PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam oczy i powiedziałam " proszę ". Do pokoju weszła Milena. Usiadła obok mnie.
- Jak się czujesz? - zapytała.
- Bywało lepiej. - odpowiedziałam.
- Wiem co może poprawić Tobie humor! - krzyknęła rozweselona.
- Co? - spojrzałam na jej brązowe oczy.
- Idziemy na zakupy!
- Nie. Nie mam humoru.
Wypowiedziałam te słowa i zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz.
- Harry. - powiedziałam.
Odrzuciłam połączenie, ale on ciągle dzwonił i dzwonił.
- Zamknij się złomie. - rzuciłam telefonem o ścianę, a ten rozpadł się na miliony kawałków.
- Brawo, nie masz telefonu. - powiedziała siostra.
- Nie obchodzi mnie to. - położyłam się na łóżko i przykryłam kołdrą pod samą szyję.
Milena głośno westchnęła i wyszła z pomieszczenia.
Po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza.
Ubrana cała na czarno siedziałam w salonie chłopaków. Obok mnie usiedli chłopcy, siostra, tata oraz dziewczyny. Zaraz... zaraz kogoś mi tu brakowało.
- Gdzie jest mama? - zapytałam, rozglądając się po twarzach.
- Kochanie. - przytulił mnie Harry.
- Gdzie jest moja mama? - krzyknęłam.
W kilku sekundach znalazłam się na cmentarzu. Przede mną była wykopana wielka dziura do której zjeżdżała trumna, na której było napisane " Monika Cyrus ".
- Mamo! Nie. - upadłam na kolana przed dziurą.
- Kochanie. Spokojnie. - objął mnie Harry i pomógł mi wstać.
Obudziłam się cała zalana potem. Miałam mokre czoło, oraz plecy do których przylepiały się włosy.
- To tylko zły sen. - powiedziałam po cichu.
Odkryłam się i wstałam z łóżka. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej dres oraz bieliznę. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki, która znajdowała się na korytarzu. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam jej swobodnie spływać po moim ciele. Na moją dłoń nalałam żelu, który wsmarowałam w ciało i spłukałam wodą. Wyszłam z kabiny i zakręciłam wokół siebie ręcznik. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie. Czerwone, podkrążone oczy od płaczu, ale czego miałam się spodziewać po tylu godzinach płakania. Przemyłam twarz zimną wodą i jeszcze raz spojrzałam w lustro.
- Trochę lepiej. - powiedziałam w myślach.
Umyłam zęby i ubrałam się w ubrania, które przyniosłam ze sobą. Wysuszyłam włosy, które związałam w niedbałego warkocza. Wyszłam z łazienki i udałam się schodami na dół. Znalazłam kuchnię, do której weszłam. Zobaczyłam w niej moją mamę oraz Milenę.
- Nie jesteś w pracy? - zwróciłam się do mamy.
- Wzięłam sobie parę dni wolnego. - odpowiedziała. - Chcesz coś do jedzenia? - dodała.
- Nie. - odpowiedziałam nalewając wody do szklanki.
- Olivia musisz coś jeść! - namawiała mnie mama.
- Nie jestem głodna! - wzięłam szklankę i udałam się do mojego pokoju.
Usiadłam wygodnie na łóżku i położyłam sobie laptopa na kolana. Najpierw zalogowałam się na twitter'a. Miałam tam pełno tweetów od Harry'ego. Przeczytałam je wszystkie i zakręciła mi się łezka w oku, która spłynęła po moim policzku. Wylogowałam się z tt i zalogowałam na facebook'a. Tam też miałam pełno wiadomości od niego, ale nie miałam siły ich czytać. Wylogowałam się z portalu społecznościowego i zamknęłam laptopa. Położyłam się na łóżku i znów zaczęłam płakać. Po krótkiej chwili do pokoju weszła siostra.
- Paczka do Ciebie przyszła. - podała mi beżowe, kartonowe pudełko.
Wzięłam pudełko do rąk i go otworzyłam. Zobaczyłam w nim nowy telefon. Wzięłam go do ręki i okręciłam go w dłoni. W pudełku zobaczyłam jeszcze karteczkę, którą wzięłam do ręki i przeczytałam
" Dotarła do nas informacja, że przeprowadziła się pani do Paryża. Jesteśmy zadowoleni z tej informacji. Wysłaliśmy do pani nowy telefon, oraz numer. Jeżeli pani ma ochotę to oczywiście może pani wychodzić na miasto, a nie się ukrywać. Modest "
- Super. - powiedziałam. - Modest? - zapytała siostra.
Pokiwałam twierdząco głową. Siostra opuściła mój pokój, a ja wstałam z łóżka z zamiarem pójścia pobiegać. Wyciągnęłam z walizki buty, które założyłam na stopy. Chwyciłam mp4 i słuchawki. Zbiegłam na dół i oznajmiłam mamę, że wychodzę. Wyszłam z domu i truchtem skierowałam się w lewą stronę. Nie wiedziałam, gdzie biegnę, bo nie znam miasta, ale przynajmniej ruszyłam się z domu.
Po 30 minutach dotarłam do parku. Usiadłam na brązowej ławce i podziwiałam ludzi, którzy szli z uśmiechem na twarzy. Mijało mnie dużo zakochany par, trzymających się za ręce. No tak miasto miłości.
Poczułam wibrację w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo? - powiedziałam, przykładając sobie urządzenie do ucha.
- Olivia? Co się z Tobą dzieję? - rozpoznałam głos Paul'a.
- Paul? Skąd masz mój numer?
- Mam swoje sposoby. - zaśmiał się. - Co się z Tobą dzieję? Chłopacy odchodzą od zmysłów, a o Harry'm to już nie wspomnę.
- Co jest z nim? - zapytałam przerażona.
- Kiepsko, naprawdę kiepsko.- odpowiedział. - Musimy się spotkać! - powiedział mocnym tonem.
- Nie ma mnie w Londynie.
- A gdzie?
- W Paryżu.
- Co Ty Olivia do jasnej cholery tam robisz? - krzyknął do słuchawki.
- Nie mogę powiedzieć. Przepraszam. - pojedyncza łza popłynęła po moim policzku.
- Jutro specjalnie przyjadę do Paryża. Musimy się spotkać.
- To nie jest dobry pomysł.
- Nie obchodzi mnie to! Wyślij mi adres sms'em. Do zobaczenia.
- Paul? - zapytałam z nadzieją, że jeszcze nie zakończył rozmowy.
- Tak? - usłyszałam.
- Nie mów nic chłopakom. Proszę.
- Dobrze.
- Cześć. - rozłączyłam połączenie.
Wstałam z ławki i truchtem ruszyłam do domu.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Ubrałam się , wykąpałam. Przygotowana siedziałam w salonie na spotkanie z menadżerem chłopaków. Paul ma być za 5 minut. Bardzo denerwowałam się tą rozmową. Nie wiem po co w ogóle się na to spotkanie zgodziłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Paul'a.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka.
- Cześć. - odpowiedział.
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki.
Weszliśmy z Paul'em po schodach na górę. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i wpuściłam Paul'a do pomieszczenia. Zajęłam miejsce na łóżku, a Paul na kanapie pod oknem.
- Dlaczego wyprowadziłaś się z Londynu i nie dajesz znaku życia? - zaczął rozmowę Paul.
- Modest mi kazał. - odpowiedziałam.
- Co?
- Modest mi kazał wyprowadzić się z Londynu i zniknąć z życia Harry'ego.
- Dlaczego? - zapytał.
- Bo nie jestem sławna.
- Oni są nienormalni. - skomentował Paul.
- No co Ty nie powiesz. Odkryłeś Amerykę. - powiedziałam z sarkazmem.
- Co mamy teraz zrobić?
- Nic. Zostanę w Paryżu. Przecież nie mogę zerwać ich zakazu.
- Jak chcesz Olivia, ale ja bym zaproponował coś innego.
- Nie Paul! Zostaję tu i kropka. - podniosłam lekko głos.
- Jak chcesz. Ja będę się już zbierał. - skierował się do wyjścia.
Zeszliśmy na dół i powiedziałam przy drzwiach frontowych :
- Tylko proszę nie mów nic chłopakom.
- Dobrze. To zobaczenia Olivia. - pożegnał się.
- Na razie. - zamknęłam drzwi i weszłam do łazienki.
Musiałam wziąć kąpiel. Długą kąpiel.
---------------------------------------------
NIE PODOBA MI SIĘ TEN ROZDZIAŁ :C CHOLERNIE MI SIĘ NIE PODOBAAA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

mi się podoba jest extra <3 :) jak reszta xd
OdpowiedzUsuń