PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
* Dwa dni później *
Walizki już spakowane. Wracam do Londynu razem z Mileną. Siostra nie chce siedzieć z rodzicami i się nudzić sama. Od wczoraj chodzi po domu szczęśliwa, ponieważ zobaczy Justin'a. Cieszę się jej szczęściem. Pierwszym powodem jaki jest, że wracam do Londynu jest to, że jutro mam sesję, a drugim powodem jest, że chce wrócić do Harry'ego, dać mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Nie wytrzymuje, że jego koło mnie nie ma. Strasznie za nim tęsknie.
Nie robiłam już żadnych cięć. Koniec z tym.
Wyszukałam ubrania i poszłam do łazienki pod prysznic. Umyłam swoje ciało i zrobiłam makijaż. Powieki pomalowałam złotym cieniem, a na to kreska eyelinera, rzęsy mocno tuszem i usta błyszczykiem. Gotowa opuściłam łazienkę, zwalniając ją siostrze.
Weszłam do pokoju i chwyciłam rączkę od walizki. Zeszłam z nią na dół i postawiłam w przedpokoju.
Usiadłam w salonie, gdzie siedzieli rodzice.
- Chcieliśmy Cię przeprosić. - usłyszałam głos taty.
- To nie tak, że my nie chcemy abyś spełniała swoje marzenia. Jesteśmy z tego dumni i bardzo się cieszymy. - dodała mama.
- Wreście to do Was dotarło. - powiedziałam, słuchając ich.
- Na początku byliśmy źli, bo miałaś skończyć szkołę, ale przeszło nam i cieszymy się twoim szczęściem. Kochamy Cię. - powiedział tato.
- Dziękuję. Też Was kocham. - podeszłam do nich i każdego po kolei uściskałam.
Czyżby wszystko wraca do normy? Mam nadzieję, że tak.
Po 10 minutach na dół zeszła Milena.
- Jedziemy? Bo się spóźnimy. - usłyszałam jej głos.
- Tak. - odpowiedziałam i wstałam z fotela.
Ruszyłam z siostrą do przedpokoju, gdzie ubrałyśmy buty. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyszłyśmy z domu, gdzie czekała już na nas taksówka.
***
Nareście Londyn, nareście.
Odebrałam z siostrą nasze bagaże i wyszliśmy z lotniska, wsiadając do taksówki.
Po 20 minutach byłyśmy już w domu. Zaniosłam swoją walizkę do swojego pokoju i rozpakowałam ją. Brudne ubrania wrzuciłam do pralki, a resztę schowałam do szafy.
Po około 20 minutach układania rzeczy, zeszłam do kuchni.
- Smacznego. - powiedziałam do siostry, która zajadała się tostami.
- Dzięki. - odpowiedziała z pełną buzią.
Wlałam wody do szklanki i duszkiem ją wypiłam.
Wyszłam z kuchni i poszłam do siebie. Przebrałam się w ubrania i zeszłam z powrotem na dół.
W salonie siedziała Milena, która zajadała się paczką chipsów.
- Mam jedną sprawę do załatwienia. Nie wiem o której będę. - zwróciłam się do niej, gdy zakładałam buty.
- Ja zaraz też wychodzę, spotkać się z Justin'em. - odpowiedziała.
- To zaklucz drzwi.
Wyszłam z domu i ruszyłam do willi One Direction. Mam nadzieję, że zostanę Styles'a w domu. Tak bardzo chcę go zobaczyć.
Szłam powoli ulicami Londynu i w głowie układałam sobie słowa, jakie chce powiedzieć Harry'emu, ale nic nie przychodzi mi na myśl.
Nim się obejrzałam stałam już przed willą One Direction. Otworzyłam furtkę i weszłam na teren posiadłości chłopaków.
Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy.
Po kilku sekundach ujrzałam w drzwiach Niall'a.
- Cześć blondasku. - odezwałam się.
- Olivia! - krzyknął i od razu mnie przytulił.
- Dusisz mnie. - ledwo co z siebie wydusiłam.
- Przepraszam. - od razu wypuścił mnie z uścisku i wpuścił do środka domu.
Ściągnęłam buty oraz kurtkę.
- Jest Harry?
- U siebie. - odpowiedział i zniknął w salonie.
Weszłam po schodach na górę. Przekroczyłam ostatni schodek i podeszłam do drzwi, które prowadzą do sypialni Hazzy.
Bałam się zapukać, ale teraz już nie ma odwrotu. Mam nadzieję, że Harry nadal mnie kocha.
Delikatnie zapukałam do drzwi.
- Nie ma mnie. - usłyszałam głos Harry'ego ze wnętrza jego pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, tak, że była widać tylko moja głowa.
Harry leżał na łóżku i patrzał się w biały sufit.
- Mogę wejść? - zapytałam, a Harry na mój głos od razu podniósł się.
- Wchodź. - usiadł do pozycji siedzącej.
Weszłam w głąb pokoju i zajęłam miejsce obok Harry'ego.
- Możemy pogadać?

- Jasne. - odpowiedział jednym słowem.
- Mam nadzieję, że to co powiem zmieni nasze życie. - zaczęłam. - Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam, że dam Ci szansę i zaczniemy wszystko od nowa. Nie wytrzymuje bez Ciebie. Tak bardzo Cię kocham! - złapałam go za rękę. - Pamiętasz jak byliśmy na spacerze i obiecałam Ci, że zawsze będziemy razem? Chce dotrzymać tej obietnicy.
- Olivia, kochanie. - pogładził swoimi palcami mój policzek. - Już myślałem, że mnie zostawisz. Kocham Cię. - delikatnie musnął moje usta.
Oczywiście odwzajemniłam piszczote.
- Kocham Cię. - powiedział Harry po pocałunku.
- A ja kocham Ciebie. - wtuliłam się w jego tors.
Bardzo mi brakowało koło siebie.
Od dzisiaj nie zostawię jego.
Zawsze będziemy razem.
- Chłopacy pogadali z Modest i oni powiedzieli, że dadzą nam spokój na zawsze. - szepnął do mojego ucha.
- To dobrze. - posłałam mu uśmiech. - Mam dla Ciebie wiadomość.
- Jaką? - swój wzrok skierował w moje oczy i wtulał mnie do swojego ciała.
- Zostałam modelką. Miałam już jedną sesję, jutro mam drugą.
- Naprawdę? To fantastycznie. Cieszę się, że spełniasz swoje marzenia. - pocałował mnie w czoło.
- Dziękuje, że się cieszysz.
- A dlaczego miałbym się nie cieszyć? Wiem, że było to twoje marzenie, więc jestem z Ciebie dumny.
- Kocham Cię. - lekko musnęłam jego ciepłe, malinowe wargi.
- Idziemy do salonu? - zapytał, chwytając mogą dłoń.
- Pewnie.
Opuściliśmy sypialnię Harry'ego trzymając się za rękę i zeszliśmy po schodach do salonu.
- Widzę, że wróciliście do siebie. - powiedział Louis, patrząc się na nas i na naszą złączoną dłoń.
Kiwnęliśmy głowami, na tak.
- Nareście! - klasnął w dłonie Niall.
Zajęliśmy miejsce na kanapie.
Zabrałam jednego chips'a Niall'owi. Jego wzrok był taki, że chciał mnie zabić.
- No sorry. - powiedziałam gdy połknęłam paprykowego chips'a.
- Idziemy na imprezę? - zapytał Malik.
- Mam jutro sesję. - odezwałam się.
- Jaką sesję? - zapytał do tej pory milczący Payne.
- Zostałam modelką.
- Super! - powiedzieli wszyscy razem, a ja cicho się zaśmiałam.
- Oj Olivia nie daj się prosić. Chodź. - namawiał mnie Zayn.
- No dobra, już dobra. Pójdę na tą imprezę.
- To my zadzwonimy po dziewczyny. - odezwał się Liam i wyciągnął swój telefon z kieszeni czarnych dresów.
- Mogę wziąć Milenę i Livię? Ale ostrzegam Milena będzie z Justin'em.
- Pewnie.
Wyciągnęłam swój zielony telefon od Modest. Jeszcze go nie zmieniłam, ale gdy zarobię swoją kasę od razu sobie zmienię i wsadzę kartę ze starym numerem telefonu.
Napisałam do Mileny sms'a. Siostra się zgodziła. Do Livi napisałam również sms'a, ale o innej treści.
- Dobra to ja będę leciała się do domu przygotować a potem do Was wpadnę i pojedziemy po resztę, co? - zapytałam, wstając z kanapy.
- Po co masz chodzić w tą i z powrotem. Możesz być w domu i my po Ciebie przyjedziemy. - powiedział Harry.
- No dobra. Do zobaczenia. - kiwnęłam wszystkim i przeszłam z salonu do przedpokoju.
Założyłam na siebie kurtkę oraz buty. Pożegnałam się z Harry'm i opuściłam willę chłopaków.
* Godzina później *
Siedzę od 30 minut przy szafie i nie mogę się zdecydować w co się ubrać. Wszędzie się porozrzucane ubrania, ale jedno nie pasuję do drugiego.
W końcu zdecydowałam się na zestaw, który moim zadaniem wyglądał dobrze. Niebieska spódniczka z wysokim stanem, czarny, obcisły top. Delikatnie był widać mój brzuch, ale nie przeszkadzało mi to. Czarna, skórzana kurtka z cekinami oraz czarne buty również z cekinami. Do tego różne dodatki i zestaw był gotowy.
Zostawiłam ubrania na łóżku i poszłam do łazienki pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę. Okryłam się szczelnie ręcznikiem i podeszłam do lustra. Pozwoliłam sobie zrobić na dzisiejszy wieczór mocniejszy makijaż. Oczywiście na rany od ciąć musiałam użyć trochę pudru, aby nie były widoczne.
Opuściłam łazienkę i ubrałam przygotowane ubrania. Włosy zostawiłam rozpuszczone i lekko psiknęłam je lakierem.
Użyłam jeszcze mojego ulubionego perfumu i wyszłam z pokoju. Gdy zamykałam drzwi w tym samym momencie w mojej ręce poczułam wibrację. Odwróciłam ekran w moją stronę i dostrzegłam wiadomość o Harry'ego, który informował mnie, że za 3 minuty będą.
Weszłam do pokoju Mileny.
- Jesteś gotowa? - zwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam na jej ciele zestaw. - O cześć Justin. - powiedziałam do chłopaka, który stał przy oknie.
- Jesteśmy gotowi. - odpowiedziała siostra.
- To chodźcie bo za chwilę będą chłopacy.
Zeszliśmy we trójkę po schodach. Opuściliśmy dom i zakluczyłam drzwi. Klucz schowałam tam gdzie zawsze, czyli pod doniczką kwiatka.
Minutę później na podjazd wjechała czarna limuzyna.
Czy nawet na imprezę oni muszą jechać limuzyną?
Jako pierwsza weszłam do limuzyny i zajęłam miejsce obok mojego chłopaka. Czule się z nim przywitałam i złączyłam naszą dłoń.
Za mną weszła Milena i Justin. Zajęli wolne miejsce i wyjechaliśmy z podjazdu mojego domu.
Dopiero teraz przywitałam się z chłopakami oraz z Eleanor, która siedziała przytulona do Louis'a.
- Najpierw po Livię? - zapytał Payne.
- Tak. - odpowiedzieliśmy wszyscy razem.
Podjechaliśmy pod dom mojej kuzynki i po chwili Livia weszła do środka. Z wszystkimi się przywitała i zajęła miejsce obok Zayn'a. Dziwnie spojrzała się na Niall'a.
Coś tam u nich nie gra. Czuję to. Będę musiała pogadać z kuzynką.
Potem pojechaliśmy po Danielle i Perrie.
Razem weszliśmy do klubu, przed którym stało pełno paparazzi. Powoli przywykłam do tego, że jestem dziewczyną sławnego Harry'ego Styles'a. W dodatku Milena też będzie miała paparazzi na głowie, ponieważ jest związku z Justin'em Bieber'em.
Zajęliśmy loże dla Vip'ów. Chłopacy poszli kupić nam drinki.
- Cieszę się, że wróciłaś do Harry'ego. - powiedziała Dan, a reszta dziewczyn jej przytaknęła.
- Też się cieszę. - posłałam im uśmiechy.
Chłopacy po chwili wrócili z kolorowymi drinkami dla nas i dla siebie.

Harry podał mi czerwono-niebieskiego a dla siebie wziął żółto-pomarańczowego. Reszta też miała czerwono-niebieskie oraz żółtko-pomarańczowe.
Powoli sączyliśmy drinki i rozmawialiśmy. Brakowało mi ich. Moich przyjaciół i mojego chłopaka, którego bardzo kocham.
- Idziemy zatańczyć? - szepnął Harry do mojego ucha.
Kiwnęłam głową, że się zgadzam i odeszliśmy od stolika.
W tym czasie, gdy pojawiliśmy się na parkiecie, zaczęła lecieć wolna piosenka.
Dłonie Harry'ego powędrowały na moją talię, a swoje ręce zarzuciłam wokół jego szyi i wtuliłam się w jego tors.
Poruszaliśmy się w rytm piosenki, która leciała z głośników.
Na parkiecie, również pojawili się nasi przyjaciele.
Piosenka się skończyła, a my jeszcze zostaliśmy na parkiecie i tańczyliśmy do rytmu piosenki.
Wróciliśmy do stolików. Usiadłam obok kuzynki, która nie była w najlepszym humorze.
- Co się stało? - powiedziałam do jej ucha, aby mogła mnie usłyszeć, przy tej głośnej muzyce.
- Chodź. - chwyciła mnie za rękę.
Wyszliśmy z klubu na świeże powietrze. Z pytającym wzrokiem patrzałam się na kuzynkę i czekałam, aż mi wyjaśni co jest nie tak.
- Więc... - zaczęłam, po kilku minutach milczenia.
- Nie wiem co się dzieję. Kocham tego głupiego blondyna, ale myślę, że on mnie nie. Daję mi jakieś znaki, ale on nic w tym kierunku nie robi. - odpowiedziała mi.
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Na pewno. - przytuliłam się do niej.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z kuzynką i już w lepszym humorze Livi, wróciłyśmy do klubu i zamówiłyśmy sobie po drinku. Z trunkiem w ręce usiedliśmy do naszych przyjaciół.
-----------------------------
HEEEJ! BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA TYLE WYŚWIETLEŃ! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE CZYTACIE MOJE BZDURY, HEH.
WIĘC TAK ROZDZIAŁ 37 DODANY :D CO DO 38 TO MOŻLIWE, ŻE POJAWI SIĘ W NASTĘPNYM TYGODNIU, ZALEŻY OD TEGO, CZY BĘDĘ MIAŁA CZAS NA PISANIE ;P.
WIĘC NO.. MIŁEGO CZYTANIA!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudził mnie dźwięk budzika. Nastawiłam go na godzinę 10, aby o 12 być już w agencji. Dzisiaj jest moja profesjonalna sesja.
Przetarłam zaspane oczy i leniwie podniosłam się z łóżka. Założyłam na stopy ciepłe kapcie i podeszłam do okna. Odsłoniłam zasłony. Na dworze było ponuro i szaro, ale na szczęście nie padało.
Odeszłam od okna i podeszłam do szafy, otwierając ją. Przeszukałam ubrania i wybrałam odpowiedni zestaw. Musiałam wybrać coś z długim rękawem, aby bandaż nie był widoczny.
Wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju. Weszłam do łazienki, gdzie się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę.
Rany nie goją się. Dalej się duże i czerwone. Czasami leci z nich jeszcze krew. Nie żałuję ani jednej rany. Musiałam to zrobić, ponieważ nie dawałam już rady. Wszystko zaczęło mnie przerastać.
Wysuszyłam włosy, które na razie związałam w kucyka.
Spojrzałam w lustro gdzie doskonale widziałam swoje odbicie. Wzięłam kosmetyki do ręki. Postanowiłam na delikatny makijaż bo i tak będzie zmieniony. Powieki pomalowałam złotym cieniem i rzęsy tuszem. Starczy.
Ubrałam na siebie czarną bieliznę oraz przygotowane ubrania. Zmieniałam jeszcze szybko bandaż i opuściłam łazienkę.
Zbiegłam po schodach do kuchni. Przy stole siedziała mama popijając kawę. Nadal się nie odzywam do rodziców.
Wyjęłam sok z lodówki i nalałam do szklanki.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam głos mamy, gdy właśnie przełykałam sok.
- Na sesję. - odpowiedziałam.
Mama coś mruknęła niewyraźnego pod nosem i już więcej o nic nie pytała. Wyjęłam z lodówki naturalny jogurt, oraz z szafki miseczkę i płatki. Wszystko złączyłam razem w miseczce i usiadłam do stołu, biorąc łyżeczkę.
Powoli konsumowałam śniadanie.
Skończyłam posiłek i odstawiłam wszystkie naczynia do zmywarki. Przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 11.30.
Opuściłam kuchnię i przeszłam do przedpokoju gdzie ubrałam buty oraz nałożyłam kurtkę. Spakowałam potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z domu.
***
- Cześć. - przywitałam się z Mad, gdy weszłam do pomieszczenia aby się przygotować na sesję.
- Oo hej. - pocałowała mnie w policzek, a ja odwzajemniłam gest. - Gotowa na pierwszą sesję? - zapytała.
- Tak, ale trochę się denerwuję. - odpowiedziałam, ściągając z siebie kurtkę. Jak dobrze, że miałam sweterek i bandaż nie był widoczny.
- To jest normalnie, ale spokojnie przyzwyczaisz się. - posłała mi uśmiech. - Dobra my tu gadamy, a praca czeka. Siadaj. - pokazała na krzesło.Wykonałam polecenie i grzecznie siedziałam już na krześle. Mad zaczęła od włosów. Końcówki podkręciła i idealnie ułożyła.
Makijaż zrobiła delikatny. Trochę pudru na twarz, lekki róż na policzkach, powieki pociągnęła eyelinerem i rzęsy tuszem oraz bezbarwny błyszczyk.
- Podoba się? - zapytała po skończonej pracy.
- Jest pięknie. - pochwaliłam.
- Dziękuję. Chodź teraz po ubrania.
- Mad dasz mi coś z dłuższym rękawem? - zapytałam, gdy staliśmy już przy wieszakach.
- Dlaczego?
- Miałam mały wypadek na ręce i nie chce aby to było widać. - podwinęłam sweterek do góry aż osłonił się biały bandaż.
- Coś gorszego? - zapytała ze zmartwieniem.
- Nie, nie. - zaśmiałam się nerwowo. - Zagoi się.
- No dobrze. Miałam przygotowany inny zestaw dla Ciebie, ale wybiorę coś innego. - zaczęła szukać ubrań, między wieszakami.
- Proszę. - po chwili brunetka podała mi ubrania.
Mad wybrała normalne ubrania, które po połączeniu wyglądały ładnie.
- Dzięki. - chwyciłam ubrania.
- Może być? - spytała dla pewności.
- Tak, tak. - odpowiedziałam i weszłam do przebieralni.
Rozebrałam swoje ubrania i założyłam te na sesję. Bandaż niestety też musiałam ściągnąć. Niestety cięcia były widać. Na szczęście wzięłam swój puder w razie czego. Wyjęłam go z torebki i przypudrowałam rany. Trochę pomogło.
Gotowa wyszłam z przebieralni.

- Wyglądasz pięknie. - przede mną stał uśmiechnięty Matt.
- Dziękuje. - zarumieniłam się.
- Gotowa? - zapytał,
- Jasne.
Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie były rozstawione aparaty oraz inne potrzebne urządzenia.
Od razu zajęłam miejsce na macie i zaczęłam robić różne pozy, miny, aby sesja wyszła naprawdę dobrze. Teraz to był mój jedyny cel.
Po kilkunastu minutach robienia zdjęć przez Matt'iego moja sesja dobiegła końca.
- Zobacz. - koło mnie pojawił się Matt z aparatem.
Zaczęliśmy oglądać moje zdjęcia, który były naprawdę fantastyczne.
- Jesteś świetnym fotografem. - zwróciłam się do blondyna.
- Nie. Ty jesteś piękną modelką. - z jego ust usłyszałam komplement zwrócony ku mojej osobie.
Poczułam jak rumieniec oblewa moje policzki.
- Cara jesteś gotowa? - zapytał Matt, gdy blondynka weszła do pomieszczenia.
- Pewnie. - odpowiedziała i ustawiła się na moje miejsce, uśmiechając się do mnie.
Poszłam się przebrać. Przyszłam z powrotem na poprzednie miejsce i przyglądałam się sesji Cary. Muszę przyznać, że dziewczyna naprawdę jest dobra.
- Idziemy na kawę? - zapytała blondynka, gdy skończyła swoją sesję.
- Pewnie. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Daj mi minutkę. Przebiorę się.
- Okej. - odpowiedziałam a Cary już nie było.
Stałam nadal w tym samym miejscu i przyglądałam się wszystkim co było w pomieszczeniu.
- Za trzy dni będzie już sesja w Londynie. - koło mnie pojawił się Matt. - Dobrze by było, gdybyś już za dwa dni poleciała do miasta. - dodał.
- Spoko. - odpowiedziałam jednym słowem.
Po kilku minutach pojawiła się Cara.
- Możemy iść? - zapytała, poprawiając kurtkę.
- Tak. - odpowiedziałam.
Pożegnałyśmy się z Matt'em i Mad i wyszłyśmy z agencji.
Szłyśmy ulicami Paryża do pobliskiej kawiarni na ciepłą kawę.
Złapałam dobry kontakt z Carą, więc tematów nam nie brakowało, z czego bardzo się ucieszyłam.
Doszłyśmy do kawiarni, gdzie byłyśmy ostatnio. Zajęłam miejsce przy oknie a na przeciwko mnie usiadła Cara. Zamówiłyśmy dwie kawy i czekałyśmy na nasze zamówienia.
- To prawda, że jesteś byłą Styles'a? - zapytała dziewczyna.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Czemu już z nim nie jesteś?
- Jakoś tak wyszło. - zaczęłam bawić się białą serwetką.
- Kochasz go?
- Tak. Cholernie go kocham i cholernie mi go brakuje. Oddałabym wszystko aby przy nim być. Poczuć jego ciepło, jego bliskość. Poczuć jego malinowe wargi na moich. - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Ej, nie płacz. Wszystko się ułoży. - złapała mnie za dłoń.
- Nie wiem, nie jestem w tym do końca przekonana.
- No już nie płacz. Proszę. - posłała mi lekki uśmiech.
- Mogę Ci zaufać? - zapytałam po chwili milczenia.
- Jasne, że tak.
Podwinęłam mój biały sweterek, tak, że bandaż był widoczny. Ściągnęłam bandaż i pokazałam Carze moje cięcia.
- Jezu dziewczyno co Ty zrobiłaś? Wiesz, że to nie jest wyjście od tego. Mów od początku co się stało.
Opowiedziałam jej całą historię. Od "zdrady" Harry'ego, kłótni z moimi rodzicami, o tym że dałam kosza Styles'owi i do cięć. Cara uważnie mnie słuchała, popijając swoją kawę, którą kelnerka zdążyła przynieść.
- Jest mi strasznie przykro. Wierzę w Ciebie i na pewno dasz radę. Nie zostawię Cię samą i spróbuję Ci pomóc. - wstała z krzesła.
Podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła. Oczywiście odwzajemniłam uścisk. Znalazłam przyjaciółkę. Taką prawdziwą. Nie siostrę czy kuzynkę, tylko przyjaciółką. Obcą mi osobę, która teraz będzie częścią mojego życia.
--------------------------------
CZEŚĆ, CZEŚĆ :) NA POCZĄTKU MUSZĘ NAPISAĆ, ŻE JESTEM BARDZO ZAWIEDZIONA. POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM NIE BYŁO ŻADNYCH KOMENTARZY ODNOSZĄCYCH SIĘ DO ROZDZIAŁU. ZAWIODŁAM SIĘ.
CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU, TO NIE WIEM KIEDY SIĘ POJAWI.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
- Kochanie, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ja za Tobą tęskniłem. - przybliżył się do mnie, a ja zrobiłam krok do tyłu.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziałam nadal się odsuwając.
- Skarbie ja Ci nic nie zrobię. Muszę Ci coś wytłumaczyć. Nie zdradziłem Cię! Taylor kłamała. A musiałem się z nią spotykać, ponieważ Modest mi kazało. - przybliżył się do mnie.Nie odsunęłam się. Nasze ciała prawie się ze sobą stykało.- Nie wierzę Ci! Rozumiesz?! Nie wierzę. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Olivia, ale to prawda. Możesz zadzwonić do Niall'a i się zapytać. Był ze mną, kiedy Taylor mi to mówiła.
- Nie wierzę w każde twoje słowo. - nadal postawiłam na swoim.
- Kochanie, proszę. Wróć do mnie.
- Nie! - powiedziałam stanowczo.
Spojrzałam na jego zielone tęczówki, w których nie widziałam już iskierek co kiedyś. Czy to wszystko moja wina?
Jeszcze raz spojrzałam na niego i uciekam. Jestem tchórzem. Po prostu uciekłam.
Biegłam tyle ile miałam sił w nogach, aż dobiegłam do domu. Szybko otworzyłam drzwi i zamknęłam je przy czym trzasnęłam.
Wbiegłam po schodach na górę i wleciałam jak tornado do pokoju.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.
Czemu jak dostanie szansę aby spełnić moje marzenie, wszystko się pieprzy?
Wytarłam kciukiem łzy z policzka i wstałam z łóżka. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki. Od razu otworzyłam białą szafkę i chwyciłam za moją wczorajszą przyjaciółkę, czyli żyletkę.
Przekręciłam zamek w łazience i usiadłam na zimnych kafelkach.
Ściągnęłam z siebie kurtkę, bo szybciej tego nie zrobiłam i podwinęłam białą bluzkę tak, że widziałam bandaż, który lekko przybrał kolor czerwony.
Odwinęłam bandaż i ujrzałam moje wczorajsze cięcia.
Szybko otworzyłam paczkę z żyletkę. Przyłożyłam ją do lewej ręki i zrobiłam pierwsze, głębokie cięcie. Przyniosło mi to ulgę.

Nie żałowałam, ani trochę.
Zrobiłam jeszcze dwa. Razem na mojej ręce było osiem cięć.
Jak ja jutro będę wyglądała na sesji? Nie interesuje mnie to. Poproszę Mad aby dała mi coś z długim rękawem.
Krew leciała mi ciurkiem, najpierw po mojej ręce a potem na moje jeansy. Nie przejmowałam się tym, pozwoliłam jej lecieć. Może się wykrwawię?
Po kilkunastu minutach siedzenia bezczynnie na kafelkach i patrząc się na moją krew, wstałam z niej.
Podeszłam do szafki, z której wyjęłam nowy bandaż i owinęłam nim rękę.
Zmyłam szybko kafelki, ponieważ były bordowe od mojego samookaleczenia się.
Opuściłam pomieszczenie i weszłam do pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań, aby się przebrać. Długi rękaw, obowiązkowo musiał być.
Weszłam z powrotem do łazienki i rozebrałam się z poprzednich ubrań. Wszystko wrzuciłam do pralki. Wsypałam proszek oraz płyn do odpowiedniej przegródki.
Cała naga weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z wodą.
Gdy woda dostała się do moich ran od razu zaczęło mnie szczypać i krew na nowo zaczęła lecieć.
Umyłam swoje ciało. Opuściłam kabinę i ubrałam przygotowane ubrania. Znowu rany owinęłam bandażem.
Wyszłam z łazienki i zeszłam powolnym krokiem po schodach do kuchni. Nalałam wody do czajnika i włączyłam gaz. Wyciągnęłam kubek, do którego włożyłam woreczek mojej ulubionej malinowej herbaty.
Dlaczego on musiał przyjść w takim momencie? Dlaczego? Kocham go bardzo, ale nie wierzyłam mu w żadne jego słowo. Zraniłam go bardzo, doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Woda się zagotowała i zalałam kubek. Wsypałam cukier i zamieszałam. Wzięłam szklankę do ręki i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Na początku zalogowałam się na Facebooka. Przejrzałam czat i zobaczyłam, że dostępny jest Niall. Tak, chłopacy mają FB, ale prywatne. Tylko dla rodziny i przyjaciół. Postanowiłam do niego napisać.
- Harry u mnie był. Powiedział, że Taylor go wrobiła, a ja mu powiedziałam, że nie wierzę w jego słowa. O co chodzi? - wystukałam na klawiaturze.
- Powiedział prawdę. Taylor naprawdę go wrobiła. - odpisał mi po chwili.
To jest prawda? Olałam chłopaka i nie wierzyłam mu w żadne słowo. Jaka ze mnie jest kompletna idiotka.
- Zapytał się mnie, czy do niego wrócę. Nie zgodziłam się. - wysłałam ponownie do Niall'a.
- On Cię kocha Olivia. Zrobi dla Ciebie wszystko.
- Wiem.
- Zrobisz to, co uważasz za słuszne, ale moim zdaniem powinnaś mu wybaczyć. - napisał Niall.
- Nie wiem czy chce z nim być. Ciągle Modest będzie nam wpieprzało się w życie. - odpisałam.
- Właśnie Liam, Zayn i Louis poszli do Modest pogadać, aby dali Wam spokój i żebyście mogli normalnie żyć.
- Naprawdę? - nie dowierzałam.
- Tak.
- Jestem skończoną debilką. - napisałam coś, co było prawdą.
- Nie mów tak! Nie jesteś. - odpisał.
- Jestem! Nie wiesz czegoś.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic. Nie ważne. Muszę kończyć. Pa Niall i dziękuje za wszystko. - wysłałam mu wiadomość i wyłączyłam czat, jak również wylogowałam się z FB. Zalogowałam się również na Twitter'a i dodałam krótki post.

(tłumaczenie : Dlaczego wszystko musi się rozpaść w tym momencie?)
Odstawiłam laptopa na bok i położyłam głowę na poduszkę.
Jestem naprawdę debilką.
---------------------------
Hej, hej :D Chciałam dodać rozdział wczoraj, ale nie miałam siły na dokończenie a w dodatku miałam mało czasu, wiecie nauka :c
Co do następnego rozdziału to nie wiem. Postaram się go napisać jak najszybciej, ale nie obiecuje, że pojawi się jakoś szybko.
+ Drogi anonimku co skomentowałeś mój ostatni rozdział. Jest mi naprawdę miło, że komentujesz, ale nie rób mi spamu, bo wiem, że to Ty :p. Cieszę się, że piszesz swoje zdanie, ale nie 10 komentarzy.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ Harry ~*~
- Kurde Niall, nie wytrzymam! Mów jaki masz pomysł. - zwróciłem się do blondyna, który siedział obok mnie i pochłaniał drugą paczkę paprykowych chipsów.
- Nie odpuścisz, prawda? - zapytał z pełną buzią.
- A Ty gdybyś kogoś kochał, to byś odpuścił?
- No nie. - wziął następną garść chipsów do buzi.
- No właśnie, więc mów. - niecierpliwiłem się już.
- Olivia mnie zabiję. - pokręcił głową.
- Widziałeś się z nią?
- A skąd bym wiedział, że ją zdradziłeś? Myśl człowieku.
- Nie zdradziłem jej. - poprawiłem go.
- Sory, mój błąd. - podniósł ręce do góry w geście obrony. - Słuchaj mnie uważnie. - usiadł tak, że dobrze widziałem jego twarz. - Olivia jest w Paryżu.
- Jak to w Paryżu? Czemu nie powiedziałeś mi jak tam byliśmy?
- Mam dokończyć? - kiwnąłem twierdząco głową. - Więc się zamknij. Olivia jest w Paryżu i zdaję mi się, że zostanie tam jeszcze przez kilka dni. Najlepiej jedź do Paryża i wszystko jej na spokojnie wytłumacz. - w końcu zakończył swój pomysł.

- Jeny Niall kocham Cię. - od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Nie powiem pomysł jest niezły.
- Wiem. - zaśmiał się blondyn i nadal jadł swoje chipsy.
- Dzisiaj zamówię bilet do Paryża i do niej pojadę. - zerwałem się z kanapy i pobiegłem na górę do swojej sypialni.
Wziąłem laptopa na kolana. Zamówiłem bilet na dzisiejszy lot, który ma się odbyć za 4 godziny. Weszłem jeszcze na hotele w Paryżu i zarezerwowałem sobie pokój. Nie wiem na ile dni tam będę, więc nie napisałem określonego czasu.
Gdy wszystko załatwiłem zamknąłem laptopa i wyciągnąłem z szafy torbę. Zacząłem pakować wszystkie potrzebne ubrania.
Ostatnia rzecz. Wrzuciłem ją do torby, jak wszystkie rzeczy. Zamknąłem zamek i chwyciłem ją do ręki. Zszedłem na dół.
Opadłem na kanapę w salonie, gdzie siedzieli wszyscy chłopacy.
- Gdzie jedziesz? - zapytał Louis i pokazał wzrokiem na moją torbę.
- Do Paryża. Olivia tam jest. - odpowiedziałem.
Chłopacy powiedzieli mi kilka słów, które miały pomóc.
W chłopskim gronie czas zleciał naprawdę szybko. Spojrzałem na zegar, który wskazywał, że za godzinę odbędzie się mój lot. Wyjąłem telefon z kieszeni moich jeansów i jednym ruchem odblokowałem telefon. Na wyświetlaczu nadal było zdjęcie mojej dziewczyny. Strasznie za nią tęsknie. Nie mogę się doczekać kiedy wreście ją ujrzę.
Wykręciłem numer na taksówkę i po krótkiej rozmowie rozłączyłem połączenie. Wstałem z kanapy i chwyciłem torbę.
Pożegnałem się z chłopakami i w przedpokoju założyłem białe, krótkie Converse.
- Do zobaczenia! - krzyknąłem i opuściłem dom.
Chwilę stałem na ganku, czekając na taksówkę. Wreście podjechała pod dom. Usiadłem na tylne siedzenie i wyjechaliśmy z podjazdu na lotnisko.
****
Nareście wylądowałem na lotnisku w Paryżu. Opuściłem pokład samolotu. Odebrałem mój bagaż i wyszedłem z lotniska. Wzięłem głęboki oddech paryskiego powietrza.
Weszłem do taksówki, która stała przed lotniskiem. Podałem adres hotelu i ruszyliśmy spod lotniska.
Po około 30 minutach byłem już na miejscu. Podziękowałem kierowcy i zapłaciłem, dając napiwek. Weszłem do hotelu.
Podeszłem do sekretarki, która znajdowała się po mojej prawej stronie.
- Dzień dobry. Ja mam rezerwację. - powiedziałem.
- Poproszę imię i nazwisko. - usłyszałem miły głos około trzydziestoletniej sekretarki.
- Harry Styles. - podałem swoje dane.
Sekretarka wystukała coś na klawiaturze i zwróciła się do mnie :
- Pokój 176, piętro drugie. - podała mi kluczyk do pokoju.
- Dziękuję. - odebrałem mały, srebrny przedmiot.
- Miłego pobytu życzę. - usłyszałem głos sekretarki, kiedy już oddalałem się do pokoju.
- Dziękuję. - odwróciłem się i posłałem uśmiech.
Weszłem do windy i przycisnąłem guzik z numerem dwa. Po kilku sekundach znajdowałem się już na piętrze. Opuściłem windą i wyszukałem pokój z moim numerem.
W końcu znalazłem. Znajdował się na środku, dużego korytarzu. Włożyłem kluczyk do zamka i przekręciłem. Drzwi się otworzyły, a ja przekroczyłem próg. Pokój był ładny. Blado pomarańczowe ściany zapraszały do środka. W rogu znajdowało się duże łóżko z pomarańczową pościelą. Na przeciwko drzwi było duże okno, również z pomarańczowymi firankami. Na wprost łóżka znajdował się duży telewizor, powieszony na ścianie, a obok duża ciemna brązowa szafa.
Z uśmiechem pozostawiłem torbę obok łóżka a ja sam położyłem się na miękkim materacu. Zamknąłem oczy i wyobrażałem sobie moje spotkanie z Olivią. Po chwili wstałem z łóżka i wyszedłem z pokoju jak i z hotelu.
~*~ Olivia ~*~
Ubrałam się w wyszykowane ubrania. Miałam dzisiaj ostatni dzień wolnego, ponieważ jutro idę do pracy, w takim razie postanowiłam pójść na spacer. Nałożyłam na siebie bluzkę z długim rękawem. Musiałam wybrać coś z długim rękawem, aby nie był widać mój bandaż. Przeczesałam szczotką włosy i nałożyłam czarną czapkę. W pokoju również założyłam białe conversy oraz kurtkę. Gotowa przejrzałam się w lustrze, które stało w rogu pokoju. Opuściłam pomieszczenie i zeszłam po schodach.
- Wychodzę. - powiedziałam i już nie było mnie w domu.
Wyszłam z terenu domu i poszłam w kierunku wieży Eiffla. Na dworze było chłodno, więc włożyłam dłonie do kieszeni jeansów. Wolnym krokiem szłam chodnikiem nie patrząc nawet na przechodniów.
***
Doszłam do celu. Nade mną znajdowała się piękna, duża budowla. Wzrok skierowałam tak, że widziałam jej szczyt. Była naprawdę piękna. Nie dziwię się ani trochę, że przyjeżdża dużo turystów, aby ją zobaczyć. Sama gdybym tutaj tymczasowo nie mieszkała, na pewno bym przyjechała, aby ujrzeć wieżę.
Wyciągnęłam z kieszeni spodni, mojego I'Phona i zrobiłam zdjęcie wieży. Było idealne. Schowałam telefon do kieszeni i nadal patrzałam się na wieżę.
- Olivia? - usłyszałam głos, który kocham i modliłam się, żeby któregoś dnia jeszcze go usłyszeć.
Poprawiłam włosy, ponieważ zerwał się lekki wiatr i odwróciłam się na pięcie.
Zobaczyłam jego!
- Harry? - zapytałam ze zdziwieniem.
-------------------------------------------------
DZIĘKUJĘ ZA TE WSZYSTKIE KOMENTARZE, KTÓRE PISZECIE POD OSTATNIMI ROZDZIAŁAMI. JEST MI NAPRAWDĘ MIŁO KIEDY JE CZYTAM. DZIĘKUJĘ BARDZO.
CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU TO NIE WIEM KIEDY SIĘ POJAWI. MAM NADZIEJĘ, ŻE JAK NAJSZYBCIEJ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Posiedziałam razem z dziewczynami w kawiarni około dwóch godzin. Cara okazała się naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało.
Pożegnałyśmy się z Carą i wraz z siostrą ruszyłyśmy w kierunku domu.
- Cara wydaję się fajna. - podsumowała spotkanie siostra.
- Zgadzam się. - przyznałam jej rację.
Po krótkiej wymianie zdań doszłyśmy do domu. Otworzyłam drzwi i pierwsza przekroczyłam próg. W przedpokoju ściągnęłam buty, sweterek oraz zostawiłam torebkę najpierw wyciągając z niej telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i doznałam szoku, aż 197 nieodebranych połączeń od Harry'ego i 43 wiadomości. Wszystko usunęłam nawet ich nie czytając.
Weszłam do salonu gdzie relaksowali się rodzice przy lampce czerwonego wina.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem i zajęłam miejsce obok mamy.
- Cześć kochanie. - odpowiedzieli rodzice, którzy również przywitali się ze swoją młodszą córką, czyli Mileną.
Skierowałam wzrok na ekran telewizora, na którym leciał program, który mnie nie za bardzo zainteresował.
- Muszę Wam coś powiedzieć. - zaczęłam i skierowałam wzrok na rodziców.
- Coś się stało? - mama od razu miała najczarniejsze myśli.
- Nie, nie. - nerwowo się zaśmiałam.
- To o co chodzi? - zapytała tato, który upił łyk wina.
- Chodzi o to, że zostałam modelką. - powiedziałam szeptem.
- Kim zostałaś? - zapytała mama.
- Modelką. - powiedziałam głośniej.
- A co ze szkołą? - zapytał tata, a mama mu potwierdziła.
- Nie wiem. Chyba zrezygnuje ze szkoły i skupie się na pracy.
- Ależ nie ma mowy! - powiedziała mama. - Masz się uczyć, a nie pracować.
- Mam prawie osiemnaście lat mam prawo decydować o moim życiu, a właśnie chce być modelką czy to Wam się podoba czy nie.
- Olivia! Koniec dyskusji! Masz się uczyć. - tato podniósł głos.
Milena spojrzała się raz na mnie a raz na rodziców. Siedziała cicho.
- Nie obchodzą Was moje marzenia? Powinniście być ze mnie dumni, że je spełniam, ale Wy tylko na mnie nakrzyczycie. Jest to moje życie i będę z nim robić co chce. - pojedyncza łza spłynęła z mojego oka.
- Nie powiedzieliśmy nic takiego. - zaprzeczyła mama.
- Ale mieliście na myśli. Byłam dzisiaj naprawdę szczęśliwa, że dostałam tą pracę. Byłam szczęśliwa od kilku dni, ale Wy zamiast mnie wspierać to nie robicie nic w tym kierunku. Nienawidzę Was! - zerwałam się z kanapy i pobiegłam schodami na górę.
- Olivia! Czekaj! - usłyszałam głos taty.
Nie zareagowałam. Pobiegłam na samą górę i zamknęłam się w pokoju. Sunęłam po drzwiach na podłogę i schowałam twarz w kolanach.
Myślałam, że już nie będę płakała. Jednak się myliłam. Najpierw Harry, teraz rodzicie. Nikt mnie już nie kocha.
Moje policzki stawały się coraz mokrzejsze, a ja ich nie zatrzymywałam.
Harry mnie zdradził, rodzicie nie chcą abym spełniała swoich marzeń. Dlaczego mam takie ciężkie życie?
Wstałam z podłogi i delikatnie otworzyłam drzwi aby nikt nie słyszał. Po cichu przeszłam przez korytarz i weszłam do łazienki. Oparłam ręce na umywalce i spojrzałam w lustro, gdzie widziałam swoje odbicie. Co widziałam? Dziewczynę, która nie ma już siły. Dziewczynę, która nie daję rady z własnym życiem.
Otworzyłam białą szafkę obok umywalki. Wyciągnęłam małą paczkę żyletek. Tata nawet nie zauważy, bo ma ich mnóstwo.
Wsadziłam paczkę do kieszeni i opuściłam łazienkę, nadal byłam cicho. Wróciłam do pokoju znowu go zakluczając. Ponownie usiadłam na podłodze i wyciągnęłam z kieszeni żyletkę.
Ręce mi się trzęsły. Delikatnie otworzyłam paczkę, aby nie zranić się w palce. Chwyciłam żyletkę i przekręciłam ją w palcach.
Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek zrobię coś takiego, ale ja już nie daję rady.
Odwróciłam lewą rękę tak, że dobrze widziałam nadgarstek oraz niebieskie żyły.
Jeszcze raz spojrzałam na żyletkę i przyłożyłam ją do nadgarstka.
Na początku zrobiłam delikatną linię. Bordowe kropeczki pojawiły się na mojej ręce. Nie wystarczyło mi to. Było to za słabe.
Przyłożyłam mocniej i zrobiłam większą linię. Tym razem krew zaczęła płynąc szybciej. Zrobiłam jeszcze 3 głębokie cięcia. Razem wyszło pięć.
Odchyliłam głowę do tyłu i się uśmiechnęłam. Sprawiało mi to ból, ale z jednej strony pomogło.
Spojrzałam na rękę, która nadal krwawiła. Krew spływała po mojej ręce na czarne leginsy.
Kurwa co ja zrobiłam? Wreście to do mnie doszło. Jak oparzona zerwałam się z podłogi i wybiegłam z pokoju do łazienki. Odkręciłam kran i wodą przemyłam rękę, ale krew nie chciała przestać lecieć. Jestem skończoną debilką! Wyciągnęłam z apteczki wodę utlenioną oraz bandaż.
Polałam wodę na rany. Strasznie szczypało. Strasznie. Owinęłam rękę bandażem i opuściłam łazienkę.
Z powrotem weszłam do pokoju. Zapaliłam światło, ponieważ ciągle siedziałam w ciemności.
Podeszłam do szafy z której wyjęłam za dużą na mnie bluzę Jack'a Daniel's. Założyłam ją na siebie, ponieważ nie chciałam aby bandaż był widoczny.
Zeszłam po schodach. Moi cudownie rodzice ( czujecie ironię ) siedzieli nadal w salonie. Nawet na nich nie spojrzałam. Weszłam do kuchni i nastawiłam wodę na herbatę. Wyjęłam kubek do którego wrzuciłam woreczek malinowej herbaty. Usiadłam na blat kuchenny i spoglądałam w okno.
- Olivia możemy porozmawiać? - do kuchni weszli rodzice.
- Nie chce Was słuchać! - powiedziałam i w tym samym czasie zagotowała się woda.
Zeszłam z blatu i ominęłam rodziców. Wyłączyłam gaz i zalałam kubek gorącą wodą. Wymieszałam herbatę i wsypałam łyżeczkę cukru. Rodzice nadal stali w tym samym miejscu i patrzeli się ze skruchą na moją osobę. Chwyciłam kubek i opuściłam kuchnię.
Weszłam z powrotem do mojego pokoju. Herbatę odstawiłam na stolik i chwyciłam książkę. Wygodnie usadziłam się na łóżku i otworzyłam dość grubą książkę na pierwszej stronie. Zaczęłam czytać tekst pisany małą czcionką.
-------------------------------
PRZEPRASZAM ŻE DOPIERO TERAZ DODAŁAM, ALE NIE MIAŁAM CZASU ANI WENY NA PISANIE.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Dzisiaj miałam mieć casting na modelkę. Nie powiem, że się nie denerwuję, bo szczerze było to moje marzenie. Na razie rodzicie o tym niewiedzą, tylko Milena. Powiem im, jeżeli się uda.
Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Rozebrałam się z piżamy i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam jej swobodnie spływać po moim nagim ciele. Odchyliłam lekko głowę do tyłu przy czym się zrelaksowałam. Uwielbiam długie prysznice.
Sięgnęłam ręką po żel waniliowy. Nalałam sobie odrobinę na dłoń i wsmarowałam w ciało po czym dokładnie spłukałam wodą.
Opuściłam kabinę i wytarłam mokre ciało, miękkim ręcznikiem. Owinęłam się wokół siebie i podeszłam do lustra. Wyjęłam wszystkie potrzebne kosmetyki i zaczęłam robić makijaż. Powieki pociągnęłam eyelinerem i rzęsy mocnym tuszem. Policzki pomalowałam delikatnie różem i usta malinowym błyszczykiem. Włosy wyprostowałam i pozwoliłam im spadać na moje ramiona. Spojrzałam się w lustrze i muszę przyznać, że nie najgorzej wyglądam.
Ściągnęłam ręcznik ze swojego ciała i założyłam świeżą bieliznę oraz ubrania. Gotowa opuściłam pomieszczenie.
- Nareście. - przy drzwiach czekała zniecierpliwiona Milena.
Wytknęłam jej język i zbiegłam na dół. Weszłam do kuchni w której zostałam mamę.
- Nie jesteś w pracy? - zapytałam, wyjmując sok z lodówki.
- Mam dzisiaj wolne. Wybierasz się gdzieś? - spojrzała na mój strój.
- Muszę załatwić jedną sprawę, ale nie martw się. - posłałam jej uśmiech. - Biorę Milenę ze sobą. - dodałam, upijając łyk soku.
- Dobrze. - rodzicielka posłała mi uśmiech.
Odłożyłam sok do lodówki, ale w zamian wyjęłam truskawkowy jogurt. Wyjęłam łyżeczkę z szuflady i zajęłam miejsce przy stole. Powoli zaczęłam konsumować jogurt.
Wyrzuciłam pudełko do kosza a w tej chwili do kuchni weszła Milena.
- Gotowa? - zwróciła się do mnie.
- Nie zjesz śniadania? - zadałam pytanie.
- Nie jestem głodna. To idziemy?
- Jasne. - wyszłam z kuchni.
W przedpokoju założyłam na stopy buty oraz chwyciłam do ręki torebkę. Po kilku sekundach opuściłam dom wraz z siostrą.
****
Droga do agencji nie zajęła nam długo. Nie było to daleko od miejsca zamieszkania moich rodziców, więc poszłyśmy spacerkiem.
Doszłyśmy na miejsce.
Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. Naprzeciwko mnie siedziała sekretarka, zajmująca się swoją pracą. Podeszłam do niej.
- Dzień dobry. Ja na casting na modelkę. - mój głos się trząsł.
- Prosto, a potem w prawo. - posłała mi uśmiech.
- Dziękuję. - powiedziałam i ruszyłam prosto.
Koło mnie ciągle szła Milena mówiąc mi, że na pewno się uda. Strasznie się denerwowałam i jej słowa mi nie pomogły.
Doszłyśmy do miejsca. Weszłam w prawo, gdzie rozstawione były aparaty oraz maty. Przede mną stały kilkanaście dziewcząt.
- Na pewno mi się nie uda. - zwróciłam się do siostry.
- Przestań! One Ci nawet do pięt nie dorastają. - szepnęła do mnie.
Jej słowa wywołały u mnie chichot.
- Cześć. Jestem Matt i będę Waszym fotografem. Jestem pewny, że zdjęcia będą śliczne. Dobra koniec gadania, bierzemy się do roboty. - przed nami pojawił się młody blondyn.
Szczerze przyznam, że jest bardzo przystojny. Jego brązowe oczy idealnie pasowały do blond włosów. Ale ja nadal kocham Harry'ego.
Byłam jako piąta. Przyglądałam się dziewczyną i przyznam, że były naprawdę dobre. Coraz bardziej się denerwuję.
- Cześć. - koło mnie pojawiła się ładna brunetka. - Ty na casting? - zapytała.
- Tak. - odpowiedziałam cicho.
- Nie bój się, będzie dobrze. Jestem stylistką i makijażystką. Chodź za mną, zrobię Cię na bóstwo. - posłała mi uśmiech.
- Dobrze. - powiedziałam i ruszyłam za nią.
- W ogóle jestem Madeleine, ale mów mi Mad. - wyciągnęła dłoń ku mojej.
- Olivia. - uścisnęłam jej delikatną dłoń.
Weszłyśmy do pomieszczenia, w którym znajdowały się wieszaki z ubraniami, duże lustra oraz toaletki z kosmetykami.
Mad kazała mi zając miejsce na środku. Wykonałam jej polecenie i wygodnie usadziłam się na krześle.
Na początku Madeleine związała mi włosy aby nie przeszkadzały w robieniu makijażu. Zmyła mój makijaż, który sama wykonałam i zaczęła robić swój. Po skończonym makijażu, zabrała się za włosy. Lekko podkręciła i idealnie ułożyła.
- I jak? - zapytała, gdy skończyła.
- Idealnie. - posłałam jej uśmiech.
- Chodź, wybierzemy ubrania. - pociągnęła mnie za rękę.
Doszłyśmy do wieszaków z sukienkami. Po przebieraniu przez Mad ubrań w końcu podała mi zestaw.
- Ubierz to. Powinno pasować.
- Dzięki. - chwyciłam ubrania i weszłam do przebieralni.
Biała sukienka i kremowe szpilki. Nawet dobrany zestaw.
Przebrałam się i opuściłam przebieralnię.
- Wyglądasz ekstra. - pochwaliła Mad.
- Dziękuję. - posłałam jej uśmiech.
Wyszłam wraz z Madeleine z pomieszczenia i weszłyśmy, gdzie były robione zdjęcia. Pojawiłam się obok Mileny, która ciągle się przyglądała zdjęciom.
- Wow Olivia, wyglądasz pięknie. - pochwaliła.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się. - Milena poznaj Mad, stylistkę i makijażystkę. Mad poznaj Milenę, moją siostrę. - przedstawiłam dziewczyny, które stały przy mnie.
Dziewczyny podały sobie dłoń oraz wysłały uśmiechy.
Wraz z Mad i siostrą przyglądałam się dziewczyną, które pozowały do aparatu.
- Następna proszę. - usłyszałam głos Matt'a.
- Twoja kolej. - szepnęła do mnie Madeleine.
Wypuściłam powietrze i wolnym krokiem weszłam na białą matę, gdzie po bokach rozstawione były różne przedmioty.
- Cześć. Jak masz na imię? - zapytał Matt.
- Olivia. - powiedziałam, denerwując się.
- Nie denerwuj się. Będzie dobrze. - posłał mi uśmiech. - Możemy zaczynać? - dodał.
Twierdząco kiwnęłam głową.
- Pokaż co potrafisz. - powiedział.
Zaczęłam pozować do aparatu, który mnie oślepiał, ale nie przejmowałam się tym.

Podeszłam do białej rury, przy której miałam zamiar pozować. Wypuściłam powietrze i patrzałam się w aparat. Mam nadzieję, że zdjęcia wyjdą nie najgorzej.
Zrobiłam kilka jeszcze innych poz i skończyłam z uśmiechem.
Matt zawołał kolejną dziewczynę a ja poszłam się przebrać w swoje ubrania.
- Byłaś świetna. - koło mnie pojawiła się Mad i Milena.
- Dzięki, ale wydaje mi się, że schrzaniłam. - powiedziałam ze smutną miną.
- Żartujesz? Byłaś najlepsza! - przytuliła mnie siostra.
Weszłam do przebieralni i ściągnęłam z siebie sukienkę, ale za to nałożyłam na swoje ciało ubrania w których przyszłam.
Wyszłam z przebieralni.
- Chodź! - za rękę pociągnęła mnie Mad. - Matt zaraz powie, kto zostaję modelką.
Weszłyśmy z powrotem do pomieszczenia. Siostra z Mad szepnęły " będzie dobrze " i ustawiłam się na macie, gdzie stały wszystkie dziewczyny.
- Wybrałem dwie najlepsze dziewczyny, które były świetne. - zaczął blondyn i posłał nam uśmiech.
Stałam w kolejce jako przedostatnia, a Matt rozmawiał z każdą dziewczyną i mówił jej, czy przeszła czy nie. Strasznie się denerwowałam. Za parę minut dowiem się czy moje marzenie się spełni.
- Niestety Anne, ale nie zostaniesz modelką. - powiedział Matt do dziewczyny obok mnie. - Przykro mi.
Zostało jedno miejsce. Albo ja zostanę modelką, albo dziewczyna obok mnie. Ale myślę, że to nie będą ja.

- Olivia. - spojrzał w moje oczy. - Niestety - przerwał - Niestety, byłaś świetna i zostajesz z nami. - szczerze się uśmiechnął.
- Naprawdę? - podniosłam swój wzrok na jego osobę. - Nie wierzę. - powiedziałam.
- Naprawdę. Byłaś świetna.
- Jeju. Dziękuję. - przytuliłam się do niego.
- Nie masz za co. - uśmiechnął się. - Zobacz na to zdjęcie. - pokazał mi obiektyw aparatu. - To zdjęcie jest śliczne. - na ekraniku wyświetliło się zdjęcie z mojej sesji.
- Dzięki. - zarumieniłam się.
- Przyjdziesz za dwa dni na sesje? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziałam.
- Więc proszę aby Olivia i Cara wystąpiły. - powiedział Matt, a ja razem z blondynką postawiłam krok do przodu. - Brawa dla naszych modelek. - klasnął w dłonie Matt.
Zarumieniłam się.
- Jednak wiecie, że nasza agencja jest w Londynie i tam odbędzie się więcej sesji. - odezwał się ponowie Matt.
Kiwnęłam głową, że się zgadzam i się uśmiechnęłam.
Razem z wszystkimi dziewczynami opuściliśmy matę.
Wraz z siostrą opuściłam budynek.
- Mówiłam, że zostaniesz modelką. - powiedziała Milena w drodze do domu.
- Hej! Poczekaj. - krzyknął ktoś za mną.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Care.
- Byłaś naprawdę dobra. Gratulację. - zwróciła się do mojej osoby.
- Dziękuję. Ty również. - posłałam jej uśmiech.
- Dzięki. Może pójdziemy na jakąś kawę aby się lepiej poznać? W końcu będziemy razem pracować. - zaproponowała.
- Pewnie. - odpowiedziałam i razem z Carą i Mileną poszłyśmy w kierunku kawiarni.
Muszę przyznać, że ten dzień jest najlepszy ze wszystkich w ciągu kilku dni. Jestem naprawdę szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie zostanie modelką.
------------------------------
PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ DODAJĘ ROZDZIAŁ, ALE WIECIE SZKOŁA I TE SPRAWY.
MAM NADZIEJĘ, ŻE NASTĘPNY POJAWI SIĘ W MIARĘ SZYBKO, ALE NIC NIE OBIECUJĘ :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
* DWA DNI PÓŹNIEJ *
~*~ Harry ~*~
Daliśmy jeden koncert w Paryżu i dzisiaj wracamy do Londynu. Niall nadal mi nie chciał powiedzieć, skąd o tym wie, a mnie to coraz bardziej interesuje. Czyżby Olivia mu powiedziała?
Od razu jak przylecimy do Londynu idę z Niall'em do Taylor. Mam nadzieję, że ona ściemniła z tym, że z nią spałem.
Usiadłem wygodnie w fotelu i patrzałem się w małe okienko w samolocie. Po dłuższej chwili, zasnąłem.
- Harry, wstawaj. Zaraz lądujemy. - ze snu obudził mnie głos Liam'a.
Otworzyłem zaspane oczy i zapiąłem pas bezpieczeństwa.
Po 10 minutach byliśmy już na lotnisku. Wziąłem rączkę od walizki i szłem wzdłuż lotniska do wyjścia. Sprawiało mi to trudność, ponieważ na lotnisku zebrali się fani. Dałem kilka autografów oraz zamieniłem parę słów.
W końcu opuściliśmy z chłopakami lotnisko. Weszliśmy do czarnego samochodu, który już na nas czekał.
Najpierw pojechaliśmy do domu zostawić walizki, a potem wraz z Horan'em jadę do Swift.
Samochód zatrzymał się na naszym pojeździe. Jako pierwszy wyszedłem z pojazdu. Otworzyłem kluczykiem drzwi i zostawiłem walizkę w przedpokoju. Spojrzałem na Niall'a, a ten kiwnął głową. Wyszliśmy z domu. Wyparkowałem swój samochód z garażu, do którego również wsiadł Niall. Pojechaliśmy do Taylor.
20 minut później zatrzymałem samochód przed jej apartamentem. W drodze do niej, nie zamieniłem z Niall'em ani słowa. Wiem, że jest na mnie zły. Doskonale o tym wiem.
W milczeniu opuściliśmy mój samochód. Weszliśmy do apartamentu, a potem do windy. Wjechaliśmy na jej piętro. Wyszliśmy z windy i zapukałem do jej drzwi. Po chwili moim oczom ukazała się postać szczupłej blondynki.
- Musimy pogadać. - powiedziałem i przekroczyłem jej próg, za mną podążał Niall.
- Wiem. Muszę Ci coś powiedzieć. - powiedziała Taylor, gdy znaleźliśmy się w jej salonie.
- Mów pierwsza.
- Jestem w ciąży. - powiedziała z uśmiechem.
- Że co kurwa? - krzyknąłem.
- Będziesz miał dziecko. - powiedziała.
- I co ty kurwa Styles narobiłeś? - naskoczył na mnie Irlandczyk.
- Nie! To nie może być prawda. Jedziemy do lekarza.
- Byłam już. - podała mi zdjęcia usg.
Dokładnie się przyjrzałem i zobaczyłem małą plamkę.
- Chce to zobaczyć na własne oczy. Jedziemy. - chwyciłem ją za ramię.
- Nie mam czasu teraz. - wyrwała mi się.
- Nie interesuje mnie to. - ponownie ją chwyciłem i wyprowadziłem z jej mieszkania.
Weszliśmy do windy.
Opuściliśmy w trójkę apartament Taylor i wsiedliśmy do mojego samochodu. Zdenerwowany prowadziłem do prywatnej przychodni ginekologicznej.
Zgasiłem auto i wyszedłem z niego jako pierwszy. Koło mnie pojawiła się Swift. Weszliśmy do przychodni a za nami pożądał Niall.
- Poczekasz? - zwróciłem się do blondyna.
- Jasne. - zajął wolne miejsce przed gabinetem.
Znowu chwyciłem Taylor za ramię i razem weszliśmy do środka gdzie siedział siwy lekarz.
- Dzień dobry. My na USG. - powiedziałem.
- Nie myślałem, że spotkam u mnie celebrytów. - zaśmiał się. - Proszę się położyć. - zwrócił się do Taylor.
Blondynka była bardzo zdenerwowana, ale wykonała polecenie. Położyła się na łóżku i podwinęła koszulkę do góry, odsłaniając swój brzuch. Lekarz nalał jej jakąś maść i zaczął jeździć jakimś aparatem.
- Przykro mi, ale ja tu nic nie widzę. - odezwał się lekarz po chwili.
- Jak to? Przecież ja jestem w ciąży!
- Nie jest pani. Proszę zobaczyć. Tutaj nic nie ma. - pokazał na monitor.
- Wrobiłaś mnie! - krzyknąłem.
Wyszedłem od lekarza i spojrzałem na Niall'a, który siedział w tym samym miejscu.
- Nie jest w ciąży! Wrobiła mnie. - skierowałem słowa do niego.
Taylor wyszła z gabinetu i spojrzała na mnie.
- Przepraszam Cię. Chciałam abyś był ze mną. Ja Cię kocham. - podeszła bliżej mnie, a ja się oddaliłem. - Nie spałeś ze mną. To też ściemniłam. Dwa dni wcześniej spałam z kolegą i myślałam, że zajdę w ciąże i powiem, że to twoje dziecko. Jednak się nie udało. Fakt przyszedłeś do mnie nawalony, ale nic innego nie mówiłeś, tylko o tym, że kochasz Olivię i nienawidzisz Modest. Przepraszam. - w końcu wyjaśniła prawdę.
- Odwal się ode mnie raz na zawsze. - powiedziałam i opuściłem przychodnię.
Wsiadłem do samochodu, a za mną Niall.
- Co ja mam zrobić, aby Olivia mi wybaczyła? - zapytałem.
- Chyba mam pomysł, ale powiem Ci o nim jak zasłużysz. Nawet nie próbuj teraz, bo nie powiem. - odpowiedział mi blondyn.
O co chodzi? Jaki pomysł?
Westchnąłem głęboko i odpaliłem samochód. Skierowałem się prosto do domu.
~*~ Olivia ~*~
Obudziłam się po 12. Wzięłam ubrania i skierowałam się od razu do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Nałożyłam makijaż oraz się ubrałam. Zbiegłam po schodach do kuchni. Nalałam wody do szklanki, którą szybko wypiłam.
Dzisiaj przyjeżdża Milena, ponieważ strasznie nudziło jej się w domu. Zostawia swojego Justin'a? Nie podobne do niej.
O 12 miała samolot z Londynu, więc po 14 będzie już w Paryżu. Zaoferowałam jej, że po nią przyjadę taksówką.
Zrobiłam sobie tosty, które powoli zaczęłam konsumować. Po skończonym posiłku, posprzątałam po sobie.
Usiadłam na blacie kuchennym i spoglądałam w małe okienko. Ciągle myślę o Harry'm. Co u niego? Jak się czuję? Co robi? Te myśli ciągle są w mojej głowie. Nie chcą zniknąć.
Zeszłam z blatu i poszłam do salonu. Opadłam na sofie i przymknęłam oczy. Czuję się bezsilna. Cholernie brakuje mi ciepła Harry'ego. Cholernie.
Nim się obejrzałam zegar wskazywał 14. Zadzwoniłam po taksówkę. Założyłam na nogi buty. Spakowałam do torby potrzebne rzeczy i wyszłam z domu, zakluczając go.
Poczekałam kilka minut, a na podjeździe zatrzymała się taksówka. Zajęłam miejsce z tyłu i powiedziałam, gdzie ma się kierować czyli na lotnisko.
20 minut później byliśmy już na miejscu. Wyszłam z samochodu i od razu mój wzrok zobaczył śliczną brunetkę. Z uśmiechem podeszłam do niej i wtuliłam się w nią.
- Trochę tęskniłam. - powiedziałam przy czym się oderwałam z uścisku.
- Trochę? Ja bardzo. - zaśmiała się.
Z powrotem zajęłyśmy miejsce w taksówce, którą przyjechałam.
- Pójdziemy na jakiś spacer? - zapytała siostra w drodze do domu.
- Możemy.
Milena zostawiła swoją walizkę w przedpokoju i od razu ruszyliśmy ulicami Paryża.
Szliśmy wolno, śmiejąc się i rozmawiając.
Przy jednej ulicy na słupie, zobaczyłam ogłoszenie, że szukają modelki.
- Chce spróbować. - powiedziałam, wyrywając numer telefonu.
- Jesteś pewna? - zapytała się siostra.
- Tak. - odpowiedziałam, chowając ulotkę do kieszeni.
- A jak Cię przyjmą to co ze szkołą?
- Nie wiem. Zobaczy się.
Weszliśmy do kawiarenki. Zajęłyśmy miejsce i zamówiłyśmy kawę oraz ciastko. W między czasie kiedy czekałyśmy na nasze zamówienie, wykręciłam numer do agencji.
- I co? - zapytała siostra, gdy skończyłam rozmowę.
- Jutro mam przyjść na casting.
- Iść z Tobą?
- Możesz. - przede mną znalazła się kawa oraz talerz czekoladowego ciasta.
Zjadłyśmy nasze zamówienia i ruszyłyśmy powolnym krokiem do domu.
-------------------------------------
Podoba się? Myślę, że nie za dobry mi wyszedł, ale zostawię to Wam do ocenienia :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
* Dwa dni później *
Obudziłam się nad ranem. Ostatnio nie mogę spać. Poleżałam chwilę w łóżku i postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Koniec tego leżenia i użalania się nad sobą. Wyszłam z łóżka jak i z pokoju. Zbiegłam po schodach do kuchni.
Nadal jestem w Paryżu i na razie nie mam zamiaru wracać do Londynu.
Rodzice byli już w pracy.
Wyciągnęłam z szafki miseczkę oraz płatki, a z lodówki mleko. Płatki wsypałam do miseczki i zalałam mlekiem. Wzięłam śniadanie i poszłam do salonu. Zajęłam miejsce na sofie i palcem włączyłam telewizor. Akurat leciało "Toy Stroy", więc postanowiłam zostawić na tym programie.
Zjadłam śniadanie i wyłączyłam telewizor. Zaniosłam naczynie do zmywarki i poszłam do pokoju. Chciałam iść pozwiedzać trochę miasta, bo nigdy nie widziałam Paryża, a przecież jest to piękne miasto.
Wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności oraz nałożyłam makijaż. Ubrałam się i opuściłam pomieszczenie zwane łazienką. Schowałam telefon oraz pieniądze do kieszeni i wyszłam z domu, prędzej go zakluczając.
Powolnym krokiem szłam wzdłuż ulicy. Kompletnie nie wiedziałam dokąd idę, ale szłam przed siebie.
Mijałam różnych ludzi, niektórzy spieszyli się do pracy, niektórzy spacerowali po mieście.
Doszłam do parku. Szłam wzdłuż, szukając wolnej ławki. W końcu zajęłam ławkę na środku. Nie przestałam obserwować ludzi.
- Olivia? Co Ty tu robisz? - koło mnie, ni stąd ni znikąd pojawił się Niall.
- Horan? - zdziwiłam się, gdy go zobaczyłam.
- No ja. Co Ty tutaj robisz? - znowu zadał to samo pytanie.
- Hm, wydaję mi się, że siedzę.
- Nie chodzi mi o to. - zaśmiał się. - Co Ty robisz w Paryżu?
- Jestem u rodziców.
Niall zajął miejsce obok mnie i dokładnie patrzał się na moją osobę.
- Co się dzieję, między Tobą a Harry'm? Styles się zmienił. Nie je, jest inny, nie ma humoru, a ni nic.
- Kolega Wam się nie pochwalił?
- Czym? Kurde Olivia o co chodzi? - jego twarz zmieniła się w zmartwienie.
- Zdradził mnie, rozumiesz? Zdradził. - z moich oczu popłynęły łzy.

- Co ten debil zrobił? Z kim? - tym razem jego twarz zmieniła się w rozczarowanie.
- Z Taylor Swift.
- Już ja sobie z nim pogadam. No już nie płacz. - przytulił mnie.
Łzy po raz kolejny nie chciały się zatrzymać. Płakałam ciągle. Niall cały czas mi szeptał abym nie płakała, ale na razie nic nie pomogło. Dopiero po chwili trochę się otrząsnęłam.
- Idziemy na kawę? - zapytał Irlandczyk.
- Pewnie. - posłałam wymuszony uśmiech.
Wolnym krokiem wyszliśmy z parku.
W milczeniu doszliśmy do małej kawiarenki, która znajdowała się blisko parku. Weszliśmy i od razu poczułam miłą atmosferę. Bladoróżowe ściany, były przyozdobione fotografami Paryża. Stoliki były okrągłe, na którym stały świeże róże. Już mi się tutaj podoba.
Zajęłam miejsce przy oknie, a naprzeciwko mnie usiadł blondyn. Milczeliśmy. Koło nas pojawiła się kelnerka. Około trzydziestopięcioletnia kobieta, z krótkimi, blond włosami. Miała czekoladowe oczy, które dobrze spół grały z jej bladą karnacją.
- Co podać? - zapytała miłym głosem.
- Dwie latte. - spojrzał na mnie Niall i się uśmiechnął.
Dobrze wiedział, jaka jest moja ulubiona kawa. Ciekawe czy Harry wie. Stop! Nie myśl o nim! Chociaż przez chwilę.
- A Ty co robisz w Paryżu? - w końcu zapytałam.
- Mamy koncert. Zostajemy tutaj na dwa dni. - odpowiedział farbowany.
- A co z Tobą i Livią?
- Wszystko jej na dobrej drodze. - odpowiedział z szczerym uśmiechem.
Również posłałam mu uśmiech.
Kelnerka przyniosła nam nasze kawy.

Spojrzałam na filiżankę, gdzie widniał rysunek.
- Aż żal to pić. - powiedziałam.
- Prawda. - potwierdził Niall.
- A co u Harry'ego? - nie oderwałam wzroku od kawy.
- Już Ci mówiłem. Nie je, nie pije, nie ma humoru, ani nie możemy z nim złapać kontaktu.
- Dobrze mu tak. - wzięłam łyk kawy.
- Wszystko się ułoży.
- Nie wiem, Niall. Nie zaufam już mu w 100%. Zdradził mnie. Nawet nie wiem dlaczego? Coś ze mną jest nie tak?
- Nic z Tobą jest nie tak! Pamiętasz jak w klubie jak było after party Ty mnie pocieszałaś? Teraz moja kolej. Uwierz mi, że jesteś piękną dziewczyną. Nie jednemu chłopakowi się podobasz, mogę Ci to zapewnić.
- Nie wiem co mam myśleć.
- Bądź dobrej myśli.
- Dziękuję Niall. - posłałam mu uśmiech.
- Nie masz za co.
Wypiliśmy nasze kawy i wyszliśmy z kawiarni, dziękując i płacąc.
- Ja muszę iść na próbę. Do zobaczenia Olivia. - przytulił mnie.
- Do zobaczenia. - szepnęłam.
Niall się oddalił, a ja postanowiłam nadal iść pozwiedzać Paryż. Poszłam w kierunku wieży Eiffla.
~*~ Niall ~*~
Szedłem ulicami Paryża do studia, gdzie mieliśmy mieć próbę. W głowie mam tylko zdanie Olivii " Harry mnie zdradził ". Jak on mógł jej to zrobić? Przecież ją kocha. Nie mogę w to uwierzyć. Muszę z nim pogadać. Doszłem pod studio. Musiałem wejść tylnymi drzwiami, ponieważ przed stały fanki. Mnóstwo fanek. W kieszeni za wibrował mi telefon. Wyciągnęłem go i jednym ruchem palcem odblokowałem urządzenie. Dostałem wiadomość od Olivii.
Szybko jej odpisałem i weszłem do pomieszczenia, gdzie prawdopodobnie siedzieli chłopacy. Tak jak myślałem byli tam. Zayn z Louis'em zajmowali miejsce na sofie. Liam na fotelu, a Harry patrzał się w okno. Gdy go zobaczyłem, od razu dostałem ciśnienia.
- Jesteś zdrowy człowieku? - od razu na niego naskoczyłem. - Do Ciebie mówię Styles. - w tej chwili się do mnie odwrócił.
- Co? - powiedział.
- Nie wiesz? Czy udajesz głupiego? - podniosłem głos, a reszta chłopaków przysłuchiwała się nam.
- O co Ci chodzi?
- Styles jesteś debilem. Jak mogłeś zdradzić Olivię? Pojebało się w tej twojej głowie?
- Skąd o tym wiesz? - zapytał mnie.
- To akurat nie jest istotne w tej chwili. Co Ci strzeliło do tej głowy?
- Co Ty zrobiłeś Harry? - do rozmowy dołączył się Louis.
- Nie chciałem kurwa! Nie chciałem! Przepraszam. - z jego oczu popłynęły łzy. Drugi raz w życiu widzę jak Harry płaczę.
- Z kim ją zdradziłeś? - zapytałem.
- Nie ważne.
- Kurwa Styles mów. - przybliżyłem się do niego.
- Z Taylor. - odpowiedział, prawie szeptem.
- Swift? - myślałem, że się przesłyszałem.
Kiwnął twierdząco głową.
- Na prawdę jesteś pojebany Styles! Masz przy sobie dziewczynę, która Cię kocha całym sercem, a Ty ją kurwa zdradziłeś. - miałem ochotę mu przyłożyć.
- A co Cię to interesuję? - jego łzy nadal leciały po policzku.
- Bo Olivia jest moją przyjaciółką! Myślałeś o tym jak bardzo ją zraniłeś? Ona pewnie płaczę po nocach!
- Ciągle o niej myślę. Żałuję tego! Myślisz, że nie chciałbym cofnąć czasu? Byłem napity nie wiedziałem co robię. - usiadł na podłodze i schował twarz w dłoniach.
- Byłeś napity? - zapytał Zayn.
- Tak. - potwierdził.
- A może Taylor Cię wrabia, że z nią spałeś? Wiesz jaka ona jest. - dodał Liam.
Harry od razu podniósł twarz. Czyli nie myślał o tym.
- Pogadam z nią jak przyjadę do Londynu.
- Pójdę z Tobą. - powiedziałem, bez namysłu.
- Jeszcze trzeba będzie pogadać z Modest, nie może tak być, że oni ciągle rządzą naszym życiem. - znów powiedział Payne.
Wszyscy się z nią zgodziliśmy.
Podeszłem do Harry'ego i pozwoliłem mu, aby się do mnie przytulił. Zawsze tak robiliśmy jak ktoś płaczę.
Po chwili weszliśmy do pomieszczenia, gdzie były mikrofony oraz różne sprzęty aby rozpocząć próbę na dzisiejszy koncert.
---------------------------------------------
SCHRZANIŁAM CHYBA ;C JEDNAK OCENĘ ZOSTAWIĘ WAM. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA.
PRZEPRASZAM ZA PRZEKLEŃSTWA ;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ Olivia ~*~
Livia posiedziała ze mną chwilę, ale musiała już iść do domu, bo ciocia po nią dzwoniła.
Siedzę sama w salonie i patrzę się w jeden punkt na ścianie. Jest tu ciemno, świeci tylko mała lampka. Milena nie przyszła jeszcze z randki z Justin'em.
Ciągle myślę, o tym co stało się dzisiaj. Dlaczego on mnie zdradził? Dlaczego?
Przerwałam moje myśli, które nadal siedziały w mojej głowie. Chwyciłam za pilot i jednym guzikiem włączyłam telewizor. Zostawiłam na programie plotkarskim, który akurat leciał.
- Z ostatniej chwili! - usłyszałam głos reporterki. - Dzisiaj w Londyńskim parku
reporterzy spotkali Harry'ego Styles'a z dziewczyną, nie była nią Olivia Cyrus tylko Taylor Swift! Para spacerowa po parku, jednak widać po zdjęciu Harry nie za bardzo był szczęśliwy. Co teraz będzie z Olivią? Czy Harry jest w związku z Taylor Swift? Będziemy śledzić losy jednego członka brytyjsko-irlandzkiego zespołu. - zakończyła swoją wypowiedź prezenterka.
Co ona powiedziała?
Czyli teraz wiem z jaką Taylor umawia się Harry. Nienawidzę, tego skończonego dupka. Myślałam, jednak, że mnie kocha, ale jak widać myliłam się.
Wyłączyłam telewizor i poszłam do siebie. Postanowiłam, że polecę na parę dni do Paryża. Wzięłam laptopa do ręki i zamówiłam bilet na dzisiejszy lot, który odbędzie się za 3 godziny. Podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej ubrania.
Już kończyłam, kiedy do pokoju weszła uśmiechnięta Milena, ale gdy mnie zobaczyła, że się pakuję, uśmiech szedł jej z twarzy.
- Wyprowadzasz się? - zapytała.
- Nie. Lecę na parę dni do rodziców. - spakowałam następną bluzkę.
- Dlaczego? Ja też muszę? - usiadła obok mnie.
- Ty nie musisz. Możesz tutaj zostać, ciocia i Livia będą Cię odwiedzały. Lecę, bo rozstałam się z Harry'm. - po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
- Czemu?
- Zdradził mnie i umawia się z jakąś Taylor Swift. - pojedyncza łza, zmieniła się w potok łez.
Milena przytuliła mnie do siebie, a ja zaczęłam moczyć jej sukienkę. Delikatnie gładziła mnie po plecach.
- Cóż trudno. - oderwałam się od niej i zapięłam walizkę.
- O co poszło?
Opowiedziałam jej wszystko z konkretami. Milena uważnie mnie słuchała i powiedziała parę słów, które mi nie pomogły.
- A co z Tobą i Justin'em? - w końcu zapytałam.
- Jestem z nim. - kąciki jej ust, podniosły się do góry.
- Szczęścia.
Wstałam z podłogi i chwyciłam rączkę od walizki. Wyszłam z pokoju, a za mną siostra.
W przedpokoju zadzwoniłam po taksówkę.
- .... dzwoń do mnie codziennie. - powiedziała na końcu siostra.
- Dobrze. - mocno się w nią wtuliłam.
W między czasie zadzwoniłam do Livi aby odwiedzała Milenę.
- Nie spal domu. - powiedziałam na koniec i założyłam kurtkę.
Wyszłam z domu i wsiadłam do taksówki, która stała już na podjeździe. Powiedziałam kierowcy, gdzie ma pokierować czyli na lotnisko.
Po 20 minutach stałam przed Londyńskim lotniskiem w którym gromadzili się ludzie. Westchnęłam i z smutną miną chwyciłam rączkę od walizki. Miałam do samolotu parę minut czasu więc poszłam do kawiarni i kupiłam kawę. Szybko ją wypiłam i poszłam na odprawę, która minęła nawet szybko. Po 30 minutach siedziałam w wygodnym fotelu. Wyciągnęłam z torebki mp3 i słuchawki, które włożyłam do uszu. Związku z tym, że rozstałam się z chłopakiem, którego kocham najbardziej na świcie włączyłam sobie Evanescence - My Immortal . Gdy zabrzmiały pierwsze nuty piosenki od razu w mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, sceny które spędziłam z Harry'm. Z moich oczu popłynęły łzy, których nie chciałam zatrzymywać. Tak bardzo mi go brakuje. Rozstałam się z nim dzisiaj, a ja już za nim tęsknie. Za jego uśmiechem, dotykiem, iskierkami w oczach. Tęsknie za nim całym. Nie wiem czy kiedykolwiek znowu mu zaufam, może w jakimś procencie, ale na pewno nie w stu.
Łzy nadal płynęły mi z oczu. Byłam pewnie rozmazana, ale to teraz nie za bardzo mnie interesowało, teraz interesowało mnie co będzie dalej. Co będzie z moim życiem.
Dwie godziny później znajdowałam się już w Paryżu. Opuściłam pokład samolotu i skierowałam się po odbiór mojej walizki. Wyszłam z lotniska i weszłam do taksówki, gdzie stała przed lotniskiem. Podałam adres zamieszkania moich rodziców i spojrzałam się w szybę za oknem. Zobaczyłam szczęśliwe pary, które cieszyły się swoim szczęściem. Uśmiechnięte chodziły po Paryżu. Dlaczego ja nie mogę mieć takiego szczęścia?
Nim się obejrzałam, taksówka zatrzymała się pod domem moich rodziców. Zapłaciłam i wyciągnęłam walizkę. Powolnym krokiem ruszyłam w kierunku drzwi. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Wskazywał 21.29, przy okazji zobaczyłam sms'a otworzyłam wiadomość i była ona od Mileny. Pytała czy jestem już u rodziców, odpisałam tak i schowałam telefon z powrotem do kieszeni. Rodzicie jeszcze nie spali, bo w salonie paliło się światło. Delikatnie zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po paru sekundach w drzwiach ukazała się postać taty.
- Słoneczko, co Ty tutaj robisz? - powiedział, gdy mnie zobaczył.
- Mogę wejść? - zapytałam.
- Oczywiście. - odsunął swoje ciało, abym mogła przejść.
Weszłam do przedpokoju. Ściągnęłam z siebie kurtkę oraz buty. Z walizką przeszłam do salonu, gdzie na sofie siedziała mama, ale gdy mnie zobaczyła od razu wstała z miejsca.
- Przygarniecie mnie na parę dni? - spytałam, ze łzami w oczach.
Rodzice kiwnęli głową, że się zgadzają. Mama stałam blisko mnie i od razu rzuciłam jej się w ramiona. Zaczęłam moczyć jej koszulkę.
- Co się dzieje? - zapytała mama, gdy się od niej oderwałam.
- Rozstałam się z Harry'm, zdradził mnie. - wytarłam kciukiem łzy, które nie chciały przestać lecieć.
- Tak mi przykro. - powiedział tato, który mnie przytulił.
Oderwałam się od rodziców i trochę się ogarnęłam. Zajęłam miejsce na kanapie i swój wzrok skierowałam na ekran telewizora, gdzie leciał jakiś program.
- Proszę kochanie. - mama podała mi kubek świeżej herbaty z cytryną.
- Dziękuję. - upiłam łyk ciepłej cieczy.
Po godzinie 22 opuściłam salon, gdzie siedzieli jeszcze rodzice i poszłam do pokoju, w którym spałam i będę spała teraz. Położyłam walizkę na łóżko i rozpakowałam z niej piżamę i kosmetyki. Poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Letnia woda delikatnie i swobodnie spływała po moim ciele.
Wyszłam z pod prysznica, wytarłam mokre ciało i założyłam piżamę. Nasmarowałam twarz kremem i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Chwyciłam telefon do rąk. Na wyświetlaczu zobaczyłam 27 nieodebranych połączeń, jak możecie się domyśleć były one od Harry'ego. Napisałam sms'a tylko Livi oraz Milenie i odłożyłam telefon. Przykryłam się kołdrą i po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza.
---------------------------------------
CO MYŚLICIE O TYM ROZDZIALE?
W ZAKŁADCE "KONTAKTY", MOŻECIE NA ASK'U PYTAĆ MNIE O RÓŻNE RZECZY ORAZ BOHATERÓW :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ Olivia ~*~
Wróciliśmy do domu. Otworzyłam drzwi, bo były zakluczone. W przed pokoju ściągnęłam buty i kurtkę. Harry powtórzył moją czynność.
Weszłam do salonu i położyłam się na sofie.
- Zrobię Ci herbatę. - usłyszałam głos Harry'ego.
Pod głową położyłam sobie poduszkę, na której wygodnie się ułożyłam. Po chwili przyszedł Harry i podał mi kubek ciepłej herbaty.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i upiłam łyk ciepłej cieczy z cytryną.
Sięgnęłam ręką po pilot i włączyłam telewizor. Zostawiłam znowu na jakimś nudnym serialu.
***
Harry ciągle siedział z telefonem w rękach i stukał w klawiaturę z uśmiechem. Przysunęłam się bliżej niego i przez jego ramię spojrzałam w wyświetlacz. Harry zauważył mnie i od razu schował swój telefon do spodni.- Z kim tak piszesz? - zapytałam, trochę zdziwiona.
- Z nikim. - odpowiedział i wygodnie usadził się na sofie.
- Widzę jak się uśmiechasz. - nie przerywałam.
- Oj bo Niall napisał mi coś śmiesznego. - pogłaskał mój policzek.
Nie uwierzyłam mu. Uwierzyłabym gdyby nie schował od razu telefonu. Na pewno to nie był Niall, mogę się założyć o wszystko, że był to ktoś inny.
Usłyszałam dźwięk sms'a, który wydobył się z kieszeni Styles'a. Spojrzał na mnie i wyciągnął telefon, przy czym zakrył ekran.
Przewróciłam oczami i odsunęłam się od chłopaka. Znowu spojrzałam na ekran telewizora, gdzie nadal trwał serial.
- Idę do łazienki. - usłyszałam głos lokersa.
Kiwnęłam głową. Harry wstał z kanapy i odłożył swój telefon na stolik. Zniknął z salonu a ja spojrzałam się na urządzenie.
Nie mogę tego zrobić. W głowie mam tylko, aby sprawdzić jego telefon.
Głos w mojej głowie wygrał. Chwyciłam urządzenie w rękę i przejechałam palcem po ekranie przy czym go odblokowałam. Na wyświetlaczu było moje zdjęcie. Delikatny uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Weszłam w wiadomości. Od razu zobaczyłam " Taylor :) ". Weszłam w tą konwersację.
To co przeczytałam, myślałam, że zaraz coś zrobię. Odłożyłam z powrotem telefon na stolik i siedziałam tak jakby się nic nie stało.
Harry wszedł do salonu i usiadł blisko mnie.
- Nie śpieszysz się czasem? - zapytałam.
- Nie. Dlaczego pytasz? - nie wiedział o co chodzi.
- Czy Taylor na Ciebie nie czeka?
- Czytałaś moje wiadomości? - podniósł głos.
- Musiałam. Czułam, że mnie oszukujesz i miałam rację.
- Jak mogłaś? To jest mój telefon i nie powinnaś go dotykając. - tym razem krzyczał.
- Nie krzycz na mnie do cholery! Oszukujesz mnie! Nie kochasz już mnie. Wynoś się z mojego domu, jak i z mojego życia. - zerwałam się z kanapy.
- Olivia daj mi to wytłumaczyć. - pojawił się obok mnie.
- Tu nie ma nic do tłumaczenia. Wyjdź stąd. - popchnęłam go w stronę drzwi. - Mam tylko jedno pytanie. To jest ta Taylor co nie dawał mi żyć?
- Nie.
- Zdradziłeś mnie prawda? - dalej pytałam.
- Tylko raz. Przepraszam, tak bardzo przepraszam.
- Jesteś skończonym dupkiem. Nie myślałam, że kiedykolwiek, ktoś mnie tak potraktuje jak Ty. Nienawidzę Cię. Wyjdź stąd! - podniosłam głos.
Harry stał z smutną miną i patrzał w moje oczy.
- Głuchy jesteś? Wynoś się! - chwyciłam jego kurtkę i rzuciłam mu prosto w twarz.
- Przepraszam. Pamiętaj, że Cię kocham. - nie ruszył się z miejsca.
- Nie kłam! Wynoś się! - otworzyłam drzwi i wypchnęłam go na zewnątrz.
Powiedział jeszcze jakieś słowo, ale ja nie usłyszałam, zamknęłam mu drzwi pod nosem.
Co ja takiego zrobiłam? Zrobiłam coś złego, że mnie zdradził?
Zsunęłam się po drzwiach i usiadłam na podłodze, kryjąc twarz w kolana i zaczęłam coraz bardziej płakać.
Głupie życie. Mój pierwszy chłopak, którego kocham najbardziej na świecie mnie zdradził. Pieprzony dupek.
Co mam teraz zrobić? Zapomnieć o wszystkim? Nie dam rady.
Wstałam z podłogi i chwyciłam telefon. Wybrałam numer Livi.
- Hallo? - usłyszałam głos kuzynki.
- Livia? - powiedziałam, płacząc.
- Olivia! Ty płaczesz? Co się stało? - zapytała przerażonym głosem.
- Przyjdziesz do mnie?
- Będę za 5 minut. - rozłączyła się.
Położyłam telefon na stolik i usiadłam na sofie, nie przestając płakać.
Livia jak mówiła, była za 5 minut.
- Co się dzieję? - usiadła obok mnie i chwyciła mnie za rękę.
- Harry mnie zdradził. - wtuliłam się w nią.
- Jak Cię zdradził? Z kim?
- No normalnie, a jak można inaczej zdradzić? Nie wiem z jakąś Taylor.
- Taylor to ta co Ci dokuczała? - zapytała.
- Nie. Powiedział, że nie.
~*~ Harry ~*~
Kurwa co ja zrobiłem? Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu. Przez głupi Modest. Oni kazali mi umawiać się z Taylor. Ona jest nachalna i ubzdurała sobie, że mnie kocha. Ja nic do niej nie czuję, kocham tylko Olivię.
Fakt, zdradziłem ją raz, ale byłem napity, nie wiedziałem co robię. Popełniłem najgorszy błąd w moim życiu.
Wyszłem z domu Olivii i od razu pojechałem do siedziby Modest.
Wjechałem na parking, gdzie zgasiłem samochód, z którego wyszłem.
Wolnym krokiem weszłem do środka. Posłałem mały uśmiech sekretarce i udałem się do windy. Wjechałem na 5 piętro i weszłem do pokoju, gdzie siedział dyrektor Modest.
- O dzień dobry, panie Styles. Co się dzieję? - usłyszałem jego głos, gdy przekroczyłem pokój.
Posadziłem swoje cztery litery na krześle i zacząłem :
- Przez pana rozstałem się z Olivią, bo musiał pan mi kazać, że mam się umawiać z Taylor.
- Spokojnie panie Styles. Nie rozumie pan, że to dlatego aby było głośno o One Direction? - mówił spokojnie.
- One Direction nawet bez takich plot mają dobrą reputację, a przez pana to się wszystko rozwala. Nie rozumie pan, że ja kocham Olivię? Wszystko pan robi źle, abym tylko ją stracił. Dlaczego Louis i Eleanor tak nie mają, albo Zayn i Perrie?
- Po pan jest uważany za kobieciarza.
- Pan jest śmieszny. - zaśmiałem się. - Będę walczył o Olivię czy to się panu podoba czy nie.
- Nie może pan tego zrobić, bo zniszczę pana jak i zespół. Ma pan spotykać się z Taylor. Dziękuję.
- Pierdole to. Do widzenia. - wstałem z krzesła i wyszłem z pomieszczenia przy czym trzasnęłem drzwiami.
Szybko opuściłem budynek i wsiadłem do samochodu. Postanowiłem pojechać do Taylor. Odpaliłem samochód i pojechałem na obrzeża Londynu gdzie znajdował się jej apartament.
Po 15 minutach byłem już na miejscu. Wysiadłem z samochodu i skierowałem się do budynku. Pojechałem widną na 6 piętro. Zapukałem do jej drzwi. Po chwili ujrzałem postać dziewczyny. Nie powiedziałem nic, a weszłem do środka. Zajęłem miejsce na sofie.
- Co jest? - koło mnie usiadła Taylor.
- Olivia mnie rzuciła. Przeczytała sms'y które pisaliśmy. - schowałem twarz w dłoniach.
- I dobrze. Nareście będziemy mogli być razem.
- Że co powiedziałaś? Nie rozumiesz, że ja ją kocham? Ona jest dla mnie najważniejsza. - podniosłem głos.
- Ale Harry, ja Cię kocham.
- A ja Cię nie! Wszystko przez ten głupi Modest. - podniosłem się z sofy i opuściłem jej mieszkanie.
Wsiadłem do samochodu i nie wiedziałem gdzie mam jechać. Pojadę do mnie i wszystko sobie przemyślę.
----------------------------------
NIE MAM WENY... :C
PRZEPRASZAM, ALE ROZDZIAŁ JEST CHYBA DO NICZEGO.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ