PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudziłam się po 11. Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam w okno. Krople deszczu waliło w mój parapet. Wyszłam z łóżka, przy czym wyprostowałam kości po spaniu. Założyłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. Jak zawsze weszłam do kuchni. Zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam przy stole powoli ją sącząc. Na razie nie odczuwałam głodu, więc nie robiłam sobie żadnego śniadania. Zamoczyłam usta w herbacie i rozkoszowałam się jej smakiem.
Do końca wypiłam herbatę i kubek odłożyłam do zmywarki.
Udałam się do mojego pokoju. Stanęłam przed szafą. Na dworze było pewnie zimno więc postanowiłam wybrać cieplejsze ubranie na dzisiejszy dzień. Chwyciłam jeszcze świeżą bieliznę i weszłam do pomieszczenia, który nazywa się łazienka. Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z letnią wodą i pozwoliłam swobodnie spływać jej po moim ciele. Wsmarowałam w siebie żel pod prysznic, z którego utworzyła się piana i spłukałam ją wodą. Wyszłam z kabiny, zawijając się miękkim ręcznikiem. Zawinęłam na głowię turban i podeszłam do lustra. Nałożyłam tylko na powieki eyeliner i rzęsy pociągnęłam tuszem. Ubrałam się w przygotowane ubrania i razem z turbanem opuściłam łazienkę. Dopiero teraz odczułam głód. Zbiegłam po schodach do kuchni i wyjęłam z szafki miskę oraz płatki, które zalałam mlekiem. Usiadłam na blat i szybko pochłonęłam zawartość miski, którą odstawiłam do zmywarki. Ściągnęłam z głowy ręcznik i poszłam do łazienki, rozczesać moje brązowe, długie włosy. Jeszcze z wilgotnymi włosami usiadłam w salonie, gdzie włączyłam sobie telewizor. Przełączałam kanały, aż w końcu trafiłam na serial. Zostawił na tym kanale i mój wzrok skupiał się właśnie na serialu.
W trakcie oglądania filmu raz było mi ciepło a raz zimno. Gdy była reklama poszłam do kuchni i zaparzyłam sobie następną herbatę.
Z kubkiem w której znajdowała się ciepła ciesz, wróciłam do salonu. Naczynie postawiłam na stole i poszłam w poszukiwaniu ciepłego koca. Dopiero znalazłam go u Mileny. Wróciłam z nim do pomieszczenia i się nim zakryłam. Wzięłam kubek do dłoni i zamoczyłam w nim moje wargi. Znów mój wzrok skierował się w stronę ekranu, gdzie po reklamie zaczął się serial.
Telenowela znana jako serial, w którym aktorzy się rozchodzą i schodzą przerwał mi dzwonek do drzwi. Z niechęcią ruszyłam w ich stronę. Z pomocą mojej siły otworzyłam, drewniane drzwi, w których ujrzałam na progu znaną mi postać.
Dziewczyna w ciemnych brązowych włosach, które swobodnie spadały na ramiona, z uśmiechem patrzała się na moją osobę.
- Milena! - wpadłam w ramiona siostry, która odwzajemniła mój uścisk.
Na dworze zerwał się silny i zimny wiatr, więc weszłyśmy do środka.
Siostra w przedpokoju ściągnęła z siebie płaszcz oraz buty.
Poszłyśmy do salonu. Usiadłam na kanapie, znów zakryłam się kocem i wzięłam do ręki ciepłą jeszcze herbatę.
- Nie wiedziałam, że tak szybko wrócisz do Londynu. - powiedziałam, odgarniając mój kosmyk włosów za ucho.
- Ktoś tu na mnie czeka, więc musiałam. - na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Czy ten ktoś to Justin? - zamieszałam łyżeczką herbatę i spojrzałam w jej stronę.
- Skąd wiesz? - jej twarz oblał rumieniec.
- Był tutaj po adres do Paryża, bo musiał pilnie Cię zobaczyć. - posłałam jej uśmiech. - No opowiadaj. - upiłam łyk, letniej już herbaty.
Mielna opowiedziała mi wszystko z najmniejszymi konkretami. Ciągle na jej buzi panował uśmiech.
- No i zaprosił mnie na randkę. - zakończyła swoje opowiadanie.
- I dobrze. - znów się uśmiechnęłam.
Do końca z Mileną obejrzałyśmy serial, który ja sama najpierw oglądałam. Jakiś taki nudny był, ale ważne, że czas leciał nam odrobinę szybciej.
- Idziemy do kina? - usłyszałam głos siostry.
- Nie. Jest mi zimno. - odpowiedziałam.
Milena przyłożyła mi swoją zimną dłoń do mojego czoła.
- Jezu Ty masz gorączkę. - powiedziała swoim głosem, z którego można było wywnioskować, że jest zmartwiona. - Poczekaj tu. - zerwała się z kanapy i zniknęła w kuchni.
Kilka sekund później przyszła do mnie i podała mi termometr. Wsadziłam go pod pachę i czekałam, aż zapika. Chwilę później tak się właśnie stało. Termometr zapikał i wyciągnęłam go. Spojrzałam na mały ekranik, który wskazywał 38.9. Milena zajrzała mi przez ramię i spojrzała również na termometr.
- Ty idziesz szybko do łóżka. - zachowywała się jak moja mama.
Wstałam z kanapy i udałam się do mojego pokoju. Od razu położyłam się do łóżka, gdzie zakryłam kołdrą pod samą szyję.
Nie ma to jak być, chorym w wakacje.
Po chwili przyszła Milena i podała mi białą tabletkę i kubek ciepłej herbaty. Połknęłam tabletkę, którą popiłam wodą. Upiłam jeszcze parę łyków herbaty i z powrotem położyłam się na miękką poduszkę. Moje oczy robiły się coraz ciężkie, aż je zamknęłam i pochłonął mnie sen.
~~~
Odwróciłam się na drugi bok i powoli otworzyłam oczy. Nie do końca jeszcze wszystko widziałam, na razie jak przez mgłę. Powoli odzyskiwałam wzrok i przetarłam zaspane oczy.
Obok mnie siedział uśmiechnięty Loczek.
- Co Ty tu robisz? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Milena do mnie zadzwoniła, że jesteś chora, więc przyjechałem. - z jego twarzy nie schodził uśmiech.
- Jak ona dramatyzuje. - zakaszlałam.
- Przecież widzę, że jesteś chora. - jego twarz przybrała zmartwienie.
- Wyzdrowieję. - zachichotałam.
- Nie przywitasz się nawet? - zrobił smutną minę.
- Nie chce abyś Ty był chory.
- Mi to pasuję, będziemy razem leżeć w łóżku. - zaśmiał się.
- Chyba jednak nie. - chciałam wstać z łóżka, ale zatrzymał mnie Harry.
- Leż tutaj. Lekarz Styles Cię wyleczy. - powiedział i opuścił mój pokój.
Zaśmiałam się i z powrotem położyłam swoje ciało do ciepłego łóżka. Wygodnie ułożyłam głowę i patrzałam się w biały sufit, który szczerze nie był za ciekawy. Drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Skierowałam moją głowę właśnie w tą stronę. Zobaczyłam Lokersa, który wchodzi do pokoju z białą tacą. Usiadł obok mnie na łóżku i tacę posadził sobie na kolana.
- Mam tu herbatę i jakieś przekąski. - powiedział patrząc na mnie.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i wzięłam od niego herbatę. Zamoczyłam w niej moje wargi i powoli zaczęłam ją sączyć.
- Jutro jedziemy do lekarza. - usłyszałam jego głos.
- Po co? Sama wyzdrowieję.
- Jedziemy. - powiedział stanowczo.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, jedziemy i koniec. - położył rękę na mojej nodze.
- No dobra. - zgodziłam się tylko dlatego, aby nie słuchać żadnego marudzenia.
Wypiłam do końca herbatę oraz zjadłam parę przekąsek, które przyniósł mi " Lekarz Styles ".
Czuję się okropnie. Jest mi słabo, nie mam na nic siły. Głupia choroba.
Zdecydowałam się z Harry'm obejrzeć jakiś film.
------------------------------------------
ZDECYDOWAŁAM, ŻE ROZDZIAŁY BĘDĘ DODAWAŁA WTEDY KIEDY GO NAPISZĘ :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
niedziela, 25 sierpnia 2013
sobota, 24 sierpnia 2013
Rozdział 25.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ MILENA ~*~
Siedzę sama w domu. Nie wiem co mam robić. Strasznie mi się nudzi.
Nie długo wracam do Londynu, do Olivii. Strasznie za nią tęsknie. Ciągle się z nią kłócę, ale jednak jest moją siostrą.
Wstałam z salonu i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i położyłam laptopa na kolana. Zalogowałam się na Skype, z nadzieję, że będzie Olivia, ale nie było jej. Pewnie jest gdzieś z Harry'm.
Siedziałam z laptopem ponad godzinę. Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam jego. Moje serce zaczęło przyspieszać, myślałam, że zaraz wyleci mi z piersi.
- Justin? - w końcu coś powiedziałam.
- Cześć. Mogę wejść? - zapytał swoim głosem. Od razu przez moje ciało przeszły ciarki.
- Jasne. Wchodź. - wpuściłam chłopaka do domu.
Zrobiłam dwie herbaty i zaniosłam do salonu, gdzie siedział Justin. Jedną podałam mu, a drugą wzięłam dla siebie. Usiadłam po turecku na kanapie i zamoczyłam wargi w ciepłej cieczy.
- Jestem głupi. - powiedział cicho, pewnie myślał, że nie usłyszę.
- Dlaczego? - spojrzałam w jego stronę.
- Usłyszałaś. - zaśmiał się, a ja razem z nim. - Przyjechałem tutaj specjalnie, aby Cię zobaczyć. Nie wystarcza już mi rozmowa na skype czy przez telefon. - zatkało mnie.
- Przyjechałeś specjalnie dla mnie do Paryża? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział i posłał mi uśmiech.
- Miłe. - upiłam łyk jeszcze ciepłej herbaty.
- Może idziemy się przejść po Paryżu? - zaproponował.
- Jasne, czemu nie. Pójdę się tylko przebrać. - powiedziałam i szybko wbiegłam do mojego pokoju.
Wyciągnęłam z szafy ubrania, które na siebie wciągnęłam. Związałam szybko włosy. Popsikałam się jeszcze perfumem i gotowa zeszłam na dół.
- Możemy iść. - zwróciłam się do chłopaka, który upijał swoją herbatę.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy pozwiedzać miasto.
Pochodziliśmy po prawie całym mieście. Porobiliśmy sobie różne fotki, oraz zwiedziliśmy wieżę Eiffla. Nie odbyło się bez paparazzi.
Doszliśmy do mojego domu i usiedliśmy na progu mieszkania.
- Miałem Ci coś dzisiaj powiedzieć, ale poczekam jeszcze chwilę. - powiedział.
- Mam do Ciebie jedno pytanie. - przerwał ciszę Justin, która między nami nastała.
- Słucham? - spojrzałam się w jedną stronę.
- Jak przyjedziesz do Londynu, to pójdziesz ze mną na randkę? - zapytał nieśmiało.
- Pójdę. - powiedziałam.
Pożegnałam się z Bieber'em i weszłam do domu. Plecami oparłam się o drzwi i uśmiechnęłam.
~*~ Olivia ~*~
Dzisiaj obudziłam się po 12. Nareście się wyspałam i żaden Niall mnie nie obudził. Wyszłam z łóżka i spojrzałam w okno. Pada. Pogodą Londyn grzeszy. Raz jest ciepło, a na drugi dzień pada. Głęboko westchnęłam i po krótkim dylemacie co ubrać, wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności i zbiegłam na dół. Weszłam do kuchni. Nalałam wody do czajnika, który nastawiłam na gazie. Do kubka wrzuciłam paczkę herbaty i zaczęłam robić sobie śniadanie. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty, z których zrobiłam kanapki. Gdy woda się zagotowała zalałam nią kubek i usiadłam przy stole. Wzięłam się za konsumowanie mojego śniadania. Zjadłam śniadanie i poszłam do swojego pokoju po telefon. Znalazłam go na łóżku i wzięłam do ręki. Napisałam do Harry'ego.
Zeszłam na dół i usiadłam do salonu, gdzie czekałam na Harry'ego. Wpatrzałam się w duży, czarny telewizor, gdzie widziałam swoje odbicie. Patrzałam na swoje obicie. Nie lubiłam swojego ciała, zawsze powtarzałam, że ważę za dużo i muszę schudnąć. Wszyscy mi powtarzali, że jestem szczupła, ale ja im nie wierzyłam. Gdy pogoda się poprawi będę chodziła na siłownię, ale najpierw chce zrobić sobie prawo jazdy i kupić samochód. Mam dość chodzenia i jeżdżenia autobusami. Moje myśli przerwał dźwięk dzwonka. Wstałam z kanapy i udałam się do drzwi. W przed pokoju poprawiłam jeszcze czapkę, która znajdowała się na mojej głowie. Podeszłam do drzwi, które z moją siłą pociągnęłam do siebie. Moje oczy ujrzały chłopaka w czarnym płaszczu, z lokami na głowie oraz zielonymi tęczówkami w których były iskierki. Harry stał z uśmiechem na twarzy. Zaprosiłam chłopaka do środka i na przywitanie posmakowałam jego malinowych ust. Harry ściągnął z siebie płaszcz i został w samej bluzce, na krótkim rękawku. Weszliśmy do kuchni. Harry zajął miejsce przy stole a ja oparłam się o framugę drzwi, gdzie podziwiałam swojego chłopaka.
- Chcesz coś do picia? - zwróciłam się do jego osoby.
- Jak to nie problem to poprosił bym herbaty, na dworze jest zimno. - posłał mi uśmiech.
- Już się robi. - nalałam wody do czajnika i postawiłam na gazie.
Wyciągnęłam dwa kubki, do których wrzuciłam wiśniową herbatę. Usiadłam naprzeciwko Styles'a i patrzałam się w jego cudne zielone oczy.
~~~~
- Może razem coś ugotujemy? - przerwałam ciszę, która między nami zapanowała.
- Albo upieczemy. - pokazał swoje białe ząbki.
- Umiesz piec? - zdziwiłam się.
- Umiem dużo rzeczy, o których jeszcze nie wiesz. - przysunął się bliżej i musnął mój policzek.
W tym samym czasie wstaliśmy z sofy i skierowaliśmy się do kuchni. Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki, które wylądowały w misce. Wszystko razem połączyliśmy i wstawiliśmy do piekarnika. Sprzątałam blat od mąki i moje ręce zrobiły się białe. Harry stał odwrócony ode mnie i spoglądam w okno, w kuchni. Wzięłam na rękę trochę mąki i podeszłam do Hazzy.
- Harry. - powiedziałam, a ten na moje słowo się odwrócił.
Zdmuchnął mąkę z ręki, która poleciała na twarz chłopaka.
- Masz 3 sekundy na ucieczkę. - podszedł do blatu. - 1...2...- zaczął odliczać, a ja uciekłam z kuchni.
Wbiegłam do sypialni, gdzie zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz. Oparłam się o ścianę i głośno westchnęłam.
- Olivia. Otwórz. Nic Ci nie zrobię. - usłyszałam jego głos.
- Nie wierzę Ci. - zachichotałam.
- Teraz mnie nie widzisz, ale jedna moja jedna ręka jest na sercu, a druga podniesiona.
- Dobra, wierzę. - podeszłam do drzwi i je od kluczyłam.
Pociągnęłam je do siebie, i w tym samym czasie, biały puch znalazł się na mojej twarzy.
- Przysięgałeś. - palcami, wytarłam oczy od mąki.
- Mówiłem, że mnie nie widzisz. - zaśmiał się.
Poszłam do łazienki, gdzie umyłam białą twarz. Na nowo nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na dół. W salonie nie było Harry'ego, więc poszłam do kuchni.
Zostałam go siedzącego przy stole i zadającego nasze ciastka z czekoladą.
- Zostaw coś dla mnie. - powiedziałam i wzięłam jedno do ręki.
Ugryzłam kawałek i rozkoszowałam się smakiem.
Gdy talerz został już pusty, wsadziłam go do zmywarki. Z powrotem zajęłam swoje poprzednie miejsce i wypiłam sok, który należał do mnie.
- Idziemy na spacer? - zapytał mnie Harry.
- Pada jeszcze? - zadałam ja pytanie.
- Już nie.
- To możemy iść.
W przed pokoju ubrałam buty oraz krótką katanę, a Harry ubrał na siebie płaszcz. Wyszliśmy z domu i złapałam jego dłoń, splatając nasze palce. Udaliśmy się w stronę parku.
Szliśmy przez puste ulice Londynu. Spotykaliśmy pojedyncze osoby, które wracały do swoich domów, rodzin. Reszta już tam się znajdowała, ciesząc się wieczorem spędzonym z rodziną.
Doszliśmy do parku i zajęliśmy suchą ławkę. Patrzeliśmy się na wszystko co nas otacza. Lubiłam tak chodzić wieczorami po Londynie, ale wole zimą, kiedy są święta. Wtedy Londyn się tak magiczny. Wszystkie ulicy są oświetlone przez świąteczne dekoracje, oraz jak i wystawy sklepów.
Po godzinie siedzenia i rozmawiania postanowiliśmy już powoli wracać do domu.
- O czym myślisz? - wyrwał mnie głos Harry'ego.
- O Tobie, o nas. - spojrzałam w jego stronę.
Nagle Harry zatrzymał się i pociągnął mnie za rękę, tak że dokładnie patrzałam w jego oczy. Jego dłonie powędrowały na moją talię, mocno mnie do siebie przyciągnął. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Wiesz, że Cię kocham? - zadał mi pytanie.
- Wiem. Ja Ciebie też. - odpowiedziałam, przygryzając wargę.
- Obiecasz mi coś?
- Co? - spojrzałam na niego.
- Obiecasz? - powtórzył.
- Obiecam.
- Nie wiadomo co się stanie, zawsze będziemy razem. - delikatnie musnął moje wargi.
Stojąc tak i patrząc sobie w oczy, nagle zaczął padać deszcz. Nie za bardzo się tym przejmowaliśmy i staliśmy nadal. Coraz mocniej zaczęło padać, a nasze wargi złączyły się z sobą. Najpierw całowaliśmy się bardzo delikatnie, ale po chwili nasze języki zaczęły ze sobą toczyć bitwę.
Oderwaliśmy się od siebie i ruszyliśmy cali mokrzy w stronę mojego domu.
- Pocałunek w deszczu. - szepnęłam do siebie.
Jednak Harry to usłyszał i jeszcze raz musnął moje wargi.
- Kocham Cię najmocniej na świecie. - szepnął do mojego ucha.
-----------------------------------------------
I JAK WAM SIĘ PODOBA 25 ROZDZIAŁ?
PROSZĘ SKOMENTUJCIE. DLA WAS TO JEST PARĘ SEKUND, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~*~ MILENA ~*~
Siedzę sama w domu. Nie wiem co mam robić. Strasznie mi się nudzi.
Nie długo wracam do Londynu, do Olivii. Strasznie za nią tęsknie. Ciągle się z nią kłócę, ale jednak jest moją siostrą.
Wstałam z salonu i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i położyłam laptopa na kolana. Zalogowałam się na Skype, z nadzieję, że będzie Olivia, ale nie było jej. Pewnie jest gdzieś z Harry'm.
Siedziałam z laptopem ponad godzinę. Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam jego. Moje serce zaczęło przyspieszać, myślałam, że zaraz wyleci mi z piersi.
- Justin? - w końcu coś powiedziałam.
- Cześć. Mogę wejść? - zapytał swoim głosem. Od razu przez moje ciało przeszły ciarki.
- Jasne. Wchodź. - wpuściłam chłopaka do domu.
Zrobiłam dwie herbaty i zaniosłam do salonu, gdzie siedział Justin. Jedną podałam mu, a drugą wzięłam dla siebie. Usiadłam po turecku na kanapie i zamoczyłam wargi w ciepłej cieczy.
- Jestem głupi. - powiedział cicho, pewnie myślał, że nie usłyszę.
- Dlaczego? - spojrzałam w jego stronę.
- Usłyszałaś. - zaśmiał się, a ja razem z nim. - Przyjechałem tutaj specjalnie, aby Cię zobaczyć. Nie wystarcza już mi rozmowa na skype czy przez telefon. - zatkało mnie.
- Przyjechałeś specjalnie dla mnie do Paryża? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział i posłał mi uśmiech.
- Miłe. - upiłam łyk jeszcze ciepłej herbaty.
- Może idziemy się przejść po Paryżu? - zaproponował.
- Jasne, czemu nie. Pójdę się tylko przebrać. - powiedziałam i szybko wbiegłam do mojego pokoju.
Wyciągnęłam z szafy ubrania, które na siebie wciągnęłam. Związałam szybko włosy. Popsikałam się jeszcze perfumem i gotowa zeszłam na dół.
- Możemy iść. - zwróciłam się do chłopaka, który upijał swoją herbatę.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy pozwiedzać miasto.
Pochodziliśmy po prawie całym mieście. Porobiliśmy sobie różne fotki, oraz zwiedziliśmy wieżę Eiffla. Nie odbyło się bez paparazzi.
Doszliśmy do mojego domu i usiedliśmy na progu mieszkania.
- Miałem Ci coś dzisiaj powiedzieć, ale poczekam jeszcze chwilę. - powiedział.
- Mam do Ciebie jedno pytanie. - przerwał ciszę Justin, która między nami nastała.
- Słucham? - spojrzałam się w jedną stronę.
- Jak przyjedziesz do Londynu, to pójdziesz ze mną na randkę? - zapytał nieśmiało.
- Pójdę. - powiedziałam.
Pożegnałam się z Bieber'em i weszłam do domu. Plecami oparłam się o drzwi i uśmiechnęłam.
~*~ Olivia ~*~
Dzisiaj obudziłam się po 12. Nareście się wyspałam i żaden Niall mnie nie obudził. Wyszłam z łóżka i spojrzałam w okno. Pada. Pogodą Londyn grzeszy. Raz jest ciepło, a na drugi dzień pada. Głęboko westchnęłam i po krótkim dylemacie co ubrać, wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności i zbiegłam na dół. Weszłam do kuchni. Nalałam wody do czajnika, który nastawiłam na gazie. Do kubka wrzuciłam paczkę herbaty i zaczęłam robić sobie śniadanie. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty, z których zrobiłam kanapki. Gdy woda się zagotowała zalałam nią kubek i usiadłam przy stole. Wzięłam się za konsumowanie mojego śniadania. Zjadłam śniadanie i poszłam do swojego pokoju po telefon. Znalazłam go na łóżku i wzięłam do ręki. Napisałam do Harry'ego.
Zeszłam na dół i usiadłam do salonu, gdzie czekałam na Harry'ego. Wpatrzałam się w duży, czarny telewizor, gdzie widziałam swoje odbicie. Patrzałam na swoje obicie. Nie lubiłam swojego ciała, zawsze powtarzałam, że ważę za dużo i muszę schudnąć. Wszyscy mi powtarzali, że jestem szczupła, ale ja im nie wierzyłam. Gdy pogoda się poprawi będę chodziła na siłownię, ale najpierw chce zrobić sobie prawo jazdy i kupić samochód. Mam dość chodzenia i jeżdżenia autobusami. Moje myśli przerwał dźwięk dzwonka. Wstałam z kanapy i udałam się do drzwi. W przed pokoju poprawiłam jeszcze czapkę, która znajdowała się na mojej głowie. Podeszłam do drzwi, które z moją siłą pociągnęłam do siebie. Moje oczy ujrzały chłopaka w czarnym płaszczu, z lokami na głowie oraz zielonymi tęczówkami w których były iskierki. Harry stał z uśmiechem na twarzy. Zaprosiłam chłopaka do środka i na przywitanie posmakowałam jego malinowych ust. Harry ściągnął z siebie płaszcz i został w samej bluzce, na krótkim rękawku. Weszliśmy do kuchni. Harry zajął miejsce przy stole a ja oparłam się o framugę drzwi, gdzie podziwiałam swojego chłopaka.
- Chcesz coś do picia? - zwróciłam się do jego osoby.
- Jak to nie problem to poprosił bym herbaty, na dworze jest zimno. - posłał mi uśmiech.
- Już się robi. - nalałam wody do czajnika i postawiłam na gazie.
Wyciągnęłam dwa kubki, do których wrzuciłam wiśniową herbatę. Usiadłam naprzeciwko Styles'a i patrzałam się w jego cudne zielone oczy.
~~~~
- Może razem coś ugotujemy? - przerwałam ciszę, która między nami zapanowała.
- Albo upieczemy. - pokazał swoje białe ząbki.
- Umiesz piec? - zdziwiłam się.
- Umiem dużo rzeczy, o których jeszcze nie wiesz. - przysunął się bliżej i musnął mój policzek.
W tym samym czasie wstaliśmy z sofy i skierowaliśmy się do kuchni. Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki, które wylądowały w misce. Wszystko razem połączyliśmy i wstawiliśmy do piekarnika. Sprzątałam blat od mąki i moje ręce zrobiły się białe. Harry stał odwrócony ode mnie i spoglądam w okno, w kuchni. Wzięłam na rękę trochę mąki i podeszłam do Hazzy.
- Harry. - powiedziałam, a ten na moje słowo się odwrócił.
Zdmuchnął mąkę z ręki, która poleciała na twarz chłopaka.
- Masz 3 sekundy na ucieczkę. - podszedł do blatu. - 1...2...- zaczął odliczać, a ja uciekłam z kuchni.
Wbiegłam do sypialni, gdzie zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz. Oparłam się o ścianę i głośno westchnęłam.
- Olivia. Otwórz. Nic Ci nie zrobię. - usłyszałam jego głos.
- Nie wierzę Ci. - zachichotałam.
- Teraz mnie nie widzisz, ale jedna moja jedna ręka jest na sercu, a druga podniesiona.
- Dobra, wierzę. - podeszłam do drzwi i je od kluczyłam.
Pociągnęłam je do siebie, i w tym samym czasie, biały puch znalazł się na mojej twarzy.
- Przysięgałeś. - palcami, wytarłam oczy od mąki.
- Mówiłem, że mnie nie widzisz. - zaśmiał się.
Poszłam do łazienki, gdzie umyłam białą twarz. Na nowo nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na dół. W salonie nie było Harry'ego, więc poszłam do kuchni.
Zostałam go siedzącego przy stole i zadającego nasze ciastka z czekoladą.
- Zostaw coś dla mnie. - powiedziałam i wzięłam jedno do ręki.
Ugryzłam kawałek i rozkoszowałam się smakiem.
Gdy talerz został już pusty, wsadziłam go do zmywarki. Z powrotem zajęłam swoje poprzednie miejsce i wypiłam sok, który należał do mnie.
- Idziemy na spacer? - zapytał mnie Harry.
- Pada jeszcze? - zadałam ja pytanie.
- Już nie.
- To możemy iść.
W przed pokoju ubrałam buty oraz krótką katanę, a Harry ubrał na siebie płaszcz. Wyszliśmy z domu i złapałam jego dłoń, splatając nasze palce. Udaliśmy się w stronę parku.
Szliśmy przez puste ulice Londynu. Spotykaliśmy pojedyncze osoby, które wracały do swoich domów, rodzin. Reszta już tam się znajdowała, ciesząc się wieczorem spędzonym z rodziną.
Doszliśmy do parku i zajęliśmy suchą ławkę. Patrzeliśmy się na wszystko co nas otacza. Lubiłam tak chodzić wieczorami po Londynie, ale wole zimą, kiedy są święta. Wtedy Londyn się tak magiczny. Wszystkie ulicy są oświetlone przez świąteczne dekoracje, oraz jak i wystawy sklepów.
Po godzinie siedzenia i rozmawiania postanowiliśmy już powoli wracać do domu.
- O czym myślisz? - wyrwał mnie głos Harry'ego.
- O Tobie, o nas. - spojrzałam w jego stronę.
Nagle Harry zatrzymał się i pociągnął mnie za rękę, tak że dokładnie patrzałam w jego oczy. Jego dłonie powędrowały na moją talię, mocno mnie do siebie przyciągnął. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Wiesz, że Cię kocham? - zadał mi pytanie.
- Wiem. Ja Ciebie też. - odpowiedziałam, przygryzając wargę.
- Obiecasz mi coś?
- Co? - spojrzałam na niego.
- Obiecasz? - powtórzył.
- Obiecam.
- Nie wiadomo co się stanie, zawsze będziemy razem. - delikatnie musnął moje wargi.
Stojąc tak i patrząc sobie w oczy, nagle zaczął padać deszcz. Nie za bardzo się tym przejmowaliśmy i staliśmy nadal. Coraz mocniej zaczęło padać, a nasze wargi złączyły się z sobą. Najpierw całowaliśmy się bardzo delikatnie, ale po chwili nasze języki zaczęły ze sobą toczyć bitwę.
Oderwaliśmy się od siebie i ruszyliśmy cali mokrzy w stronę mojego domu.
- Pocałunek w deszczu. - szepnęłam do siebie.
Jednak Harry to usłyszał i jeszcze raz musnął moje wargi.
- Kocham Cię najmocniej na świecie. - szepnął do mojego ucha.
-----------------------------------------------
I JAK WAM SIĘ PODOBA 25 ROZDZIAŁ?
PROSZĘ SKOMENTUJCIE. DLA WAS TO JEST PARĘ SEKUND, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
piątek, 16 sierpnia 2013
Rozdział 24.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudziłam się wtulona w Harry'ego, który nadal spał. Delikatnie odsunęłam jego rękę, która znajdowała się na moim brzuchu.
Po cichu wyszłam z łóżka i moje oczy powędrowały na materac. Zobaczyłam przytulających się Niall'a i Livię. Widok naprawdę był słodki.
Jednak, nadal siedzi mi w głowie, dlaczego oni nie są razem. Przecież nawet ślepy, by zauważył, że ich ciągnie do siebie. Widać, że oni się naprawdę kochają, a nie są ze sobą.
Przerwałam moje myśli i podeszłam do szafy. Wzięłam ubrania i po ciuchu weszłam do łazienki. Wzięłam rozbudzający prysznic. Wytarłam swoje ciało i ubrałam przygotowane ubrania. Wyszłam z łazienki. Livia, Niall i Harry spali nadal. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zostałam w niej Liam'a pijącego kawę.
- Nie gniewasz się, że zrobiłem sobie kawę? - zapytał zachrypniętym głosem.
- No co Ty. Czuj się jak u siebie. - posłałam mu uśmiech.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne produkty, aby zrobić jajecznicę. Wyciągnęłam wszystko na blat i zaczęłam rozbijać jajka do dużej miski.
- Pomóc Ci? - usłyszałam głos Liam'a.
- Jeżeli chcesz. - posłałam mu uśmiech.
- Więc co mam robić? - pojawił się obok mnie.
- Hm... zaparz wszystkim kawę czy herbatę i wyjmij pieczywo.
Zaczęłam smażyć jajka, a Liam w tym samym czasie zaparzał kawę.
Gotową jajecznicę rozłożyłam na talerze, które postawiłam na stole. Liam w tym samym czasie wlał herbatę i kawę do kubów, które również ustawił na stole.
- Idziemy ich obudzić? - zapytałam.
- Jasne. - odpowiedział.
Ruszyliśmy do góry. Ja weszłam do swojego pokoju, a Liam poszedł obudzić Danielle.
- Śniadanie! - krzyknęłam, a Horan jak oparzony zerwał się z materaca i zbiegł na dół.
Livia i Harry powoli wstali i również wyszli z pokoju. Poszłam teraz obudzić Louis'a i Eleanor. Weszłam po cichu do pokoju i zobaczyłam przytulającą się parę.
- Kochani wstajemy. Śniadanie na stole.
- Już, schodzimy. - powiedziała El i wstała do pozycji siedzącej.
Z powrotem zeszłam do kuchni. Wszyscy zajadali się moim śniadaniem. Zajęłam miejsce obok Harry'ego i Zayn'a i sama wzięłam się za posiłek.
Po skończonym śniadanku odłożyłam wszystkie naczynia do zmywarki i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, a tam wszyscy byli w nim zgromadzeni. Dosiadłam się do nich i dyskutowałam razem z nimi.
Po dwóch godzinach wszyscy wyszli z mojego domu. Zostałam sama. Sama jak palec w tym wielkim domu. Nie lubię tutaj sama zostawać. Zawsze się boję, ale co mam zrobić?
Ciężko westchnęłam i wstałam z kanapy, udając się do kuchni. Wyjęłam mój ulubiony kubek z wąsami i wlałam do niego wody, którą szybko wypiłam. Wróciłam do mojego wcześniejszego zajęcia, czyli walnęłam się na kanapę.
Obudził mnie dźwięk dzwonka. Chwilę się zdrzemnęłam. Przetarłam oczy i wstałam z kanapy.
- Ała, mój kręgosłup. - zaczęłam masować obolałe miejsce.
Wiedziałam, że kanapa do spania jest nie wygodna, ale nie wiedziałam, że aż tak.
W końcu dotarłam do drzwi, które otworzyłam.
- Justin? Co Ty tu robisz? - zapytałam, gdy ujrzałam chłopaka w drzwiach.
- Cześć. Przepraszam, że Cię nachodzę, ale muszę z Tobą pogadać. - powiedział lekko zmieszany.
- Wchodź. - zaprosiłam go do środka, otwierając szerzej drzwi.
Weszliśmy do kuchni. Nie wiem dlaczego tam, ale jakoś było chyba najbliżej.
- Chcesz coś do picia? - spytałam.
- Nie dziękuję. - odpowiedział, i zajął miejsce przy stole.
- Więc słucham..? - usiadłam obok niego.
- Jest taka sprawa.. - zaczął powoli. - Chodzi o to, że zakochałem się w twojej siostrze. Gdy ją pierwszy raz ujrzałem na ognisku to od razu mi się spodobała. - mówił, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. - Gadamy ze sobą codziennie na skype, przez telefon oraz piszemy sms'y, i chciałbym Cię prosić abyś dała mi jej adres to Paryża. Chce jej tam wszystko powiedzieć. - zakończył swój monolog.
- Już Ci daję. - zapisałam na kartce i podałam chłopakowi.
- Dziękuję. - wstał od stołu i udał się do drzwi.
Pożegnałam się z chłopakiem i opuścił mój dom. Zakluczyłam drzwi i poszłam do siebie. Wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na TT, FB. Wszyscy spamowali mi z jakimś linkiem. Postanowiłam go otworzyć. Moim oczom ukazał się artykuł w gazecie.
" NOWA DZIEWCZYNA HARRY'EGO STYLES'A.
Wszystkie plotki zostały potwierdzone!
Harry Styles ma nową dziewczynę.
Jest to Olivia Cyrus, zwykła nastolatka.
Jak donosi przyjaciel pary :
" Harry jest bardzo szczęśliwy, gdy jest przy boku Olivii. Ciągle o niej mówi.
Ta para naprawdę się kocha ".
Nie zapomnijmy też o gali, na której była nowa para i która pocałowała się przy wszystkich fotoreporterach. Będziemy śledzić losy nowej pary ".
- No super nie dacie mi żyć. - pomyślałam.
Poczytałam jeszcze kilka artykułów i zamknęłam laptopa.
---------------------------------
PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI :C
DODAŁAM GO JEDYNIE ZA ZAKŁAD :D
DO ZOBACZENIA ZA TYDZIEŃ :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Obudziłam się wtulona w Harry'ego, który nadal spał. Delikatnie odsunęłam jego rękę, która znajdowała się na moim brzuchu.
Po cichu wyszłam z łóżka i moje oczy powędrowały na materac. Zobaczyłam przytulających się Niall'a i Livię. Widok naprawdę był słodki.
Jednak, nadal siedzi mi w głowie, dlaczego oni nie są razem. Przecież nawet ślepy, by zauważył, że ich ciągnie do siebie. Widać, że oni się naprawdę kochają, a nie są ze sobą.
Przerwałam moje myśli i podeszłam do szafy. Wzięłam ubrania i po ciuchu weszłam do łazienki. Wzięłam rozbudzający prysznic. Wytarłam swoje ciało i ubrałam przygotowane ubrania. Wyszłam z łazienki. Livia, Niall i Harry spali nadal. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Zostałam w niej Liam'a pijącego kawę.
- Nie gniewasz się, że zrobiłem sobie kawę? - zapytał zachrypniętym głosem.
- No co Ty. Czuj się jak u siebie. - posłałam mu uśmiech.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne produkty, aby zrobić jajecznicę. Wyciągnęłam wszystko na blat i zaczęłam rozbijać jajka do dużej miski.
- Pomóc Ci? - usłyszałam głos Liam'a.
- Jeżeli chcesz. - posłałam mu uśmiech.
- Więc co mam robić? - pojawił się obok mnie.
- Hm... zaparz wszystkim kawę czy herbatę i wyjmij pieczywo.
Zaczęłam smażyć jajka, a Liam w tym samym czasie zaparzał kawę.
Gotową jajecznicę rozłożyłam na talerze, które postawiłam na stole. Liam w tym samym czasie wlał herbatę i kawę do kubów, które również ustawił na stole.
- Idziemy ich obudzić? - zapytałam.
- Jasne. - odpowiedział.
Ruszyliśmy do góry. Ja weszłam do swojego pokoju, a Liam poszedł obudzić Danielle.
- Śniadanie! - krzyknęłam, a Horan jak oparzony zerwał się z materaca i zbiegł na dół.
Livia i Harry powoli wstali i również wyszli z pokoju. Poszłam teraz obudzić Louis'a i Eleanor. Weszłam po cichu do pokoju i zobaczyłam przytulającą się parę.
- Kochani wstajemy. Śniadanie na stole.
- Już, schodzimy. - powiedziała El i wstała do pozycji siedzącej.
Z powrotem zeszłam do kuchni. Wszyscy zajadali się moim śniadaniem. Zajęłam miejsce obok Harry'ego i Zayn'a i sama wzięłam się za posiłek.
Po skończonym śniadanku odłożyłam wszystkie naczynia do zmywarki i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, a tam wszyscy byli w nim zgromadzeni. Dosiadłam się do nich i dyskutowałam razem z nimi.
Po dwóch godzinach wszyscy wyszli z mojego domu. Zostałam sama. Sama jak palec w tym wielkim domu. Nie lubię tutaj sama zostawać. Zawsze się boję, ale co mam zrobić?
Ciężko westchnęłam i wstałam z kanapy, udając się do kuchni. Wyjęłam mój ulubiony kubek z wąsami i wlałam do niego wody, którą szybko wypiłam. Wróciłam do mojego wcześniejszego zajęcia, czyli walnęłam się na kanapę.
Obudził mnie dźwięk dzwonka. Chwilę się zdrzemnęłam. Przetarłam oczy i wstałam z kanapy.
- Ała, mój kręgosłup. - zaczęłam masować obolałe miejsce.
Wiedziałam, że kanapa do spania jest nie wygodna, ale nie wiedziałam, że aż tak.
W końcu dotarłam do drzwi, które otworzyłam.
- Justin? Co Ty tu robisz? - zapytałam, gdy ujrzałam chłopaka w drzwiach.
- Cześć. Przepraszam, że Cię nachodzę, ale muszę z Tobą pogadać. - powiedział lekko zmieszany.
- Wchodź. - zaprosiłam go do środka, otwierając szerzej drzwi.
Weszliśmy do kuchni. Nie wiem dlaczego tam, ale jakoś było chyba najbliżej.
- Chcesz coś do picia? - spytałam.
- Nie dziękuję. - odpowiedział, i zajął miejsce przy stole.
- Więc słucham..? - usiadłam obok niego.
- Jest taka sprawa.. - zaczął powoli. - Chodzi o to, że zakochałem się w twojej siostrze. Gdy ją pierwszy raz ujrzałem na ognisku to od razu mi się spodobała. - mówił, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. - Gadamy ze sobą codziennie na skype, przez telefon oraz piszemy sms'y, i chciałbym Cię prosić abyś dała mi jej adres to Paryża. Chce jej tam wszystko powiedzieć. - zakończył swój monolog.
- Już Ci daję. - zapisałam na kartce i podałam chłopakowi.
- Dziękuję. - wstał od stołu i udał się do drzwi.
Pożegnałam się z chłopakiem i opuścił mój dom. Zakluczyłam drzwi i poszłam do siebie. Wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na TT, FB. Wszyscy spamowali mi z jakimś linkiem. Postanowiłam go otworzyć. Moim oczom ukazał się artykuł w gazecie.
" NOWA DZIEWCZYNA HARRY'EGO STYLES'A.
Wszystkie plotki zostały potwierdzone!
Harry Styles ma nową dziewczynę.
Jest to Olivia Cyrus, zwykła nastolatka.
Jak donosi przyjaciel pary :
" Harry jest bardzo szczęśliwy, gdy jest przy boku Olivii. Ciągle o niej mówi.
Ta para naprawdę się kocha ".
Nie zapomnijmy też o gali, na której była nowa para i która pocałowała się przy wszystkich fotoreporterach. Będziemy śledzić losy nowej pary ".
- No super nie dacie mi żyć. - pomyślałam.
Poczytałam jeszcze kilka artykułów i zamknęłam laptopa.
---------------------------------
PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI :C
DODAŁAM GO JEDYNIE ZA ZAKŁAD :D
DO ZOBACZENIA ZA TYDZIEŃ :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział 23.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Mój piękny sen, przerwał dźwięk telefonu. Wyszukałam go rękom i z zamkniętymi oczami, go odebrałam.
- Nie wiem kim jesteś, ale wiedz, że przerwałeś mój piękny sen. - powiedziałam, zaspanym głosem.
- Śpioch. - rozpoznałam głos Niall'a.
- Niall? Co chcesz? Po co dzwonisz? - spojrzałam na telefon i zobaczyłam nazwę " Harry :* " - i w dodatku z numer Harry'ego?
- Bo debil, ma mnóstwo minut. - zaśmiał się. - Ubieraj się, jedziemy na plaże! - wykrzyczał mi do telefonu.
- Nie krzycz, debilu! A czemu Ty dzwonisz, a nie Harry?
- Harold siedzi w łazience i układa swoje loczki. Za godzinę będziemy po Ciebie. - rozłączył się.
Zakryłam twarz poduszką i próbowałam zasnąć na nowo, ale się nie udało. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam rolety i w oczy raziło mnie słońce. Otworzyłam szeroko okno i poczułam ciepło zewnątrz. Podeszłam do szafy i wzięłam idealny zestaw oraz strój kąpielowy. Podreptałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Włosy związałam w wysokiego koka. Postanowiłam się nie malować, bo pewnie będziemy się kąpać i woda rozmyje mój makijaż. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Do plecaka wsadziłam ręcznik, olejek do opalania, koc oraz jeszcze jakieś rzeczy. Zbiegłam na dół i weszłam do kuchni. Wyjęłam miskę do której wsypałam płatki i zalałam je mlekiem. Spokojnie konsumowałam śniadanie, ale usłyszałam klakson. Odłożyłam naczynie do zmywarki. Chwyciłam butelkę wody i wyszłam z domu, zakluczając go. Wsiadłam do Range Rover'a chłopaków. Z przodu siedział Harry jako kierowca i Niall. Koło mnie siedziała Livia i Zayn. Louis i Liam jechali drugim samochodem.
- Cześć. - powiedziała mi reszta.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam. - A Tobie nie. - wytknęłam język Horan'owi.
- Ej co zrobiłem? - spojrzał na mnie.
- Przerwałeś mój piękny sen.
- Kobieto jest po 12. - odpowiedział patrząc na swój telefon.
- No i co? Wakacje mam. - zaśmiałam się.
- Ooj. Przepraszam. - pokazał swoje białe ząbki.
- Dobra, wybaczam.
Harry dopiero teraz ruszył z mojego podjazdu. Droga na plaże przebiegła nam w miłej atmosferze. Śmialiśmy się z min Niall'a. Dotarliśmy na plaże i po kolei wyszliśmy z samochodu.
- Dopiero teraz mogę się z Tobą przywitać. - podszedł do mnie Harry i wbił się w moje usta.
Przywitałam się z Louis'em i Liam'em.
Złapałam Harry'ego za rękę i wszyscy ruszyliśmy w stronę plaży. Chłopacy wybrali mniej zaludnioną część, aby mieć chociaż troszeczkę prywatności.
W ciągu pięciu minut dotarliśmy do miejsca. Rozłożyłam na piasku koc, na którego usiadłam. Pozbyłam się sukienki i butów, więc zostałam w samym stroju kąpielowym. Moją czynność powtórzyła Livia oraz chłopacy. Posmarowałam moje ciało olejkiem i wygodnie położyłam się na kocu, aby moja skóra przybrała brązowego koloru.
- Jestem głodny. Idę poszukać coś do jedzenia. - powiedział Niall.
- Poczekaj, pójdę z Tobą. - usłyszałam głos Livi.
Otworzyłam oczy i widziałam jak para się od nas oddala.
Obok mnie usiadł Harry w czarnych kąpielówkach, dopiero teraz mogłam dokładnie przyjrzeć się jego tatuażom.
- Nie sądzisz, że tych dwóch do siebie ciągnie? - miał na myśli Livię i Niall'a.
- Zauważyłam. Dziwię się, że jeszcze ze sobą nie są. - podniosłam głowę do góry i podparłam się na łokciach.
- Zobaczymy, może za kilka dni, będziemy mieli piątą parę w zespole.
- Zobaczymy, zobaczymy. - uśmiechnęłam się.
Reszta chłopaków pobiegła do wody. Liam i Louis pluskali się wodzie. Zauważyłam Zayn'a jak stoi na brzegu i moczy nogi. Wiedziałam, że Mulat boi się wody.
- Idziemy też? - Harry wskazał na chłopaków.
- Później. - posłałam mu uśmiech. - A może posmarujesz mi plecki? - wymachiwałam mu olejkiem przed oczami.
- Z miłą chęcią. - wziął z mojej ręki tubkę.
Położyłam się na brzuchu. Harry usiadł na mnie okrakiem i zaczął rozcierać olejek na moich plecach. Po skończonej robocie, pocałował mnie w głową i położył się obok na kocu.
Leżałam wygodnie i relaksowałam się ciepłem słonecznym, które grzało w moje plecy i nogi.
- Hej. - usłyszałam dziewczęcy głos.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Danielle, Eleanor i Perrie.
- O hej. - przywitałam się z dziewczynami.
Chłopcy, którzy do tej pory byli w wodzie, przybiegli i przywitali się ze swoimi dziewczynami.
Wszyscy leżeliśmy na kocach i opalaliśmy swoje ciała.
Kilka minut później przyszła Livia wraz z Niall'em.
- Długo Was nie było. - skomentował Harry i zaczął śmiesznie poruszać brwiami.
- Tobie tylko jedno w głowie. - zaśmiała się Livia i usiadła na koc, obok nas.
Z powrotem położyłam się i opalałam swoje ciało.
Jednak długo to nie trwało. Poczułam jak, ktoś bierze mnie na ręce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Harry'ego. Szliśmy w kierunku wody.
- Harry proszę, nie wrzucaj.
Loczek się zaśmiał i byliśmy już na brzegu wody. Poszliśmy dalej. Styles obrócił mnie parę razy i wrzucił do wody.
- Horan debilu! Sam siebie wrzuć do wody. - usłyszałam głos Livi i zobaczyłam jak zaczyna gonić Niall'a.
- Dzięki Harry. - powiedziałam z sarkazmem.
- Zawsze do usług. - pokazał swoje białe ząbki.
Byłam cała mokra, więc nie opłacało się wychodzić z wody.
Razem z przyjaciółmi chlapaliśmy się, wymyślaliśmy różne zabawy.
Po godzinie pluskania i pływania wyszliśmy z wody. Usiadłam na koc i ręcznikiem przejechałam mokre ciało. Zauważyłam, że moja skóra przybrała lekki kolor brązowy.
- Idziemy grać w siatkówkę? - zapytał Liam, trzymając piłkę w ręce.
- Tak! - wykrzyczeliśmy.
- Ja zostanę tutaj z Louis'em. - powiedziała El.
- Dlaczego? - zapytałam.
- Ktoś musi pilnować rzeczy. - zaśmiała się.
- Jeżeli chcecie iść grać to idźcie. Ja zostanę. - zaproponowałam.
- Nie. Idź. Ja nie lubię siatkówki i przy okazji się opalę, a Lou dotrzyma mi towarzystwa. - odpowiedziała Elka, a Louis jej przytaknął.
Razem z resztą udaliśmy w stronę, gdzie była rozłożona siatka do gry.
Podzieliliśmy się na dwie grupy. W pierwszej byłam ja, Niall, Danielle i Zayn, a w drugiej Harry, Livia, Liam i Perrie.
- Przegrasz kochanie. - zwróciłam się do mojego chłopaka.
- Nie bądź taka pewna. - odpowiedział i zaserwował.
W pierwszym secie wygraliśmy 24:20.
W drugim niestety przegraliśmy 22:25.
Jednak w trzecim odegraliśmy się i wygraliśmy 24:19.
- Jak to jest kochanie, przegrać z dziewczyną? - zwróciłam się do Harry'ego.
- Dawałem Ci fory. - objął mnie w tali.
- Tak, tak. Przegrałeś i koniec.
Znów wróciliśmy na koc. Zayn i Perrie poszli po lody, a my nadal się opalaliśmy. Najbardziej z nas była opalona Livia, słońce zawsze najbardziej ją łapało.
Zjedliśmy lody i zaczęliśmy powoli się już zbierać. Spakowaliśmy wszystkie rzeczy i ruszyliśmy do samochodu.
- Jedziecie do mnie? - zapytałam, wygodnie siedząc w aucie.
Wszyscy przytaknęli głową, czyli się zgadzają.
- Zadzwonię do reszty, ich poinformować. - powiedział Zayn i wyjął telefon.
Po 30 minutach byliśmy już u mnie. Usiedliśmy w salonie.
Podniosłam się z kanapy i ruszyłam w stronę kuchni.
- Kto mi pomoże? - krzyknęłam wyjmując szklanki.
Do kuchni wszedł Harry. Powiedziałam mu, aby wyjął z lodówki sok. Wzięłam szklanki do rąk, a Harry sok i wróciliśmy do salonu.
- Kto jest głodny? - zapytałam.
- Ja! - krzyknął Niall.
- Ty zawsze jesteś głodny. - zaśmiałam się. - Zamówić pizze? - wyciągnęłam telefon.
- Tak. - odpowiedzieli.
- Zamówię 5 średnich, dla każdej pary jedną, okej? - wszyscy przytaknęli. - Jaką chcecie?
- Hawajską. - powiedział jako pierwszy Zayn, a Perrie się uśmiechała.
Tej dziewczynie, nigdy nie schodzi uśmiech z twarzy. Za to ją uwielbiam, zawsze jest szczęśliwa, pomimo wszystkiego.
- My też hawajską. - przerwała moje myśli El.
- My chcemy z podwójnym serem, szynką i pomidorem. - powiedział Liam.
- Niall i Livia? - zapytałam.
- Podwójny ser, szynka, ogórek, pomidor, kukurydza i oliwki. - wymieniał Niall. - Zgadzasz się Livia? - zwrócił się do mojej kuzynki.
- Tak. - odpowiedziała z uśmiechem.
- A my kochanie? - zwróciłam się do Harry'ego.
- Ser, szynka, kukurydza i ogórek? - zapytał.
- Może być. - posłałam mu uśmiech. - Coś jeszcze chcecie? - dodałam.
- Frytki! - powiedział Niall.
Wykręciłam numer do pizzerii i zamówiłam jedzenie.
Podeszłam do płyt z filmami i zaczęłam szukać odpowiedniego na wieczór. Niestety zostałam przegłosowana i musiałam włączyć horror, pod tytułem " Duchy ". Usiadłam pomiędzy Harry'm i Danielle. Wzięłam poduszkę do rak i w strasznych momentach się nią zakrywałam oraz przytulał mnie jeszcze Harry. Odrobinę czułam się bezpieczniej.
45 minut później usłyszeliśmy dzwonek. Wzięłam pieniądze i poszłam otworzyć. Zobaczyłam dostawcę, wzięłam pizze i zapłaciłam. Podziękowałam dostawcy i wróciłam do salonu.
Horan na widok jedzenia od razu zerwał się z fotela.
- Ile mamy Ci oddać? - zapytał Payne.
- Nic. - odpowiedziałam, biorąc kawałek pizzy do ręki.
- Musimy Ci dać za naszą pizzę. - tym razem powiedziała Danielle.
Ta dwójka naprawdę do siebie pasuje.
- Nic, nie musicie. Smacznego.
- Smacznego. - odpowiedziała reszta.
Zjedliśmy posiłek i wróciliśmy do oglądania filmu. Ten film naprawdę jest przerażający, prawie w każdym momencie się bałam, ale Harry szeptał mi do ucha miłe słowa, które działały.
- Zastaniecie na noc? - zapytałam.
- Nie będziemy przeszkadzać. - powiedziała Perrie.
- Ale przestańcie. Tymczasowo mieszkam sama w tym domu, więc śmiało zostańcie. - przekonywałam ich.
- No dobra. - skusili się.
- Więc tak w sypialni moich rodziców będzie spała Danielle z Liam'em, w pokoju Mileny będą spali Lou i Eleanor, w gościnnym Zayn i Perrie a u mnie ja z Harry'm i rozłożę materace na którym Niall i Livia. Zgadzacie się? - powiedziałam.
Wszyscy się zgodzili. Było już po 24, więc poszłam szykować pokoje a za mną ruszyły dziewczyny. Najpierw poszliśmy do sypialni moich rodziców. Dałam Danielle piżamę Mileny i położyłam ręczniki w łazience.
Potem udaliśmy się do gościnnego. Dałam Perrie moją piżamę, zaścieliłam łóżko i zaniosłam czyste ręczniki do łazienki.
- W każdym pokoju jest łazienka, oprócz gościnnego, ale za to jest na samym końcu korytarza. - powiedziałam.
Zaprowadziłam Eleanor do pokoju Mileny, gdzie jej również dałam piżamę i czyste ręczniki.
Razem z Livią wróciliśmy do mnie. Wyciągnęłam dwa małe materace, które szybko napompowałam i złączyłam je razem. Pościeliłam materace i usiadłam z Livią na moim łóżku.
- Ja się boję spać z Niall'em. - powiedziała.
- Ej, spokojnie. Widać, że Was do siebie ciągnie, więc nie masz się czym martwić.
Dałam jej piżamę i poszła się umyć. Wróciłam do salonu, gdzie siedzieli chłopacy i oglądali telewizor.
- Dzieci koniec oglądania. Do łóżek. - klasnęłam w dłonie.
- Ale mamooo. - przeciągnął Niall.
- Żadne ale i mamo. Raz, raz. - wyłączyłam im telewizor.
Pogasiłam wszędzie światła, oraz zakluczyłam dom i poszłam do siebie. Chłopacy siedzieli na materacu i rozmawiali na jakiś temat. Dołączyłam się do nich. W końcu wyszła Livia i ja mogłam skorzystać z łazienki. Wzięłam piżamę i weszłam do pomieszczenia. Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy, ubrałam się i wyszłam. Horan i Styles bili się o łazienkę, ale wygrał Harry. Poszłam zobaczyć czy reszta śpi.
El i Lou już tak, Dan i Liam zasypiali, a Zayn i Perrie dyskutowali na jakiś temat. Powiedziałam " dobranoc " i wróciłam do siebie. Położyłam się do łóżka i przyglądałam się Livi, która zasypiała i Horan'a który czekał na swoją kolej.
Styles wyszedł z łazienki i Niall mógł z niej skorzystać.
Obok mnie położył się Harry. Przytuliłam się do niego i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
------------------------------------------------------
MAM NADZIEJĘ, ŻE DOBRZE WYSZEDŁ :)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ JUŻ ZA TYDZIEŃ. :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Mój piękny sen, przerwał dźwięk telefonu. Wyszukałam go rękom i z zamkniętymi oczami, go odebrałam.
- Nie wiem kim jesteś, ale wiedz, że przerwałeś mój piękny sen. - powiedziałam, zaspanym głosem.
- Śpioch. - rozpoznałam głos Niall'a.
- Niall? Co chcesz? Po co dzwonisz? - spojrzałam na telefon i zobaczyłam nazwę " Harry :* " - i w dodatku z numer Harry'ego?
- Bo debil, ma mnóstwo minut. - zaśmiał się. - Ubieraj się, jedziemy na plaże! - wykrzyczał mi do telefonu.
- Nie krzycz, debilu! A czemu Ty dzwonisz, a nie Harry?
- Harold siedzi w łazience i układa swoje loczki. Za godzinę będziemy po Ciebie. - rozłączył się.
Zakryłam twarz poduszką i próbowałam zasnąć na nowo, ale się nie udało. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam rolety i w oczy raziło mnie słońce. Otworzyłam szeroko okno i poczułam ciepło zewnątrz. Podeszłam do szafy i wzięłam idealny zestaw oraz strój kąpielowy. Podreptałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Włosy związałam w wysokiego koka. Postanowiłam się nie malować, bo pewnie będziemy się kąpać i woda rozmyje mój makijaż. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Do plecaka wsadziłam ręcznik, olejek do opalania, koc oraz jeszcze jakieś rzeczy. Zbiegłam na dół i weszłam do kuchni. Wyjęłam miskę do której wsypałam płatki i zalałam je mlekiem. Spokojnie konsumowałam śniadanie, ale usłyszałam klakson. Odłożyłam naczynie do zmywarki. Chwyciłam butelkę wody i wyszłam z domu, zakluczając go. Wsiadłam do Range Rover'a chłopaków. Z przodu siedział Harry jako kierowca i Niall. Koło mnie siedziała Livia i Zayn. Louis i Liam jechali drugim samochodem.
- Cześć. - powiedziała mi reszta.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam. - A Tobie nie. - wytknęłam język Horan'owi.
- Ej co zrobiłem? - spojrzał na mnie.
- Przerwałeś mój piękny sen.
- Kobieto jest po 12. - odpowiedział patrząc na swój telefon.
- No i co? Wakacje mam. - zaśmiałam się.
- Ooj. Przepraszam. - pokazał swoje białe ząbki.
- Dobra, wybaczam.
Harry dopiero teraz ruszył z mojego podjazdu. Droga na plaże przebiegła nam w miłej atmosferze. Śmialiśmy się z min Niall'a. Dotarliśmy na plaże i po kolei wyszliśmy z samochodu.
- Dopiero teraz mogę się z Tobą przywitać. - podszedł do mnie Harry i wbił się w moje usta.
Przywitałam się z Louis'em i Liam'em.
Złapałam Harry'ego za rękę i wszyscy ruszyliśmy w stronę plaży. Chłopacy wybrali mniej zaludnioną część, aby mieć chociaż troszeczkę prywatności.
W ciągu pięciu minut dotarliśmy do miejsca. Rozłożyłam na piasku koc, na którego usiadłam. Pozbyłam się sukienki i butów, więc zostałam w samym stroju kąpielowym. Moją czynność powtórzyła Livia oraz chłopacy. Posmarowałam moje ciało olejkiem i wygodnie położyłam się na kocu, aby moja skóra przybrała brązowego koloru.
- Jestem głodny. Idę poszukać coś do jedzenia. - powiedział Niall.
- Poczekaj, pójdę z Tobą. - usłyszałam głos Livi.
Otworzyłam oczy i widziałam jak para się od nas oddala.
Obok mnie usiadł Harry w czarnych kąpielówkach, dopiero teraz mogłam dokładnie przyjrzeć się jego tatuażom.
- Nie sądzisz, że tych dwóch do siebie ciągnie? - miał na myśli Livię i Niall'a.
- Zauważyłam. Dziwię się, że jeszcze ze sobą nie są. - podniosłam głowę do góry i podparłam się na łokciach.
- Zobaczymy, może za kilka dni, będziemy mieli piątą parę w zespole.
- Zobaczymy, zobaczymy. - uśmiechnęłam się.
Reszta chłopaków pobiegła do wody. Liam i Louis pluskali się wodzie. Zauważyłam Zayn'a jak stoi na brzegu i moczy nogi. Wiedziałam, że Mulat boi się wody.
- Idziemy też? - Harry wskazał na chłopaków.
- Później. - posłałam mu uśmiech. - A może posmarujesz mi plecki? - wymachiwałam mu olejkiem przed oczami.
- Z miłą chęcią. - wziął z mojej ręki tubkę.
Położyłam się na brzuchu. Harry usiadł na mnie okrakiem i zaczął rozcierać olejek na moich plecach. Po skończonej robocie, pocałował mnie w głową i położył się obok na kocu.
Leżałam wygodnie i relaksowałam się ciepłem słonecznym, które grzało w moje plecy i nogi.
- Hej. - usłyszałam dziewczęcy głos.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Danielle, Eleanor i Perrie.
- O hej. - przywitałam się z dziewczynami.
Chłopcy, którzy do tej pory byli w wodzie, przybiegli i przywitali się ze swoimi dziewczynami.
Wszyscy leżeliśmy na kocach i opalaliśmy swoje ciała.
Kilka minut później przyszła Livia wraz z Niall'em.
- Długo Was nie było. - skomentował Harry i zaczął śmiesznie poruszać brwiami.
- Tobie tylko jedno w głowie. - zaśmiała się Livia i usiadła na koc, obok nas.
Z powrotem położyłam się i opalałam swoje ciało.
Jednak długo to nie trwało. Poczułam jak, ktoś bierze mnie na ręce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Harry'ego. Szliśmy w kierunku wody.
- Harry proszę, nie wrzucaj.
Loczek się zaśmiał i byliśmy już na brzegu wody. Poszliśmy dalej. Styles obrócił mnie parę razy i wrzucił do wody.
- Horan debilu! Sam siebie wrzuć do wody. - usłyszałam głos Livi i zobaczyłam jak zaczyna gonić Niall'a.
- Dzięki Harry. - powiedziałam z sarkazmem.
- Zawsze do usług. - pokazał swoje białe ząbki.
Byłam cała mokra, więc nie opłacało się wychodzić z wody.
Razem z przyjaciółmi chlapaliśmy się, wymyślaliśmy różne zabawy.
Po godzinie pluskania i pływania wyszliśmy z wody. Usiadłam na koc i ręcznikiem przejechałam mokre ciało. Zauważyłam, że moja skóra przybrała lekki kolor brązowy.
- Idziemy grać w siatkówkę? - zapytał Liam, trzymając piłkę w ręce.
- Tak! - wykrzyczeliśmy.
- Ja zostanę tutaj z Louis'em. - powiedziała El.
- Dlaczego? - zapytałam.
- Ktoś musi pilnować rzeczy. - zaśmiała się.
- Jeżeli chcecie iść grać to idźcie. Ja zostanę. - zaproponowałam.
- Nie. Idź. Ja nie lubię siatkówki i przy okazji się opalę, a Lou dotrzyma mi towarzystwa. - odpowiedziała Elka, a Louis jej przytaknął.
Razem z resztą udaliśmy w stronę, gdzie była rozłożona siatka do gry.
Podzieliliśmy się na dwie grupy. W pierwszej byłam ja, Niall, Danielle i Zayn, a w drugiej Harry, Livia, Liam i Perrie.
- Przegrasz kochanie. - zwróciłam się do mojego chłopaka.
- Nie bądź taka pewna. - odpowiedział i zaserwował.
W pierwszym secie wygraliśmy 24:20.
W drugim niestety przegraliśmy 22:25.
Jednak w trzecim odegraliśmy się i wygraliśmy 24:19.
- Jak to jest kochanie, przegrać z dziewczyną? - zwróciłam się do Harry'ego.
- Dawałem Ci fory. - objął mnie w tali.
- Tak, tak. Przegrałeś i koniec.
Znów wróciliśmy na koc. Zayn i Perrie poszli po lody, a my nadal się opalaliśmy. Najbardziej z nas była opalona Livia, słońce zawsze najbardziej ją łapało.
Zjedliśmy lody i zaczęliśmy powoli się już zbierać. Spakowaliśmy wszystkie rzeczy i ruszyliśmy do samochodu.
- Jedziecie do mnie? - zapytałam, wygodnie siedząc w aucie.
Wszyscy przytaknęli głową, czyli się zgadzają.
- Zadzwonię do reszty, ich poinformować. - powiedział Zayn i wyjął telefon.
Po 30 minutach byliśmy już u mnie. Usiedliśmy w salonie.
Podniosłam się z kanapy i ruszyłam w stronę kuchni.
- Kto mi pomoże? - krzyknęłam wyjmując szklanki.
Do kuchni wszedł Harry. Powiedziałam mu, aby wyjął z lodówki sok. Wzięłam szklanki do rąk, a Harry sok i wróciliśmy do salonu.
- Kto jest głodny? - zapytałam.
- Ja! - krzyknął Niall.
- Ty zawsze jesteś głodny. - zaśmiałam się. - Zamówić pizze? - wyciągnęłam telefon.
- Tak. - odpowiedzieli.
- Zamówię 5 średnich, dla każdej pary jedną, okej? - wszyscy przytaknęli. - Jaką chcecie?
- Hawajską. - powiedział jako pierwszy Zayn, a Perrie się uśmiechała.
Tej dziewczynie, nigdy nie schodzi uśmiech z twarzy. Za to ją uwielbiam, zawsze jest szczęśliwa, pomimo wszystkiego.
- My też hawajską. - przerwała moje myśli El.
- My chcemy z podwójnym serem, szynką i pomidorem. - powiedział Liam.
- Niall i Livia? - zapytałam.
- Podwójny ser, szynka, ogórek, pomidor, kukurydza i oliwki. - wymieniał Niall. - Zgadzasz się Livia? - zwrócił się do mojej kuzynki.
- Tak. - odpowiedziała z uśmiechem.
- A my kochanie? - zwróciłam się do Harry'ego.
- Ser, szynka, kukurydza i ogórek? - zapytał.
- Może być. - posłałam mu uśmiech. - Coś jeszcze chcecie? - dodałam.
- Frytki! - powiedział Niall.
Wykręciłam numer do pizzerii i zamówiłam jedzenie.
Podeszłam do płyt z filmami i zaczęłam szukać odpowiedniego na wieczór. Niestety zostałam przegłosowana i musiałam włączyć horror, pod tytułem " Duchy ". Usiadłam pomiędzy Harry'm i Danielle. Wzięłam poduszkę do rak i w strasznych momentach się nią zakrywałam oraz przytulał mnie jeszcze Harry. Odrobinę czułam się bezpieczniej.
45 minut później usłyszeliśmy dzwonek. Wzięłam pieniądze i poszłam otworzyć. Zobaczyłam dostawcę, wzięłam pizze i zapłaciłam. Podziękowałam dostawcy i wróciłam do salonu.
Horan na widok jedzenia od razu zerwał się z fotela.
- Ile mamy Ci oddać? - zapytał Payne.
- Nic. - odpowiedziałam, biorąc kawałek pizzy do ręki.
- Musimy Ci dać za naszą pizzę. - tym razem powiedziała Danielle.
Ta dwójka naprawdę do siebie pasuje.
- Nic, nie musicie. Smacznego.
- Smacznego. - odpowiedziała reszta.
Zjedliśmy posiłek i wróciliśmy do oglądania filmu. Ten film naprawdę jest przerażający, prawie w każdym momencie się bałam, ale Harry szeptał mi do ucha miłe słowa, które działały.
- Zastaniecie na noc? - zapytałam.
- Nie będziemy przeszkadzać. - powiedziała Perrie.
- Ale przestańcie. Tymczasowo mieszkam sama w tym domu, więc śmiało zostańcie. - przekonywałam ich.
- No dobra. - skusili się.
- Więc tak w sypialni moich rodziców będzie spała Danielle z Liam'em, w pokoju Mileny będą spali Lou i Eleanor, w gościnnym Zayn i Perrie a u mnie ja z Harry'm i rozłożę materace na którym Niall i Livia. Zgadzacie się? - powiedziałam.
Wszyscy się zgodzili. Było już po 24, więc poszłam szykować pokoje a za mną ruszyły dziewczyny. Najpierw poszliśmy do sypialni moich rodziców. Dałam Danielle piżamę Mileny i położyłam ręczniki w łazience.
Potem udaliśmy się do gościnnego. Dałam Perrie moją piżamę, zaścieliłam łóżko i zaniosłam czyste ręczniki do łazienki.
- W każdym pokoju jest łazienka, oprócz gościnnego, ale za to jest na samym końcu korytarza. - powiedziałam.
Zaprowadziłam Eleanor do pokoju Mileny, gdzie jej również dałam piżamę i czyste ręczniki.
Razem z Livią wróciliśmy do mnie. Wyciągnęłam dwa małe materace, które szybko napompowałam i złączyłam je razem. Pościeliłam materace i usiadłam z Livią na moim łóżku.
- Ja się boję spać z Niall'em. - powiedziała.
- Ej, spokojnie. Widać, że Was do siebie ciągnie, więc nie masz się czym martwić.
Dałam jej piżamę i poszła się umyć. Wróciłam do salonu, gdzie siedzieli chłopacy i oglądali telewizor.
- Dzieci koniec oglądania. Do łóżek. - klasnęłam w dłonie.
- Ale mamooo. - przeciągnął Niall.
- Żadne ale i mamo. Raz, raz. - wyłączyłam im telewizor.
Pogasiłam wszędzie światła, oraz zakluczyłam dom i poszłam do siebie. Chłopacy siedzieli na materacu i rozmawiali na jakiś temat. Dołączyłam się do nich. W końcu wyszła Livia i ja mogłam skorzystać z łazienki. Wzięłam piżamę i weszłam do pomieszczenia. Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy, ubrałam się i wyszłam. Horan i Styles bili się o łazienkę, ale wygrał Harry. Poszłam zobaczyć czy reszta śpi.
El i Lou już tak, Dan i Liam zasypiali, a Zayn i Perrie dyskutowali na jakiś temat. Powiedziałam " dobranoc " i wróciłam do siebie. Położyłam się do łóżka i przyglądałam się Livi, która zasypiała i Horan'a który czekał na swoją kolej.
Styles wyszedł z łazienki i Niall mógł z niej skorzystać.
Obok mnie położył się Harry. Przytuliłam się do niego i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
------------------------------------------------------
MAM NADZIEJĘ, ŻE DOBRZE WYSZEDŁ :)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ JUŻ ZA TYDZIEŃ. :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 22.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
+18, jeżeli nie chcecie czytać to nie czytajcie tego zielonym kolorem!!
Wszyscy razem oglądaliśmy komedię. Śmiejąc się z filmu, poczułam się senna. Wstałam z sofy i skierowałam się do wyjścia. Za mną ruszył Harry.
- Gdzie idziesz? - zapytał swoim chrypniętym głosem.
- No do domu, a gdzie mam iść? - odpowiedziałam, zakładając buty.
- Zostań proszę. - zrobił maślane oczy.
- Hm... no dobra. - odpowiedziałam.
Ściągnęłam buty i poszłam z Harry'm do jego pokoju. Zamknęłam drzwi i wyszłam na balkon. Po krótkiej chwili poczułam męskie, duże dłonie na mojej tali. Harry zaczął całować moją szyję. Lekko odchyliłam się do tyłu, aby dać mu lepszą przestrzeń. Odwróciłam się do twarzy Harry'ego i pocałowałam jego usta. Nasze języki toczyły namiętną bitwę. Wskoczyłam na niego nie przestając go całować. Dłonie Styles'a znalazły się na mojej pupie. Nie przestaliśmy się całować, a dotarliśmy do pokoju. Hazza położył mnie na łóżku. Coraz bardziej pogłębiał pocałunki. Zaczął rozpinać moją koszulę. Nie chciałam być inna, więc jednym ruchem zdjęłam jego bluzkę. Zrobiłam wielkie oczy na jego tors. Nie wiedziałam, że mój chłopak ma, aż tak umięśniony brzuch. Loczek zdjął ze mnie bluzkę. Zostałam w samym staniku oraz spódniczce. Jego pocałunku znalazły się na mojej szyi, a potem na dekolcie i brzuchu. Powolnym ruchem zdjął ze mnie spódniczkę, a ja zaczęłam majstrować przy jego pasku. Odpięłam pasek i rozporek. Harry zdjął z siebie spodnie i zaczął dalej całować moje usta. Zobaczyłam, że w jego bokserkach zrobiło się wybrzuszenie i brakowało miejsca. Dłonie Harry'ego znalazły się na moich plecach, szukając zapięcia od stanika.
- Z przodu. - oderwałam się od jego ust i powiedziałam.
Harry pokazał swoje białe ząbki i dalej przyssał się do moich ust. Jego duże dłonie rozpięły mój stanik, który znalazł się na podłodze. Odwróciłam Harry'ego, że teraz ja leżałam na nim. Całowałam jego szyję, na której zrobiłam soczystą malinkę. Po chwili znów znalazłam się pod Harry'm. Odrywając się od jego ust zdjęłam z siebie figi, a Harry bokserki. Leżąc nago, dalej się całowaliśmy. Odwróciłam znów Harry'ego i zaczęłam całować jego tors. Po chwili znów się zamieniliśmy i ja leżałam pod nim.
- Jesteś tego pewna? - szepnął mi do ucha.
- Tak. - wyszeptałam.
Harry wstał z łóżka i podszedł do szafki nocnej z której wyjął paczkę prezerwatyw. Jedną nałożył na siebie. Nagle poczułam jak we mnie wszedł. Wydobyłam z siebie cichy jęk. Harry poruszał się we mnie pomału i delikatnie, ale gdy zobaczył, że mi się to podoba przyspieszył ruchy.
- Harry.. ja już nie mogę. - powiedziałam po chwili.
- Jeszcze chwilę, poczekaj kochanie. - wyszeptał.
Kilka chwil później Harry zakończył swoją pracę i położył się obok mnie. Głośno sapiąc wtuliłam się w tors chłopaka.
- Ej gołąbeczki. Cicho tam. - usłyszeliśmy głos Tomlinson'a.
Zaśmialiśmy się na jego słowa. Wstałam z łóżka i przykryłam się prześcieradłem. Wstydziłam się.
- Dasz mi coś do spania? - zapytałam.
- Jasne. - wstał z łóżka.
Zobaczyłam jego przyjaciela i odwróciłam się od niego.
- Nie wstydź się. - szepnął mi do ucha i przed moimi oczami pokazały się ubrania.
Wzięłam je do ręki i poszłam w kierunku łazienki. Zdjęłam z siebie prześcieradło i weszłam do kabiny prysznicowej. Szczęśliwa, że mój pierwszy raz przeżyłam z chłopakiem, którego kocham nad życie, umyłam moje ciało. Rozczesałam włosy i założyłam za dużą bluzkę Styles'a i krótkie spodenki. Wyszłam z łazienki i przekazałam ją Harry'emu.
Pozbierałam nasze ubrania i rzuciłam je w kąt. Położyłam się do łóżka i czekałam na Harold'a. 20 minut później leżałam wtulona w chłopaka i zasnęłam.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Z zamkniętymi oczami, odwróciłam się na drugi bok i zaczęłam ręką szukać Loczka, ale go nie znalazłam. Przetarłam zaspane oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, zastanawiając się gdzie podział się mój Harry. Po chwili zobaczyłam otwierające się drzwi, przez które wszedł Hazza z wielką tacą na rękach. Wszedł do pokoju zamykając drzwi nogą.
- Dzień dobry kochanie. Jak się spało? - usiadł obok mnie.
- A bardzo dobrze. Dziękuję. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Na co ma pani ochotę? - wskazał na tacę. - Mam tu truskawki z czekoladą, tosty z serem, pyszną jajecznicę, naleśniki oraz kawę i herbatę. - zaczął wymieniać.
- To ja poproszę naleśniki, truskawki i kawę.
- Proszę bardzo. - podał mi talerz ze śniadaniem.
- Dziękuję. - sięgnęłam po naczynie.
Położyłam je sobie na kolana i zaczęłam jeść pyszne naleśniki z bitą śmietaną. Po zjedzeniu dwóch naleśników, wzięłam się za truskawki.
Zjadłam wszystko oraz wypiłam pyszną kawę. Odłożyłam talerz na szafkę i pocałowałam Styles'owe usta.
- Dziękuję. - powiedziałam, odrywając się od niego.
Wstałam z łóżka i wzięłam moje wczorajsze ubrania. Poszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletkę.
Wyszłam z pomieszczenia, które znów przekazałam Harry'emu. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie ujrzałam 4/5 One Direction i moją kuzynkę.
- Dzień dobry. - przywitałam się i zajęłam miejsce obok Liam'a i Niall'a.
- Cześć. - odpowiedziała reszta.
- Głośno wczoraj u Was było. - skomentował Lou.
Zarumieniłam się z wypowiedzianych słów Louis'a.
Nalałam sobie soku do szklanki, a w tym czasie do kuchni wszedł Harry. Musnął mój policzek i zajął wolne miejsce obok Zayn'a i Louis'a. Siedząc w kuchni, śmialiśmy się i rozmawialiśmy.
- Zawieziesz mnie do domu? - zwróciłam się do Styles'a.
- Oczywiście. - pokazał swoje białe ząbki.
- Mnie też? - zapytała Livia.
- Jasne.
We trójkę wstaliśmy od stołu. Harry poszedł do pokoju, po kluczyki i portfel a ja z kuzynką zakładaliśmy buty. Pożegnaliśmy się z resztą dżungli i wyszłam przed dom. Oparłam się o samochód Harry'ego i czekałam na niego.
Siedziałam obok kierowcy a Livia z tyłu, stukając ciągle w swój telefon. Najpierw odwieźliśmy Livię, pożegnaliśmy się z nią i pojechaliśmy pod mój dom. Wysiadłam z samochodu. Moją czynność powtórzył Harry. Pożegnałam się z nim czule i weszłam do domu. Ruszyłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam jogurt, który szybko opróżniłam i kubeczek wyrzuciłam do śmietnika. Weszłam do mojego pokoju. Jako pierwsze to udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Otuliłam się ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju po ubrania i bieliznę. W łazience się ubrałam oraz uczesałam się w wysokiego kucyka. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku, biorąc swojego laptopa do rąk. Zalogowałam się na TT, FB i Skype. Moja siostra była dostępna, więc do niej zadzwoniłam.
- Oglądałam koncert. - powiedziała na początku. - Kurde, to było słodkie. Aww.
Zaśmiałam się. Rozmawiałam ciągle z siostrą i przyznałam jej się, co wydarzyło się w nocy. Na moje słowa Milena śmieszne poruszała brwiami, co wywołało u mnie uśmiech.
Milena zamilkła i spuściła wzrok.
- Ej co się dzieję? - zapytałam.
- Przeszło mi już z Nikodemem. - spojrzała w ekran.
- To chyba dobrze, nie?
- No tak, ale... - przerwała.
- Ale..? - chciałam z niej wszystko wydusić.
- Ja się chyba zakochałam. Nikodem to była przelotna miłość, znaczy zauroczenie.
- W kim się zakochałaś? - zapytałam, lepiej układając się na łóżku.
- W Justin'ie. Ostatnio codziennie, po parę godzin rozmawiamy na skype, piszemy SMS'y rano i wieczorem. Dzisiaj jak jakaś debilka oglądałam jego zdjęcia w komputerze i śmiałam się na ich widok. - jej oczy zabłysły.
- Nie jesteś debilką. Może coś z tego będzie.
- My mamy ze sobą tyle tematów, z każdą rozmową mamy inny. Lubimy podobne rzeczy.
Z zaciekawieniem słuchałam siostry.
- Dzisiaj jak oglądałam jego zdjęcia to jedno przegrałam sobie na telefon i patrz. - zaczęła szukać obok siebie swojego telefonu.
W końcu go znalazła i pokazała mi go. Na wyświetlaczu dostrzegłam zdjęcia Justin'a.
- Czy ja jestem głupia? - zapytała, odkładając telefon.
- Nie jesteś głupia, tylko zakochana. - odpowiedziałam.
- A jak z tego nic nie wyjdzie? Jak on nic do mnie nie czuję? Miłość jest głupia. - poprawiła swoje włosy.
- Pożyjemy zobaczymy, ale myślę z tego coś będzie. - uśmiechnęłam się.
Pogadałam z siostrą jeszcze około godziny. Wylogowałam się z wszystkich portali i zamknęłam laptopa. Zeszłam na dół i z nudów zaczęłam sprzątać cały dół. Wymyłam okna, odkurzyłam, wytarłam kurze i zmyłam podłogi. Z powrotem udałam się do mojego pokoju, gdzie tam też postanowiłam posprzątać.
Zdjęłam z łóżka pościel i założyłam nową. Starłam kurze.
Podeszłam do mojej szafy i wywaliłam z niej wszystkie ubrania. Poukładałam je od początku, parę rzeczy wyrzuciłam a resztę zaniosłam do pokoju Mileny, bo ona ma ten sam rozmiar ubrań co ja. Wróciłam z powrotem i odkurzyłam pokój. Zmęczona położyłam się na łóżko i od sapałam.
Zeszłam do kuchni z zamiarem coś zjeść, ale gdy otworzyłam lodówkę, nie miałam w niej prawie nic. Wbiegłam na górę i szybko się przebrałam. Chwyciłam portfel, pieniądze i zbiegłam na dół. Założyłam buty i opuściłam dom. Ruszyłam w stronę supermarketu. W ciągu 30 minut doszłam do sklepu. Weszłam przez duże białe drzwi, sięgnęłam koszyk i poszłam w głąb sklepu. Wrzuciłam do koszyka różne produkty. Nie odbyło się bez moich ulubionych jogurtów i soków. Z koszykiem podeszłam do kasy, gdzie zapłaciłam za produkty i wyszłam ze sklepu, kierując się w stronę domu.
-----------------------------------------
POSTANOWIŁAM, ŻE ROZDZIAŁ BĘDĘ DODAWAŁA CO TYDZIEŃ. NIE GNIEWAJCIE SIĘ :**
PROSZĘ WAS SKOMENTUJCIE. NAPRAWDĘ JAK POŚWIĘCAM WOLNĄ CHWILĘ, ABY NAPISAĆ ROZDZIAŁ, A WY NAWET NIE MOŻECIE SKOMENTOWAĆ ;C
WCHODZIMY W TEGO BLOGA I CZYTAMY!! http://my-dreamisyou.blogspot.com/ ----> JEST TO BLOG MOJEJ PRZYJACIÓŁKI, ONA NAPRAWDĘ ŚWIETNIE PISZĘ!! WCHODŹCIE!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
+18, jeżeli nie chcecie czytać to nie czytajcie tego zielonym kolorem!!
Wszyscy razem oglądaliśmy komedię. Śmiejąc się z filmu, poczułam się senna. Wstałam z sofy i skierowałam się do wyjścia. Za mną ruszył Harry.
- Gdzie idziesz? - zapytał swoim chrypniętym głosem.
- No do domu, a gdzie mam iść? - odpowiedziałam, zakładając buty.
- Zostań proszę. - zrobił maślane oczy.
- Hm... no dobra. - odpowiedziałam.
Ściągnęłam buty i poszłam z Harry'm do jego pokoju. Zamknęłam drzwi i wyszłam na balkon. Po krótkiej chwili poczułam męskie, duże dłonie na mojej tali. Harry zaczął całować moją szyję. Lekko odchyliłam się do tyłu, aby dać mu lepszą przestrzeń. Odwróciłam się do twarzy Harry'ego i pocałowałam jego usta. Nasze języki toczyły namiętną bitwę. Wskoczyłam na niego nie przestając go całować. Dłonie Styles'a znalazły się na mojej pupie. Nie przestaliśmy się całować, a dotarliśmy do pokoju. Hazza położył mnie na łóżku. Coraz bardziej pogłębiał pocałunki. Zaczął rozpinać moją koszulę. Nie chciałam być inna, więc jednym ruchem zdjęłam jego bluzkę. Zrobiłam wielkie oczy na jego tors. Nie wiedziałam, że mój chłopak ma, aż tak umięśniony brzuch. Loczek zdjął ze mnie bluzkę. Zostałam w samym staniku oraz spódniczce. Jego pocałunku znalazły się na mojej szyi, a potem na dekolcie i brzuchu. Powolnym ruchem zdjął ze mnie spódniczkę, a ja zaczęłam majstrować przy jego pasku. Odpięłam pasek i rozporek. Harry zdjął z siebie spodnie i zaczął dalej całować moje usta. Zobaczyłam, że w jego bokserkach zrobiło się wybrzuszenie i brakowało miejsca. Dłonie Harry'ego znalazły się na moich plecach, szukając zapięcia od stanika.
- Z przodu. - oderwałam się od jego ust i powiedziałam.
Harry pokazał swoje białe ząbki i dalej przyssał się do moich ust. Jego duże dłonie rozpięły mój stanik, który znalazł się na podłodze. Odwróciłam Harry'ego, że teraz ja leżałam na nim. Całowałam jego szyję, na której zrobiłam soczystą malinkę. Po chwili znów znalazłam się pod Harry'm. Odrywając się od jego ust zdjęłam z siebie figi, a Harry bokserki. Leżąc nago, dalej się całowaliśmy. Odwróciłam znów Harry'ego i zaczęłam całować jego tors. Po chwili znów się zamieniliśmy i ja leżałam pod nim.
- Jesteś tego pewna? - szepnął mi do ucha.
- Tak. - wyszeptałam.
Harry wstał z łóżka i podszedł do szafki nocnej z której wyjął paczkę prezerwatyw. Jedną nałożył na siebie. Nagle poczułam jak we mnie wszedł. Wydobyłam z siebie cichy jęk. Harry poruszał się we mnie pomału i delikatnie, ale gdy zobaczył, że mi się to podoba przyspieszył ruchy.
- Harry.. ja już nie mogę. - powiedziałam po chwili.
- Jeszcze chwilę, poczekaj kochanie. - wyszeptał.
Kilka chwil później Harry zakończył swoją pracę i położył się obok mnie. Głośno sapiąc wtuliłam się w tors chłopaka.
- Ej gołąbeczki. Cicho tam. - usłyszeliśmy głos Tomlinson'a.
Zaśmialiśmy się na jego słowa. Wstałam z łóżka i przykryłam się prześcieradłem. Wstydziłam się.
- Dasz mi coś do spania? - zapytałam.
- Jasne. - wstał z łóżka.
Zobaczyłam jego przyjaciela i odwróciłam się od niego.
- Nie wstydź się. - szepnął mi do ucha i przed moimi oczami pokazały się ubrania.
Wzięłam je do ręki i poszłam w kierunku łazienki. Zdjęłam z siebie prześcieradło i weszłam do kabiny prysznicowej. Szczęśliwa, że mój pierwszy raz przeżyłam z chłopakiem, którego kocham nad życie, umyłam moje ciało. Rozczesałam włosy i założyłam za dużą bluzkę Styles'a i krótkie spodenki. Wyszłam z łazienki i przekazałam ją Harry'emu.
Pozbierałam nasze ubrania i rzuciłam je w kąt. Położyłam się do łóżka i czekałam na Harold'a. 20 minut później leżałam wtulona w chłopaka i zasnęłam.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Z zamkniętymi oczami, odwróciłam się na drugi bok i zaczęłam ręką szukać Loczka, ale go nie znalazłam. Przetarłam zaspane oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, zastanawiając się gdzie podział się mój Harry. Po chwili zobaczyłam otwierające się drzwi, przez które wszedł Hazza z wielką tacą na rękach. Wszedł do pokoju zamykając drzwi nogą.
- Dzień dobry kochanie. Jak się spało? - usiadł obok mnie.
- A bardzo dobrze. Dziękuję. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Na co ma pani ochotę? - wskazał na tacę. - Mam tu truskawki z czekoladą, tosty z serem, pyszną jajecznicę, naleśniki oraz kawę i herbatę. - zaczął wymieniać.
- To ja poproszę naleśniki, truskawki i kawę.
- Proszę bardzo. - podał mi talerz ze śniadaniem.
- Dziękuję. - sięgnęłam po naczynie.
Położyłam je sobie na kolana i zaczęłam jeść pyszne naleśniki z bitą śmietaną. Po zjedzeniu dwóch naleśników, wzięłam się za truskawki.
Zjadłam wszystko oraz wypiłam pyszną kawę. Odłożyłam talerz na szafkę i pocałowałam Styles'owe usta.
- Dziękuję. - powiedziałam, odrywając się od niego.
Wstałam z łóżka i wzięłam moje wczorajsze ubrania. Poszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletkę.
Wyszłam z pomieszczenia, które znów przekazałam Harry'emu. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie ujrzałam 4/5 One Direction i moją kuzynkę.
- Dzień dobry. - przywitałam się i zajęłam miejsce obok Liam'a i Niall'a.
- Cześć. - odpowiedziała reszta.
- Głośno wczoraj u Was było. - skomentował Lou.
Zarumieniłam się z wypowiedzianych słów Louis'a.
Nalałam sobie soku do szklanki, a w tym czasie do kuchni wszedł Harry. Musnął mój policzek i zajął wolne miejsce obok Zayn'a i Louis'a. Siedząc w kuchni, śmialiśmy się i rozmawialiśmy.
- Zawieziesz mnie do domu? - zwróciłam się do Styles'a.
- Oczywiście. - pokazał swoje białe ząbki.
- Mnie też? - zapytała Livia.
- Jasne.
We trójkę wstaliśmy od stołu. Harry poszedł do pokoju, po kluczyki i portfel a ja z kuzynką zakładaliśmy buty. Pożegnaliśmy się z resztą dżungli i wyszłam przed dom. Oparłam się o samochód Harry'ego i czekałam na niego.
Siedziałam obok kierowcy a Livia z tyłu, stukając ciągle w swój telefon. Najpierw odwieźliśmy Livię, pożegnaliśmy się z nią i pojechaliśmy pod mój dom. Wysiadłam z samochodu. Moją czynność powtórzył Harry. Pożegnałam się z nim czule i weszłam do domu. Ruszyłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam jogurt, który szybko opróżniłam i kubeczek wyrzuciłam do śmietnika. Weszłam do mojego pokoju. Jako pierwsze to udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Otuliłam się ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju po ubrania i bieliznę. W łazience się ubrałam oraz uczesałam się w wysokiego kucyka. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku, biorąc swojego laptopa do rąk. Zalogowałam się na TT, FB i Skype. Moja siostra była dostępna, więc do niej zadzwoniłam.
- Oglądałam koncert. - powiedziała na początku. - Kurde, to było słodkie. Aww.
Zaśmiałam się. Rozmawiałam ciągle z siostrą i przyznałam jej się, co wydarzyło się w nocy. Na moje słowa Milena śmieszne poruszała brwiami, co wywołało u mnie uśmiech.
Milena zamilkła i spuściła wzrok.
- Ej co się dzieję? - zapytałam.
- Przeszło mi już z Nikodemem. - spojrzała w ekran.
- To chyba dobrze, nie?
- No tak, ale... - przerwała.
- Ale..? - chciałam z niej wszystko wydusić.
- Ja się chyba zakochałam. Nikodem to była przelotna miłość, znaczy zauroczenie.
- W kim się zakochałaś? - zapytałam, lepiej układając się na łóżku.
- W Justin'ie. Ostatnio codziennie, po parę godzin rozmawiamy na skype, piszemy SMS'y rano i wieczorem. Dzisiaj jak jakaś debilka oglądałam jego zdjęcia w komputerze i śmiałam się na ich widok. - jej oczy zabłysły.
- Nie jesteś debilką. Może coś z tego będzie.
- My mamy ze sobą tyle tematów, z każdą rozmową mamy inny. Lubimy podobne rzeczy.
Z zaciekawieniem słuchałam siostry.
- Dzisiaj jak oglądałam jego zdjęcia to jedno przegrałam sobie na telefon i patrz. - zaczęła szukać obok siebie swojego telefonu.
W końcu go znalazła i pokazała mi go. Na wyświetlaczu dostrzegłam zdjęcia Justin'a.
- Czy ja jestem głupia? - zapytała, odkładając telefon.
- Nie jesteś głupia, tylko zakochana. - odpowiedziałam.
- A jak z tego nic nie wyjdzie? Jak on nic do mnie nie czuję? Miłość jest głupia. - poprawiła swoje włosy.
- Pożyjemy zobaczymy, ale myślę z tego coś będzie. - uśmiechnęłam się.
Pogadałam z siostrą jeszcze około godziny. Wylogowałam się z wszystkich portali i zamknęłam laptopa. Zeszłam na dół i z nudów zaczęłam sprzątać cały dół. Wymyłam okna, odkurzyłam, wytarłam kurze i zmyłam podłogi. Z powrotem udałam się do mojego pokoju, gdzie tam też postanowiłam posprzątać.
Zdjęłam z łóżka pościel i założyłam nową. Starłam kurze.
Podeszłam do mojej szafy i wywaliłam z niej wszystkie ubrania. Poukładałam je od początku, parę rzeczy wyrzuciłam a resztę zaniosłam do pokoju Mileny, bo ona ma ten sam rozmiar ubrań co ja. Wróciłam z powrotem i odkurzyłam pokój. Zmęczona położyłam się na łóżko i od sapałam.
Zeszłam do kuchni z zamiarem coś zjeść, ale gdy otworzyłam lodówkę, nie miałam w niej prawie nic. Wbiegłam na górę i szybko się przebrałam. Chwyciłam portfel, pieniądze i zbiegłam na dół. Założyłam buty i opuściłam dom. Ruszyłam w stronę supermarketu. W ciągu 30 minut doszłam do sklepu. Weszłam przez duże białe drzwi, sięgnęłam koszyk i poszłam w głąb sklepu. Wrzuciłam do koszyka różne produkty. Nie odbyło się bez moich ulubionych jogurtów i soków. Z koszykiem podeszłam do kasy, gdzie zapłaciłam za produkty i wyszłam ze sklepu, kierując się w stronę domu.
-----------------------------------------
POSTANOWIŁAM, ŻE ROZDZIAŁ BĘDĘ DODAWAŁA CO TYDZIEŃ. NIE GNIEWAJCIE SIĘ :**
PROSZĘ WAS SKOMENTUJCIE. NAPRAWDĘ JAK POŚWIĘCAM WOLNĄ CHWILĘ, ABY NAPISAĆ ROZDZIAŁ, A WY NAWET NIE MOŻECIE SKOMENTOWAĆ ;C
WCHODZIMY W TEGO BLOGA I CZYTAMY!! http://my-dreamisyou.blogspot.com/ ----> JEST TO BLOG MOJEJ PRZYJACIÓŁKI, ONA NAPRAWDĘ ŚWIETNIE PISZĘ!! WCHODŹCIE!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Rozdział 21.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
*TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Obudziły mnie krople deszczu walące o parapet. Przetarłam zaspane oczy i wyszłam z łóżka zakładając kapcie w świnki. Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony. Mój wzrok skierowałam się na deszczową, ciemną pogodę. Odsunęłam się od okna i podeszłam do białej szafy z ubraniami. Zdążyłam się już rozpakować przez ten czas. Wyciągnęłam z szafy ubrania, sięgnęłam jeszcze po bieliznę i udałam się do łazienki. Weszłam do pomieszczenia i rozebrałam się z piżamy. Weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam wodę i relaksowałam się, gdy po mnie spływała. Wtarłam w ciało żel, który spłukałam wodą. Wyszłam spod prysznica i wytarłam mokre ciało. Założyłam szlafrok i podeszłam do lustra. Umyłam zęby, oraz nałożyłam delikatny makijaż. Rozczesałam włosy, które pozostawiłam rozpuszczone, aby padały na moje ramiona. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Zbiegłam na dół po schodach i weszłam do kuchni. Wyjęłam chleb, masło, sałatę, pomidora i ogórka. Z tych produktów zrobiłam sobie kanapki. Postawiłam je na blacie i zalałam kubek ciepłą kawą. Usiadłam przy stole i wzięłam się za konsumowanie śniadania. Zjadłam posiłek i brudne naczynia włożyłam do zmywarki. Na lodówce, dostrzegłam białą karteczkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam " Jesteś sama w domu. Milena jest ze mną w pracy. Będziemy po 4. Mama ".
- Super. - powiedziałam sama do siebie.
Wyszłam z kuchni i usiadłam w salonie. Włączyłam tv i skakałam po kanałach aby znaleźć coś odpowiedniego dla mnie. Na jednym z programów natrafiłam na wywiad z One Direction. Zrobiłam trochę głośnej i spojrzałam się na Harry'ego. Harry był jakiś nie dostępny, nie uśmiechał się nic. Czyżby to moja wina?
- Harry. Harry powiedz nam.... - zaczęła reporterka.
Liam walnął Harry'ego w ramię, aby się obudził.
- Tak? - usłyszałam jego głos.
Głos mojego Harry'ego, którego mi brakuje.
- Powiedz nam, gdzie jest twoja dziewczyna Olivia? - zadała pytanie.
- Ja... ja nie wiem. - zakrył twarz w dłoniach.
- A chcesz może coś powiedzieć?
- Tak... Olivia jeżeli to oglądasz to proszę wróć do mnie. Nie wiem co się z Tobą dzieję. Wszyscy czekamy na Ciebie. Martwię się. Nie ma Cię już 24 dni. Tęsknie kochanie. Czekam na Ciebie. Kocham Cię. - po jego policzku spływały zły.
- Też Cię kocham. - powiedziałam płacząc.
Wyłączyłam telewizor i siedziałam na kanapie płacząc. Muszę do niego wrócić. MUSZĘ.
Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do siebie. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Modest. Po kilku sekundach usłyszałam głos tego samego faceta, którego nie cierpię.
- Słucham Cię Olivio. - zaczął.
- Ja wracam do Harry'ego. Nie potrafię bez niego żyć. Rozumie to pan? Rozumie? - krzyczałam na słuchawki.
- To wróć. - powiedział spokojnym tonem.
- I dobrze. Wracam. Do widzenia. - rozłączyłam połączenie.
Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować wszystkie ubrania. Gdy moja walizka była już pełna, zamknęłam ją i napisałam do mamy sms'a, że wracam do Londynu, do Harry'ego. Wzięłam laptopa na kolana i zamówiłam bilet do Londynu, który ma być za dwie godziny. Wzięłam walizkę i zeszłam z nią na dół. Zamówiłam taksówkę i ubrałam kurtkę. Wyszłam z domu, dobrze go zamykając. Usiadłam na progu i czekałam na taksówkę. Po 15 minutach podjechała pod dom. Wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy, że ma jechać na lotnisko. Taksówkarz wykonał moje polecenie i wyjechaliśmy z podjazdu.
30 minut później byłam na lotnisku. Zapłaciłam kierowcy oraz podziękowałam. Wzięłam walizkę i weszłam na lotnisko. Podeszłam do odprawy. Wszystko poszło dobrze i po 40 minutach siedziałam już w samolocie.
Zasnęłam.
Obudził mi głos stewardessy, który informował że zaraz będziemy lądować. Zapięłam pasy i patrzałam przez małe okno, gdzie podziwiałam białe chmurki.
Chwilę później poczułam, że samolot już ląduje. Wygodnie usiadłam w fotelu i czekałam aż znajdziemy się na lotnisku.
Wysiadłam z samolotu i usiadłam na ławce, która znajdowała się na lotnisku. Wykręciłam numer do Paul'a.
- Cześć Paul. - powiedziałam, gdy usłyszałam jego głos.
- Cześć Olivia. Coś się stało? - zapytał.
- Nie, w sumie nie wiem. Jestem w Londynie i wracam do Harry'ego. - powiedziałam z uśmiechem.
- To super. Przyjechać po Ciebie?
- Jeżeli to nie problem.
- Żaden problem, za 15 minut będę.
- Okej. Do zobaczenia. - rozłączyłam się.
Wstałam z ławki i z walizką ruszyłam po kawę. Kupiłam sobie latte macchiato i wyszłam przed lotnisko. Upiłam łyk ciepłej jeszcze cieczy i podziwiałam Londyn. Mój Londyn.
Ujrzałam srebrnego Range Rover'a. Z samochodu wyszedł Paul. Wzięłam walizkę do ręki i ruszyłam w jego stronę. Paul przyjął ode mnie bagaż i wsadził go do bagażnika. Zajęłam miejsce obok kierowcy, a po chwili pojawił się menadżer chłopaków. Po drodze opowiedziałam mu wszystko co wydarzyło się dzisiejszego dnia. Ucieszył się z informacji, że wracam do Styles'a.
- Dzisiaj jest koncert chłopaków. Może przyjdziesz na niego? - zaproponował Paul.
- Dobrze. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Dojechaliśmy do mojego domu. Podziękowałam oraz pożegnałam się z Paul'em i weszłam do swojego domu. Rozebrałam się, zostawiłam walizkę w korytarzu i weszłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki, którą szybko opróżniłam. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 15. O 18 miał być koncert chłopaków. Wzięłam walizkę i poszłam do mojego, starego pokoju. Z uśmiechem weszłam do niego.
Wypakowałam wszystko z walizki do szafy, a brudne ubrania wrzuciłam do prania. Stanęłam przed szafą i wzięłam ubranie na dzisiejszy koncert. Z ubraniami weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam moje ciało. Zawinęłam się w ręcznik i zabrałam się za robienie makijażu. Nałożyłam na twarz naturalny podkład, powieki jak zawsze pociągnęłam eyelinerem, rzęsy tuszem. Na policzki nałożyłam trochę różu i usta pomalowałam czerwoną szminką. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Gotowa wyszłam z łazienki. Do torebki wrzuciłam potrzebne rzeczy i telefon. W pokoju założyłam jeszcze buty.
Zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
- Hallo? - powiedziałam.
- Jesteś już w Londynie? - rozpoznałam głos mamy.
- Tak. Niech Milena ogląda dzisiejszy koncert One Direction, który leci na żywo. - powiedziałam.
- Przekaże jej. Trzymaj się.
- Dobrze. Pa. - rozłączyłam się.
Zeszłam na dół i postanowiłam wsiąść Livię na koncert. Zadzwoniłam do niej aby za 30 minut była u mnie. Usiadłam na sofie i czekałam na kuzynkę. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 17.50.
- Trochę się spóźnię. - powiedziałam w myślach.
20 minut później do mnie weszła Livia. Wstałam z sofy i mocno wtuliłam się w przyjaciółkę. Gdy się ode mnie oderwaliśmy zadzwoniłam po taksówkę.
W między czasie opowiedziałam Livi mój plan. Ucieszyła się z niego i powiedziała mi parę słów na ochłodę.
Wyszliśmy z domu, gdzie czekała na nas taksówka. Wsiadłyśmy do niej i pojechałyśmy na arenę, gdzie odbywa się już koncert. W samochodzie zadzwoniłam do Paul'a aby czekał na nas przed areną.
Kilka minut później taksówka zatrzymała się. Wyszliśmy z niej i poszliśmy w kierunku Paul'a, którego zobaczyłam w oddali.
Paul zaprowadził nas za kulisy, gdzie był koncert. Kuzynka stanęła z Paul'em a ja ruszyłam bliżej.
Podeszłam do kulis, gdzie dokładnie widziałam całe One Direction, którzy śpiewali Back For You. Dokładnie obserwowałam ruchy Harry'go.
Piosenka się skończyła, a ktoś powiedział " Olivia Cię nie kocha ". Bardzo mnie to zabolało, bardzo.
Harry upadł na kolana i zaczął płakać. Zayn podszedł do niego i mnie zauważył. Posłał mi wielki uśmiech i powiedział coś Harry'emu, który momentalnie wstał i spojrzał w moją stronę. Spojrzał w moje oczy i na jego twarzy zagościł uśmiech. Otrząsnęłam się i pobiegłam w jego stronę. Rzuciłam się w jego ramiona. Loczek mocno mnie objął i zakręcił parę razy na scenie. Wzięłam jego twarz w moje ręce, przejechałam po jego policzku i pocałowałam jego usta. Nasze wargi, bardzo dobrze ze sobą współpracowały. Brakowało mi tego, cholernie mi tego brakowało. Nie chciałam odrywać się od jego ust, ale musiałam. Spojrzałam w jego zielone oczy, w których zobaczyła radość, szczęście. Szepnęłam mu na ucho " Będę czekała za kulisami " i zeszłam ze sceny. Wróciłam do kuzynki i Paul'a. Mocno wtuliłam się w kuzynkę. Oderwałam się od niej i po moim policzku spłynęły łzy. Łzy szczęścia.
Koncert się skończył, a Harry jako pierwszy zbiegł ze sceny. Ruszył w moją stronę. Mocno się do mnie przytulił i wąchał moje włosy.
- Nawet nie wiesz jak mi Ciebie brakowało. - szepnął mi do ucha.
- Mi Ciebie też kochanie. - powiedziałam.
Spojrzał w moją twarz i zatopił się w moich ustach.
- Dlaczego mnie zostawiłaś? - zapytał.
- Później Ci wytłumaczę. - musnęłam jego policzek.
Po chwili przybiegła reszta chłopaków.
Czwórka chłopaków, mocno mnie przytuliła.
- Duu...duszę się. - wypowiedziałam szeptem.
- Kobieto, gdzie Ty byłaś? Nawet nie wiesz, jak my się o Ciebie martwiliśmy. - powiedział Liam.
- Wiem. Przepraszam. - opuściłam twarz.
- Czemu wyjechałaś? - zapytał Lou.
- Później powiem.
Zobaczyłam jak Niall podchodzi do mojej przyjaciółki i mocno ją do siebie przytula. Ucieszyłam się na ten widok.
Złapałam Harry'ego za rękę i poszliśmy do M&G, gdzie mają spotkać się z fanami.
2 godziny później siedziałam w salonie chłopaków razem z całym One Direction i kuzynką.
- Opowiadaj. - powiedział pełną buzią Niall.
Opowiedziałam im wszystko ze szczegółami. Gdy to usłyszeli, myślałam, że wyjdą z siebie.
- Co za debile. - skomentował Zayn.
- Trzeba z nimi pogadać. - odezwał się Liam.
- Nie. Pozwoli mi wrócić do Harry'ego, więc jest dobrze. - spojrzałam na Harry'ego i musnęłam jego usta.
Wszyscy siedzieliśmy w salonie i śmialiśmy się z wszystko.
Tego mi brakowało.
---------------------------------------------------------
NO I 21 ROZDZIAŁ JEST. JAK MYŚLICIE DOBRY?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
*TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Obudziły mnie krople deszczu walące o parapet. Przetarłam zaspane oczy i wyszłam z łóżka zakładając kapcie w świnki. Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony. Mój wzrok skierowałam się na deszczową, ciemną pogodę. Odsunęłam się od okna i podeszłam do białej szafy z ubraniami. Zdążyłam się już rozpakować przez ten czas. Wyciągnęłam z szafy ubrania, sięgnęłam jeszcze po bieliznę i udałam się do łazienki. Weszłam do pomieszczenia i rozebrałam się z piżamy. Weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam wodę i relaksowałam się, gdy po mnie spływała. Wtarłam w ciało żel, który spłukałam wodą. Wyszłam spod prysznica i wytarłam mokre ciało. Założyłam szlafrok i podeszłam do lustra. Umyłam zęby, oraz nałożyłam delikatny makijaż. Rozczesałam włosy, które pozostawiłam rozpuszczone, aby padały na moje ramiona. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Zbiegłam na dół po schodach i weszłam do kuchni. Wyjęłam chleb, masło, sałatę, pomidora i ogórka. Z tych produktów zrobiłam sobie kanapki. Postawiłam je na blacie i zalałam kubek ciepłą kawą. Usiadłam przy stole i wzięłam się za konsumowanie śniadania. Zjadłam posiłek i brudne naczynia włożyłam do zmywarki. Na lodówce, dostrzegłam białą karteczkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam " Jesteś sama w domu. Milena jest ze mną w pracy. Będziemy po 4. Mama ".
- Super. - powiedziałam sama do siebie.
Wyszłam z kuchni i usiadłam w salonie. Włączyłam tv i skakałam po kanałach aby znaleźć coś odpowiedniego dla mnie. Na jednym z programów natrafiłam na wywiad z One Direction. Zrobiłam trochę głośnej i spojrzałam się na Harry'ego. Harry był jakiś nie dostępny, nie uśmiechał się nic. Czyżby to moja wina?
- Harry. Harry powiedz nam.... - zaczęła reporterka.
Liam walnął Harry'ego w ramię, aby się obudził.
- Tak? - usłyszałam jego głos.
Głos mojego Harry'ego, którego mi brakuje.
- Powiedz nam, gdzie jest twoja dziewczyna Olivia? - zadała pytanie.
- Ja... ja nie wiem. - zakrył twarz w dłoniach.
- A chcesz może coś powiedzieć?
- Tak... Olivia jeżeli to oglądasz to proszę wróć do mnie. Nie wiem co się z Tobą dzieję. Wszyscy czekamy na Ciebie. Martwię się. Nie ma Cię już 24 dni. Tęsknie kochanie. Czekam na Ciebie. Kocham Cię. - po jego policzku spływały zły.
- Też Cię kocham. - powiedziałam płacząc.
Wyłączyłam telewizor i siedziałam na kanapie płacząc. Muszę do niego wrócić. MUSZĘ.
Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do siebie. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Modest. Po kilku sekundach usłyszałam głos tego samego faceta, którego nie cierpię.
- Słucham Cię Olivio. - zaczął.
- Ja wracam do Harry'ego. Nie potrafię bez niego żyć. Rozumie to pan? Rozumie? - krzyczałam na słuchawki.
- To wróć. - powiedział spokojnym tonem.
- I dobrze. Wracam. Do widzenia. - rozłączyłam połączenie.
Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować wszystkie ubrania. Gdy moja walizka była już pełna, zamknęłam ją i napisałam do mamy sms'a, że wracam do Londynu, do Harry'ego. Wzięłam laptopa na kolana i zamówiłam bilet do Londynu, który ma być za dwie godziny. Wzięłam walizkę i zeszłam z nią na dół. Zamówiłam taksówkę i ubrałam kurtkę. Wyszłam z domu, dobrze go zamykając. Usiadłam na progu i czekałam na taksówkę. Po 15 minutach podjechała pod dom. Wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy, że ma jechać na lotnisko. Taksówkarz wykonał moje polecenie i wyjechaliśmy z podjazdu.
30 minut później byłam na lotnisku. Zapłaciłam kierowcy oraz podziękowałam. Wzięłam walizkę i weszłam na lotnisko. Podeszłam do odprawy. Wszystko poszło dobrze i po 40 minutach siedziałam już w samolocie.
Zasnęłam.
Obudził mi głos stewardessy, który informował że zaraz będziemy lądować. Zapięłam pasy i patrzałam przez małe okno, gdzie podziwiałam białe chmurki.
Chwilę później poczułam, że samolot już ląduje. Wygodnie usiadłam w fotelu i czekałam aż znajdziemy się na lotnisku.
Wysiadłam z samolotu i usiadłam na ławce, która znajdowała się na lotnisku. Wykręciłam numer do Paul'a.
- Cześć Paul. - powiedziałam, gdy usłyszałam jego głos.
- Cześć Olivia. Coś się stało? - zapytał.
- Nie, w sumie nie wiem. Jestem w Londynie i wracam do Harry'ego. - powiedziałam z uśmiechem.
- To super. Przyjechać po Ciebie?
- Jeżeli to nie problem.
- Żaden problem, za 15 minut będę.
- Okej. Do zobaczenia. - rozłączyłam się.
Wstałam z ławki i z walizką ruszyłam po kawę. Kupiłam sobie latte macchiato i wyszłam przed lotnisko. Upiłam łyk ciepłej jeszcze cieczy i podziwiałam Londyn. Mój Londyn.
Ujrzałam srebrnego Range Rover'a. Z samochodu wyszedł Paul. Wzięłam walizkę do ręki i ruszyłam w jego stronę. Paul przyjął ode mnie bagaż i wsadził go do bagażnika. Zajęłam miejsce obok kierowcy, a po chwili pojawił się menadżer chłopaków. Po drodze opowiedziałam mu wszystko co wydarzyło się dzisiejszego dnia. Ucieszył się z informacji, że wracam do Styles'a.
- Dzisiaj jest koncert chłopaków. Może przyjdziesz na niego? - zaproponował Paul.
- Dobrze. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Dojechaliśmy do mojego domu. Podziękowałam oraz pożegnałam się z Paul'em i weszłam do swojego domu. Rozebrałam się, zostawiłam walizkę w korytarzu i weszłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki, którą szybko opróżniłam. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 15. O 18 miał być koncert chłopaków. Wzięłam walizkę i poszłam do mojego, starego pokoju. Z uśmiechem weszłam do niego.
Wypakowałam wszystko z walizki do szafy, a brudne ubrania wrzuciłam do prania. Stanęłam przed szafą i wzięłam ubranie na dzisiejszy koncert. Z ubraniami weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam moje ciało. Zawinęłam się w ręcznik i zabrałam się za robienie makijażu. Nałożyłam na twarz naturalny podkład, powieki jak zawsze pociągnęłam eyelinerem, rzęsy tuszem. Na policzki nałożyłam trochę różu i usta pomalowałam czerwoną szminką. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Gotowa wyszłam z łazienki. Do torebki wrzuciłam potrzebne rzeczy i telefon. W pokoju założyłam jeszcze buty.
Zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
- Hallo? - powiedziałam.
- Jesteś już w Londynie? - rozpoznałam głos mamy.
- Tak. Niech Milena ogląda dzisiejszy koncert One Direction, który leci na żywo. - powiedziałam.
- Przekaże jej. Trzymaj się.
- Dobrze. Pa. - rozłączyłam się.
Zeszłam na dół i postanowiłam wsiąść Livię na koncert. Zadzwoniłam do niej aby za 30 minut była u mnie. Usiadłam na sofie i czekałam na kuzynkę. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 17.50.
- Trochę się spóźnię. - powiedziałam w myślach.
20 minut później do mnie weszła Livia. Wstałam z sofy i mocno wtuliłam się w przyjaciółkę. Gdy się ode mnie oderwaliśmy zadzwoniłam po taksówkę.
W między czasie opowiedziałam Livi mój plan. Ucieszyła się z niego i powiedziała mi parę słów na ochłodę.
Wyszliśmy z domu, gdzie czekała na nas taksówka. Wsiadłyśmy do niej i pojechałyśmy na arenę, gdzie odbywa się już koncert. W samochodzie zadzwoniłam do Paul'a aby czekał na nas przed areną.
Kilka minut później taksówka zatrzymała się. Wyszliśmy z niej i poszliśmy w kierunku Paul'a, którego zobaczyłam w oddali.
Paul zaprowadził nas za kulisy, gdzie był koncert. Kuzynka stanęła z Paul'em a ja ruszyłam bliżej.
Podeszłam do kulis, gdzie dokładnie widziałam całe One Direction, którzy śpiewali Back For You. Dokładnie obserwowałam ruchy Harry'go.
Piosenka się skończyła, a ktoś powiedział " Olivia Cię nie kocha ". Bardzo mnie to zabolało, bardzo.
Harry upadł na kolana i zaczął płakać. Zayn podszedł do niego i mnie zauważył. Posłał mi wielki uśmiech i powiedział coś Harry'emu, który momentalnie wstał i spojrzał w moją stronę. Spojrzał w moje oczy i na jego twarzy zagościł uśmiech. Otrząsnęłam się i pobiegłam w jego stronę. Rzuciłam się w jego ramiona. Loczek mocno mnie objął i zakręcił parę razy na scenie. Wzięłam jego twarz w moje ręce, przejechałam po jego policzku i pocałowałam jego usta. Nasze wargi, bardzo dobrze ze sobą współpracowały. Brakowało mi tego, cholernie mi tego brakowało. Nie chciałam odrywać się od jego ust, ale musiałam. Spojrzałam w jego zielone oczy, w których zobaczyła radość, szczęście. Szepnęłam mu na ucho " Będę czekała za kulisami " i zeszłam ze sceny. Wróciłam do kuzynki i Paul'a. Mocno wtuliłam się w kuzynkę. Oderwałam się od niej i po moim policzku spłynęły łzy. Łzy szczęścia.
Koncert się skończył, a Harry jako pierwszy zbiegł ze sceny. Ruszył w moją stronę. Mocno się do mnie przytulił i wąchał moje włosy.
- Nawet nie wiesz jak mi Ciebie brakowało. - szepnął mi do ucha.
- Mi Ciebie też kochanie. - powiedziałam.
Spojrzał w moją twarz i zatopił się w moich ustach.
- Dlaczego mnie zostawiłaś? - zapytał.
- Później Ci wytłumaczę. - musnęłam jego policzek.
Po chwili przybiegła reszta chłopaków.
Czwórka chłopaków, mocno mnie przytuliła.
- Duu...duszę się. - wypowiedziałam szeptem.
- Kobieto, gdzie Ty byłaś? Nawet nie wiesz, jak my się o Ciebie martwiliśmy. - powiedział Liam.
- Wiem. Przepraszam. - opuściłam twarz.
- Czemu wyjechałaś? - zapytał Lou.
- Później powiem.
Zobaczyłam jak Niall podchodzi do mojej przyjaciółki i mocno ją do siebie przytula. Ucieszyłam się na ten widok.
Złapałam Harry'ego za rękę i poszliśmy do M&G, gdzie mają spotkać się z fanami.
2 godziny później siedziałam w salonie chłopaków razem z całym One Direction i kuzynką.
- Opowiadaj. - powiedział pełną buzią Niall.
Opowiedziałam im wszystko ze szczegółami. Gdy to usłyszeli, myślałam, że wyjdą z siebie.
- Co za debile. - skomentował Zayn.
- Trzeba z nimi pogadać. - odezwał się Liam.
- Nie. Pozwoli mi wrócić do Harry'ego, więc jest dobrze. - spojrzałam na Harry'ego i musnęłam jego usta.
Wszyscy siedzieliśmy w salonie i śmialiśmy się z wszystko.
Tego mi brakowało.
---------------------------------------------------------
NO I 21 ROZDZIAŁ JEST. JAK MYŚLICIE DOBRY?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Rozdział 20.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam oczy i powiedziałam " proszę ". Do pokoju weszła Milena. Usiadła obok mnie.
- Jak się czujesz? - zapytała.
- Bywało lepiej. - odpowiedziałam.
- Wiem co może poprawić Tobie humor! - krzyknęła rozweselona.
- Co? - spojrzałam na jej brązowe oczy.
- Idziemy na zakupy!
- Nie. Nie mam humoru.
Wypowiedziałam te słowa i zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz.
- Harry. - powiedziałam.
Odrzuciłam połączenie, ale on ciągle dzwonił i dzwonił.
- Zamknij się złomie. - rzuciłam telefonem o ścianę, a ten rozpadł się na miliony kawałków.
- Brawo, nie masz telefonu. - powiedziała siostra.
- Nie obchodzi mnie to. - położyłam się na łóżko i przykryłam kołdrą pod samą szyję.
Milena głośno westchnęła i wyszła z pomieszczenia.
Po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza.
Ubrana cała na czarno siedziałam w salonie chłopaków. Obok mnie usiedli chłopcy, siostra, tata oraz dziewczyny. Zaraz... zaraz kogoś mi tu brakowało.
- Gdzie jest mama? - zapytałam, rozglądając się po twarzach.
- Kochanie. - przytulił mnie Harry.
- Gdzie jest moja mama? - krzyknęłam.
W kilku sekundach znalazłam się na cmentarzu. Przede mną była wykopana wielka dziura do której zjeżdżała trumna, na której było napisane " Monika Cyrus ".
- Mamo! Nie. - upadłam na kolana przed dziurą.
- Kochanie. Spokojnie. - objął mnie Harry i pomógł mi wstać.
Obudziłam się cała zalana potem. Miałam mokre czoło, oraz plecy do których przylepiały się włosy.
- To tylko zły sen. - powiedziałam po cichu.
Odkryłam się i wstałam z łóżka. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej dres oraz bieliznę. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki, która znajdowała się na korytarzu. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam jej swobodnie spływać po moim ciele. Na moją dłoń nalałam żelu, który wsmarowałam w ciało i spłukałam wodą. Wyszłam z kabiny i zakręciłam wokół siebie ręcznik. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie. Czerwone, podkrążone oczy od płaczu, ale czego miałam się spodziewać po tylu godzinach płakania. Przemyłam twarz zimną wodą i jeszcze raz spojrzałam w lustro.
- Trochę lepiej. - powiedziałam w myślach.
Umyłam zęby i ubrałam się w ubrania, które przyniosłam ze sobą. Wysuszyłam włosy, które związałam w niedbałego warkocza. Wyszłam z łazienki i udałam się schodami na dół. Znalazłam kuchnię, do której weszłam. Zobaczyłam w niej moją mamę oraz Milenę.
- Nie jesteś w pracy? - zwróciłam się do mamy.
- Wzięłam sobie parę dni wolnego. - odpowiedziała. - Chcesz coś do jedzenia? - dodała.
- Nie. - odpowiedziałam nalewając wody do szklanki.
- Olivia musisz coś jeść! - namawiała mnie mama.
- Nie jestem głodna! - wzięłam szklankę i udałam się do mojego pokoju.
Usiadłam wygodnie na łóżku i położyłam sobie laptopa na kolana. Najpierw zalogowałam się na twitter'a. Miałam tam pełno tweetów od Harry'ego. Przeczytałam je wszystkie i zakręciła mi się łezka w oku, która spłynęła po moim policzku. Wylogowałam się z tt i zalogowałam na facebook'a. Tam też miałam pełno wiadomości od niego, ale nie miałam siły ich czytać. Wylogowałam się z portalu społecznościowego i zamknęłam laptopa. Położyłam się na łóżku i znów zaczęłam płakać. Po krótkiej chwili do pokoju weszła siostra.
- Paczka do Ciebie przyszła. - podała mi beżowe, kartonowe pudełko.
Wzięłam pudełko do rąk i go otworzyłam. Zobaczyłam w nim nowy telefon. Wzięłam go do ręki i okręciłam go w dłoni. W pudełku zobaczyłam jeszcze karteczkę, którą wzięłam do ręki i przeczytałam
" Dotarła do nas informacja, że przeprowadziła się pani do Paryża. Jesteśmy zadowoleni z tej informacji. Wysłaliśmy do pani nowy telefon, oraz numer. Jeżeli pani ma ochotę to oczywiście może pani wychodzić na miasto, a nie się ukrywać. Modest "
- Super. - powiedziałam. - Modest? - zapytała siostra.
Pokiwałam twierdząco głową. Siostra opuściła mój pokój, a ja wstałam z łóżka z zamiarem pójścia pobiegać. Wyciągnęłam z walizki buty, które założyłam na stopy. Chwyciłam mp4 i słuchawki. Zbiegłam na dół i oznajmiłam mamę, że wychodzę. Wyszłam z domu i truchtem skierowałam się w lewą stronę. Nie wiedziałam, gdzie biegnę, bo nie znam miasta, ale przynajmniej ruszyłam się z domu.
Po 30 minutach dotarłam do parku. Usiadłam na brązowej ławce i podziwiałam ludzi, którzy szli z uśmiechem na twarzy. Mijało mnie dużo zakochany par, trzymających się za ręce. No tak miasto miłości.
Poczułam wibrację w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo? - powiedziałam, przykładając sobie urządzenie do ucha.
- Olivia? Co się z Tobą dzieję? - rozpoznałam głos Paul'a.
- Paul? Skąd masz mój numer?
- Mam swoje sposoby. - zaśmiał się. - Co się z Tobą dzieję? Chłopacy odchodzą od zmysłów, a o Harry'm to już nie wspomnę.
- Co jest z nim? - zapytałam przerażona.
- Kiepsko, naprawdę kiepsko.- odpowiedział. - Musimy się spotkać! - powiedział mocnym tonem.
- Nie ma mnie w Londynie.
- A gdzie?
- W Paryżu.
- Co Ty Olivia do jasnej cholery tam robisz? - krzyknął do słuchawki.
- Nie mogę powiedzieć. Przepraszam. - pojedyncza łza popłynęła po moim policzku.
- Jutro specjalnie przyjadę do Paryża. Musimy się spotkać.
- To nie jest dobry pomysł.
- Nie obchodzi mnie to! Wyślij mi adres sms'em. Do zobaczenia.
- Paul? - zapytałam z nadzieją, że jeszcze nie zakończył rozmowy.
- Tak? - usłyszałam.
- Nie mów nic chłopakom. Proszę.
- Dobrze.
- Cześć. - rozłączyłam połączenie.
Wstałam z ławki i truchtem ruszyłam do domu.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Ubrałam się , wykąpałam. Przygotowana siedziałam w salonie na spotkanie z menadżerem chłopaków. Paul ma być za 5 minut. Bardzo denerwowałam się tą rozmową. Nie wiem po co w ogóle się na to spotkanie zgodziłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Paul'a.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka.
- Cześć. - odpowiedział.
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki.
Weszliśmy z Paul'em po schodach na górę. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i wpuściłam Paul'a do pomieszczenia. Zajęłam miejsce na łóżku, a Paul na kanapie pod oknem.
- Dlaczego wyprowadziłaś się z Londynu i nie dajesz znaku życia? - zaczął rozmowę Paul.
- Modest mi kazał. - odpowiedziałam.
- Co?
- Modest mi kazał wyprowadzić się z Londynu i zniknąć z życia Harry'ego.
- Dlaczego? - zapytał.
- Bo nie jestem sławna.
- Oni są nienormalni. - skomentował Paul.
- No co Ty nie powiesz. Odkryłeś Amerykę. - powiedziałam z sarkazmem.
- Co mamy teraz zrobić?
- Nic. Zostanę w Paryżu. Przecież nie mogę zerwać ich zakazu.
- Jak chcesz Olivia, ale ja bym zaproponował coś innego.
- Nie Paul! Zostaję tu i kropka. - podniosłam lekko głos.
- Jak chcesz. Ja będę się już zbierał. - skierował się do wyjścia.
Zeszliśmy na dół i powiedziałam przy drzwiach frontowych :
- Tylko proszę nie mów nic chłopakom.
- Dobrze. To zobaczenia Olivia. - pożegnał się.
- Na razie. - zamknęłam drzwi i weszłam do łazienki.
Musiałam wziąć kąpiel. Długą kąpiel.
---------------------------------------------
NIE PODOBA MI SIĘ TEN ROZDZIAŁ :C CHOLERNIE MI SIĘ NIE PODOBAAA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam oczy i powiedziałam " proszę ". Do pokoju weszła Milena. Usiadła obok mnie.
- Jak się czujesz? - zapytała.
- Bywało lepiej. - odpowiedziałam.
- Wiem co może poprawić Tobie humor! - krzyknęła rozweselona.
- Co? - spojrzałam na jej brązowe oczy.
- Idziemy na zakupy!
- Nie. Nie mam humoru.
Wypowiedziałam te słowa i zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz.
- Harry. - powiedziałam.
Odrzuciłam połączenie, ale on ciągle dzwonił i dzwonił.
- Zamknij się złomie. - rzuciłam telefonem o ścianę, a ten rozpadł się na miliony kawałków.
- Brawo, nie masz telefonu. - powiedziała siostra.
- Nie obchodzi mnie to. - położyłam się na łóżko i przykryłam kołdrą pod samą szyję.
Milena głośno westchnęła i wyszła z pomieszczenia.
Po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza.
Ubrana cała na czarno siedziałam w salonie chłopaków. Obok mnie usiedli chłopcy, siostra, tata oraz dziewczyny. Zaraz... zaraz kogoś mi tu brakowało.
- Gdzie jest mama? - zapytałam, rozglądając się po twarzach.
- Kochanie. - przytulił mnie Harry.
- Gdzie jest moja mama? - krzyknęłam.
W kilku sekundach znalazłam się na cmentarzu. Przede mną była wykopana wielka dziura do której zjeżdżała trumna, na której było napisane " Monika Cyrus ".
- Mamo! Nie. - upadłam na kolana przed dziurą.
- Kochanie. Spokojnie. - objął mnie Harry i pomógł mi wstać.
Obudziłam się cała zalana potem. Miałam mokre czoło, oraz plecy do których przylepiały się włosy.
- To tylko zły sen. - powiedziałam po cichu.
Odkryłam się i wstałam z łóżka. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej dres oraz bieliznę. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki, która znajdowała się na korytarzu. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam jej swobodnie spływać po moim ciele. Na moją dłoń nalałam żelu, który wsmarowałam w ciało i spłukałam wodą. Wyszłam z kabiny i zakręciłam wokół siebie ręcznik. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie. Czerwone, podkrążone oczy od płaczu, ale czego miałam się spodziewać po tylu godzinach płakania. Przemyłam twarz zimną wodą i jeszcze raz spojrzałam w lustro.
- Trochę lepiej. - powiedziałam w myślach.
Umyłam zęby i ubrałam się w ubrania, które przyniosłam ze sobą. Wysuszyłam włosy, które związałam w niedbałego warkocza. Wyszłam z łazienki i udałam się schodami na dół. Znalazłam kuchnię, do której weszłam. Zobaczyłam w niej moją mamę oraz Milenę.
- Nie jesteś w pracy? - zwróciłam się do mamy.
- Wzięłam sobie parę dni wolnego. - odpowiedziała. - Chcesz coś do jedzenia? - dodała.
- Nie. - odpowiedziałam nalewając wody do szklanki.
- Olivia musisz coś jeść! - namawiała mnie mama.
- Nie jestem głodna! - wzięłam szklankę i udałam się do mojego pokoju.
Usiadłam wygodnie na łóżku i położyłam sobie laptopa na kolana. Najpierw zalogowałam się na twitter'a. Miałam tam pełno tweetów od Harry'ego. Przeczytałam je wszystkie i zakręciła mi się łezka w oku, która spłynęła po moim policzku. Wylogowałam się z tt i zalogowałam na facebook'a. Tam też miałam pełno wiadomości od niego, ale nie miałam siły ich czytać. Wylogowałam się z portalu społecznościowego i zamknęłam laptopa. Położyłam się na łóżku i znów zaczęłam płakać. Po krótkiej chwili do pokoju weszła siostra.
- Paczka do Ciebie przyszła. - podała mi beżowe, kartonowe pudełko.
Wzięłam pudełko do rąk i go otworzyłam. Zobaczyłam w nim nowy telefon. Wzięłam go do ręki i okręciłam go w dłoni. W pudełku zobaczyłam jeszcze karteczkę, którą wzięłam do ręki i przeczytałam
" Dotarła do nas informacja, że przeprowadziła się pani do Paryża. Jesteśmy zadowoleni z tej informacji. Wysłaliśmy do pani nowy telefon, oraz numer. Jeżeli pani ma ochotę to oczywiście może pani wychodzić na miasto, a nie się ukrywać. Modest "
- Super. - powiedziałam. - Modest? - zapytała siostra.
Pokiwałam twierdząco głową. Siostra opuściła mój pokój, a ja wstałam z łóżka z zamiarem pójścia pobiegać. Wyciągnęłam z walizki buty, które założyłam na stopy. Chwyciłam mp4 i słuchawki. Zbiegłam na dół i oznajmiłam mamę, że wychodzę. Wyszłam z domu i truchtem skierowałam się w lewą stronę. Nie wiedziałam, gdzie biegnę, bo nie znam miasta, ale przynajmniej ruszyłam się z domu.
Po 30 minutach dotarłam do parku. Usiadłam na brązowej ławce i podziwiałam ludzi, którzy szli z uśmiechem na twarzy. Mijało mnie dużo zakochany par, trzymających się za ręce. No tak miasto miłości.
Poczułam wibrację w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo? - powiedziałam, przykładając sobie urządzenie do ucha.
- Olivia? Co się z Tobą dzieję? - rozpoznałam głos Paul'a.
- Paul? Skąd masz mój numer?
- Mam swoje sposoby. - zaśmiał się. - Co się z Tobą dzieję? Chłopacy odchodzą od zmysłów, a o Harry'm to już nie wspomnę.
- Co jest z nim? - zapytałam przerażona.
- Kiepsko, naprawdę kiepsko.- odpowiedział. - Musimy się spotkać! - powiedział mocnym tonem.
- Nie ma mnie w Londynie.
- A gdzie?
- W Paryżu.
- Co Ty Olivia do jasnej cholery tam robisz? - krzyknął do słuchawki.
- Nie mogę powiedzieć. Przepraszam. - pojedyncza łza popłynęła po moim policzku.
- Jutro specjalnie przyjadę do Paryża. Musimy się spotkać.
- To nie jest dobry pomysł.
- Nie obchodzi mnie to! Wyślij mi adres sms'em. Do zobaczenia.
- Paul? - zapytałam z nadzieją, że jeszcze nie zakończył rozmowy.
- Tak? - usłyszałam.
- Nie mów nic chłopakom. Proszę.
- Dobrze.
- Cześć. - rozłączyłam połączenie.
Wstałam z ławki i truchtem ruszyłam do domu.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Ubrałam się , wykąpałam. Przygotowana siedziałam w salonie na spotkanie z menadżerem chłopaków. Paul ma być za 5 minut. Bardzo denerwowałam się tą rozmową. Nie wiem po co w ogóle się na to spotkanie zgodziłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Paul'a.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka.
- Cześć. - odpowiedział.
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki.
Weszliśmy z Paul'em po schodach na górę. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i wpuściłam Paul'a do pomieszczenia. Zajęłam miejsce na łóżku, a Paul na kanapie pod oknem.
- Dlaczego wyprowadziłaś się z Londynu i nie dajesz znaku życia? - zaczął rozmowę Paul.
- Modest mi kazał. - odpowiedziałam.
- Co?
- Modest mi kazał wyprowadzić się z Londynu i zniknąć z życia Harry'ego.
- Dlaczego? - zapytał.
- Bo nie jestem sławna.
- Oni są nienormalni. - skomentował Paul.
- No co Ty nie powiesz. Odkryłeś Amerykę. - powiedziałam z sarkazmem.
- Co mamy teraz zrobić?
- Nic. Zostanę w Paryżu. Przecież nie mogę zerwać ich zakazu.
- Jak chcesz Olivia, ale ja bym zaproponował coś innego.
- Nie Paul! Zostaję tu i kropka. - podniosłam lekko głos.
- Jak chcesz. Ja będę się już zbierał. - skierował się do wyjścia.
Zeszliśmy na dół i powiedziałam przy drzwiach frontowych :
- Tylko proszę nie mów nic chłopakom.
- Dobrze. To zobaczenia Olivia. - pożegnał się.
- Na razie. - zamknęłam drzwi i weszłam do łazienki.
Musiałam wziąć kąpiel. Długą kąpiel.
---------------------------------------------
NIE PODOBA MI SIĘ TEN ROZDZIAŁ :C CHOLERNIE MI SIĘ NIE PODOBAAA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
piątek, 2 sierpnia 2013
Rozdział 19.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Siedziałam w salonie, nadal w piżamie i oglądałam telewizję, ale przeszkodził mnie dźwięk dzwonka. Wstałam z kanapy i skierowałam się do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam listonosza.
- Pani Olivia Cyrus? - przeczytał na liście.
- Tak, to ja. - odpowiedziałam.
- Proszę podpisać. - podsunął mi list.
Wzięłam od listonosza długopis i podpisałam list.
- Dziękuję. - powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Wróciłam do salonu, usiadłam na sofie i przejrzałam list. W prawym górnym roku ujrzałam wielkimi napisami napisane " MODEST ". Moje serce mocno zaczęło bić. Przestraszyłam się otworzyć ten list. Nie wiedziałam czego oni ode mnie chcą. Po chwili namysłu, otworzyłam go.
" Droga Olivio!
Piszemy do Ciebie ten list, aby prosić Cię o dzisiejsze spotkanie. Przyjdź o 14, do naszej siedziby, pokój 123. Będziemy na Ciebie czekać.
Modest "
- Czego oni ode mnie chcą? - powiedziałam sama do siebie w myślach.
Wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Schowałam list do szafki i podeszłam do szafy. Wyszykowałam sobie zestaw i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i wytarłam mokre ciało. Założyłam na siebie szlafrok i podeszłam do lustra. Na powiekach zrobiłam cienkie kreski eyelinerem i rzęsy pociągnęłam tuszem. Na usta nałożyłam jeszcze różowy błyszczyk. Wyszłam z łazienki i w pokoju ubrałam przygotowane ubrania. Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie siedziała Milena.
- Ja wychodzę. - powiedziałam, sięgając po butelkę wody.
- O której będziesz? - zapytała.
- Nie wiem, postaram się jak najszybciej. Bądź cały czas w domu. - powiedziałam i wyszłam.
Postanowiłam, że pójdę spacerem do Modest, aby przemyśleć kilka spraw.
Szłam przez ulice Londynu rozmyślając co Modest ode mnie chce.
Po 30 minutach dotarłam na miejsce. Stanęłam pod budynkiem i spojrzałam się na jego wielkość.
Weszłam do budynku. Zauważyłam sekretarkę na wprost mnie i podeszłam do niej.
- Dzień dobry. Ja byłam umówiona z Modest. - powiedziałam drącym głosem.
- Imię i nazwisko? - powiedziała.
- Olivia Cyrus.
- Proszę iść do windy. Piętro 5, pokój 123.
- Dziękuję. - powiedziałam i odeszłam.
Zauważyłam srebrne drzwi od windy. Podeszłam do nich i czekałam na windę. Po chwili podjechała. Weszłam do środka i wcisnęłam klawisz z numerem 5. Po 10 sekundach stania w windzie, zatrzymała się, a ja wyszłam z niej. Spojrzałam na lewo i postanowiłam udać się w tą stronę. Przechodziłam obok różnych drzwi. W końcu ujrzałam duże, brązowe drzwi z numerem 123. Wzięłam głęboki oddech i lekko zapukałam. Usłyszałam " proszę " i weszłam do środka. Za biurkiem siedział około 50-letni siwy, mężczyzna.
- Czekałem na panią. Proszę usiąść panno Olivio - wskazał ręką na krzesło.
Wykonałam jego polecenie i czekałam, aż coś powie, lecz nie miał zamiaru wypowiedzieć, chociaż jednego słowa.
- Więc po co kazał pan mi tu przychodzić? - zapytałam.
- Musi pani natychmiast wyjechać i zniknąć z życia Harry'ego. - powiedział od razu.
- Co? Jak to?
- Harry nie może spotykać się z panią! Nie jest pani sławna.
- Ale Louis jest z Eleanor.
- To jest inna sprawa. Jeżeli nie zniknie pani z jego życia stanie się coś pańskiej rodzinie, a obydwoje wiemy, że nie chce pani aby to się stało. Ma pani dwa dni na opuszczenie Londynu. - powiedział surowym i ciężkim głosem.
- Pan jest głupi! Jak może pan zniszczyć czyjeś życie?
- Proszę się uspokoić!
- Nie! Dlaczego pan to robi? Aby mieć więcej kasy? Nienawidzę pana! Kompletny idiota. - wyszłam z jego biura, trzaskając drzwiami.
Z płaczem pobiegłam do windy. Kilkanaście razy przyciskałam ten cholerny guzik, ale winda nie chciała podjechać. Kopnęłam ją i zdecydowałam się na schody. Zbiegłam ze schodów i szybko udałam się do wyjścia. Zadzwoniłam na taksówkę i czekałam na nią. Usiadłam na schodach pod budynkiem i zaczęłam mocno płakać.
Dlaczego jak wszystko zaczęło się układać, ktoś musi to spieprzyć? Dlaczego nigdy nie mogę być do końca szczęśliwa? Dlaczego to życie jest takie nie sprawiedliwe? No kurwa, dlaczego?
Moje przemyślenia przerwała nadjeżdżająca taksówka. Wzięłam torebkę i pobiegłam do samochodu. Podałam kierowcy mój adres i odjechaliśmy od tego cholernego budynku. Po 15 minutach byłam pod domem, zapłaciłam taksówkarzowi i wbiegłam do domu. Zdjęłam buty i wyciągnęłam telefon. Wykręciłam numer mamy. Po chwili odebrała.
J: Cześć mamo. Dzisiaj przyjadę do Was z Mileną. Wyślij mi Wasz adres zamieszkania.
M: Olivia? Co się stało?
J: Później Ci wytłumaczę. Wyślij mi sms'em.
Rozłączyłam się. Poszłam do siebie i wzięłam laptopa na kolana. Poszperałam w internecie i zamówiłam dwa bilety na dzisiejszy lot. Zamknęłam laptopa i poszłam do pokoju siostry.
- Pakuj się. Jedziemy do rodziców. - powiedziałam otwierając drzwi.
- Dlaczego? - zapytała zdziwiona.
- Później Ci wytłumaczę. Pakuj się bo o 20 mamy samolot. - zamknęłam drzwi i poszłam do siebie.
Wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować do niej ubrania. Nie patrzałam jakie biorę, bylebym jakieś miała. Po godzinie pakowania, wzięłam do ręki ubrania i poszłam do łazienki. Musiałam wsiąść długą kąpiel. Nalałam wody do wanny oraz olejek cytrynowy. Rozebrałam się i weszłam do parującej cieczy. Ułożyłam się wygodnie i odchyliłam głowę do tyłu. Myślałam o tym co powiedział mi ten koleś od Modest. Na samo przypomnienie zaczęłam mocno płakać. Nie wiedziała co mam zrobić. Mam zostawić moją największą miłość? Jak widać nie mam wyboru.
Po 30 minutach wyszłam z wanny. Wytarłam się, wymalowałam delikatnie i ubrałam. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni przyrządzić jakiś posiłek.
Po zobaczeniu produktów postanowiłam zrobić szybką i lekką sałatkę z kurczakiem. Wyciągnęłam wszystkie produkty na blat i zaczęłam je kroić do sałatki. Wrzuciłam wszystkie produkty do miski i dokładnie je wymieszałam. Wrzuciłam na rozgrzaną patelnię kurczaka, którego przysmażyłam na złoty kolor. Wyciągnęłam go z patelni i pokroiłam w plastry. Na dwa talerze nałożyłam sałatki, a na niego plastry kurczaka. Wzięłam talerze do rąk i postawiłam na stole.
- Milena obiad! - krzyknęłam za siostrą.
Po chwili w kuchni ukazała się siostra. Usiadła na krześle i zaczęła jeść przygotowany przeze mnie posiłek.
- Spakowana? - zapytałam po chwili.
- Tak, ale powiedz mi Olivia po co my jedziemy do rodziców? - spojrzała na mnie.
- Modest zakazało spotykać mi się z Harry'm. Jeżeli złamie ten rozkaz to stanie się coś Tobie i rodzicom. - na moim policzku popłynęła łza.
- Co? To są jakieś żarty, prawda? - lekko zaśmiała się Milena.
- Nie! Byłam dzisiaj u nich. Kazali mi wyjechać z Londynu i się z nim nie kontaktować. - rzuciłam sztućcami o talerz.
Wstałam z krzesła i pobiegłam na górę.
Wbiegłam do swojego pokoju. Mocno trzasnęłam drzwiami i sunęłam się na podłogę płacząc.
Nienawidzę swojego życia! Bez Harry'ego moje życie nie ma sensu.
Nie wyobrażam sobie sekundy bez niego, a co dopiero życia!
Zakryłam twarz w kolanach i zaczęłam mocniej płakać. Po chwili do pokoju wleciała Milena. Zobaczyła mnie na podłodze, uklęknęła obok mnie i mocno mnie przytuliła. Po chwili odsunęłam się od siostry i wstałam z ziemi.
- Chodź zbieramy się. - chwyciłam za walizkę.
Wyszłam z siostrą z mojego pokoju. Ja zeszłam na dół, a Milena poszła do siebie po swoją walizkę. Będąc w salonie, wzięłam do ręki telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Skończyłam rozmawiać i dopiero teraz zobaczyłam, że mam wiadomość od mamy. Wcisnęłam pokaż i wyświetlił mi się ich adres zamieszkania.
Po 10 minutach pod nasz dom podjechała taksówka. Nałożyłam na siebie kurtkę i wyszłam wraz z siostrą. Zakluczyłam dom i wsiedliśmy do taksówki.
Spoglądając przez szybę, dopiero teraz się zorientowałam, że jesteśmy na lotnisku. Zapłaciłam kierowcy i wyszliśmy z taksówki. Wraz z walizkami weszliśmy do środka. Przeczytałam na tablicy, że nasz samolot jest dopiero za 30 minut. Pociągnęłam Milenę na kawę. Kupiłyśmy sobie po kubku i usiadłyśmy na ławce.
- Zadzwonię do Livi, aby ją poinformować. - przerwała ciszę siostra.
- Okej. - odpowiedziałam obojętnie.
Milena odeszła kawałek dalej i wykonała telefon do kuzynki. Po chwili wróciła do mnie i zajęła poprzednie miejsce.
15 minut później byliśmy przed odprawą. Pokazałam nasze bilety i swobodnie weszliśmy na pokład samolotu.
2 godziny później wylądowaliśmy w Paryżu. Wzięłyśmy swoje walizki i wyszliśmy z lotniska. Zatrzymaliśmy taksówkę i pojechaliśmy pod adres, który podałam.
Po chwili wyszłam z samochodu i ujrzałam nowy dom rodziców. Przyglądałam się willi, a z mieszkania wybiegła mama. Podeszła do mnie i mocno się we mnie wtuliła. Rozpłakałam się. Najlepsze co może być, rozpłakać się w ramionach własnej matki.
Po chwili stania weszliśmy do domu.
- Mamo zrobisz mi kakao? Jest mi zimno. - powiedziałam okrywając się kocem w salonie.
- Oczywiście. - powiedziała i zniknęła z oczu.
- Co się dzieje słoneczko? - koło mnie usiadła tata i położył swoją rękę na moje ramię.
- Opowiem Wam wszystko, tylko jak przyjdzie mama. - odpowiedziałam.
Po chwili do salonu wróciła mama. Podała mi kubek z ciepłym kakałem. Wzięłam łyk ciepłej, brązowej cieczy i zaczęłam :- Dostałam dzisiaj list od Modest'u.
- Kto to jest Modest? - przerwała mi mama.
- Modest jest to agencja, która podpisuje kontrakt z różnymi gwiazdami. Po podpisaniu tej umowy między tą agencją a gwiazdami, wynajęty sztab ludzi dba o ich wizerunek w mediach, kontroluje na każdym kroku, kieruje nimi, podejmuje za nich wszystkie ważne decyzje. Chłopacy nie mają głosu aby coś powiedzieć. Inaczej Modest układa im życie. - odpowiedziałam.
- Dobrze, mów dalej. - rozkazał tato.
- No więc dostałam dzisiaj od nich list. Przeczytałam go i było w nim napisane, że mam przyjść do ich siedziby na spotkanie, wiec ubrałam się i poszłam, tam taki głupi, gburowaty, nienormalny koleś zakazał mi spotykać się z Harry'm bo nie jestem sławna, a jeżeli nie dotrzymam ich rozkazu to stanie się coś Wam i Milenie. - opowiedziałam im wszystko po kolei, wycierając płynące łzy z mojego policzka.
- Co za ludzie? Jak oni tak mogą? Przecież Wy się kochacie! Nie, no to się nie mieści w głowie. - zaczęła dramatyzować mama.
- Mamo, spokojnie. Jak widać oni mogą, a ja muszę się do tego przystosować. - odłożyłam na stolik pusty kubek po ciepłym kakale. - Gdzie mogę spać? Bo jestem senna. - zapytałam.
- Chodź pokaże Ci pokój, który urządziliśmy dla Ciebie.
Wstałam z kanapy i ruszyłam za mamą. Weszliśmy schodami do góry i mama otworzyła pierwsze drzwi po lewej stronie. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam przytulny pokój.
- Na przeciwko jest nasza sypialnia, więc jakby coś się działo to przyjdź, krzycz obojętnie co. - powiedziała mama.
- Dobrze. Dziękuję. - musnęłam jej policzek.
Wyciągnęłam z torby piżamę i ubrałam się w pokoju. Nie miałam siły brać prysznica i myśleć o Harry'm. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą.
Wierciłam się z boku na bok i nie mogłam zasnąć. Wstałam z łóżka i poszłam do sypialni rodziców. Delikatnie obudziłam mamę.
- Co się stało kochanie? - spytała miłym głosem.
- Nie mogę zasnąć. Przytulisz?
- Oczywiście.
Mama wstała z łóżka i wróciłyśmy do mojego tymczasowego pokoju. Położyłam się z powrotem do łóżka, przykryłam kołdrą i mocno wtuliłam się mamę. Po chwili męczenia w końcu zasnęłam.
-----------------------------------------
I CO MYŚLICIE O TYM ROZDZIALE?
MI SZCZERZE NIE ZA BARDZO SIĘ PODOBA.
MIŁEGO CZYTANIA
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Siedziałam w salonie, nadal w piżamie i oglądałam telewizję, ale przeszkodził mnie dźwięk dzwonka. Wstałam z kanapy i skierowałam się do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam listonosza.
- Pani Olivia Cyrus? - przeczytał na liście.
- Tak, to ja. - odpowiedziałam.
- Proszę podpisać. - podsunął mi list.
Wzięłam od listonosza długopis i podpisałam list.
- Dziękuję. - powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Wróciłam do salonu, usiadłam na sofie i przejrzałam list. W prawym górnym roku ujrzałam wielkimi napisami napisane " MODEST ". Moje serce mocno zaczęło bić. Przestraszyłam się otworzyć ten list. Nie wiedziałam czego oni ode mnie chcą. Po chwili namysłu, otworzyłam go.
" Droga Olivio!
Piszemy do Ciebie ten list, aby prosić Cię o dzisiejsze spotkanie. Przyjdź o 14, do naszej siedziby, pokój 123. Będziemy na Ciebie czekać.
Modest "
- Czego oni ode mnie chcą? - powiedziałam sama do siebie w myślach.
Wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Schowałam list do szafki i podeszłam do szafy. Wyszykowałam sobie zestaw i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i wytarłam mokre ciało. Założyłam na siebie szlafrok i podeszłam do lustra. Na powiekach zrobiłam cienkie kreski eyelinerem i rzęsy pociągnęłam tuszem. Na usta nałożyłam jeszcze różowy błyszczyk. Wyszłam z łazienki i w pokoju ubrałam przygotowane ubrania. Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie siedziała Milena.
- Ja wychodzę. - powiedziałam, sięgając po butelkę wody.
- O której będziesz? - zapytała.
- Nie wiem, postaram się jak najszybciej. Bądź cały czas w domu. - powiedziałam i wyszłam.
Postanowiłam, że pójdę spacerem do Modest, aby przemyśleć kilka spraw.
Szłam przez ulice Londynu rozmyślając co Modest ode mnie chce.
Po 30 minutach dotarłam na miejsce. Stanęłam pod budynkiem i spojrzałam się na jego wielkość.
Weszłam do budynku. Zauważyłam sekretarkę na wprost mnie i podeszłam do niej.
- Dzień dobry. Ja byłam umówiona z Modest. - powiedziałam drącym głosem.
- Imię i nazwisko? - powiedziała.
- Olivia Cyrus.
- Proszę iść do windy. Piętro 5, pokój 123.
- Dziękuję. - powiedziałam i odeszłam.
Zauważyłam srebrne drzwi od windy. Podeszłam do nich i czekałam na windę. Po chwili podjechała. Weszłam do środka i wcisnęłam klawisz z numerem 5. Po 10 sekundach stania w windzie, zatrzymała się, a ja wyszłam z niej. Spojrzałam na lewo i postanowiłam udać się w tą stronę. Przechodziłam obok różnych drzwi. W końcu ujrzałam duże, brązowe drzwi z numerem 123. Wzięłam głęboki oddech i lekko zapukałam. Usłyszałam " proszę " i weszłam do środka. Za biurkiem siedział około 50-letni siwy, mężczyzna.
- Czekałem na panią. Proszę usiąść panno Olivio - wskazał ręką na krzesło.
Wykonałam jego polecenie i czekałam, aż coś powie, lecz nie miał zamiaru wypowiedzieć, chociaż jednego słowa.
- Więc po co kazał pan mi tu przychodzić? - zapytałam.
- Musi pani natychmiast wyjechać i zniknąć z życia Harry'ego. - powiedział od razu.
- Co? Jak to?
- Harry nie może spotykać się z panią! Nie jest pani sławna.
- Ale Louis jest z Eleanor.
- To jest inna sprawa. Jeżeli nie zniknie pani z jego życia stanie się coś pańskiej rodzinie, a obydwoje wiemy, że nie chce pani aby to się stało. Ma pani dwa dni na opuszczenie Londynu. - powiedział surowym i ciężkim głosem.
- Pan jest głupi! Jak może pan zniszczyć czyjeś życie?
- Proszę się uspokoić!
- Nie! Dlaczego pan to robi? Aby mieć więcej kasy? Nienawidzę pana! Kompletny idiota. - wyszłam z jego biura, trzaskając drzwiami.
Z płaczem pobiegłam do windy. Kilkanaście razy przyciskałam ten cholerny guzik, ale winda nie chciała podjechać. Kopnęłam ją i zdecydowałam się na schody. Zbiegłam ze schodów i szybko udałam się do wyjścia. Zadzwoniłam na taksówkę i czekałam na nią. Usiadłam na schodach pod budynkiem i zaczęłam mocno płakać.
Dlaczego jak wszystko zaczęło się układać, ktoś musi to spieprzyć? Dlaczego nigdy nie mogę być do końca szczęśliwa? Dlaczego to życie jest takie nie sprawiedliwe? No kurwa, dlaczego?
Moje przemyślenia przerwała nadjeżdżająca taksówka. Wzięłam torebkę i pobiegłam do samochodu. Podałam kierowcy mój adres i odjechaliśmy od tego cholernego budynku. Po 15 minutach byłam pod domem, zapłaciłam taksówkarzowi i wbiegłam do domu. Zdjęłam buty i wyciągnęłam telefon. Wykręciłam numer mamy. Po chwili odebrała.
J: Cześć mamo. Dzisiaj przyjadę do Was z Mileną. Wyślij mi Wasz adres zamieszkania.
M: Olivia? Co się stało?
J: Później Ci wytłumaczę. Wyślij mi sms'em.
Rozłączyłam się. Poszłam do siebie i wzięłam laptopa na kolana. Poszperałam w internecie i zamówiłam dwa bilety na dzisiejszy lot. Zamknęłam laptopa i poszłam do pokoju siostry.
- Pakuj się. Jedziemy do rodziców. - powiedziałam otwierając drzwi.
- Dlaczego? - zapytała zdziwiona.
- Później Ci wytłumaczę. Pakuj się bo o 20 mamy samolot. - zamknęłam drzwi i poszłam do siebie.
Wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować do niej ubrania. Nie patrzałam jakie biorę, bylebym jakieś miała. Po godzinie pakowania, wzięłam do ręki ubrania i poszłam do łazienki. Musiałam wsiąść długą kąpiel. Nalałam wody do wanny oraz olejek cytrynowy. Rozebrałam się i weszłam do parującej cieczy. Ułożyłam się wygodnie i odchyliłam głowę do tyłu. Myślałam o tym co powiedział mi ten koleś od Modest. Na samo przypomnienie zaczęłam mocno płakać. Nie wiedziała co mam zrobić. Mam zostawić moją największą miłość? Jak widać nie mam wyboru.
Po 30 minutach wyszłam z wanny. Wytarłam się, wymalowałam delikatnie i ubrałam. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni przyrządzić jakiś posiłek.
Po zobaczeniu produktów postanowiłam zrobić szybką i lekką sałatkę z kurczakiem. Wyciągnęłam wszystkie produkty na blat i zaczęłam je kroić do sałatki. Wrzuciłam wszystkie produkty do miski i dokładnie je wymieszałam. Wrzuciłam na rozgrzaną patelnię kurczaka, którego przysmażyłam na złoty kolor. Wyciągnęłam go z patelni i pokroiłam w plastry. Na dwa talerze nałożyłam sałatki, a na niego plastry kurczaka. Wzięłam talerze do rąk i postawiłam na stole.
- Milena obiad! - krzyknęłam za siostrą.
Po chwili w kuchni ukazała się siostra. Usiadła na krześle i zaczęła jeść przygotowany przeze mnie posiłek.
- Spakowana? - zapytałam po chwili.
- Tak, ale powiedz mi Olivia po co my jedziemy do rodziców? - spojrzała na mnie.
- Modest zakazało spotykać mi się z Harry'm. Jeżeli złamie ten rozkaz to stanie się coś Tobie i rodzicom. - na moim policzku popłynęła łza.
- Co? To są jakieś żarty, prawda? - lekko zaśmiała się Milena.
- Nie! Byłam dzisiaj u nich. Kazali mi wyjechać z Londynu i się z nim nie kontaktować. - rzuciłam sztućcami o talerz.
Wstałam z krzesła i pobiegłam na górę.
Wbiegłam do swojego pokoju. Mocno trzasnęłam drzwiami i sunęłam się na podłogę płacząc.
Nienawidzę swojego życia! Bez Harry'ego moje życie nie ma sensu.
Nie wyobrażam sobie sekundy bez niego, a co dopiero życia!
Zakryłam twarz w kolanach i zaczęłam mocniej płakać. Po chwili do pokoju wleciała Milena. Zobaczyła mnie na podłodze, uklęknęła obok mnie i mocno mnie przytuliła. Po chwili odsunęłam się od siostry i wstałam z ziemi.
- Chodź zbieramy się. - chwyciłam za walizkę.
Wyszłam z siostrą z mojego pokoju. Ja zeszłam na dół, a Milena poszła do siebie po swoją walizkę. Będąc w salonie, wzięłam do ręki telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Skończyłam rozmawiać i dopiero teraz zobaczyłam, że mam wiadomość od mamy. Wcisnęłam pokaż i wyświetlił mi się ich adres zamieszkania.
Po 10 minutach pod nasz dom podjechała taksówka. Nałożyłam na siebie kurtkę i wyszłam wraz z siostrą. Zakluczyłam dom i wsiedliśmy do taksówki.
Spoglądając przez szybę, dopiero teraz się zorientowałam, że jesteśmy na lotnisku. Zapłaciłam kierowcy i wyszliśmy z taksówki. Wraz z walizkami weszliśmy do środka. Przeczytałam na tablicy, że nasz samolot jest dopiero za 30 minut. Pociągnęłam Milenę na kawę. Kupiłyśmy sobie po kubku i usiadłyśmy na ławce.
- Zadzwonię do Livi, aby ją poinformować. - przerwała ciszę siostra.
- Okej. - odpowiedziałam obojętnie.
Milena odeszła kawałek dalej i wykonała telefon do kuzynki. Po chwili wróciła do mnie i zajęła poprzednie miejsce.
15 minut później byliśmy przed odprawą. Pokazałam nasze bilety i swobodnie weszliśmy na pokład samolotu.
2 godziny później wylądowaliśmy w Paryżu. Wzięłyśmy swoje walizki i wyszliśmy z lotniska. Zatrzymaliśmy taksówkę i pojechaliśmy pod adres, który podałam.
Po chwili wyszłam z samochodu i ujrzałam nowy dom rodziców. Przyglądałam się willi, a z mieszkania wybiegła mama. Podeszła do mnie i mocno się we mnie wtuliła. Rozpłakałam się. Najlepsze co może być, rozpłakać się w ramionach własnej matki.
Po chwili stania weszliśmy do domu.
- Mamo zrobisz mi kakao? Jest mi zimno. - powiedziałam okrywając się kocem w salonie.
- Oczywiście. - powiedziała i zniknęła z oczu.
- Co się dzieje słoneczko? - koło mnie usiadła tata i położył swoją rękę na moje ramię.
- Opowiem Wam wszystko, tylko jak przyjdzie mama. - odpowiedziałam.
Po chwili do salonu wróciła mama. Podała mi kubek z ciepłym kakałem. Wzięłam łyk ciepłej, brązowej cieczy i zaczęłam :- Dostałam dzisiaj list od Modest'u.
- Kto to jest Modest? - przerwała mi mama.
- Modest jest to agencja, która podpisuje kontrakt z różnymi gwiazdami. Po podpisaniu tej umowy między tą agencją a gwiazdami, wynajęty sztab ludzi dba o ich wizerunek w mediach, kontroluje na każdym kroku, kieruje nimi, podejmuje za nich wszystkie ważne decyzje. Chłopacy nie mają głosu aby coś powiedzieć. Inaczej Modest układa im życie. - odpowiedziałam.
- Dobrze, mów dalej. - rozkazał tato.
- No więc dostałam dzisiaj od nich list. Przeczytałam go i było w nim napisane, że mam przyjść do ich siedziby na spotkanie, wiec ubrałam się i poszłam, tam taki głupi, gburowaty, nienormalny koleś zakazał mi spotykać się z Harry'm bo nie jestem sławna, a jeżeli nie dotrzymam ich rozkazu to stanie się coś Wam i Milenie. - opowiedziałam im wszystko po kolei, wycierając płynące łzy z mojego policzka.
- Co za ludzie? Jak oni tak mogą? Przecież Wy się kochacie! Nie, no to się nie mieści w głowie. - zaczęła dramatyzować mama.
- Mamo, spokojnie. Jak widać oni mogą, a ja muszę się do tego przystosować. - odłożyłam na stolik pusty kubek po ciepłym kakale. - Gdzie mogę spać? Bo jestem senna. - zapytałam.
- Chodź pokaże Ci pokój, który urządziliśmy dla Ciebie.
Wstałam z kanapy i ruszyłam za mamą. Weszliśmy schodami do góry i mama otworzyła pierwsze drzwi po lewej stronie. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam przytulny pokój.
- Na przeciwko jest nasza sypialnia, więc jakby coś się działo to przyjdź, krzycz obojętnie co. - powiedziała mama.
- Dobrze. Dziękuję. - musnęłam jej policzek.
Wyciągnęłam z torby piżamę i ubrałam się w pokoju. Nie miałam siły brać prysznica i myśleć o Harry'm. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą.
Wierciłam się z boku na bok i nie mogłam zasnąć. Wstałam z łóżka i poszłam do sypialni rodziców. Delikatnie obudziłam mamę.
- Co się stało kochanie? - spytała miłym głosem.
- Nie mogę zasnąć. Przytulisz?
- Oczywiście.
Mama wstała z łóżka i wróciłyśmy do mojego tymczasowego pokoju. Położyłam się z powrotem do łóżka, przykryłam kołdrą i mocno wtuliłam się mamę. Po chwili męczenia w końcu zasnęłam.
-----------------------------------------
I CO MYŚLICIE O TYM ROZDZIALE?
MI SZCZERZE NIE ZA BARDZO SIĘ PODOBA.
MIŁEGO CZYTANIA
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












