piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 41.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




Zimny wiatr otulał nasze twarzy. Trzymałam małą Bellę za rączkę i szłyśmy do willi chłopaków. Widzę, że mała bardzo tęskni za mamą, ale w tej sytuacji nie wiem jak jej pomoc. Ta sytuacja wydaje sie naprawde trudna. Bella jest malą dziewczynką, na swój wiek jest bardzo mądra, lecz nie wiem jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Nie mogę jej ciągle mówić, że mama wróci bo może to być nie prawda a nie chce Belli rozczarować. Mam wrażenie, że ciocia podrzuciła mi Bellę bo była dla niej problemem. Nie wiem jak tak można. Zbliżałyśmy się do willi chłopaków, więc odrzuciłam od siebie wszystkie myśli.
Zapukałam do drzwi. Po chwili zobaczyłam postać Zayn'a. Ze zdziwieniem spojrzał się na Bellę, która miała wzrok wbity w ziemię. Bała się.
- Bella poznaj Zayn'a. To mój przyjaciel. - uklękłam przy niej i delikatnie ujęłam jej twarz w moje ręce, żeby mogła spojrzeć na Zayn'a. - Zayn to jest moja kuzynka Bella.
- Cześć Mała! - uśmiech zagościł na twarzy mulata.
- Dzień dobry. - odpowiedziała nieśmiało Bella.
Weszłyśmy do środka. Rozebrałam Bellę i weszłyśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy członkowie One Direction i dziewczyny. Ze zdziwieniem się na mnie patrzeli. Bella bała się ich wzroków, więc mocno się do mnie przytuliła. Wzięłam ją na ręce.
- Poznajcie Bellę, moją kuzynkę. - wyjaśniłam im kim jest mała dziewczynka.
- Cześć. Jestem Harry. - koło mnie pojawił się loczek i posłał szczery uśmiech Belli.
- Pan jest chłopakiem Olivi? - zapytała nieśmiało.
- Mów mi Harry. - zaśmiał się. - Tak, jestem jej chłopakiem.
- Olivia mi o panu. Znaczy o Tobie opowiadała. Mówiła, że masz loczki i Cię poznałam. - wyjaśniła.
Reszta również przywitała się z moją kuzynką. Bella po chwili się wyluzowała i zaczęłam żartować ze wszystkimi.
- Harry chodź do kuchni. Musimy pogadać. - chwyciłam go za dłoń.
Oparłam się o blat kuchenny.
- Coś się stało? - zapytał loczek i chwycił mnie w tali.
- Z mamą Belli coś się dzieje nie dobrego. Dzisiaj mi ją przyprowadziła i nawet się z nią nie pożegnała. Wydaję mi się, że ona pije. Pije nałogowo. - powiedziałam mojemu chłopakowi, to czego najbardziej się obawiałam.
- Co chcesz z tym zrobić? - zapytał.
- Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Najlepiej zabrałabym ją od niej i zaadoptowała.
- Kochanie, nie możesz ot tak podejmować takich decyzji. Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie, porozmawiaj z mamą, ale wiedz, że zawsze będę przy Tobie i zawsze będę Cię wspierał.
- Masz rację. - posłałam mu lekki uśmiech. - Właśnie tak zrobię. Dziękuję - musnęłam jego policzek.
- Ależ nie ma za co.

Wróciliśmy do salonu. Mała świetnie bawiła się z moimi przyjaciółmi. Zajęłam miejsce obok Louis'a który trzymał Małą na kolanach.
- Olivia! Olivia! Zayn obiecał mi, że zabierze mnie na lody. Będę mogła iść? - zrobiła maślane oczka.
- Oczywiście kochanie. - musnęłam jej czoło. - Dziękuję. - szepnęłam do Malik'a a on odpowiedział mi uśmiechem.


***
Po 19 wróciłyśmy spacerkiem do domu. Widziałam po Belli, że była wymęczona. Chłopacy ją nieźle wymęczyli. Ciągle ganiała z nimi po domu. Gdy mam ją przy sobie, pierwszy raz widziałam jak tak się śmiała. Potrzebowała tego. 
W głowie nadal myślałam o tej sytuacji z Małą. Jutro muszę zadzwonić do mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Pewnie nieźle wkurzy się na ciocię.
Weszłyśmy do domu, rozebrałam Bellę oraz siebie i zrobiłam Małej ciepłą herbatę z cytryną. Poszłyśmy usiąść do salonu.

- Olivia. - na moje kolana wdrapała się Bella.
- Słucham?
- Mama po mnie nie wróci. - powiedziała smutnymi oczami.
- Dlaczego tak uważasz? - zapytałam zdziwiona.
- Powiedziała mi tak jak tu szłyśmy. Powiedziała, że już mnie nie chce. - z jej oczu polecały łzy.
- Kochanie nie płacz. - mocno przytuliłam ją do siebie.
A jednak moje myśli się potwierdziły. Ciocia zostawiała swoje dziecko. No nie wiem jak tak można. No jak?

- Chodź Skarbie pójdziemy się wykąpać. - chwyciłam ją za rączkę i poszłyśmy do łazienki. 
Mała się wykąpała i w nowej piżamce leżała w łóżku. Przeczytałam jej bajeczkę i w ciągu 20 minut zasnęła. Zgasiłam lampkę i delikatnie zamknęłam drzwi aby ją nie obudzić.
Milena napisała mi sms'a, że zostaję na noc u Justin'a, więc jestem sama z Bellą w domu.
Posprzątałam trochę w kuchni i z wieloma myślami, które siedziały w mojej głowie poszłam pod prysznic.


*NASTĘPNY DZIEŃ*

- Olivia? - usłyszałam miły głos mojej kuzynki.
- Nie śpisz kochanie? - odkryłam kawałek kołdry i pozwoliłam małej się do mnie wślizgnąć.
- Nie mogę już spać. - odpowiedziała, tuląc się do mojej piersi.
Odwróciłam głowę i spojrzałam na zegar. 8.49.
- Zaraz wstajemy, co? Chwilę poleniuchujemy i pójdziemy robić śniadanie.
- Dobrze. - mocno się we mnie wtuliła.
- Na co masz ochotę? - zapytałam.
- Naleśniki. Umiesz robić?
- Umiem. - zaśmiałam się.
- Mama nie umie. Nigdy mi nie robiła posiłków. Zawsze jadłam u naszej sąsiadki. Olivia, ja nie chce wracać do mamy. Ona mnie i tak nie chce. Już jej nie kocham. - pojedyncza łezka spłynęła po jej policzku.
- Słońce nie mów tak. Mama by chciała abyś mocno ja kochała, on Cię mocno kocha.

- Nie prawda. Mówi mi, że mnie nie kocha i mnie nie chce. Biła mnie i piła. Ciągle.
- Słucham? - nie wierzyłam w to co usłyszałam.
- To prawda. Sama powiedziała, że teraz będę mieszkała u Ciebie. Ja nie chce takiej mamy. Chcę Ciebie. Chcę abyś to Ty była moją mamą. Będziesz nią? - spojrzała na mnie swoimi oczkami.
- Chodź kochanie. Zrobimy śniadanie. - nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, więc zmieniłam temat.
- Będziesz? - nie uległa.
- Porozmawiamy o tym potem, dobrze? - zapytałam.
- Dobrze. - wstała z łóżka i chwyciła moją rękę.
W kuchni zrobiłyśmy śniadanie i zjadłyśmy naleśniki.
- Pójdziemy do Harry'ego? - zapytała.
- Oczywiście. Teraz?
- Tak. Polubiłam go. - uśmiechnęła się.

- Cieszę się. To chodź idziemy się ubrać. - wzięłam ją na ręce i weszłyśmy na górę.
Bella sama wybrała sobie strój z ubrań jakie miała w szafie. Poprosiłam ją, aby pooglądała bajeczki a ja sama szybko się ogarnęłam i ubrałam w ubrania, które jako pierwsze wpadły mi do ręki.

30 minut później byłyśmy przed willą One Direction. Lekko zapukałam i trzymając Bellę za rękę czekałam, aż ktoś nam otworzy. Mała ciągle stała z uśmiechem. Polubiła chłopaków z czego bardzo się cieszę.
- Cześć. - poczułam muśniecie w policzek. Harry. 

- Hej. - odpowiedziałam i weszłam do domu.
- Cześć Bella. - Harry wziął małą na ręce i posłał jej uśmiech, który Isabella odwzajemniła.
Rozebrałyśmy się z kurtek oraz butów i przeszłyśmy do salonu.
Przywitałam się z chłopakami. Bella pobiegła do Zayn'a, chyba będzie jej ulubionym. Wzorkiem poprosiłam Harry'ego, aby poszedł ze mną do kuchni. Usiadłam na blacie i patrzałam się na Loczka, który pytał mnie wzrokiem.
- Nie oddam cioci Belli. Za nic! - powiedziałam. - Wiesz co ona mi dzisiaj powiedziała?
Harry kiwnął przecząco głową.                   

- Powiedziała, że ciocia ciągle pije oraz ją biła. Boże jak można bić własne dziecko? No jak? Nie mogę tego zrozumieć. Kiedyś ciocia była dla mnie wzorem do naśladowania. Widziałam jak kocha Bellę a teraz? Teraz ją biła, jest w nałogu alkoholowym, może również bierze narkotyki. Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Nie mogę pojąć jak można bić Bellę. Spójrz na nią. Uderzyłbyś ją? Wiem, że nie. Ja tak samo. - z moich oczu poleciały łzy. - Nie wiem jak można to jej robić. - Harry podszedł do mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
- Jak najszybciej musisz zadzwonić do swojej mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Tą sprawę trzeba jak najszybciej rozwiązać. - powiedział Loczek.

- Wiem. - wytarłam mokre policzki od łez.
- Olivia! Mogę iść z Zayn'em na lody? - do kuchni jak burza wleciała Isabella a za nią pojawił się mulat.
- Możesz, ale słuchaj się Zayn'a, dobrze? - kucnęłam obok niej i założyłam jej długie włosy za ucho.
- Dobrze. Dziękuję. - mocno mnie przytuliła.
Bella wyszła z Zayn'em z kuchni. Spojrzałam na Harry'ego, który stał obok mnie.
- Żal mi jej. - spojrzałam w okno i powiedziałam łamiącym głosem.
- Wiem Kochanie. Mi też. Naprawdę ją polubiłem i nawet nie mogę sobie wyobrazić co Bella przeżywała i przeżywa. Przecież jest to mądre dziecko.
Usiadłam na blacie i wyjęłam ze swoich spodni telefon. Wykręciłam numer do mamy. Po kilku sygnałach odebrała. W skrócie opowiedziałam jej o co chodzi. Mama strasznie zaniepokoiła się. Oznajmiła, że niedługo przyjedzie do Londynu i zdecydujemy co zrobimy. Ale ja wiem, że nie oddam już Belli nikomu. Ona ma być ze mną. Skończyłam rozmowę z mamą i zwróciłam się do chłopaka, który siedział obok mnie :
- Harry. Mam jutro sesję, zaopiekujesz się Bellą? - zadałam pytanie.
- Nie ma problemu. - posłał mi uśmiech.
- Dziękuję.  

Wróciliśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Ukradłam Niall'owi parę żelek, a blondyn spojrzał na mnie wzorkiem, jakby chciał mnie zabić. Lekko zachichotałam i przeniosłam swój wzrok na ekran telewizora, gdzie leciała komedia, włączona przez chłopaków. Wtuliłam się w ciepły tors Harry'ego i oglądałam film, z którego nic nie wiedziałam, bo ciągle myślałam o sytuacji z Bellą. 



------------------------------
Jeny tak strasznie Was przepraszam, że mnie tak długo tutaj nie było. Nie wiem jak mogę wyjaśnić to wszystko...
Lepiej nie będę zanudzała Was, że nie miałam czasu i takie blalala...
Obiecuję, że będę tutaj zaglądała często i dodawała ciągle nowe rozdziały, które mam nadzieję, Wam się spodobają.
Jeszcze raz z całego serca Was przepraszam, za moją długą nieobecność. 



                                 CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy