PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
*Miesiąc i kilka dni później*
Szłam powolnym krokiem do Livi. Nie widziałam się z nią od bardzo dawna, a tak się za nią stęskniłam, że nie umiem tego wyrazić słowami.
Zaciągnęłam bardziej czapkę na uszy. Pogoda w Londynie jest straszna, od paru dni jest zimno. Nie zdziwię się jeżeli za parę dni będzie padał śnieg, bo przecież to już początek grudnia.
W agencji idzie mi bardzo dobrze. Wszyscy mnie chwalą po każdej sesji. Jest mi niezmiernie miło, gdy słyszę komplementy skierowane w moją osobę.
Doszłam pod dom Livi. Delikatnie zapukałam i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach ukazała się postać cioci.
- Hej ciociu. Jest Livia? - przywitałam się z siostrą mojej mamy i zadałam pytanie odnośnie mojej kuzynki.
- Cześć Olivia! Jak ja Cię dawno nie widziałam. - przytuliła mnie.
Oczywiście odwzajemniłam gest, bo przecież ciotki też długo nie widziałam.
- Jest u siebie. - odpowiedziała mi na moje pytanie, które zadałam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Ściągnęłam z siebie kremowy płaszczyk oraz czarne kozaki. Udałam się schodami na górę.
Chwyciłam klamkę od drzwi Livi, ale były zamknięte. Delikatnie w nie zapukałam.
- Chwila! - usłyszałam głos kuzynki z pokoju.
Minęła około minuta, gdy drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyłam Livię. Przywitałam się z kuzynką i bez słowa weszłam do pokoju.
- Ubieraj się idziemy na zakupy. - zaproponowałam.
- Hm... nie mam się w co ubrać. - odpowiedziała, tak jakby nie chciała iść ze mną na te zakupy.
A przecież tak długo się nie widziałyśmy!
- Błagam nie rozmieszaj mnie. - lekko zachichotałam.
Podeszłam do jej szafy i zaczęłam przeglądać jej ubrania.
- Patrz! Spodnie, bluzka, sukienka, druga sukienka, Niall, sweterek. - zaczęłam wymieniać po kolei. - Czekaj, czekaj. Niall? - odsłoniłam rzeczy i dokładnie widziałam postać blondyna, który ukrywał się w szafie.
- No cześć Olivia. - wyszedł z szafy w samym, białych bokserkach.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spojrzałam się na Horan'a i założyłam dłonie na talię.
- No bo my jesteśmy razem od paru tygodni. - wyjaśniła mi kuzynka.
- Dopiero teraz się dowiaduje? - udałam obrażoną.
- A jak miałam Ci powiedzieć, jak nie widziałyśmy się tyle czasu.
- No racja, przepraszam. - założyłam moje kasztanowe włosy za ucho. - Szczęścia! - przytuliłam kuzynkę, a potem Horan'a, który jak zawsze mnie dusił.
- Może zamiast zakupów pójdziemy na kawę? - zaproponował blondyn.
- Ciepłą czekoladę! - krzyknęłam równo z kuzynką i wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobra, dobra pójdziemy na czekoladę. - zaczął ubierać na siebie spodnie, bo przecież był w samym bokserkach.
***
W trójkę siedzieliśmy już w kawiarni i popijaliśmy ciepłą czekoladę, przy czym dużo się śmieliśmy.
Od razu zauważyłam, że tych dwoje obok mnie bardzo się kocha. Cieszę się, że wreszcie są razem. Niall naprawdę kocha moją kuzynkę, z czego jestem mega szczęśliwa.
W kieszeni moich jeansów, poczułam wibrację. Wyciągnęłam telefon i przyłożyłam aparat do ucha, szybciej odbierając połączenie.
- Hallo?
- Cześć córeczko. - usłyszałam głos mojej mamy, z którą ostatni raz rozmawiałam ponad tydzień temu.
- Hej mamo. Coś się stało, że dzwonisz? - odeszłam od stolika i spojrzałam się przez okno w kawiarni.
- Nie. Pamiętasz ciocię Zarę? - zapytała.
- No pamiętam.
- Jak wiesz ona ma 5 letnią córeczkę i zadzwoniła przed chwilą do mnie, że jest na parę dni w Londynie i nie ma gdzie zostawić Belli. Zajęłabyś się nią?
- Pewnie. Zadzwoń do cioci i podaj jej mój adres. Za około 30 minut będę w domu. - odpowiedziałam, bawiąc się białym storczykiem na parapecie.
- Dobrze. Na razie!
- Pa. - pożegnałam się z rodzicielką i rozłączyłam połączenia.
Z powrotem usiadłam na moje poprzednie miejsce i zamoczyłam usta w letniej czekoladzie.
Bella pewnie zostanie u mnie kilka dni, więc będę musiała jej przygotować pokój. Ciocia nie jest bardzo bogata, Bela ma niektóre rzeczy po mnie jak byłam młodsza, ponieważ moja mama zostawiała moje i Mileny rzeczy na pamiątkę, ale gdy urodziła się moja młodsza kuzynka, mama dała jej nasze ubrania. Chyba, przez te parę dni rozpieszczę Bellę, lubię małe dzieci i mam nadzieję, że ja kiedyś też będę miałą taką słodką córeczkę.
- Muszę już lecieć. - założyłam na siebie kurtkę. - Moja mała kuzynka, będzie u mnie mieszkała parę dni i muszę iść na zakupy. - wyjaśniłam im o co chodzi, bo patrzeli na mnie z pytającym wzrokiem.
- Pójdziemy z Tobą. - powiedziała Livia, a Niall jej przytaknął.
- Nie, nie musicie. Zajmijcie się sobą.
- Ja go mam codziennie, przez parę godzin a z Tobą widzie się bardzo rzadko. Zgódź się. - powiedziała Livia.
- No dobra.
***
Kupiliśmy wszystko co było najpotrzebniejsze. Ubranka, zabawki, kolorowanki. Byłam szczęśliwa, że mogę ujrzeć radość mojej kuzynki, kiedy zobaczy co dla niej kupiłam.
Za około 5 minut ma przyjść ciocia z Bellą.
Dokończyłam robić spaghetti, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętą Bellą, wraz z ciocią. Coś mi w cioci nie pasowało,jej wyraz twarzy nie był taki co kiedyś. Nie było już tej radości w oczach jaką kiedyś miała. To nie była ciocia, którą znałam, z przed kilku lat.- Olivia! - krzyknęła mała i się do mnie przytuliła.- Cześć mała. - uklękłam przy niej i mocno ją do siebie przytuliłam.
Ostatni raz widziałam ją jak miała 3 latka. Jest moją najmłodszą kuzynką, którą mocno kocham.
- Cześć ciociu. - zwróciłam się do kobiety, która nadal stała i przyglądała się całej sytułacji.
- Cześć. Bella zostanie u Ciebie przez parę dni, może dłużej. Tutaj masz jej rzeczy. Ja już muszę lecieć. - podała mi małą torbę.
- Dobrze.
Ciocia wycofała się. Nawet nie pożegnała się z Bellą. Coś mi tu nie gra.
Mała patrzała na nią jak odchodzi ze łzami w oczach. Było mi jej tak cholernie szkoda.
- Mamusiu nie pożegnasz się? - zapytała cicho Isabella.
Ciocia nie usłyszała.
Zamknęłam drzwi i rozebrałam małą z poniszczonej kurteczki oraz już pewnie za małych butów. Wybierzemy się dzisiaj na zakupy, ona naprawdę nie ma w czym chodzić, a przecież mamy już końcówkę jesieni.
- Chodź, zrobiłam spaghetti. Lubisz? - chwyciłam ją za chudą rączką i poszłyśmy w kierunku kuchni.
- Tak. - odpowiedziała, smutnym głosem.
Posadziłam ją przy stole i podałam talerz z obiadem.
- Nie smuć się. Mamusia wróci za kilka dni. Nawet się nie obejrzysz a mama będzie koło Ciebie.
- Kocham Cię Olivia, wiesz? - zapytała, patrząc na mnie swoimi ciemnoniebieskimi oczami.
- Wiem Bella. Ja Ciebie też. - pocałowałam ją w czoło. - Zrobię Ci pokoik w dawnej sypialni moich rodziców. Jeżeli chcesz to będziesz mogła coś zmienić. - dodałam i podałam małej szklankę soku pomarańczowego.
- Dobrze. Dziękuję.
Bella zjadła swój obiad. Poszłyśmy do dawnej sypialni moich rodziców i mała zastanawiała się czy chce coś zmienić. Wyszło tylko na tym, że chce różową pościel. Ubrałam ją w rzeczy, które dzisiaj kupiłam. Musiałam założyć jej starą kurteczkę i za małe buty. Na siebie również założyłam kurtkę oraz buty i opuściliśmy mój dom.
Kupiłam jej mnóstwo rzeczy oraz pościel, którą sama sobie wybrała. Wróciłyśmy w domu. Rozpakowałam jej ubrania i wsadziłam do szafy.
- Co chcesz porobić? - zapytałam małej.
- Nie wiem.
- To może pójdziemy do mojego chłopaka? Polubisz go a on na pewno Ciebie. - zaproponowałam.
- Dobrze. - odpowiedziała.
------------------------------------
HEJ, HEJ :) JAKOŚ ZNALAZŁAM CZAS ABY NAPISAĆ ROZDZIAŁ.. A W MIĘDZY CZASIE ZAŁOŻYŁAM NOWEGO BLOGA :)
MAM NADZIEJĘ, ŻE NA NIEGO WEJDZIECIE I BĘDZIECIE GO KOMENTOWAĆ ORAZ CZYTAĆ
http://one-loove-one-stroy.blogspot.com/
CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU TUTAJ TO POSTARAM SIĘ DODAĆ GO JAK NAJSZYBCIEJ :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz