sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 42.

Jest grubo po 22. A Zayn'a nadal z Bellą nie ma. Bardzo się martwię i jeszcze Malik ma wyłączony telefon. Tak cholernie się boję. O niego i o małą. 
- Będzie dobrze. - koło mnie ciągle siedział Harry i pocieszał mnie.
Sama widzę, że on też się mocno denerwuję, ale nie pokazuje tego tak bardzo jak ja.
- Harry, boję się. - mocno wtulił się w jego tors.       
W kieszeni poczułam wibrację. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na ekran. " Zayn Malik ".
- Zayn? Gdzie Ty jesteś? Martwiłam się. - mówiłam szybko.

- Spokojnie. Jesteśmy u Perrie. Nie miałem jak zadzwonić, bo wyłączył mi się telefon. - odpowiedział.
- Gdzie Bella? - zadałam następne pytanie.
- Śpi. Możemy zostać u Perrie? Nie mam serca jej budzić.
- No dobrze, ale dzwoń jakby coś się stało. Dobrze?
- Obiecuję. - zaśmiał się.
- Dzięki Zayn. Ucałuj ode mnie Bellę. Dobranoc. - rozłączyłam połączenie.
Kamień spadł mi z serca. Tak się cieszę, że Belli i Zayn'owi nic się nie stało.
- Są u Perrie. - odpowiedziałam z uśmiechem Harry'emu, który mi się przyglądał.
- Widzisz, mówiłem, że będzie dobrze. - musnął swoimi ustami, moje czoło. - Zostajesz na noc. - posłał mi uśmiech.
- Nie chcę robić Ci problemu. Pójdę do domu.
- Żartujesz? Nie będziesz o tej godzinie szła do domu, a wiesz, że ja nie mogę Cię odwieść. Wypiłem przecież jedno piwo z Niall'em. Zostajesz i koniec.
- Jesteś uparty. - podsumowałam.
- Za to mnie kochasz. - powiedział swoim zachrypniętym głosem, a przez moje ciało przeszły dreszcze.

*Oczami Zayn'a*

Spałem wtulony w swoją cudowną dziewczynę, ale ze snu wyrwał mnie głos otwieranych drzwi od sypialni. Przetarłem zaspane oczy i swoje brązowe tęczówki skierowałem w tamtą stronę. Zobaczyłem małą istotkę która była w dużej mojej bluzce, która sięgała jej do kostek. Na bosych stopach szła w kierunku łóżka.
- Bella? Co się stało? - zapytałem dziewczynkę i wyciągnąłem do niej ręce.
Mała brunetka od razu wskoczyła na moje ręce i przytuliła się do mojego torsu.
- Boję się. - wyszeptała.
- Czego?
- Burzy. - mocniej wtuliła się we mnie.
Spojrzałem w okno. Faktycznie była straszna burza. Pioruny ciągle były widoczne na niebie i rozświetlały sypialnię.
- Pójdziemy do kuchni. Zrobię Ci ciepłe mleko i położysz się z nami. Okej? - zaproponowałem.
- Dobrze.
Wziąłem małą na ręce i po cichu wyszliśmy z pokoju aby nie obudzić Perrie. Zeszłem na bosych stopach po brązowych schodach i znaleźliśmy się w przedpokoju. Po chwili weszliśmy do pomieszczenia, w którym chcieliśmy być. Posadziłem Bellę na blat. Wyciągnąłem z lodówki mleko, które wlałem do garnka, poprzednio wyciągając go z szafki. Włączyłem gaz i czekałem, aż mleko się zrobi się ciepłe. Spojrzałem na Bellę która dokładnie obserwowała mnie co robię.
- Zayn? - usłyszałem jej cichutki głos.
- Słucham? - spojrzałem na nią.
- Lubisz mnie? - zadała pytanie, które nie spodziewałem się usłyszeć od niej.

- Oczywiście, że tak. Dlaczego się pytasz?
- Myślałam, że nikt mnie nie lubi. Też Cię bardzo lubię. - lekko się uśmiechnęła.
- Ciebie nie można lubić. Jesteś kochana i to jest obowiązek aby Cię lubić. 
- Dziękuję! - skoczyła ze blatu i mocno się do mnie przytuliła.
Odwzajemniłem uścisk. Z powrotem posadziłem Małą na blat i wlałem ciepłe mleko do szklanki. Ostrożnie jej podałem, a ona swoimi malutkimi ustami zaczęła sączyć biały napój. Pioruny nadal waliły na dworze, za każdym razem gdy usłyszeliśmy burzę Bella podskoczyła. Wyciągnąłem paczkę papierosów z szafki.
- Pójdę zapalić na dwór. Będziesz tu siedziała? - zapytałem.
- Możesz tutaj palić. Mama przy mnie paliła, więc Ty też możesz. - odpowiedziała.
- Nie będę palić przy Tobie. - uśmiechnąłem się. - Dobrze wytrzymam. 
- Jak chcesz. 
Bella skończyła pić mleko i odłożyła szklankę do zlewu. Znów wziąłem ją na ręce i poszliśmy do sypialni. Położyłem się na brzegu a Bellę posadziłem na środek. Przykryłem nas kołdrą i zacząłem po cichu nucić jej kołysankę, aby szybciej zasnęła i nie bała się burzy. Po kilku minutach Bella już spała.

* Oczami Olivii *

Obudziłam się wtulona w Harry'ego. Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz mojego chłopaka.
- Nie śpisz już? - zapytałam, zaspanym głosem.
- Już nie. - odpowiedział. - Jesteś głodna? - zapytał Loczek, bawiąc się moimi włosami.
- Nie bardzo.
- I tak zjesz śniadanie. Idę zrobić. - pocałował mnie w czoło i wyszedł z łóżka posyłając mi uśmiech. 

Chwilę później sama wstałam z ciepłego łóżka. Chłód otulił moje gołe stopy, na które po chwili założyłam słodkie kapcie. Chwyciłam czyste ubrania i weszłam do łazienki. Mam parę ciuchów u Harry'ego. Wiedziałam, że czasem zostanę u niego na noc, więc są tu też moje ubrania.
Rozebrałam się z piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam korek z ciepłą wodą i dokładnie umyłam swoje ciało, oraz długie brązowe włosy. Zmyłam wodą wszystkie mydliny, które znalazły się na moim ciele i opuściłam kabinę wycierając się miękkim ręcznikiem. Założyłam ręcznik wokół własnej osi i podeszłam do lustra.                                                 
 Dokładnie rozczesałam swoje włosy, zarzucając je na lewą stronę.
 Wysuszyłam mokre włosy i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
Założyłam bieliznę oraz ubrania, które miałam przygotowane. Gotowa opuściłam łazienkę i zeszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam odwróconą postać Harry'ego do gazówki. Podeszłam bliżej i mocno przytuliłam się do jego pleców. Poczułam, że na mój dotyk, Harry'emu przeszły dreszcze.
Tak bardzo się cieszę, że mam go przy sobie. Nie umiem sobie wyobrazić co by było teraz, gdybym nie miała obok siebie takiego cudownego chłopaka, jakim jest mój Loczek. Wydaję mi się, że moje życie było by inne niż teraz. To na pewno. Nie wiem czy byłabym szczęśliwa, czy może zamknięta w sobie. Wszystko by było inaczej, ale nie chcę innego życia. Chcę takie jakie jest teraz! Teraz jest wspaniale! Nie chce innego.
 - Dziękuję. Było pyszne. - odsunęłam od siebie pusty talerz po naleśnikach, które zrobił Harry.
- Cieszę się, że Ci smakowało. - jego kąciki ust podniosły się ku górze.
Zamoczyłam usta w kawie, która dodała mi energii na dzisiejszy dzień. Dzień bez kawy jest dniem straconym. Zawsze muszę wypić chociaż jedną kawę w ciągu dnia. Bez niej nie mam humoru i nic mi się nie chce.
- Odwieść Cię na sesję? - usłyszałam głos Loczka.
- Jeżeli możesz. - odpowiedziałam.
- Oczywiście, że tak. - zaśmiał się. - Jak Ciebie odwiozę to pojadę po Bellę i zabiorę ją do wesołego miasteczka, a potem my po Ciebie przyjedziemy, okej? 
- Mi pasuję.


* Oczami Harry'ego *

- Cześć Harry! - krzyknęła Mała, gdy mnie tylko zobaczyła.
- Cześć. - posłałem jej uśmiech. - Gotowa? - zapytałem.
- Tak. - zeszła z kanapy i podeszła do mnie.
Założyliśmy razem buty i żegnając się z przyjaciółmi, opuściliśmy dom Perrie. Dokładnie zapiąłem pasy bezpieczeństwa Belli i ruszyłem z podjazdu w stronę wesołego miasteczka.
- Gdzie jedziemy? - usłyszałem cichutki głos dziewczynki, kiedy byłem skupiony na drodze.
- Do wesołego miasteczka. - odpowiedziałem.
- Nigdy tam nie byłam. Fajnie tam jest?
- Fajnie! Zobaczysz sama. Pojeździmy wszystkimi kolejkami i będziemy robić co tylko chcesz.
- Dziękuję. Jesteś dla mnie bardzo miły.
Zaśmiałem się na te słowa. Bella jest małą dziewczynką, ale bardzo mądrą. Nie wiedziałem jeszcze takiej mądrej pięciolatki, którą jest Isabella.

Zaparkowałem na wolnym miejscu i wyszedł z samochodu. Odpiąłem pas od Belli i chwyciłem ją za małą rączkę. Szliśmy w stronę wesołego miasteczka. Bella ciągle miała uśmiech na twarzy. Cieszyłem się z tego widoku. Lux też się ze wszystkiego cieszy, ale jest młodsza od Beli, więc paru rzeczy nie rozumie.
- Co jako pierwsze? - zapytałem.
- Karuzela. - pokazała palcem na karuzelę, na której były kolorowe koniki.
- Dobrze. - odpowiedziałem z uśmiechem.
Podeszliśmy do kasy i kupiłem jeden bilet dla małej.
Poczekaliśmy na swoją kolej i Isabella weszła na różowego kucyka. Z uśmiechem kręciła się w okół i co chwilę patrzała się w moją stronę.
W między czasie, gdy Bella kręciła się na karuzeli dałem kilka autografów i porobiłem sobie zdjęcia z fankami, które podeszły do mnie. Zamieniłem parę zdań i poszliśmy z Bellą po watę cukrową.
Bardzo kocham swoich fanów, ale dzisiaj nie za bardzo miałem czas aby z nimi dłużej porozmawiać, czy dać im więcej autografów. Musiałem się zając słodką Bellą, która mocno ściskała moją dłoń.                              
Staliśmy już pod agencją Olivii i z niecierpliwością czekałem na moją dziewczynę. Po chwili do samochodu weszła najpiękniejsza dziewczyna na ziemi i mocno pocałowałem jej malinowe wargi. Odjechaliśmy z parkingu i kierowaliśmy się do domu Olivii.

* Oczami Olivii *

Przed agencją zauważyłam samochód Harry'ego do którego wsiadłam. Przywitałam się ze swoim chłopakiem oraz Bellą, która siedziała na tylnych siedzeniach.
W miłej atmosferze, Harry odwiózł nas do domu a sam musiał jechać na jakieś ważne spotkanie.
Weszłam do domu, wcześniej je od kluczając. Rozebrałam Bellę i powiesiłam kurtkę na wieszak. Tak samo zrobiłam ze swoją kurtką. Poszliśmy do salonu. Od razu usłyszałam dziwne dźwięki. Ze zdziwieniem spojrzałam się na Bellę, która była strasznie zmieszana.
- Usiądziesz w salonie a ja pójdę zobaczyć co tam się dzieję, dobrze? - zwróciłam się do Isabelli, która grzecznie wykonała moją prośbę. 
Weszłam na samą górę i nadal słyszałam dźwięki. Już chyba wiedziałam co to może być, ale chciałam się przekonać. 
Otworzyłam drzwi od pokoju Mileny i zobaczyłam siostrę w nie zręcznej sytuacji z Justin'em.
Para się od razu od siebie oderwała.
- Przepraszam. - powiedziałam ze śmiechem i w pośpiechu opuściłam pokój. 
Śmiejąc się zbiegłam ze schodów do salonu. Weszłam do salonu gdzie siedziała Bella, nie mówiłam jej o co chodziło, bo jest za mała, żeby mogła to zrozumiec?
Włączyłam jej na dvd "Toy Story" a ja poszłam do kuchni przygotowywać dla czwórki osób obiad. Po chwili ze schodów w kremowym szlafroku zbiegła Milena. Usiadła przy Belli i dopiero teraz się z nią przywitała, bo wcześniej nie było okazji.

* Oczami Mileny *

Było mi cholernie wstyd. Nie spodziewałam się, że Olivia wejdzie do mojego pokoju kiedy będziemy się kochać z Justin'em. Wstyd mi! No ale trudno, pewnie sama to robi z Harry'm a ja tu dramatyzuje. 

Do salonu wszedł mój chłopak, przedstawiłam go Belli i poszłam do kuchni. 
- Weź najpierw pukaj do drzwi jak będziesz wchodzić do mojego pokoju. - zwróciłam się do siostry.
- Nie przeginasz? Każdy to robi, więc co w tym dziwnego? - spojrzała się na mnie. - Ale mniejsza o to. Siadaj, muszę ci coś opowiedzieć.
Wlałam sobie soku do szklanki i usiadłam przy stole.
Olivia wszystko opowiedziała mi o cioci, co robiła Belli, jak wobec niej się zachowywała. Nie wierzyłam w to co słyszę. To nie mogła być prawda, a jednak.
Bella to wszystko przeszła. Mała dziewczynka, która tyle już wycierpiała.
Nie odpowiedział nic Olivii. Nie łzami w oczach opuściłam kuchnię i przeszłam do salonu. Usiadłam obok Belli i mocno ją do siebie przytuliłam. Było mi jej tak cholernie szkoda.





piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 41.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




Zimny wiatr otulał nasze twarzy. Trzymałam małą Bellę za rączkę i szłyśmy do willi chłopaków. Widzę, że mała bardzo tęskni za mamą, ale w tej sytuacji nie wiem jak jej pomoc. Ta sytuacja wydaje sie naprawde trudna. Bella jest malą dziewczynką, na swój wiek jest bardzo mądra, lecz nie wiem jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Nie mogę jej ciągle mówić, że mama wróci bo może to być nie prawda a nie chce Belli rozczarować. Mam wrażenie, że ciocia podrzuciła mi Bellę bo była dla niej problemem. Nie wiem jak tak można. Zbliżałyśmy się do willi chłopaków, więc odrzuciłam od siebie wszystkie myśli.
Zapukałam do drzwi. Po chwili zobaczyłam postać Zayn'a. Ze zdziwieniem spojrzał się na Bellę, która miała wzrok wbity w ziemię. Bała się.
- Bella poznaj Zayn'a. To mój przyjaciel. - uklękłam przy niej i delikatnie ujęłam jej twarz w moje ręce, żeby mogła spojrzeć na Zayn'a. - Zayn to jest moja kuzynka Bella.
- Cześć Mała! - uśmiech zagościł na twarzy mulata.
- Dzień dobry. - odpowiedziała nieśmiało Bella.
Weszłyśmy do środka. Rozebrałam Bellę i weszłyśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy członkowie One Direction i dziewczyny. Ze zdziwieniem się na mnie patrzeli. Bella bała się ich wzroków, więc mocno się do mnie przytuliła. Wzięłam ją na ręce.
- Poznajcie Bellę, moją kuzynkę. - wyjaśniłam im kim jest mała dziewczynka.
- Cześć. Jestem Harry. - koło mnie pojawił się loczek i posłał szczery uśmiech Belli.
- Pan jest chłopakiem Olivi? - zapytała nieśmiało.
- Mów mi Harry. - zaśmiał się. - Tak, jestem jej chłopakiem.
- Olivia mi o panu. Znaczy o Tobie opowiadała. Mówiła, że masz loczki i Cię poznałam. - wyjaśniła.
Reszta również przywitała się z moją kuzynką. Bella po chwili się wyluzowała i zaczęłam żartować ze wszystkimi.
- Harry chodź do kuchni. Musimy pogadać. - chwyciłam go za dłoń.
Oparłam się o blat kuchenny.
- Coś się stało? - zapytał loczek i chwycił mnie w tali.
- Z mamą Belli coś się dzieje nie dobrego. Dzisiaj mi ją przyprowadziła i nawet się z nią nie pożegnała. Wydaję mi się, że ona pije. Pije nałogowo. - powiedziałam mojemu chłopakowi, to czego najbardziej się obawiałam.
- Co chcesz z tym zrobić? - zapytał.
- Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Najlepiej zabrałabym ją od niej i zaadoptowała.
- Kochanie, nie możesz ot tak podejmować takich decyzji. Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie, porozmawiaj z mamą, ale wiedz, że zawsze będę przy Tobie i zawsze będę Cię wspierał.
- Masz rację. - posłałam mu lekki uśmiech. - Właśnie tak zrobię. Dziękuję - musnęłam jego policzek.
- Ależ nie ma za co.

Wróciliśmy do salonu. Mała świetnie bawiła się z moimi przyjaciółmi. Zajęłam miejsce obok Louis'a który trzymał Małą na kolanach.
- Olivia! Olivia! Zayn obiecał mi, że zabierze mnie na lody. Będę mogła iść? - zrobiła maślane oczka.
- Oczywiście kochanie. - musnęłam jej czoło. - Dziękuję. - szepnęłam do Malik'a a on odpowiedział mi uśmiechem.


***
Po 19 wróciłyśmy spacerkiem do domu. Widziałam po Belli, że była wymęczona. Chłopacy ją nieźle wymęczyli. Ciągle ganiała z nimi po domu. Gdy mam ją przy sobie, pierwszy raz widziałam jak tak się śmiała. Potrzebowała tego. 
W głowie nadal myślałam o tej sytuacji z Małą. Jutro muszę zadzwonić do mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Pewnie nieźle wkurzy się na ciocię.
Weszłyśmy do domu, rozebrałam Bellę oraz siebie i zrobiłam Małej ciepłą herbatę z cytryną. Poszłyśmy usiąść do salonu.

- Olivia. - na moje kolana wdrapała się Bella.
- Słucham?
- Mama po mnie nie wróci. - powiedziała smutnymi oczami.
- Dlaczego tak uważasz? - zapytałam zdziwiona.
- Powiedziała mi tak jak tu szłyśmy. Powiedziała, że już mnie nie chce. - z jej oczu polecały łzy.
- Kochanie nie płacz. - mocno przytuliłam ją do siebie.
A jednak moje myśli się potwierdziły. Ciocia zostawiała swoje dziecko. No nie wiem jak tak można. No jak?

- Chodź Skarbie pójdziemy się wykąpać. - chwyciłam ją za rączkę i poszłyśmy do łazienki. 
Mała się wykąpała i w nowej piżamce leżała w łóżku. Przeczytałam jej bajeczkę i w ciągu 20 minut zasnęła. Zgasiłam lampkę i delikatnie zamknęłam drzwi aby ją nie obudzić.
Milena napisała mi sms'a, że zostaję na noc u Justin'a, więc jestem sama z Bellą w domu.
Posprzątałam trochę w kuchni i z wieloma myślami, które siedziały w mojej głowie poszłam pod prysznic.


*NASTĘPNY DZIEŃ*

- Olivia? - usłyszałam miły głos mojej kuzynki.
- Nie śpisz kochanie? - odkryłam kawałek kołdry i pozwoliłam małej się do mnie wślizgnąć.
- Nie mogę już spać. - odpowiedziała, tuląc się do mojej piersi.
Odwróciłam głowę i spojrzałam na zegar. 8.49.
- Zaraz wstajemy, co? Chwilę poleniuchujemy i pójdziemy robić śniadanie.
- Dobrze. - mocno się we mnie wtuliła.
- Na co masz ochotę? - zapytałam.
- Naleśniki. Umiesz robić?
- Umiem. - zaśmiałam się.
- Mama nie umie. Nigdy mi nie robiła posiłków. Zawsze jadłam u naszej sąsiadki. Olivia, ja nie chce wracać do mamy. Ona mnie i tak nie chce. Już jej nie kocham. - pojedyncza łezka spłynęła po jej policzku.
- Słońce nie mów tak. Mama by chciała abyś mocno ja kochała, on Cię mocno kocha.

- Nie prawda. Mówi mi, że mnie nie kocha i mnie nie chce. Biła mnie i piła. Ciągle.
- Słucham? - nie wierzyłam w to co usłyszałam.
- To prawda. Sama powiedziała, że teraz będę mieszkała u Ciebie. Ja nie chce takiej mamy. Chcę Ciebie. Chcę abyś to Ty była moją mamą. Będziesz nią? - spojrzała na mnie swoimi oczkami.
- Chodź kochanie. Zrobimy śniadanie. - nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, więc zmieniłam temat.
- Będziesz? - nie uległa.
- Porozmawiamy o tym potem, dobrze? - zapytałam.
- Dobrze. - wstała z łóżka i chwyciła moją rękę.
W kuchni zrobiłyśmy śniadanie i zjadłyśmy naleśniki.
- Pójdziemy do Harry'ego? - zapytała.
- Oczywiście. Teraz?
- Tak. Polubiłam go. - uśmiechnęła się.

- Cieszę się. To chodź idziemy się ubrać. - wzięłam ją na ręce i weszłyśmy na górę.
Bella sama wybrała sobie strój z ubrań jakie miała w szafie. Poprosiłam ją, aby pooglądała bajeczki a ja sama szybko się ogarnęłam i ubrałam w ubrania, które jako pierwsze wpadły mi do ręki.

30 minut później byłyśmy przed willą One Direction. Lekko zapukałam i trzymając Bellę za rękę czekałam, aż ktoś nam otworzy. Mała ciągle stała z uśmiechem. Polubiła chłopaków z czego bardzo się cieszę.
- Cześć. - poczułam muśniecie w policzek. Harry. 

- Hej. - odpowiedziałam i weszłam do domu.
- Cześć Bella. - Harry wziął małą na ręce i posłał jej uśmiech, który Isabella odwzajemniła.
Rozebrałyśmy się z kurtek oraz butów i przeszłyśmy do salonu.
Przywitałam się z chłopakami. Bella pobiegła do Zayn'a, chyba będzie jej ulubionym. Wzorkiem poprosiłam Harry'ego, aby poszedł ze mną do kuchni. Usiadłam na blacie i patrzałam się na Loczka, który pytał mnie wzrokiem.
- Nie oddam cioci Belli. Za nic! - powiedziałam. - Wiesz co ona mi dzisiaj powiedziała?
Harry kiwnął przecząco głową.                   

- Powiedziała, że ciocia ciągle pije oraz ją biła. Boże jak można bić własne dziecko? No jak? Nie mogę tego zrozumieć. Kiedyś ciocia była dla mnie wzorem do naśladowania. Widziałam jak kocha Bellę a teraz? Teraz ją biła, jest w nałogu alkoholowym, może również bierze narkotyki. Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Nie mogę pojąć jak można bić Bellę. Spójrz na nią. Uderzyłbyś ją? Wiem, że nie. Ja tak samo. - z moich oczu poleciały łzy. - Nie wiem jak można to jej robić. - Harry podszedł do mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
- Jak najszybciej musisz zadzwonić do swojej mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Tą sprawę trzeba jak najszybciej rozwiązać. - powiedział Loczek.

- Wiem. - wytarłam mokre policzki od łez.
- Olivia! Mogę iść z Zayn'em na lody? - do kuchni jak burza wleciała Isabella a za nią pojawił się mulat.
- Możesz, ale słuchaj się Zayn'a, dobrze? - kucnęłam obok niej i założyłam jej długie włosy za ucho.
- Dobrze. Dziękuję. - mocno mnie przytuliła.
Bella wyszła z Zayn'em z kuchni. Spojrzałam na Harry'ego, który stał obok mnie.
- Żal mi jej. - spojrzałam w okno i powiedziałam łamiącym głosem.
- Wiem Kochanie. Mi też. Naprawdę ją polubiłem i nawet nie mogę sobie wyobrazić co Bella przeżywała i przeżywa. Przecież jest to mądre dziecko.
Usiadłam na blacie i wyjęłam ze swoich spodni telefon. Wykręciłam numer do mamy. Po kilku sygnałach odebrała. W skrócie opowiedziałam jej o co chodzi. Mama strasznie zaniepokoiła się. Oznajmiła, że niedługo przyjedzie do Londynu i zdecydujemy co zrobimy. Ale ja wiem, że nie oddam już Belli nikomu. Ona ma być ze mną. Skończyłam rozmowę z mamą i zwróciłam się do chłopaka, który siedział obok mnie :
- Harry. Mam jutro sesję, zaopiekujesz się Bellą? - zadałam pytanie.
- Nie ma problemu. - posłał mi uśmiech.
- Dziękuję.  

Wróciliśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Ukradłam Niall'owi parę żelek, a blondyn spojrzał na mnie wzorkiem, jakby chciał mnie zabić. Lekko zachichotałam i przeniosłam swój wzrok na ekran telewizora, gdzie leciała komedia, włączona przez chłopaków. Wtuliłam się w ciepły tors Harry'ego i oglądałam film, z którego nic nie wiedziałam, bo ciągle myślałam o sytuacji z Bellą. 



------------------------------
Jeny tak strasznie Was przepraszam, że mnie tak długo tutaj nie było. Nie wiem jak mogę wyjaśnić to wszystko...
Lepiej nie będę zanudzała Was, że nie miałam czasu i takie blalala...
Obiecuję, że będę tutaj zaglądała często i dodawała ciągle nowe rozdziały, które mam nadzieję, Wam się spodobają.
Jeszcze raz z całego serca Was przepraszam, za moją długą nieobecność. 



                                 CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

Obserwatorzy