piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 35.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


 



- Kochanie, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ja za Tobą tęskniłem. - przybliżył się do mnie, a ja zrobiłam krok do tyłu.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziałam nadal się odsuwając.

- Skarbie ja Ci nic nie zrobię. Muszę Ci coś wytłumaczyć. Nie zdradziłem Cię! Taylor kłamała. A musiałem się z nią spotykać, ponieważ Modest mi kazało. - przybliżył się do mnie.Nie odsunęłam się. Nasze ciała prawie się ze sobą stykało.- Nie wierzę Ci! Rozumiesz?! Nie wierzę. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Olivia, ale to prawda. Możesz zadzwonić do Niall'a i się zapytać. Był ze mną, kiedy Taylor mi to mówiła.
- Nie wierzę w każde twoje słowo. - nadal postawiłam na swoim.
- Kochanie, proszę. Wróć do mnie.
- Nie! - powiedziałam stanowczo.
Spojrzałam na jego zielone tęczówki, w których nie widziałam już iskierek co kiedyś. Czy to wszystko moja wina?

Jeszcze raz spojrzałam na niego i uciekam. Jestem tchórzem. Po prostu uciekłam.
Biegłam tyle ile miałam sił w nogach, aż dobiegłam do domu. Szybko otworzyłam drzwi i zamknęłam je przy czym trzasnęłam.
Wbiegłam po schodach na górę i wleciałam jak tornado do pokoju.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.
Czemu jak dostanie szansę aby spełnić moje marzenie, wszystko się pieprzy?
Wytarłam kciukiem łzy z policzka i wstałam z łóżka. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki. Od razu otworzyłam białą szafkę i chwyciłam za moją wczorajszą przyjaciółkę, czyli żyletkę.
Przekręciłam zamek w łazience i usiadłam na zimnych kafelkach.
Ściągnęłam z siebie kurtkę, bo szybciej tego nie zrobiłam i podwinęłam białą bluzkę tak, że widziałam bandaż, który lekko przybrał kolor czerwony.
Odwinęłam bandaż i ujrzałam moje wczorajsze cięcia.
Szybko otworzyłam paczkę z żyletkę. Przyłożyłam ją do lewej ręki i zrobiłam pierwsze, głębokie cięcie. Przyniosło mi to ulgę.  


Nie żałowałam, ani trochę.
Zrobiłam jeszcze dwa. Razem na mojej ręce było osiem cięć.
Jak ja jutro będę wyglądała na sesji? Nie interesuje mnie to. Poproszę Mad aby dała mi coś z długim rękawem.
Krew leciała mi ciurkiem, najpierw po mojej ręce a potem na moje jeansy. Nie przejmowałam się tym, pozwoliłam jej lecieć. Może się wykrwawię?
Po kilkunastu minutach siedzenia bezczynnie na kafelkach i patrząc się na moją krew, wstałam z niej.
Podeszłam do szafki, z której wyjęłam nowy bandaż i owinęłam nim rękę.
Zmyłam szybko kafelki, ponieważ były bordowe od mojego samookaleczenia się.
Opuściłam pomieszczenie i weszłam do pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań, aby się przebrać. Długi rękaw, obowiązkowo musiał być.
Weszłam z powrotem do łazienki i rozebrałam się z poprzednich ubrań. Wszystko wrzuciłam do pralki. Wsypałam proszek oraz płyn do odpowiedniej przegródki.
Cała naga weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z wodą.
Gdy woda dostała się do moich ran od razu zaczęło mnie szczypać i krew na nowo zaczęła lecieć.
Umyłam swoje ciało. Opuściłam kabinę i ubrałam przygotowane ubrania. Znowu rany owinęłam bandażem.
Wyszłam z łazienki i zeszłam powolnym krokiem po schodach do kuchni. Nalałam wody do czajnika i włączyłam gaz. Wyciągnęłam kubek, do którego włożyłam woreczek mojej ulubionej malinowej herbaty.
Dlaczego on musiał przyjść w takim momencie? Dlaczego? Kocham go bardzo, ale nie wierzyłam mu w żadne jego słowo. Zraniłam go bardzo, doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Woda się zagotowała i zalałam kubek. Wsypałam cukier i zamieszałam. Wzięłam szklankę do ręki i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Na początku zalogowałam się na Facebooka. Przejrzałam czat i zobaczyłam, że dostępny jest Niall. Tak, chłopacy mają FB, ale prywatne. Tylko dla rodziny i przyjaciół. Postanowiłam do niego napisać.
- Harry u mnie był. Powiedział, że Taylor go wrobiła, a ja mu powiedziałam, że nie wierzę w jego słowa. O co chodzi? - wystukałam na klawiaturze.

- Powiedział prawdę. Taylor naprawdę go wrobiła. - odpisał mi po chwili.
To jest prawda? Olałam chłopaka i nie wierzyłam mu w żadne słowo. Jaka ze mnie jest kompletna idiotka.
- Zapytał się mnie, czy do niego wrócę. Nie zgodziłam się. - wysłałam ponownie do Niall'a.
- On Cię kocha Olivia. Zrobi dla Ciebie wszystko.
- Wiem.
- Zrobisz to, co uważasz za słuszne, ale moim zdaniem powinnaś mu wybaczyć. - napisał Niall.
- Nie wiem czy chce z nim być. Ciągle Modest będzie nam wpieprzało się w życie. - odpisałam.
- Właśnie Liam, Zayn i Louis poszli do Modest pogadać, aby dali Wam spokój i żebyście mogli normalnie żyć.
- Naprawdę? - nie dowierzałam.
- Tak.
- Jestem skończoną debilką. - napisałam coś, co było prawdą.
- Nie mów tak! Nie jesteś. - odpisał.
- Jestem! Nie wiesz czegoś.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic. Nie ważne. Muszę kończyć. Pa Niall i dziękuje za wszystko. - wysłałam mu wiadomość i wyłączyłam czat, jak również wylogowałam się z FB. Zalogowałam się również na Twitter'a i dodałam krótki post.
             


(tłumaczenie : Dlaczego wszystko musi się rozpaść w tym momencie?)

Odstawiłam laptopa na bok i położyłam głowę na poduszkę.
Jestem naprawdę debilką. 





---------------------------
Hej, hej :D Chciałam dodać rozdział wczoraj, ale nie miałam siły na dokończenie a w dodatku miałam mało czasu, wiecie nauka :c
Co do następnego rozdziału to nie wiem. Postaram się go napisać jak najszybciej, ale nie obiecuje, że pojawi się jakoś szybko.

+ Drogi anonimku co skomentowałeś mój ostatni rozdział. Jest mi naprawdę miło, że komentujesz, ale nie rób mi spamu, bo wiem, że to Ty :p. Cieszę się, że piszesz swoje zdanie, ale nie 10 komentarzy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy