Mój kochany budzik, obudził mnie o 7. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Leniwie wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam ubranie i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranne czynności i nałożyłam makijaż. Spakowałam jeszcze książki do torby i zeszłam na dół. Była wczesna godzina, a rodziców już nie było w domu. Nie miałam ochoty na śniadanie, więc wypiłam tylko herbatę. Zadzwoniłam do Livi, aby upewnić się czy nie zaspała. Zanim wyszłam z domu poszłam obudzić Milenę, bo pewnie by nie ruszyła się i została w domu. A teraz jej na to nie pozwolę, bo nie długo kończy się rok szkolny i ma kiepskie oceny.
Po 5 minutach byłam już na przystanku, gdzie czekała na mnie Livia ubrana w to. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek. Zamieniłyśmy parę zdań i przyjechał nasz autobus gdzie zawiózł nas prosto pod szkołę.
Stałam przy mojej szafce i szukałam mojego zeszytu z biologii. W pewnym momencie poczuł gdy ktoś mnie lekko popchnął. Odwróciłam się i zobaczyłam Taylor.
- Czego chcesz? - spojrzałam na jej rozweseloną twarz.
- Może spokojniej? Nie wiesz z kim zadzierasz. - pogroziła mi palcem.
- Nie będę spokojna. Daj mi spokój raz na zawsze.
- Śmieszna jesteś.
- Weź się ode mnie odwal. - powiedziałam z podniesionym głosem.
- Słuchaj! Masz odwalić się od Harrego. Myślisz, że nie wiem, że się z nim spotykasz. On musi być ze mną, a nie z Tobą.
- Marzenia masz dziewczyno. - zaśmiałam się jej w twarz.
- Zamknij się! Albo się od niego odwalisz, albo pożałujesz. - powiedziała.
- Uważaj, bo się boję. - zakpiłam z niej.
- Powinnaś. Drugi raz nie będę ostrzegać. - lekko mnie szturchnęła i odeszła.
Muszę przyznać, że trochę się przestraszyłam. Taylor ma kolegów, którzy nie wiadomo co mogą zrobić. Szybko wyciągnęłam telefon z torby i zadzwoniłam do Harrego. Po dwóch sygnałach odebrał.
J: Cześć. Co robisz? - zapytałam.
H: Przed chwilą wstałem, a zaraz będę zbierał się na próbę. - odpowiedział.
J: A do której masz próbę?
H: Nie wiem. Może z trzy lub cztery godzinki. - powiedział.
J: A przyjechał byś po mnie do szkoły?
H: Coś się stało? - spytał przerażony.
J: Musimy pogadać. To jak? - zapytałam.
H: Przyjadę. O której mam być?
J: Kończę o 13. - powiedziałam.
H: Okej. Będę.
J: Dzięki. To pa. - rozłączyłam się.
Wsadziłam telefon do kieszeni i poszłam pod salę od biologii.
* PARĘ MINUT PO 13*
Wyszłam ze szkoły i wzrokiem szukałam Harrego. Po kilku sekundach znalazłam go przed szkołą, stojący przy swoim samochodzie. Pomachał mi. Ruszyłam w jego stronę i nie wiadomo skąd przede mną pojawiła się Taylor.
- Ostrzegałam Cię! - krzyknęłam.
- W dupie to mam. - powiedziałam i ominęłam ją.
- Pożałujesz tego Cyrus. - krzyknęła za mną.
Przyśpieszyłam krok i chwilę później byłam przy Harrym. Przywitałam się z nim.
- Co ta dziewczyna od Ciebie chciała? - miał na myśli Taylor.
- Właśnie chciałam z Tobą o tym pogadać. - powiedziałam.
- To może pojedziemy gdzieś na kawę i w spokoju pogadamy? - zaproponował loczek.
- Nie. Wolę to mieć za sobą. - oparłam się o samochód Harrego.
- To mów. Co się dzieje.
- Ta dziewczyna o którą się pytałeś ma na imię Taylor. Strasznie mi dokucza, śmieję się ze mnie. Ona jest chyba jakąś twoją psychofanką. Dzisiaj straszyła mnie, że jeżeli się od Ciebie nie odwale to tego pożałuję, bo ona tylko może z Tobą być. Ja się już zaczynam jej bać. - powiedziałam prawie ze łzami w oczach.
- Spokojnie. - powiedział loczek i przytulił mnie.
Przytuliłam się do jego torsu i wąchałam jego cudne perfumy. Po chwili oderwałam się od niego i spojrzałam w jego śliczne, zielone tęczówki.
- Poczekaj chwilkę. Zaraz przyjdę. - zwrócił się do mnie i odszedł.
Patrzałam co robi Harry. Podszedł do Taylor. Ona najpierw z uśmiechem spojrzała mu w oczy. Poczułam się zazdrosna.
-Cholera! Co się ze mną dzieje? Nie mogę się zakochać w Harrym! Przecież nie mam u niego szans. - powiedziałam sobie w myślach.
Patrzałam dalej co robi Harry. Zaczął tłumaczyć coś Taylor, nie wiedziałam co, bo byłam za daleko aby coś usłyszeć. Taylor krzyknęła coś na Harrego. Harry powiedział jej jeszcze coś i odszedł. Ona z wściekłą miną spojrzała na mnie i krzyknęła : POŻAŁUJESZ TEGO KURWA CYRUS! Harry odwrócił się do niej i powiedział : A JA CIĘ OSTRZEGAŁEM. Ona już nic nie powiedziała, tylko odeszła. Nie wiedziałam, co Harry jej powiedział i czemu ją ostrzegał. Loczek podszedł do mnie, nic nie powiedział, spojrzał mi w oczy i po prostu mnie przytulił. Nie wiedziałam, o co chodzi. Nie powiedziałam nic, tylko bardziej się do niego przytuliłam. Po chwili oderwałam się od niego i z ciekawską miną spojrzałam na loczka.
- Co jej powiedziałeś? - spytałam.
- Nic. - odpowiedział.
- Kurde Harry! Co jej powiedziałeś? - powtórzyłam pytanie.
- Powiedziałem jej, że ma się od Ciebie odwalić, jeśli nie to będzie miała ze mną do czynienia i że ona na pewno nie ma u mnie szans. - uśmiechnął się.
- Dziękuję. - pocałowałam go w policzek.
Kurwa co ja zrobiłam? Po co całowałam go w policzek? Był to impuls, nie mogłam tego powstrzymać.
- Przepraszam. - spuściłam głowę.
- Nic się nie stało. - powiedział i pokazał szereg swych białych ząbków. - Odwiozę Cię do domu. - dodał.
- Dziękuję, ale wole się przejść. Chce to sobie wszystko przemyśleć. - powiedziałam.
- Na pewno? - zapytał dla pewności.
- Tak. Na pewno.
- No dobrze. To ja uciekam. Jak coś to jestem pod telefonem.
- Dobrze. Cześć.
Pożegnałam się z loczkiem i odwróciłam się z stronę domu. Szłam powoli i wszystko układam sobie w głowię. Wszystko po kolei.
Byłam na ulicy Oxford Street. Skręcałam w moja ulicę, gdy nagle poczułam coś dziwnego. Upadłam na ziemię. Spojrzałam w górę i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Taylor. Koło niej stali jacyś faceci. Po chwili poczułam jak ktoś mocno kopnął mnie w brzuch. Jęknęłam z bólu, lecz kopniaki nie ustępowały. Kopali mnie po całym ciele. Po chwili Taylor odwróciła mnie na plecy. Usiadła na mnie rozkrokiem i walnęła mocno w twarz.
- Mówiłam, że tego pożałujesz. - powiedziała i jeszcze raz mnie uderzyła. - Dobra chłopaki idziemy. - zwróciła się do kolesi i odeszła.
Dotknęłam twarzy, spojrzałam na dłoń i była cała zakrwawiona. Z nosa krew mi się lała. Wszystko mnie bolało. Dosłownie wszystko. Powoli i boleśnie wyjęłam telefon z kieszeni. Wybrałam numer do Harrego. Po jednym sygnale odebrał.
J: Harry proszę przyjedź szybko. - ledwo co mówiłam.
H: Olivia. Co się stało? - zapytał.
J: Harry proszę przyjedź. Błagam.
H: Gdzie jesteś?
J: Na Oxford Street.
H: Dobra. Za 5 minut będę.
Nie powiedziałam już nic, tylko się rozłączyłam. Pech chciał, że żaden człowiek, tutaj nie przechodził. Myślałam, że tutaj umrę. Po chwili przyjechał Harry. Szybko wyszedł z auta i pobiegł do mnie.
- Jezu Olivia co Ci się stało? - zapytał zdenerwowany.
- Pobili mnie. - powiedziałam wolno.
- Kto? - zapytał, klęcząc przy mnie.
- Taylor. - nie miałam nawet siły, aby płakać.
Harry nie powiedział nic. Ściągnął z siebie kurtkę i mnie okrył. Zauważył, że nie mam siły, więc wziął mnie na ręce. Delikatnie położył mnie z tyłu na siedzeniach. Leżałam bez ruchu i próbowałam płakać, z bólu ale nawet nie mogłam. Harry szybko wsiadł do auta, zapiął pasy i z piskiem opon odjechał.
- Gdzie... Gdzie jedziemy? - zapytałam.
- Do szpitala. - odpowiedział loczek, który skupiony był na prowadzeniu auta.
- Nie.. Nie! - cicho krzyknęłam.
- Olivia. Musi Cię lekarz zbadać. Nie interesuje mnie to, że nie chcesz, i tak Cię zawiozę.
- Moja mama pra...pracuje w szpitalu. Ma dzisiaj zmianę. Wi..więc jest w pracy. - powiedziałam z trudem.
- Na jakim oddziale pracuje? - zapytał Harry.
- Na..na ratunkowym.
- Czyli twoja mama będzie Cię badała.
Nie odpowiedziałam nic. Nie chciałam się sprzeciwiać Harremu, bo był dla mnie dobry. Opiekował się mną. Nie wiem czemu to robił. Nie wiem.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Harry delikatnie wziął mnie na ręce i poszedł ze mną do szpitala. Wszedł i od razu koło mnie pojawiła się pielęgniarka. Kazała Harremu położyć mnie na łóżku szpitalnym. Loczek posłusznie wykonał polecenie. Pielęgniarka powoli pchnęła łóżko na oddział, gdzie będą robić mi wszystkie badania.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
RESZTA BĘDZIE W ROZDZIALE 8.
8 DODAM JAK BĘDĘ 3 KOMENTARZE :)
Bardzo mi się podoba ♥ Chcę więcej : )
OdpowiedzUsuńzajebiste lubie to
OdpowiedzUsuń