PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Parę minut przed 17 dotarłam do kina. W oddali zauważyłam, że Harry już stoi przed wejściem. Gdy mnie zauważył szedł w moją stronę z wielkim uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech. Przywitaliśmy się i weszliśmy do kina. Najpierw poszliśmy po bilety. Dopiero przy kasie zdecydowaliśmy, że pójdziemy na komedię. Kupiliśmy bilety i poszliśmy po popcorn. Kupiliśmy wszystko i z wielkim pudłem poszliśmy do sali w której miał się odbyć film. Usiedliśmy na nasze miejsca i czekaliśmy na rozpoczęcie filmu. Oczywiście przed rozpoczęciem filmu dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy. W końcu zaczął się film. Muszę przyznać śmieszny był. Po 2 godzinach wyszliśmy z kina i poszliśmy się przejść do parku.
- Nie boisz się, że paparazzi nas złapie? - zapytałam.
- Nie ma czego. - zaśmiał się.
- No, ale wiesz. Będą plotki, że jesteśmy razem.
- Mi to nie przeszkadza, chyba, że Tobie. - spojrzał na mnie.
- Ja.. nie wiem. Nigdy nie spotkałam nikogo sławnego. - powiedziałam.
Harry zaśmiał się. Usiedliśmy na ławce. Po chwili podeszły do nas trzy dziewczyny, które okazały się fankami One Direction. Poprosiły o autograf i zdjęcie z Harrym. Ja siedziałam spokojnie na ławce i się uważnie przeglądałam. Fanki spytały się kim jestem, szybko odpowiedziałam, że tylko znajomą nic więcej. Po chwili fanki poszły, a Harry usiadł z powrotem obok mnie. Porozmawialiśmy dobrą godzinę i ruszyliśmy do mojego domu. Nie chciałam, aby Harry mnie odprowadził, bo nie chciałam mu robić kłopotu, ale on jednak i tak się uparł. Doszliśmy do domu i się pożegnaliśmy. Weszłam do domu i nie minęła minuta to obok mnie pojawiła się Milena.
- No opowiadaj. - była bardziej podniecona niż ja.
- Moment. - powiedziałam i ściągnęłam buty.
Wzięłam ją za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Nie spodziewałam się, że Milenę będzie to tak interesowało. Skończyłam opowiadanie i Milena bardzo się cieszyła. Nie wiem czym, ale to ja byłam w kinie z Harrym. Po 5 minutach Milena wyszła z pokoju. Spojrzałam na telefon. Wskazywał przed 20. Odtworzyłam książkę od biologii z której mam jutro sprawdzian i postanowiłam się chociaż odrobinę poczuć. Po godzinie nie wchodziło mi już do głowy, więc odłożyłam książkę.
- Oliviaaa! - krzyczała mama z dołu.
- Co? - odpowiedziałam.
- Chodź na kolację.
Teraz akurat poczułam, że jestem bardzo głodna. Zbiegłam na dół i usiadłam przy stole gdzie już wszyscy siedzieli. Włożyłam sobie na talerz naleśniki i posmarowałam nutellą. Zjadłam dwa i już więcej nie mogłam. Podziękowałam i poszłam do siebie. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.
NASTĘPNY DZIEŃ
Budzik zadzwonił równo o 7.00. Z niechęcią wyłączyłam go. Leżałam w łóżku i nie chciało mi się wstać, tak nie chce mi się iść do szkoły, ale trzeba. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam to i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranne czynności i po 30 minutach zeszłam na dół. Minęłam się z rodzicami, którzy wychodzili do pracy. Pożegnałam się z nimi i weszłam do kuchni. Zauważyłam na stole kanapki oraz herbatę. Była jeszcze ciepła. Usiadłam na krześle i wzięłam się za jedzenie śniadania. Skończyłam jeść, wzięłam plecak i poszłam na przystanek. Doszłam i zobaczyłam Livię. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
- Jak tam randka z Harrym? - zapytała.
- Skąd o nim wiesz?
- Milena mi powiedziała. - odparła z lekkim uśmiechem.
- Mogłam się domyślić. - spojrzałam w ziemię.
- No więc opowiadaj od samego początku. - lekko mnie klepnęła w ramię.
Opowiedziałam jej wszystko z najmniejszymi konkretami, ale nie miałam na to najmniejszej ochoty. Nie wiem czemu, ale jakoś dzisiaj nic mi się nie chciało. Po chwili przyjechał autobus i pojechaliśmy do szkoły.
------------------------------------------
NASTĘPY ROZDZIAŁ KTÓRY MI SIĘ NIE PODOBA. NIE WIEM CZEMU, ALE TAK JEST. ZASTANAWIAM SIĘ CZY USNĄĆ BLOGA... SKOMENTUJCIE
piątek, 19 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Rozdział 4.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
- Olivia! - usłyszałam głos mojej siostry, kiedy jeszcze spałam.
- Co? - podniosłam głowę i spojrzałam na nią.
- Wiesz gdzie jest ta moja ulubiona bluzka?
- U mnie w szafie. - powiedziałam.
- Czemu ją wzięłaś? - spytała.
- Bo jest fajna i ją pożyczyłam.
Milena wzięła bluzkę i wyszła z pokoju. Położyłam się dalej na łóżko, ale nie mogłam zasnąć. Sprawdziłam wyświetlacz telefonu czy nie mam żadnej wiadomości od Harrego. On mi się serio podoba, ale wiem, że z tego nic nie wyjdzie. Przecież on jest sławny nie zakocha się w zwykłej dziewczynie jaką jestem ja. Sprawdziłam jeszcze godzinę.
- Rany już 12. - pomyślałam.
Nie chciało mi się wychodzić z łóżka. Wzięłam książkę którą wczoraj kupiłam i zabrałam się za jej czytanie. Muszę przyznać ciekawa była i wciągnęła mnie. Po godzinie ruszyłam się z łóżka. Podeszłam do szafy wzięłam to, i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wytarłam się i nałożyłam makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół. Rodzice byli w domu, bo dzisiaj niedziela. Przywitałam się z nimi i zabrałam się za jedzenie naleśników, które zrobiła moja moja. Zjadłam śniadanie i poszłam do siebie. Wchodziłam do pokoju i akurat ktoś do mnie dzwonił. Chwyciłam za telefon i zobaczyłam nieznany numer. Odebrałam.
- Hallo?... A Cześć... Niestety dzisiaj nie dam rady...Muszę się uczyć, mam jutro sprawdzian...To może jak ja będę miała czas to się do Ciebie odezwę?... No okej... Pa... - i się rozłączyłam.
- Kto dzwonił? - spytała Milena, która stała w drzwiach.
- Długo tutaj stoisz? - spytałam, zaskoczona.
- Nie chwilę. No mów kto dzwonił.
- Harry. - odpowiedziałam.
- I co? - dalej się dopytywała.
- I nic. - odpowiedziałam obojętnie.
- Nie spotykacie się?
- Nie.
- Czemu?
- Bo muszę się uczyć.
- Olivia wiesz dlaczego nie masz chłopaka? Bo ciągle się uczysz. Ile razy miałaś iść na randkę, ale nie bo musiałaś się uczyć. Odpuść sobie trochę. Harry do Ciebie dzwoni, chce się z Tobą umówić, a Ty musisz się uczyć. Zastanów się. - wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- A może ona ma rację? - powiedziałam sobie w myślach.
Położyłam się na łóżko i myślałam.
Trudno zawale jutro ten sprawdzian, ale zadzwonię do Harrego. Wzięłam telefon i wykręciłam jego numer.
- Cześć. Możemy się dzisiaj spotkać, jeśli nadal chcesz...Pomyliły mi się dni, w środę mam sprawdzian.... O której?... Okej... Pa - i odłożyłam telefon.
Poszłam do Mileny, powiedzieć jej. Zapukałam do drzwi i weszłam do jej pokoju.
- Byś tutaj posprzątała. - powiedziałam.
- Co chcesz? - spytała, siedząc na łóżku.
- Idę dzisiaj z Harrym do kina.
- Zadzwoniłaś do niego? - od razu wstała z łóżka.
- Tak.
- No i dobrze. - przytuliła mnie.
Pogadałam z nią jeszcze chwilę i poszłyśmy do mnie do pokoju wybrać coś na spotkanie. Po godzinie szperania w szafie wybrałyśmy to. Miałam jeszcze 3 godziny do spotkania. Nie chciałam robić wszystko na ostatnią minutę więc poszłam wziąć długą kąpiel. Nalałam wody do wanny i wlałam olejek truskawkowy. Weszłam do niej i zaczęłam jak zwykle marzyć. Po prawie godzinie wyszłam z wanny. Wytarłam ciało i założyłam szlafrok.
- Olivia.. - pukała Milena.
- Co? - zapytałam.
- Otwórz. Zrobię Ci makijaż.
- No dobra. - otworzyłam jej drzwi.
Wysuszyłam włosy i związałam je na razie w koka. Milena wzięła się za makijaż. Po 30 minutach był już gotowy. Spojrzałam w lustro i wyglądał tak.
- Ładny. Dzięki. - podziękowałam siostrze.
Wyszła z łazienki a ja wyprostowałam włosy i się ubrałam. Wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegar i była już 16.30.
- Rany jak długo się szykowałam. - powiedziałam do siebie.
Założyłam buty i wyszłam z pokoju. Pożegnałam się z rodzicami i Mileną i wyszłam.
-----------------------------------
TROCHĘ KRÓTKI, ALE NIE MAM WENY. MAM NADZIEJĘ, ŻE NASTĘPNY BĘDZIE DŁUŻSZY.
5 ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDZIE 4 KOMENTARZE. : )
- Olivia! - usłyszałam głos mojej siostry, kiedy jeszcze spałam.
- Co? - podniosłam głowę i spojrzałam na nią.
- Wiesz gdzie jest ta moja ulubiona bluzka?
- U mnie w szafie. - powiedziałam.
- Czemu ją wzięłaś? - spytała.
- Bo jest fajna i ją pożyczyłam.
Milena wzięła bluzkę i wyszła z pokoju. Położyłam się dalej na łóżko, ale nie mogłam zasnąć. Sprawdziłam wyświetlacz telefonu czy nie mam żadnej wiadomości od Harrego. On mi się serio podoba, ale wiem, że z tego nic nie wyjdzie. Przecież on jest sławny nie zakocha się w zwykłej dziewczynie jaką jestem ja. Sprawdziłam jeszcze godzinę.
- Rany już 12. - pomyślałam.
Nie chciało mi się wychodzić z łóżka. Wzięłam książkę którą wczoraj kupiłam i zabrałam się za jej czytanie. Muszę przyznać ciekawa była i wciągnęła mnie. Po godzinie ruszyłam się z łóżka. Podeszłam do szafy wzięłam to, i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wytarłam się i nałożyłam makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół. Rodzice byli w domu, bo dzisiaj niedziela. Przywitałam się z nimi i zabrałam się za jedzenie naleśników, które zrobiła moja moja. Zjadłam śniadanie i poszłam do siebie. Wchodziłam do pokoju i akurat ktoś do mnie dzwonił. Chwyciłam za telefon i zobaczyłam nieznany numer. Odebrałam.
- Hallo?... A Cześć... Niestety dzisiaj nie dam rady...Muszę się uczyć, mam jutro sprawdzian...To może jak ja będę miała czas to się do Ciebie odezwę?... No okej... Pa... - i się rozłączyłam.
- Kto dzwonił? - spytała Milena, która stała w drzwiach.
- Długo tutaj stoisz? - spytałam, zaskoczona.
- Nie chwilę. No mów kto dzwonił.
- Harry. - odpowiedziałam.
- I co? - dalej się dopytywała.
- I nic. - odpowiedziałam obojętnie.
- Nie spotykacie się?
- Nie.
- Czemu?
- Bo muszę się uczyć.
- Olivia wiesz dlaczego nie masz chłopaka? Bo ciągle się uczysz. Ile razy miałaś iść na randkę, ale nie bo musiałaś się uczyć. Odpuść sobie trochę. Harry do Ciebie dzwoni, chce się z Tobą umówić, a Ty musisz się uczyć. Zastanów się. - wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- A może ona ma rację? - powiedziałam sobie w myślach.
Położyłam się na łóżko i myślałam.
Trudno zawale jutro ten sprawdzian, ale zadzwonię do Harrego. Wzięłam telefon i wykręciłam jego numer.
- Cześć. Możemy się dzisiaj spotkać, jeśli nadal chcesz...Pomyliły mi się dni, w środę mam sprawdzian.... O której?... Okej... Pa - i odłożyłam telefon.
Poszłam do Mileny, powiedzieć jej. Zapukałam do drzwi i weszłam do jej pokoju.
- Byś tutaj posprzątała. - powiedziałam.
- Co chcesz? - spytała, siedząc na łóżku.
- Idę dzisiaj z Harrym do kina.
- Zadzwoniłaś do niego? - od razu wstała z łóżka.
- Tak.
- No i dobrze. - przytuliła mnie.
Pogadałam z nią jeszcze chwilę i poszłyśmy do mnie do pokoju wybrać coś na spotkanie. Po godzinie szperania w szafie wybrałyśmy to. Miałam jeszcze 3 godziny do spotkania. Nie chciałam robić wszystko na ostatnią minutę więc poszłam wziąć długą kąpiel. Nalałam wody do wanny i wlałam olejek truskawkowy. Weszłam do niej i zaczęłam jak zwykle marzyć. Po prawie godzinie wyszłam z wanny. Wytarłam ciało i założyłam szlafrok.
- Olivia.. - pukała Milena.
- Co? - zapytałam.
- Otwórz. Zrobię Ci makijaż.
- No dobra. - otworzyłam jej drzwi.
Wysuszyłam włosy i związałam je na razie w koka. Milena wzięła się za makijaż. Po 30 minutach był już gotowy. Spojrzałam w lustro i wyglądał tak.
- Ładny. Dzięki. - podziękowałam siostrze.
Wyszła z łazienki a ja wyprostowałam włosy i się ubrałam. Wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegar i była już 16.30.
- Rany jak długo się szykowałam. - powiedziałam do siebie.
Założyłam buty i wyszłam z pokoju. Pożegnałam się z rodzicami i Mileną i wyszłam.
-----------------------------------
TROCHĘ KRÓTKI, ALE NIE MAM WENY. MAM NADZIEJĘ, ŻE NASTĘPNY BĘDZIE DŁUŻSZY.
5 ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDZIE 4 KOMENTARZE. : )
niedziela, 7 kwietnia 2013
Rozdział 3.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Przed 15 przyszła Livia ubrana w to. Poczekałyśmy jeszcze na Milenę, bo jeszcze nie była ubrana. Po około 5 minutach zbiegła na dół ubrana w to. Po chwili wyszliśmy już z domu. Zakluczyłam drzwi i klucze wsadziłam do kieszeni spodni. Ruszyliśmy w kierunku galerii handlowej. Po 15 minut byłyśmy już w galerii. Jako pierwszy sklep to New Yorker. Kupiłam tam sukienkę. Milena kupiła to, a Livia spodnie i pierścionek. Jako drugi sklep H&M kupiłam to, Milena to i Livia to. Potem poszłyśmy do empiku. Spodziewałam się tego, że Milena kupi płytę One Direction - Take Me Home oraz duży plakat też One Direction, ja kupiłam książkę, a Livia płytę My Chemical Romance. Po dwóch godzinach zwiedzania sklepów nie kupiłyśmy już nic.
- Idziemy do kina? - zapytała Milena.
- Tak. - odpowiedziała Livia.
- Nie chce mi się. - odpowiedziałam.
- No Olivia chodź. - prosiła Milena.
- Nie. Ja pójdę do domu, a Wy idźcie do kina. - powiedziałam.
- Na pewno? - zapytała Livia.
- Tak, tak. Idźcie. Bawcie się dobrze.
Pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam z galerii. Wstąpiłam jeszcze Starbucks'a po moją ulubioną kawę czyli latte. Zapłaciłam i wyszłam z kawiarni. Byłam już blisko domu i ktoś na mnie wpadł. Moja kawa znalazła się na mojej bluzce.
- Pięknie. Uważaj jak chodzisz. - powiedziałam i próbowałam rozetrzeć plamę na bluzce.
- Przepraszam. Nie wiem, jak to się stało, ale nie zauważyłem Cię. - powiedział chłopak w lokach.
Spojrzałam na jego bluzkę i miał też plamę po kawie.
- Jezu przepraszam. Ja też nie zauważyłam Cię i nie wiedziałam, że też masz kawę. - tłumaczyłam się.
- Nic się nie stało. Tylko nie wiem jak pójdę do domu w tej plamie. - popatrzył na swoją bluzkę.
- Daleko mieszkasz? - spytałam.
- Na końcu Londynu. - powiedział chłopak, którego imienia nie znałam.
- Trochę daleko. Chodź do mnie. Mieszkam niedaleko i dam Ci jakąś bluzkę taty. - powiedziałam.
- Nie będę robił kłopotu. Jakoś dam sobie radę.
- Nie marudź. Chodź. - nalegałam.
- No dobrze.
- A tak w ogóle to Olivia jestem - podałam chłopakowi dłoń.
- Kurde, nawet się nie przedstawiłem. Harry. - uścisnął moją dłoń.
- Czekaj, czekaj. Ty jesteś ten Harry z One Direction? -spytałam.
- Tak, ale proszę nie krzycz. - powiedział trochę speszony.
- Spokojnie nie jestem Waszą fanką. - uśmiechnęłam się.
- To skąd mnie znasz? - zapytał , nadal staliśmy w tym samym miejscu.
- Moja siostra Was kocha. I ma pełno plakatów w swoim pokoju. Dobra nie stójmy tak. Chodź po tą koszulkę. - pociągnęłam go za rękaw.
Harry się uśmiechnął. Poszliśmy w kierunku mojego domu. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Harrego do domu. Wskazałam mu aby usiadł w salonie, a ja pobiegłam na górę. Weszłam do sypialni rodziców i z szafy wyciągnęłam czarny t-shift taty. Wpadłam jeszcze do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam bluzkę. Przebrałam się, a brudną bluzkę wrzuciłam do łazienki. Zbiegłam na dół i podałam Harremu bluzkę. Wskazałam mu gdzie jest łazienka i poszedł się do niej przebrać. Weszłam do kuchni i zrobiłam mi i Harremu herbatę. Po chwili do kuchni wszedł Harry w bluzce taty.
- Do twarzy Ci w czarnym. - powiedziałam
- Dziękuje. A Ci do twarzy w bluzce nie poplamionej. - uśmiechnął się.
Teraz dostrzegłam, że ma śliczne dołeczki w policzkach.
- Dzięki. - powiedziałam. - Siadaj. Herbatę zrobiłam. - dodałam.
- Nie będę robił kłopotu.
- Znowu marudzisz. Siadaj. - wskazałam na krzesło.
Chłopak grzecznie usiadł o co poprosiłam. Woda się zagotowała i zalałam dwie herbaty. Jeden kubek podałam Harremu a drugi wzięłam dla siebie. Zajęłam miejsce obok Harrego i upiłam łyk herbaty. Przez chwilę nastała cisza, ale po chwili zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Cudownie mi się z nim rozmawiało.
- Jestem. - usłyszałam głos siostry.
- Moja siostra przyszła. Przygotuj się, może trochę krzyczeć. - zwróciłam się do loczka.
- Okej. - powiedział loczek i się zaśmiał.
Wstałam z krzesła i poszłam do salonu, gdzie pewnie siedziała Milena. Tak ja myślałam, siedziała przed telewizorem.
- Słuchaj młoda. W kuchni mamy ładnego gościa. Jak coś palniesz albo będziesz krzyczała to Cię zabije. - powiedziałam do niej.
- Dobra, dobra. Chce go poznać. - wstała z kanapy i ruszyła w stronę kuchni.
Ruszyłam za siostrą. Weszłyśmy do kuchni. Milena stanęła w miejscu , nic nie mówiła i patrzała się na Harrego.
- Ej ona żyje? - zapytał się Harry.
- Milena! - szturchnęłam ją.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Nie wierze! W mojej kuchni jest Harry Styles!! - zaczęła krzyczeć i skakać jednocześnie.
- Uspokój się, mówiłam, że nie masz krzyczeć. - powiedziałam do niej.
- Nie da się. Przede mną stoi mój idol. - dalej skakała.
- Ciebie też ostrzegałam. - zwróciłam się do Harrego.
- Nie jest tak źle. - powiedział.
Wstał z krzesła i podszedł do Mileny.
- Harry jestem. - podał dłoń siostrze.
- Mi-Milena. - wysłowiła się.
- Miło mi Ciebie poznać. - powiedział Loczek.
- Mi-Mi Ciebie też.
Harry z powrotem usiadł na krzesło i dobijał swoja herbatę. Milena usiadła obok niego i śliniła się jak pies. Milena poprosiła Harrego o z 10 autografów, parę zdjeć.
- Milena starczy. - byłam już trochę na nią.
- Nic nie szkodzi. Ja i tak będę się zbierał. - powiedział Harry.
- Nie idź jeszcze. - poprosiła Milena.
- Niestety muszę już iść. - ruszył w stronę drzwi.
Ruszyłam za nim, aby odprowadzić go.
- To do zobaczenia. I dziękuje za bluzkę. - powiedział, prawie wychodząc.
- Nie ma za co. No i przepraszam za tą kawę.
- Nie szkodzi. Może podałabyś mi swój numer abym mógł Ci odkupić kawę i oddać bluzkę. - zapytał.
- Spoko. Daj telefon. - poprosiłam.
Harry podał mi swój telefon a ja zapisałam mu mój numer. Pożegnaliśmy się zwykłym " cześć ". Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Tam Milena prosiła mnie abym opowiedziała jej, jak on się tu znalazł. Odpowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.
- Harry tu była aaa. - dalej się cieszyła.
- Dobra nie ciesz się już tak. - już mnie to wkurzało.
- Podoba Ci się? - zapytała.
- Co?
- Podoba Ci się? - powtórzyła pytanie.
- Ładny jest. - powiedziałam, strzelając buraka.
- Strzeliłaś buraka! Zakochałaś się!
- Chyba ogłupiałaś. Muszę go poznać. - tłumaczyłam się.
- Tak, tak. Ja wiem swoje. - mówiła. - Wiesz kogo spotkałyśmy z Livią jak wracałyśmy z kina? - zapytała.
- No oświeć mnie.
- Nikodema. - szczerzyła się.
- To ten chłopak co się w nim zakochałaś? - spytałam dla pewności.
- Tak. - dalej się szczerzyła.
- I co ? Gadałaś z nim? - nawet trochę się tym zainteresowałam.
- Tak. Zaprosił mnie do kina. I się zgodziłam i idziemy w piątek.
- Gratulacje młoda. - przybiłam jej piątkę.
- Ciekawe czemu mnie zaprosił. - myślała.
- Pewnie mu się spodobałaś.
- Jo, pewnie.
- Nie jo. Tylko tak. - powiedziałam.
Gadałyśmy jeszcze chwilę i do domu weszli rodzice. Milena powiedziała kto tu był, więc musiałam powiedzieć tacie, że pożyczyłam jego bluzkę i opowiedziałam dlaczego. Rodzice byli bardzo zmęczeni więc zrobiłyśmy z Mileną im szybką kolację i dla nas przy okazji. Zjedliśmy ją w miłej atmosferze. Włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do siebie.
------------------------
DODAJE TEN ROZDZIAŁ DLA TEGO, ŻE ZOSTAŁAM ZASZANTAŻOWANA. NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BEDZIĘ 3 KOMENTARZE.
MIŁEGO CZYTANIA :)
PAPA ;*
Przed 15 przyszła Livia ubrana w to. Poczekałyśmy jeszcze na Milenę, bo jeszcze nie była ubrana. Po około 5 minutach zbiegła na dół ubrana w to. Po chwili wyszliśmy już z domu. Zakluczyłam drzwi i klucze wsadziłam do kieszeni spodni. Ruszyliśmy w kierunku galerii handlowej. Po 15 minut byłyśmy już w galerii. Jako pierwszy sklep to New Yorker. Kupiłam tam sukienkę. Milena kupiła to, a Livia spodnie i pierścionek. Jako drugi sklep H&M kupiłam to, Milena to i Livia to. Potem poszłyśmy do empiku. Spodziewałam się tego, że Milena kupi płytę One Direction - Take Me Home oraz duży plakat też One Direction, ja kupiłam książkę, a Livia płytę My Chemical Romance. Po dwóch godzinach zwiedzania sklepów nie kupiłyśmy już nic.
- Idziemy do kina? - zapytała Milena.
- Tak. - odpowiedziała Livia.
- Nie chce mi się. - odpowiedziałam.
- No Olivia chodź. - prosiła Milena.
- Nie. Ja pójdę do domu, a Wy idźcie do kina. - powiedziałam.
- Na pewno? - zapytała Livia.
- Tak, tak. Idźcie. Bawcie się dobrze.
Pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam z galerii. Wstąpiłam jeszcze Starbucks'a po moją ulubioną kawę czyli latte. Zapłaciłam i wyszłam z kawiarni. Byłam już blisko domu i ktoś na mnie wpadł. Moja kawa znalazła się na mojej bluzce.
- Pięknie. Uważaj jak chodzisz. - powiedziałam i próbowałam rozetrzeć plamę na bluzce.
- Przepraszam. Nie wiem, jak to się stało, ale nie zauważyłem Cię. - powiedział chłopak w lokach.
Spojrzałam na jego bluzkę i miał też plamę po kawie.
- Jezu przepraszam. Ja też nie zauważyłam Cię i nie wiedziałam, że też masz kawę. - tłumaczyłam się.
- Nic się nie stało. Tylko nie wiem jak pójdę do domu w tej plamie. - popatrzył na swoją bluzkę.
- Daleko mieszkasz? - spytałam.
- Na końcu Londynu. - powiedział chłopak, którego imienia nie znałam.
- Trochę daleko. Chodź do mnie. Mieszkam niedaleko i dam Ci jakąś bluzkę taty. - powiedziałam.
- Nie będę robił kłopotu. Jakoś dam sobie radę.
- Nie marudź. Chodź. - nalegałam.
- No dobrze.
- A tak w ogóle to Olivia jestem - podałam chłopakowi dłoń.
- Kurde, nawet się nie przedstawiłem. Harry. - uścisnął moją dłoń.
- Czekaj, czekaj. Ty jesteś ten Harry z One Direction? -spytałam.
- Tak, ale proszę nie krzycz. - powiedział trochę speszony.
- Spokojnie nie jestem Waszą fanką. - uśmiechnęłam się.
- To skąd mnie znasz? - zapytał , nadal staliśmy w tym samym miejscu.
- Moja siostra Was kocha. I ma pełno plakatów w swoim pokoju. Dobra nie stójmy tak. Chodź po tą koszulkę. - pociągnęłam go za rękaw.
Harry się uśmiechnął. Poszliśmy w kierunku mojego domu. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Harrego do domu. Wskazałam mu aby usiadł w salonie, a ja pobiegłam na górę. Weszłam do sypialni rodziców i z szafy wyciągnęłam czarny t-shift taty. Wpadłam jeszcze do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam bluzkę. Przebrałam się, a brudną bluzkę wrzuciłam do łazienki. Zbiegłam na dół i podałam Harremu bluzkę. Wskazałam mu gdzie jest łazienka i poszedł się do niej przebrać. Weszłam do kuchni i zrobiłam mi i Harremu herbatę. Po chwili do kuchni wszedł Harry w bluzce taty.
- Do twarzy Ci w czarnym. - powiedziałam
- Dziękuje. A Ci do twarzy w bluzce nie poplamionej. - uśmiechnął się.
Teraz dostrzegłam, że ma śliczne dołeczki w policzkach.
- Dzięki. - powiedziałam. - Siadaj. Herbatę zrobiłam. - dodałam.
- Nie będę robił kłopotu.
- Znowu marudzisz. Siadaj. - wskazałam na krzesło.
Chłopak grzecznie usiadł o co poprosiłam. Woda się zagotowała i zalałam dwie herbaty. Jeden kubek podałam Harremu a drugi wzięłam dla siebie. Zajęłam miejsce obok Harrego i upiłam łyk herbaty. Przez chwilę nastała cisza, ale po chwili zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Cudownie mi się z nim rozmawiało.
- Jestem. - usłyszałam głos siostry.
- Moja siostra przyszła. Przygotuj się, może trochę krzyczeć. - zwróciłam się do loczka.
- Okej. - powiedział loczek i się zaśmiał.
Wstałam z krzesła i poszłam do salonu, gdzie pewnie siedziała Milena. Tak ja myślałam, siedziała przed telewizorem.
- Słuchaj młoda. W kuchni mamy ładnego gościa. Jak coś palniesz albo będziesz krzyczała to Cię zabije. - powiedziałam do niej.
- Dobra, dobra. Chce go poznać. - wstała z kanapy i ruszyła w stronę kuchni.
Ruszyłam za siostrą. Weszłyśmy do kuchni. Milena stanęła w miejscu , nic nie mówiła i patrzała się na Harrego.
- Ej ona żyje? - zapytał się Harry.
- Milena! - szturchnęłam ją.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Nie wierze! W mojej kuchni jest Harry Styles!! - zaczęła krzyczeć i skakać jednocześnie.
- Uspokój się, mówiłam, że nie masz krzyczeć. - powiedziałam do niej.
- Nie da się. Przede mną stoi mój idol. - dalej skakała.
- Ciebie też ostrzegałam. - zwróciłam się do Harrego.
- Nie jest tak źle. - powiedział.
Wstał z krzesła i podszedł do Mileny.
- Harry jestem. - podał dłoń siostrze.
- Mi-Milena. - wysłowiła się.
- Miło mi Ciebie poznać. - powiedział Loczek.
- Mi-Mi Ciebie też.
Harry z powrotem usiadł na krzesło i dobijał swoja herbatę. Milena usiadła obok niego i śliniła się jak pies. Milena poprosiła Harrego o z 10 autografów, parę zdjeć.
- Milena starczy. - byłam już trochę na nią.
- Nic nie szkodzi. Ja i tak będę się zbierał. - powiedział Harry.
- Nie idź jeszcze. - poprosiła Milena.
- Niestety muszę już iść. - ruszył w stronę drzwi.
Ruszyłam za nim, aby odprowadzić go.
- To do zobaczenia. I dziękuje za bluzkę. - powiedział, prawie wychodząc.
- Nie ma za co. No i przepraszam za tą kawę.
- Nie szkodzi. Może podałabyś mi swój numer abym mógł Ci odkupić kawę i oddać bluzkę. - zapytał.
- Spoko. Daj telefon. - poprosiłam.
Harry podał mi swój telefon a ja zapisałam mu mój numer. Pożegnaliśmy się zwykłym " cześć ". Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Tam Milena prosiła mnie abym opowiedziała jej, jak on się tu znalazł. Odpowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.
- Harry tu była aaa. - dalej się cieszyła.
- Dobra nie ciesz się już tak. - już mnie to wkurzało.
- Podoba Ci się? - zapytała.
- Co?
- Podoba Ci się? - powtórzyła pytanie.
- Ładny jest. - powiedziałam, strzelając buraka.
- Strzeliłaś buraka! Zakochałaś się!
- Chyba ogłupiałaś. Muszę go poznać. - tłumaczyłam się.
- Tak, tak. Ja wiem swoje. - mówiła. - Wiesz kogo spotkałyśmy z Livią jak wracałyśmy z kina? - zapytała.
- No oświeć mnie.
- Nikodema. - szczerzyła się.
- To ten chłopak co się w nim zakochałaś? - spytałam dla pewności.
- Tak. - dalej się szczerzyła.
- I co ? Gadałaś z nim? - nawet trochę się tym zainteresowałam.
- Tak. Zaprosił mnie do kina. I się zgodziłam i idziemy w piątek.
- Gratulacje młoda. - przybiłam jej piątkę.
- Ciekawe czemu mnie zaprosił. - myślała.
- Pewnie mu się spodobałaś.
- Jo, pewnie.
- Nie jo. Tylko tak. - powiedziałam.
Gadałyśmy jeszcze chwilę i do domu weszli rodzice. Milena powiedziała kto tu był, więc musiałam powiedzieć tacie, że pożyczyłam jego bluzkę i opowiedziałam dlaczego. Rodzice byli bardzo zmęczeni więc zrobiłyśmy z Mileną im szybką kolację i dla nas przy okazji. Zjedliśmy ją w miłej atmosferze. Włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do siebie.
------------------------
DODAJE TEN ROZDZIAŁ DLA TEGO, ŻE ZOSTAŁAM ZASZANTAŻOWANA. NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BEDZIĘ 3 KOMENTARZE.
MIŁEGO CZYTANIA :)
PAPA ;*
Rozdział 2.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Po skończonym filmie poszłyśmy jeszcze na kawę i do domu. Przed 21 byłyśmy z Mileną w domu. Otworzyłyśmy drzwi i weszłyśmy do domu. Ściągnęłam buty i poszłam do salonu. Widok jak tam zauważyłam zapamiętam na długo. Widok całujących się rodziców.
- To my nie będziemy przeszkadzać. - powiedziałam do nich i szarpnęłam Milenę na górę. A rodzice szybko się od siebie odsunęli. Wpadłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy się śmiać. Usiadłyśmy na łóżku.
- Ale zazdroszczę rodzicom. - powiedziałam.
- Czemu? - zapytała Milena.
- Popatrz ile lat są razem, bardzo rzadko się kłócą, a z dnia na dzień coraz bardziej się kochają. Ja też tak chce.
- Ej siostra, przecież obydwie wiemy, że się zakochasz.
- Czy ja wiem. - powiedziałam.
- Wiesz, wiesz. Ja idę się kąpać. Dobranoc. - pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju.
- Dobranoc. - szepnęłam gdy już wyszła.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam marzyć, rozmyślać, jakby to było gdybym się zakochała. U nas w szkole nie podoba mi się nikt, bo albo są ładni i mają zryty charakter, albo brzydcy i mają fajny charakter, a nie ukrywajmy się wygląd też coś znaczy. Z moich rozmyśleń przerwała mama która zapukała do drzwi i weszła.
- Mogę? - zapytała.
- Pewnie. Siadaj. - poklepałam miejsce obok mnie.
Mama usiadła i objęła mnie ramieniem.
- Zapomnijmy o tej małej scence w salonie. - zawstydziła się rodzicielka.
- Ale mamo, to nie jest nic wstydliwego. Babcia Katy i dziadek William też dają sobie całusy w usta, prawie każdy mamo się całuje. - powiedziałam.
- Ale jednak trochę krepujące jest. - mówiła dalej.
- Mamo, prawie każdy się całuje. Spokojnie jesteśmy z Mileną prawie dorosłe, wiemy co to jest buziak. - uśmiechnęłam się.
- Dziękuje córeczko. Kocham Cię. - przytuliła mnie mama.
- Ja Ciebie też mamo.
Po kilku sekundach mama wyszła z pokoju. Podeszłam do szafy wzięłam piżamę i poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny pełno wody i wlałam olejek truskawkowy. Weszłam do niej i znalazłam się w moich marzeniach. Marzeniach o miłości. Co by było gdybym miała chłopaka? Pewnie byłabym bardzo szczęśliwa. Chce mieć tego mojego księcia na rumaku, dobra może być na ośle byleby mnie kochał. Po 30 minutach gdy woda robiła się zimna wyszłam z wanny. Wytarłam mokre ciało i założyłam piżamę. Wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Wyszłam z łazienki i położyłam się do zimnego łóżka, oraz przytuliłam się do mojego misia, którego miałam od urodzenia. Zamknęłam oczy i poleciałam w krainę snów.
NASTĘPY DZIEŃ.
Obudziłam się o 12. Jest sobota, więc mogłam długo pospać. Wstałam z łóżka, wsunęłam kapcie na nogi, założyłam szlafrok i poszłam na dół. Na parterze nikogo nie było. Rodzicie w pracy, a Milena jeszcze spała. Podeszłam do szafki i wsadziłam kanapki do tostera. Wyciągnęłam jeszcze mój ulubiony kubek i zaparzyłam świeża kawę. Po chwili zrobiły mi się tosty, więc zjadałam śniadanie. Kończyłam jeść i do kuchni weszła zaspana Milena ubrana w piżamę. Podeszła do szafki z kubkami i szukała swojego ulubionego.
- Gdzie jest mój kubek? - spytała się mnie.
- Skąd mam wiedzieć? W zmywarce sprawdź. - powiedziałam.
Milena otworzyła zmywarkę i znalazła swój ukochany kubek. Tak, Milena nie mogła mieć innego kubka niż One Direction. Przecież to jest wielka fanka. Włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam to. Poszłam do łazienki. Jak zawsze wzięłam prysznic. Delikatnie się wymalowałam, związałam włosy w koka i ubrałam. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na Facebooka. Po chwili dostałam wiadomość od Livi czy pójdziemy na zakupy. Zgodziłam się bo i tak nie miałam dzisiaj żadnych planów. Umówiłyśmy się, że o 15 Livia po mnie przyjdzie. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i była już 13.30. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół. Weszłam do kuchni i zostałam tam Milenę wkurzoną.
- Co Ci? - zapytałam siostrę.
- Toster się zepsuł. - powiedziała.
- Jak to? Przecież ja robiłam tosty dzisiaj. - podeszłam do tostera sprawdzić co z nim.
- No kanapek nie chce mi oddać od ponad 30 minut. - powiedziała.
- Może trzeba najpierw do kontaktu podłączyć. - powiedziałam, trzymając kontakt od tostera.
- Oj tam. Dzięki.
- Idę dzisiaj z Livią na zakupy. Idziesz z nami? - zapytałam.
- O której?
- 15.
- Okej. - powiedziała i usiadła do stołu
- To radzę Ci szybko zjeść bo jest już 13.40 a Ty tak szybko się nie ogarniesz.
- Dobra. Nie marudź już. Smacznego Milena. - powiedziała sama do siebie.
- Co za debil. - powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Usiadłam w salonie, włączyłam tv i czekałam na Livię i Milenę.
------------------------------------------------------
TERAZ NAPRAWDĘ NAPISZĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ JAK BĘDZIE 5 KOMENTARZY.
DZIĘKUJE ZA PONAD 80 WYŚWIETLEŃ <333
PAPAP
Po skończonym filmie poszłyśmy jeszcze na kawę i do domu. Przed 21 byłyśmy z Mileną w domu. Otworzyłyśmy drzwi i weszłyśmy do domu. Ściągnęłam buty i poszłam do salonu. Widok jak tam zauważyłam zapamiętam na długo. Widok całujących się rodziców.
- To my nie będziemy przeszkadzać. - powiedziałam do nich i szarpnęłam Milenę na górę. A rodzice szybko się od siebie odsunęli. Wpadłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy się śmiać. Usiadłyśmy na łóżku.
- Ale zazdroszczę rodzicom. - powiedziałam.
- Czemu? - zapytała Milena.
- Popatrz ile lat są razem, bardzo rzadko się kłócą, a z dnia na dzień coraz bardziej się kochają. Ja też tak chce.
- Ej siostra, przecież obydwie wiemy, że się zakochasz.
- Czy ja wiem. - powiedziałam.
- Wiesz, wiesz. Ja idę się kąpać. Dobranoc. - pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju.
- Dobranoc. - szepnęłam gdy już wyszła.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam marzyć, rozmyślać, jakby to było gdybym się zakochała. U nas w szkole nie podoba mi się nikt, bo albo są ładni i mają zryty charakter, albo brzydcy i mają fajny charakter, a nie ukrywajmy się wygląd też coś znaczy. Z moich rozmyśleń przerwała mama która zapukała do drzwi i weszła.
- Mogę? - zapytała.
- Pewnie. Siadaj. - poklepałam miejsce obok mnie.
Mama usiadła i objęła mnie ramieniem.
- Zapomnijmy o tej małej scence w salonie. - zawstydziła się rodzicielka.
- Ale mamo, to nie jest nic wstydliwego. Babcia Katy i dziadek William też dają sobie całusy w usta, prawie każdy mamo się całuje. - powiedziałam.
- Ale jednak trochę krepujące jest. - mówiła dalej.
- Mamo, prawie każdy się całuje. Spokojnie jesteśmy z Mileną prawie dorosłe, wiemy co to jest buziak. - uśmiechnęłam się.
- Dziękuje córeczko. Kocham Cię. - przytuliła mnie mama.
- Ja Ciebie też mamo.
Po kilku sekundach mama wyszła z pokoju. Podeszłam do szafy wzięłam piżamę i poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny pełno wody i wlałam olejek truskawkowy. Weszłam do niej i znalazłam się w moich marzeniach. Marzeniach o miłości. Co by było gdybym miała chłopaka? Pewnie byłabym bardzo szczęśliwa. Chce mieć tego mojego księcia na rumaku, dobra może być na ośle byleby mnie kochał. Po 30 minutach gdy woda robiła się zimna wyszłam z wanny. Wytarłam mokre ciało i założyłam piżamę. Wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Wyszłam z łazienki i położyłam się do zimnego łóżka, oraz przytuliłam się do mojego misia, którego miałam od urodzenia. Zamknęłam oczy i poleciałam w krainę snów.
NASTĘPY DZIEŃ.
Obudziłam się o 12. Jest sobota, więc mogłam długo pospać. Wstałam z łóżka, wsunęłam kapcie na nogi, założyłam szlafrok i poszłam na dół. Na parterze nikogo nie było. Rodzicie w pracy, a Milena jeszcze spała. Podeszłam do szafki i wsadziłam kanapki do tostera. Wyciągnęłam jeszcze mój ulubiony kubek i zaparzyłam świeża kawę. Po chwili zrobiły mi się tosty, więc zjadałam śniadanie. Kończyłam jeść i do kuchni weszła zaspana Milena ubrana w piżamę. Podeszła do szafki z kubkami i szukała swojego ulubionego.
- Gdzie jest mój kubek? - spytała się mnie.
- Skąd mam wiedzieć? W zmywarce sprawdź. - powiedziałam.
Milena otworzyła zmywarkę i znalazła swój ukochany kubek. Tak, Milena nie mogła mieć innego kubka niż One Direction. Przecież to jest wielka fanka. Włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam to. Poszłam do łazienki. Jak zawsze wzięłam prysznic. Delikatnie się wymalowałam, związałam włosy w koka i ubrałam. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na Facebooka. Po chwili dostałam wiadomość od Livi czy pójdziemy na zakupy. Zgodziłam się bo i tak nie miałam dzisiaj żadnych planów. Umówiłyśmy się, że o 15 Livia po mnie przyjdzie. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i była już 13.30. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół. Weszłam do kuchni i zostałam tam Milenę wkurzoną.
- Co Ci? - zapytałam siostrę.
- Toster się zepsuł. - powiedziała.
- Jak to? Przecież ja robiłam tosty dzisiaj. - podeszłam do tostera sprawdzić co z nim.
- No kanapek nie chce mi oddać od ponad 30 minut. - powiedziała.
- Może trzeba najpierw do kontaktu podłączyć. - powiedziałam, trzymając kontakt od tostera.
- Oj tam. Dzięki.
- Idę dzisiaj z Livią na zakupy. Idziesz z nami? - zapytałam.
- O której?
- 15.
- Okej. - powiedziała i usiadła do stołu
- To radzę Ci szybko zjeść bo jest już 13.40 a Ty tak szybko się nie ogarniesz.
- Dobra. Nie marudź już. Smacznego Milena. - powiedziała sama do siebie.
- Co za debil. - powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Usiadłam w salonie, włączyłam tv i czekałam na Livię i Milenę.
------------------------------------------------------
TERAZ NAPRAWDĘ NAPISZĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ JAK BĘDZIE 5 KOMENTARZY.
DZIĘKUJE ZA PONAD 80 WYŚWIETLEŃ <333
PAPAP
piątek, 5 kwietnia 2013
Rodział 1.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
*OLIVIA*
Obudziłam się o 7. Znaczy obudził mnie cholerny dźwięk, dźwięk budzika.
- Znów nudny dzień mnie czeka. - pomyślałam, leżąc jeszcze w łóżku.
Po jakieś minucie wstałam z łózka. Założyłam kapcie i podeszłam do szafy i wzięłam to. Podreptałam do łazienki. Na szczęście mam własną bo z Mileną, byśmy się pozabijały w kolejce. Wzięłam rozbudzający prysznic. Wytarłam ciało i się ubrałam. Nałożyłam naturalny podkład. Na oczy nałożyłam różowy cień do powiek i rzęsy pomalowałam tuszem do rzęs oraz usta błyszczykiem. Wyszłam z łazienki, spakowałam się do szkoły i sięgnęłam po telefon który wskazywał 7.30. Zeszłam na dół do kuchni. Przywitałam się z rodzicami, którzy krzątali się po kuchni. Usiadłam do stołu i zaczęłam konsumować kanapki, które zrobiła mama. Po zjedzeniu dwóch kanapek, wypiłam jeszcze sok i poszłam ubrać trampki. Chciałam wychodzić z domu, ale zawołała mnie Milena abym na nią poczekała. Zjadła szybko śniadanie i po 5 minutach wyszłyśmy z domu na przystanek autobusowy. Nie chciałyśmy prosić tatę, aby nas podwiózł. Po kilku minutach stałyśmy już na przystanku i czekałyśmy na nasz autobus. Po chwili przyjechał i pojechałyśmy prosto do szkoły. W szkole byłyśmy o 7.50. Poszłam do mojej szafki odłożyć książki na te lekcje, które mam później bo nie chciałam mieć ciężkiej torby. Chowałam książki do szafki i poczułam szarpnięcie i książki spadły na ziemie z lekkim hukiem. Odwróciłam się zobaczyć kto to. Zobaczyłam najładniejsza dziewczynę w szkole w której kocha się prawie każdy chłopak.
- Może byś trochę uważała? - powiedziałam do niej.
- Haha. - zaśmiała się i poszła dalej.
Westchnęłam ciężko, podniosłam książki z ziemi i schowałam je do szafki. Spojrzałam jeszcze na plan lekcji. Jako pierwszy był angielski. Mój ulubiony przedmiot. Zamknęłam szafkę i poszłam w kierunku sali. Doszłam pod sale i rozwlekł się dźwięk dzwonka i weszłam do sali. Usiadłam w mojej ławce, czyli ostatnia od okna. Po chwili wszedł do klasy nauczyciel od angielskiego. Przywitał się z nami, sprawdził obecność i musieliśmy pisać nie zapowiedzianą kartkówkę. Jak ja nie lubię czegoś takiego, bo nie wiem czy dobrze napiszę. Nauczyciel podyktował nam zadania i zaczęłam pisać. Jak dobrze, że właśnie z tego tematu zapamiętałam dużo. Napisałam ją w ciągu 10 minutach i oddałam nauczycielowi. Gdy wszyscy już skończyli powiedział, że mamy zrobić zadania a on sprawdzi kartkówki. Otworzyłam podręcznik na tej stronie i zaczęłam robić zadania. Były w miarę proste wiec nie miałam z nimi problemu. Nie skończyłam robić zadań a nauczyciel sprawdził już kartkówki.
- Więc najlepsza ocenę oraz kartkówkę napisała Olivia. - powiedział nauczyciel.
Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam po kartkówkę. Spojrzałam na nią i dostrzegłam 5 napisaną czerwonym długopisem.
- Kujon. - zaśmiała się ta sama dziewczyna która szturchnęła mnie przed lekcją, miała na imię Jessy.
- Ja kujon? Bynajmniej coś osiągnę w życiu a nie to co Ty, tylko kosmetyki, ubrania. - powiedziałam.
Jessy nie odpowiedziała nic tylko odwróciła się w drugą stronę. Usiadłam z powrotem do mojej ławki. Resztę lekcji była strasznie nudna. W końcu usłyszałam dzwonek i wyszłam z sali i poszłam do szafki po nowe książki. Pakowałam książki do torby i ktoś zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to. - rozpoznałam głos kuzynki.
- Livia? - spytałam.
- Brawo. - powiedziała i ściągnęła ręce z moich oczu. - Co dzisiaj robicie? - dodała.
- Chyba nic. Jest dzisiaj piątek więc nie będę się uczyła. - powiedziałam.
- To idziemy dzisiaj do kina?
- Możemy. - powiedziałam i poszłam do sali od chemii.
Siedziałam na ostatniej lekcji, czyli matematyki, której nie nawiedzę i czekałam na dzwonek. W końcu zadzwonił i wyszłam z sali. Poszłam do szafki po książki i wyszłam ze szkoły. Wychodziłam z terenu szkoły i usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wyciągnęłam z torby i zobaczyłam sms od Mileny. Wcisnęłam " pokaż " i odczytałam " Poczekaj na mnie przed szkoła ", odpisałam jej krótkie " Okej " i czekałam na nią. Po chwili przyszła razem z Livią i poszłyśmy w kierunku przystanku autobusowego. Po kilku minutach przyjechał nasz autobus i pojechałyśmy do domu. Wysiadłyśmy na naszym przystanku. Livia poszła do siebie do domu, a my do naszego. Weszłyśmy do domu i nikogo w nim nie zostałyśmy. Ściągnęłam trampki i poszłam do salonu, po chwili dołączyła do mnie Milena.
- Głodna jestem. Masz na coś ochotę? - zapytałam siostrę.
- Tak, na pizze. - odpowiedziała.
Zaśmiałam się cicho. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam po naszą ulubioną pizze, czyli z podwójnym serem, ananasem i szynką i do tego sos czosnkowy. Milena włączyła film i czekałyśmy na nasz obiad. Po 30 minutach usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi, w których stał dostawca pizzy z naszym obiadem. Zapłaciłam za pizze i poszłam do kuchni.
- Milena! Obiad! - krzyknęłam za siostrą.
Nie minęło 5 sekund a do kuchni wleciała Milena. Nałożyłyśmy sobie po kawałku na talerz i poszłyśmy dalej oglądać telewizor. Jadłam ostatni kawałek i byłam już pełna. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poszłam do torebki i wyjęłam telefon. Zobaczyłam na wyświetlaczu, że dzwoni Livia. Odebrałam.
- Hallo? No... Okej... O której... Spoko... - mówiłam do telefonu.
- Kto dzwonił ? - zapytała Milena.
- Livia. - odpowiedziałam.
- I co ?
- O 18 zaczyna się film i idziemy na zmierzch.
- Spoko. - powiedziała Milena i poszła na górę.
Spojrzałam na telefon i była 16.30. Poszłam do siebie do pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam to. Poszłam do łazienki się ogarnąć i ubrać. Wyszłam z niej po 40 minutach. Wychodziłam z łazienki i słyszałam jak Milena słucha głośno muzyki, tego swojego zespołu One Direction.
- Milena ścisz to. - krzyknęłam.
- Nie. - odpowiedziała.
- Co za małpa. - dodałam do siebie i weszłam do pokoju.
Miałyśmy jeszcze 20 minut, póki nie przyjdzie po nas Livia. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam moją ukochaną gitarę na której nie grałam od ponad 2 lat. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać melodie Little Things, One Direction. Bardzo lubię to piosenkę. Po 20 minutach usłyszałam dzwonek. Odłożyłam gitarę i zeszłam na dół.
---------------------------------------------------------------
PIERWSZY ROZDZIAŁ I NIE ZBYT MI SIĘ PODOBA.
PROSZE SKOMENTUJCIE CO MYSLICIE, DUZO TO DLA MNIE ZNACZY.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDZIE 5 KOMENTARZY.
DOBRANOC ; ****
*OLIVIA*
Obudziłam się o 7. Znaczy obudził mnie cholerny dźwięk, dźwięk budzika.
- Znów nudny dzień mnie czeka. - pomyślałam, leżąc jeszcze w łóżku.
Po jakieś minucie wstałam z łózka. Założyłam kapcie i podeszłam do szafy i wzięłam to. Podreptałam do łazienki. Na szczęście mam własną bo z Mileną, byśmy się pozabijały w kolejce. Wzięłam rozbudzający prysznic. Wytarłam ciało i się ubrałam. Nałożyłam naturalny podkład. Na oczy nałożyłam różowy cień do powiek i rzęsy pomalowałam tuszem do rzęs oraz usta błyszczykiem. Wyszłam z łazienki, spakowałam się do szkoły i sięgnęłam po telefon który wskazywał 7.30. Zeszłam na dół do kuchni. Przywitałam się z rodzicami, którzy krzątali się po kuchni. Usiadłam do stołu i zaczęłam konsumować kanapki, które zrobiła mama. Po zjedzeniu dwóch kanapek, wypiłam jeszcze sok i poszłam ubrać trampki. Chciałam wychodzić z domu, ale zawołała mnie Milena abym na nią poczekała. Zjadła szybko śniadanie i po 5 minutach wyszłyśmy z domu na przystanek autobusowy. Nie chciałyśmy prosić tatę, aby nas podwiózł. Po kilku minutach stałyśmy już na przystanku i czekałyśmy na nasz autobus. Po chwili przyjechał i pojechałyśmy prosto do szkoły. W szkole byłyśmy o 7.50. Poszłam do mojej szafki odłożyć książki na te lekcje, które mam później bo nie chciałam mieć ciężkiej torby. Chowałam książki do szafki i poczułam szarpnięcie i książki spadły na ziemie z lekkim hukiem. Odwróciłam się zobaczyć kto to. Zobaczyłam najładniejsza dziewczynę w szkole w której kocha się prawie każdy chłopak.
- Może byś trochę uważała? - powiedziałam do niej.
- Haha. - zaśmiała się i poszła dalej.
Westchnęłam ciężko, podniosłam książki z ziemi i schowałam je do szafki. Spojrzałam jeszcze na plan lekcji. Jako pierwszy był angielski. Mój ulubiony przedmiot. Zamknęłam szafkę i poszłam w kierunku sali. Doszłam pod sale i rozwlekł się dźwięk dzwonka i weszłam do sali. Usiadłam w mojej ławce, czyli ostatnia od okna. Po chwili wszedł do klasy nauczyciel od angielskiego. Przywitał się z nami, sprawdził obecność i musieliśmy pisać nie zapowiedzianą kartkówkę. Jak ja nie lubię czegoś takiego, bo nie wiem czy dobrze napiszę. Nauczyciel podyktował nam zadania i zaczęłam pisać. Jak dobrze, że właśnie z tego tematu zapamiętałam dużo. Napisałam ją w ciągu 10 minutach i oddałam nauczycielowi. Gdy wszyscy już skończyli powiedział, że mamy zrobić zadania a on sprawdzi kartkówki. Otworzyłam podręcznik na tej stronie i zaczęłam robić zadania. Były w miarę proste wiec nie miałam z nimi problemu. Nie skończyłam robić zadań a nauczyciel sprawdził już kartkówki.
- Więc najlepsza ocenę oraz kartkówkę napisała Olivia. - powiedział nauczyciel.
Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam po kartkówkę. Spojrzałam na nią i dostrzegłam 5 napisaną czerwonym długopisem.
- Kujon. - zaśmiała się ta sama dziewczyna która szturchnęła mnie przed lekcją, miała na imię Jessy.
- Ja kujon? Bynajmniej coś osiągnę w życiu a nie to co Ty, tylko kosmetyki, ubrania. - powiedziałam.
Jessy nie odpowiedziała nic tylko odwróciła się w drugą stronę. Usiadłam z powrotem do mojej ławki. Resztę lekcji była strasznie nudna. W końcu usłyszałam dzwonek i wyszłam z sali i poszłam do szafki po nowe książki. Pakowałam książki do torby i ktoś zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to. - rozpoznałam głos kuzynki.
- Livia? - spytałam.
- Brawo. - powiedziała i ściągnęła ręce z moich oczu. - Co dzisiaj robicie? - dodała.
- Chyba nic. Jest dzisiaj piątek więc nie będę się uczyła. - powiedziałam.
- To idziemy dzisiaj do kina?
- Możemy. - powiedziałam i poszłam do sali od chemii.
Siedziałam na ostatniej lekcji, czyli matematyki, której nie nawiedzę i czekałam na dzwonek. W końcu zadzwonił i wyszłam z sali. Poszłam do szafki po książki i wyszłam ze szkoły. Wychodziłam z terenu szkoły i usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wyciągnęłam z torby i zobaczyłam sms od Mileny. Wcisnęłam " pokaż " i odczytałam " Poczekaj na mnie przed szkoła ", odpisałam jej krótkie " Okej " i czekałam na nią. Po chwili przyszła razem z Livią i poszłyśmy w kierunku przystanku autobusowego. Po kilku minutach przyjechał nasz autobus i pojechałyśmy do domu. Wysiadłyśmy na naszym przystanku. Livia poszła do siebie do domu, a my do naszego. Weszłyśmy do domu i nikogo w nim nie zostałyśmy. Ściągnęłam trampki i poszłam do salonu, po chwili dołączyła do mnie Milena.
- Głodna jestem. Masz na coś ochotę? - zapytałam siostrę.
- Tak, na pizze. - odpowiedziała.
Zaśmiałam się cicho. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam po naszą ulubioną pizze, czyli z podwójnym serem, ananasem i szynką i do tego sos czosnkowy. Milena włączyła film i czekałyśmy na nasz obiad. Po 30 minutach usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi, w których stał dostawca pizzy z naszym obiadem. Zapłaciłam za pizze i poszłam do kuchni.
- Milena! Obiad! - krzyknęłam za siostrą.
Nie minęło 5 sekund a do kuchni wleciała Milena. Nałożyłyśmy sobie po kawałku na talerz i poszłyśmy dalej oglądać telewizor. Jadłam ostatni kawałek i byłam już pełna. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poszłam do torebki i wyjęłam telefon. Zobaczyłam na wyświetlaczu, że dzwoni Livia. Odebrałam.
- Hallo? No... Okej... O której... Spoko... - mówiłam do telefonu.
- Kto dzwonił ? - zapytała Milena.
- Livia. - odpowiedziałam.
- I co ?
- O 18 zaczyna się film i idziemy na zmierzch.
- Spoko. - powiedziała Milena i poszła na górę.
Spojrzałam na telefon i była 16.30. Poszłam do siebie do pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam to. Poszłam do łazienki się ogarnąć i ubrać. Wyszłam z niej po 40 minutach. Wychodziłam z łazienki i słyszałam jak Milena słucha głośno muzyki, tego swojego zespołu One Direction.
- Milena ścisz to. - krzyknęłam.
- Nie. - odpowiedziała.
- Co za małpa. - dodałam do siebie i weszłam do pokoju.
Miałyśmy jeszcze 20 minut, póki nie przyjdzie po nas Livia. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam moją ukochaną gitarę na której nie grałam od ponad 2 lat. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać melodie Little Things, One Direction. Bardzo lubię to piosenkę. Po 20 minutach usłyszałam dzwonek. Odłożyłam gitarę i zeszłam na dół.
---------------------------------------------------------------
PIERWSZY ROZDZIAŁ I NIE ZBYT MI SIĘ PODOBA.
PROSZE SKOMENTUJCIE CO MYSLICIE, DUZO TO DLA MNIE ZNACZY.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDZIE 5 KOMENTARZY.
DOBRANOC ; ****
Prolog
* Oczami Olivii *
Odkąd pamiętam moje życie było normalne. Takie proste. Ciągle dzień zaczynał się tak samo. Wstałam, poszłam do szkoły, przyszłam, uczyłam się. wychodziłam ze znajomymi na dwór. Ciągle nuda. Tylko niektóre chwile były ciężkie, smutne, wylewałam łzy, nie chciało mi się wtedy nic, dosłownie. Lecz dzięki kochanym osobom się pozbierałam.
Pierwszą osobą jest moja siostra Milena. Odkąd pamiętam robimy wszystko razem. Chodzimy na zakupy, pomagamy sobie na wzajem, rozmawiamy, wszystko razem. Czasem pokłócimy się jak to rodzeństwo, ale po chwili już jesteśmy pogodzone.
Drugą osobą której mogę ufać jest nasza kuzynka Livia. Wygląda na zbuntowaną, ale taka nie jest. Zawsze możemy na niej polegać. Można jej ufać bezgranicznie. Jeden telefon do niej i jest już u nas. Traktujemy ją jak naszą siostrę, którą bardzo kochamy.
Trzecią osobą, a raczej osobami są nasi rodzice. Na nich też można w każdej sytuacji polegać. Są zapracowani, mama jest lekarzem w najlepszym szpitalu w Londynie a tata inżynierem. Pieniędzy nam nie brakuje. Jak przyjdą z pracy bardzo zmęczeni, mogę do nich przyjść i pogadać o wszystkim i o niczym. Bardzo, ale to bardzo ich kocham.
Czwartymi osobami to moi dziadkowie od strony taty, którzy mieszkają na końcu Londynu. Babcia Katy i dziadek William. Gdy jest mi naprawdę bardzo źle mogę do nich pojechać i w spokoju pomyśleć. Babcia jest dla mnie jak druga matka. Pomoże, przytuli zrobi wszystko abyśmy z Mileną były szczęśliwe.
Dziadkowie od strony mamy nie żyją.
Mam cudowne życie nic mi nie brakuje, chociaż jest mała drobnostka. Tą drobnostką jest miłość. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się zakochałam. Wierze w miłość od pierwszego wejrzenia bo taka istnieje. Chce być do końca szczęśliwa, ale żeby się to stało, muszę znaleźć tą miłość. Tą cholerną miłość.
------------------------------------------------------------------------
PROSZĘ O TO PROLOG. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA WAM PROLOG ORAZ BLOG. PROSZĘ SKOMENTUJCIE ABYM MIAŁA WENĘ.
JEŚLI SKOMENTUJECIE BĘDĘ WIEDZIAŁA, ŻE KTOŚ GO CZYTA I BĘDĘ LEPIEJ MYŚLAŁA O NOWYM ROZDZIAŁACH.
Odkąd pamiętam moje życie było normalne. Takie proste. Ciągle dzień zaczynał się tak samo. Wstałam, poszłam do szkoły, przyszłam, uczyłam się. wychodziłam ze znajomymi na dwór. Ciągle nuda. Tylko niektóre chwile były ciężkie, smutne, wylewałam łzy, nie chciało mi się wtedy nic, dosłownie. Lecz dzięki kochanym osobom się pozbierałam.
Pierwszą osobą jest moja siostra Milena. Odkąd pamiętam robimy wszystko razem. Chodzimy na zakupy, pomagamy sobie na wzajem, rozmawiamy, wszystko razem. Czasem pokłócimy się jak to rodzeństwo, ale po chwili już jesteśmy pogodzone.
Drugą osobą której mogę ufać jest nasza kuzynka Livia. Wygląda na zbuntowaną, ale taka nie jest. Zawsze możemy na niej polegać. Można jej ufać bezgranicznie. Jeden telefon do niej i jest już u nas. Traktujemy ją jak naszą siostrę, którą bardzo kochamy.
Trzecią osobą, a raczej osobami są nasi rodzice. Na nich też można w każdej sytuacji polegać. Są zapracowani, mama jest lekarzem w najlepszym szpitalu w Londynie a tata inżynierem. Pieniędzy nam nie brakuje. Jak przyjdą z pracy bardzo zmęczeni, mogę do nich przyjść i pogadać o wszystkim i o niczym. Bardzo, ale to bardzo ich kocham.
Czwartymi osobami to moi dziadkowie od strony taty, którzy mieszkają na końcu Londynu. Babcia Katy i dziadek William. Gdy jest mi naprawdę bardzo źle mogę do nich pojechać i w spokoju pomyśleć. Babcia jest dla mnie jak druga matka. Pomoże, przytuli zrobi wszystko abyśmy z Mileną były szczęśliwe.
Dziadkowie od strony mamy nie żyją.
Mam cudowne życie nic mi nie brakuje, chociaż jest mała drobnostka. Tą drobnostką jest miłość. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się zakochałam. Wierze w miłość od pierwszego wejrzenia bo taka istnieje. Chce być do końca szczęśliwa, ale żeby się to stało, muszę znaleźć tą miłość. Tą cholerną miłość.
------------------------------------------------------------------------
PROSZĘ O TO PROLOG. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA WAM PROLOG ORAZ BLOG. PROSZĘ SKOMENTUJCIE ABYM MIAŁA WENĘ.
JEŚLI SKOMENTUJECIE BĘDĘ WIEDZIAŁA, ŻE KTOŚ GO CZYTA I BĘDĘ LEPIEJ MYŚLAŁA O NOWYM ROZDZIAŁACH.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)