sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 42.

Jest grubo po 22. A Zayn'a nadal z Bellą nie ma. Bardzo się martwię i jeszcze Malik ma wyłączony telefon. Tak cholernie się boję. O niego i o małą. 
- Będzie dobrze. - koło mnie ciągle siedział Harry i pocieszał mnie.
Sama widzę, że on też się mocno denerwuję, ale nie pokazuje tego tak bardzo jak ja.
- Harry, boję się. - mocno wtulił się w jego tors.       
W kieszeni poczułam wibrację. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na ekran. " Zayn Malik ".
- Zayn? Gdzie Ty jesteś? Martwiłam się. - mówiłam szybko.

- Spokojnie. Jesteśmy u Perrie. Nie miałem jak zadzwonić, bo wyłączył mi się telefon. - odpowiedział.
- Gdzie Bella? - zadałam następne pytanie.
- Śpi. Możemy zostać u Perrie? Nie mam serca jej budzić.
- No dobrze, ale dzwoń jakby coś się stało. Dobrze?
- Obiecuję. - zaśmiał się.
- Dzięki Zayn. Ucałuj ode mnie Bellę. Dobranoc. - rozłączyłam połączenie.
Kamień spadł mi z serca. Tak się cieszę, że Belli i Zayn'owi nic się nie stało.
- Są u Perrie. - odpowiedziałam z uśmiechem Harry'emu, który mi się przyglądał.
- Widzisz, mówiłem, że będzie dobrze. - musnął swoimi ustami, moje czoło. - Zostajesz na noc. - posłał mi uśmiech.
- Nie chcę robić Ci problemu. Pójdę do domu.
- Żartujesz? Nie będziesz o tej godzinie szła do domu, a wiesz, że ja nie mogę Cię odwieść. Wypiłem przecież jedno piwo z Niall'em. Zostajesz i koniec.
- Jesteś uparty. - podsumowałam.
- Za to mnie kochasz. - powiedział swoim zachrypniętym głosem, a przez moje ciało przeszły dreszcze.

*Oczami Zayn'a*

Spałem wtulony w swoją cudowną dziewczynę, ale ze snu wyrwał mnie głos otwieranych drzwi od sypialni. Przetarłem zaspane oczy i swoje brązowe tęczówki skierowałem w tamtą stronę. Zobaczyłem małą istotkę która była w dużej mojej bluzce, która sięgała jej do kostek. Na bosych stopach szła w kierunku łóżka.
- Bella? Co się stało? - zapytałem dziewczynkę i wyciągnąłem do niej ręce.
Mała brunetka od razu wskoczyła na moje ręce i przytuliła się do mojego torsu.
- Boję się. - wyszeptała.
- Czego?
- Burzy. - mocniej wtuliła się we mnie.
Spojrzałem w okno. Faktycznie była straszna burza. Pioruny ciągle były widoczne na niebie i rozświetlały sypialnię.
- Pójdziemy do kuchni. Zrobię Ci ciepłe mleko i położysz się z nami. Okej? - zaproponowałem.
- Dobrze.
Wziąłem małą na ręce i po cichu wyszliśmy z pokoju aby nie obudzić Perrie. Zeszłem na bosych stopach po brązowych schodach i znaleźliśmy się w przedpokoju. Po chwili weszliśmy do pomieszczenia, w którym chcieliśmy być. Posadziłem Bellę na blat. Wyciągnąłem z lodówki mleko, które wlałem do garnka, poprzednio wyciągając go z szafki. Włączyłem gaz i czekałem, aż mleko się zrobi się ciepłe. Spojrzałem na Bellę która dokładnie obserwowała mnie co robię.
- Zayn? - usłyszałem jej cichutki głos.
- Słucham? - spojrzałem na nią.
- Lubisz mnie? - zadała pytanie, które nie spodziewałem się usłyszeć od niej.

- Oczywiście, że tak. Dlaczego się pytasz?
- Myślałam, że nikt mnie nie lubi. Też Cię bardzo lubię. - lekko się uśmiechnęła.
- Ciebie nie można lubić. Jesteś kochana i to jest obowiązek aby Cię lubić. 
- Dziękuję! - skoczyła ze blatu i mocno się do mnie przytuliła.
Odwzajemniłem uścisk. Z powrotem posadziłem Małą na blat i wlałem ciepłe mleko do szklanki. Ostrożnie jej podałem, a ona swoimi malutkimi ustami zaczęła sączyć biały napój. Pioruny nadal waliły na dworze, za każdym razem gdy usłyszeliśmy burzę Bella podskoczyła. Wyciągnąłem paczkę papierosów z szafki.
- Pójdę zapalić na dwór. Będziesz tu siedziała? - zapytałem.
- Możesz tutaj palić. Mama przy mnie paliła, więc Ty też możesz. - odpowiedziała.
- Nie będę palić przy Tobie. - uśmiechnąłem się. - Dobrze wytrzymam. 
- Jak chcesz. 
Bella skończyła pić mleko i odłożyła szklankę do zlewu. Znów wziąłem ją na ręce i poszliśmy do sypialni. Położyłem się na brzegu a Bellę posadziłem na środek. Przykryłem nas kołdrą i zacząłem po cichu nucić jej kołysankę, aby szybciej zasnęła i nie bała się burzy. Po kilku minutach Bella już spała.

* Oczami Olivii *

Obudziłam się wtulona w Harry'ego. Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz mojego chłopaka.
- Nie śpisz już? - zapytałam, zaspanym głosem.
- Już nie. - odpowiedział. - Jesteś głodna? - zapytał Loczek, bawiąc się moimi włosami.
- Nie bardzo.
- I tak zjesz śniadanie. Idę zrobić. - pocałował mnie w czoło i wyszedł z łóżka posyłając mi uśmiech. 

Chwilę później sama wstałam z ciepłego łóżka. Chłód otulił moje gołe stopy, na które po chwili założyłam słodkie kapcie. Chwyciłam czyste ubrania i weszłam do łazienki. Mam parę ciuchów u Harry'ego. Wiedziałam, że czasem zostanę u niego na noc, więc są tu też moje ubrania.
Rozebrałam się z piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam korek z ciepłą wodą i dokładnie umyłam swoje ciało, oraz długie brązowe włosy. Zmyłam wodą wszystkie mydliny, które znalazły się na moim ciele i opuściłam kabinę wycierając się miękkim ręcznikiem. Założyłam ręcznik wokół własnej osi i podeszłam do lustra.                                                 
 Dokładnie rozczesałam swoje włosy, zarzucając je na lewą stronę.
 Wysuszyłam mokre włosy i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
Założyłam bieliznę oraz ubrania, które miałam przygotowane. Gotowa opuściłam łazienkę i zeszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam odwróconą postać Harry'ego do gazówki. Podeszłam bliżej i mocno przytuliłam się do jego pleców. Poczułam, że na mój dotyk, Harry'emu przeszły dreszcze.
Tak bardzo się cieszę, że mam go przy sobie. Nie umiem sobie wyobrazić co by było teraz, gdybym nie miała obok siebie takiego cudownego chłopaka, jakim jest mój Loczek. Wydaję mi się, że moje życie było by inne niż teraz. To na pewno. Nie wiem czy byłabym szczęśliwa, czy może zamknięta w sobie. Wszystko by było inaczej, ale nie chcę innego życia. Chcę takie jakie jest teraz! Teraz jest wspaniale! Nie chce innego.
 - Dziękuję. Było pyszne. - odsunęłam od siebie pusty talerz po naleśnikach, które zrobił Harry.
- Cieszę się, że Ci smakowało. - jego kąciki ust podniosły się ku górze.
Zamoczyłam usta w kawie, która dodała mi energii na dzisiejszy dzień. Dzień bez kawy jest dniem straconym. Zawsze muszę wypić chociaż jedną kawę w ciągu dnia. Bez niej nie mam humoru i nic mi się nie chce.
- Odwieść Cię na sesję? - usłyszałam głos Loczka.
- Jeżeli możesz. - odpowiedziałam.
- Oczywiście, że tak. - zaśmiał się. - Jak Ciebie odwiozę to pojadę po Bellę i zabiorę ją do wesołego miasteczka, a potem my po Ciebie przyjedziemy, okej? 
- Mi pasuję.


* Oczami Harry'ego *

- Cześć Harry! - krzyknęła Mała, gdy mnie tylko zobaczyła.
- Cześć. - posłałem jej uśmiech. - Gotowa? - zapytałem.
- Tak. - zeszła z kanapy i podeszła do mnie.
Założyliśmy razem buty i żegnając się z przyjaciółmi, opuściliśmy dom Perrie. Dokładnie zapiąłem pasy bezpieczeństwa Belli i ruszyłem z podjazdu w stronę wesołego miasteczka.
- Gdzie jedziemy? - usłyszałem cichutki głos dziewczynki, kiedy byłem skupiony na drodze.
- Do wesołego miasteczka. - odpowiedziałem.
- Nigdy tam nie byłam. Fajnie tam jest?
- Fajnie! Zobaczysz sama. Pojeździmy wszystkimi kolejkami i będziemy robić co tylko chcesz.
- Dziękuję. Jesteś dla mnie bardzo miły.
Zaśmiałem się na te słowa. Bella jest małą dziewczynką, ale bardzo mądrą. Nie wiedziałem jeszcze takiej mądrej pięciolatki, którą jest Isabella.

Zaparkowałem na wolnym miejscu i wyszedł z samochodu. Odpiąłem pas od Belli i chwyciłem ją za małą rączkę. Szliśmy w stronę wesołego miasteczka. Bella ciągle miała uśmiech na twarzy. Cieszyłem się z tego widoku. Lux też się ze wszystkiego cieszy, ale jest młodsza od Beli, więc paru rzeczy nie rozumie.
- Co jako pierwsze? - zapytałem.
- Karuzela. - pokazała palcem na karuzelę, na której były kolorowe koniki.
- Dobrze. - odpowiedziałem z uśmiechem.
Podeszliśmy do kasy i kupiłem jeden bilet dla małej.
Poczekaliśmy na swoją kolej i Isabella weszła na różowego kucyka. Z uśmiechem kręciła się w okół i co chwilę patrzała się w moją stronę.
W między czasie, gdy Bella kręciła się na karuzeli dałem kilka autografów i porobiłem sobie zdjęcia z fankami, które podeszły do mnie. Zamieniłem parę zdań i poszliśmy z Bellą po watę cukrową.
Bardzo kocham swoich fanów, ale dzisiaj nie za bardzo miałem czas aby z nimi dłużej porozmawiać, czy dać im więcej autografów. Musiałem się zając słodką Bellą, która mocno ściskała moją dłoń.                              
Staliśmy już pod agencją Olivii i z niecierpliwością czekałem na moją dziewczynę. Po chwili do samochodu weszła najpiękniejsza dziewczyna na ziemi i mocno pocałowałem jej malinowe wargi. Odjechaliśmy z parkingu i kierowaliśmy się do domu Olivii.

* Oczami Olivii *

Przed agencją zauważyłam samochód Harry'ego do którego wsiadłam. Przywitałam się ze swoim chłopakiem oraz Bellą, która siedziała na tylnych siedzeniach.
W miłej atmosferze, Harry odwiózł nas do domu a sam musiał jechać na jakieś ważne spotkanie.
Weszłam do domu, wcześniej je od kluczając. Rozebrałam Bellę i powiesiłam kurtkę na wieszak. Tak samo zrobiłam ze swoją kurtką. Poszliśmy do salonu. Od razu usłyszałam dziwne dźwięki. Ze zdziwieniem spojrzałam się na Bellę, która była strasznie zmieszana.
- Usiądziesz w salonie a ja pójdę zobaczyć co tam się dzieję, dobrze? - zwróciłam się do Isabelli, która grzecznie wykonała moją prośbę. 
Weszłam na samą górę i nadal słyszałam dźwięki. Już chyba wiedziałam co to może być, ale chciałam się przekonać. 
Otworzyłam drzwi od pokoju Mileny i zobaczyłam siostrę w nie zręcznej sytuacji z Justin'em.
Para się od razu od siebie oderwała.
- Przepraszam. - powiedziałam ze śmiechem i w pośpiechu opuściłam pokój. 
Śmiejąc się zbiegłam ze schodów do salonu. Weszłam do salonu gdzie siedziała Bella, nie mówiłam jej o co chodziło, bo jest za mała, żeby mogła to zrozumiec?
Włączyłam jej na dvd "Toy Story" a ja poszłam do kuchni przygotowywać dla czwórki osób obiad. Po chwili ze schodów w kremowym szlafroku zbiegła Milena. Usiadła przy Belli i dopiero teraz się z nią przywitała, bo wcześniej nie było okazji.

* Oczami Mileny *

Było mi cholernie wstyd. Nie spodziewałam się, że Olivia wejdzie do mojego pokoju kiedy będziemy się kochać z Justin'em. Wstyd mi! No ale trudno, pewnie sama to robi z Harry'm a ja tu dramatyzuje. 

Do salonu wszedł mój chłopak, przedstawiłam go Belli i poszłam do kuchni. 
- Weź najpierw pukaj do drzwi jak będziesz wchodzić do mojego pokoju. - zwróciłam się do siostry.
- Nie przeginasz? Każdy to robi, więc co w tym dziwnego? - spojrzała się na mnie. - Ale mniejsza o to. Siadaj, muszę ci coś opowiedzieć.
Wlałam sobie soku do szklanki i usiadłam przy stole.
Olivia wszystko opowiedziała mi o cioci, co robiła Belli, jak wobec niej się zachowywała. Nie wierzyłam w to co słyszę. To nie mogła być prawda, a jednak.
Bella to wszystko przeszła. Mała dziewczynka, która tyle już wycierpiała.
Nie odpowiedział nic Olivii. Nie łzami w oczach opuściłam kuchnię i przeszłam do salonu. Usiadłam obok Belli i mocno ją do siebie przytuliłam. Było mi jej tak cholernie szkoda.





1 komentarz:

  1. Super rozdział! Kiedy następny? Czekam, pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy