ogon był bardzo długi, co wydawało się bardziej piękniejsze i magiczne.
- Wyglądasz jakbyś wychodziła za mąż. - koło mnie pojawiła się Cara, również w pięknej, białej sukni ślubnej.
- Ty również. - posłałam jej uśmiech.
- Nie martw się będzie dobrze.
- Mam taką nadzieję.
Jeszcze raz spojrzałam się w lustrze i poszłam ustawić się już na pokaz. Byłam jako ósma, razem nas było dwadzieścia cztery. Sporo, jak na jeden pokaz w sukniach ślubnych.
Spojrzałam na wszystkie dziewczyny i doszłam do wniosku, że prawdopodobnie mam najładniejszą sukienkę. Nie wiem dlaczego tak pomyślałam, ale moja sukienka, którą mam na sobie bardzo mi się podobała.
- Witamy na pierwszym pokazie John'a Smift'a, który po raz pierwszy zaprojektował suknie ślubne. Najpiękniejsze i najlepsze modelki wystąpią właśnie w tym pokazie. Naszym modelką życzymy powodzenia, a gościom dobrego pokazu. - wypowiedział swoją regułkę prowadzący.
No i jako pierwsza poszła Cara. Co chwilę posuwaliśmy się do przodu. Coraz bardziej się denerwowałam.
W końcu przyszła na mnie pora.
Powoli wyszłam z ukrycia i pojawiłam się na "czerwonym dywanie", po którym miałam się przejść.  

Poruszałam się z gracją i jak najlepiej chciałam wypaść. Wzrokiem wyszukałam Harry'ego, który szczerze się do mnie uśmiechał. Niestety nie mogłam odwzajemnić mu uśmiechu, ponieważ musiałam mieć grobową minę.
Po oczach mojego chłopaka poznałam, że jest ze mnie bardzo dumny, z czego bardzo się ucieszyłam.
Obok Harry'ego siedziała moja siostra, a obok niej Justin. Nie wiedziałam, że on również przyjdzie.
Pod koniec odnalazłam resztę One Direction. Doszłam do końca.
Pokazanie sukienki, obrót i z powrotem. Szłam nadal z gracją. Jak najlepiej prezentowałam sukienkę.
- Byłaś wspaniała! - krzyknęła Mad, kiedy pojawiłam się za kulisami.
- Dziękuję. - przytuliłam ją do siebie.

30 minut później wszyscy musieliśmy wyjść jeszcze raz. Tym razem wyszłyśmy razem, ponieważ musiałyśmy. Jeszcze raz z taką samą gracją prezentowałam sukienkę.

***

- Byłaś cudowna! Piękna! Najlepsza! Moja! - koło mnie pojawił się Harry, gdy tylko wyszłam z budynku. Złapał mnie za talię i okręcił parę razy według własnej osi.
- Postaw mnie głąbie! - krzyczałam.
Loczek postawił mnie z powrotem na ziemię. Mocno wbił się w moje usta.

- Gratulacje! - podeszła siostra wraz ze swoim chłopakiem i mocno mnie to siebie przytulili.
Również podeszli chłopacy z One Direction, oraz Eleanor, Perrie i Danielle.
- Wy też byłyście? - zapytałam, gdy je zobaczyłam.

- Tak. Byłaś cudowna! - powiedziały dziewczyny i mnie w trójkę przytuliły.
- Nie widziałam Was.
- Siedziałyśmy trochę dalej. 

Przez chwilę nadal staliśmy pod budynkiem, gdzie odbył się pokaz.
W końcu zdecydowaliśmy się, że pojedziemy do mnie.
Ja wraz z siostrą i Justin'em pojechałyśmy samochodem Harry'ego. Reszta pojechała dwoma innymi.





-------------------------------------
MYŚLAŁAM, ŻE O WIELE PÓŹNIEJ DODAM TEN ROZDZIAŁ ALE JEDNAK UDAŁO MI SIĘ GO DODAĆ :)
TERAZ JESTEM W WIELKIEJ KROPCE BO NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA KIEDY POJAWI SIĘ ROZDZIAŁ 40.
MAM NADZIEJĘ, ŻE TEN SIĘ PODOBA :)


                          CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Obserwatorzy