*PARĘ DNI PÓŹNIEJ*
Obudziłam się o 9. Dzisiaj wypisują mnie do domu. Z moimi wynikami jest wszystko dobrze. Ale gips z ręki ściągną dopiero po tygodniu. Harry codziennie odwiedzał mnie w szpitalu. Opowiadał żarty, a co najważniejsze dowiedział się, że Taylor wyrzucili ze szkoły, musi zapłacić odszkodowanie i wyprowadziła się z Londynu do Niemczech. Nareście będzie spokój, ale i tak za parę dni idę do nowej szkoły. Naciągnęłam na siebie dres. Usiadłam na szpitalnych łóżku i czekałam na mamę, która mnie odbierze. A przy okazji dowiedziałam się, że mama kupiła sobie nowy samochód, ale jeszcze nie miałam okazji go zobaczyć. Po 5 minutach przyszła pielęgniarka i podała mi papiery, które musiałam podpisać. Podpisałam z 5 kartek. Pielęgniarka wyszła, a ja powoli zaczęłam się pakować. Po 20 minutach włożyłam ostatnią cześć do torby i zapięłam na zamek. Usiadłam na łóżku i patrzałam się na drzwi, kiedy w końcu się otworzą i wejdzie uśmiechnięta mama. Po 10 minutach tak się właśnie stało. Do sali weszła moja uśmiechnięta mama.
- Cześć kochanie. - przywitała się rodzicielka.
- Cześć mamuś. - odpowiedziałam mamie i pocałowałam ją w policzek.
Mama z uśmiechem wzięła moją torbę i wyszłyśmy z sali. Poszłam jeszcze do miłych pielęgniarek się pożegnać i podziękować, że się mną opiekowały. Pielęgniarki się ucieszyły, że je odwiedziłam. Wyszłam z mamą ze szpitala. Poszłyśmy na parking. Mama stanęła obok samochodu, otworzyła bagażnik i włożyła do niego moją torbę.. Ja stałam z w wielkimi oczami patrzałam na auto.
- Córeczko. Co się stało? - zapytała mama.
- Nie. Patrzę na samochód. Nie mogę uwierzyć, że właśnie taki kupiliście. - powiedziałam.
- Podoba Ci się? - zapytała z uśmiechem.
- Tak! - odpowiedziałam, pokazując moje ząbki.
Wsiadłam na miejscu pasażera obok mamy. Mama odpaliła samochód i pojechałyśmy do domu. Lecz zamiast prosto do domu pojechać, pojechałyśmy do sklepu. Mama była dziś bardzo miła i pozwoliła wybrać mi jakieś ubranie. Po 15 minutach chodzenia po sklepie wybrałam to. Bardzo spodobała mi się ta sukienka i musiałam ją mieć. Poszłyśmy do kasy i mama zapłaciła. Pojechałyśmy jeszcze do Tesco. Wzięłyśmy potrzebne produkty i wreście pojechałyśmy do domu. Gdy mama zgasiła samochód, ja szybko z niego wybiegłam i poszłam do domu. Weszłam i na szyję rzuciła mi się Milena.
- Dusisz mnie. - wyszeptałam.
- Przepraszam, ale ja Cię tak długo nie widziałam. - odparła.
Weszłam do salonu i rzuciłam się na sofie. Nigdy nie pomyślałabym, że jest wygodniejsza od szpitalnego łóżka.
- Olivia. - przysiadła się do mnie Milena.
- Co? - odrzekłam.
- W twoim pokoju czeka ktoś na Ciebie. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Kto? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Idź zobacz.
Wstałam z sofy i pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju i na moim łóżku siedział Harry.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem.
- Cześć. - pokazał swój śliczny uśmiech gdy mnie zobaczył. Wstał z mojego łóżka, podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Dusisz! - wyszeptałam.
- Przepraszam, ale tak długo Cię nie widziałem.
- Przecież wczoraj mnie widziałeś. - powiedziałam.
- I o jeden dzień za długo. Przepraszam, że dzisiaj u Ciebie nie byłem, ale rano miałem wywiad i krótki koncert.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Porywam Cię. - złapał mnie za rękę i skierował do drzwi.
- Gdzie? - spytałam.
- Na spacer. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy na dół. Oznajmiłam mamie, że wychodzę. Wyszliśmy przed dom i i poszliśmy do samochodu Styles'a. Harry jak przyszło na dżentelmena otworzył mi drzwi. Wygodnie usiadłam na fotelu i zapięłam pasy. Po chwili obok mnie pojawił się loczek. Zrobił to co ja i odpalił samochód. Jechaliśmy w ciszy, tylko z radia leciała cicho muzyka. Patrzałam ciągle przez szybę. Obserwowałam ludzi, którzy się spieszyli. No tak Londyn. Po 20 minutach dojechaliśmy na polanę. Wyszłam z samochodu.
Moim oczom ukazała się piękna polana z milionami stokrotek. Jeszcze był zachód słońca to wyglądało bardzo magicznie.
Powolnym krokiem ruszyłam przed siebie. Nie chciałam iść dalej, nie chciałam deptać tych pięknych kwiatów. Usiadłam na środku, lecz niestety zdeptałam parę stokrotek. Chwilę później usiadł obok mnie Styles. Położyłam się na polanie, zamknęłam oczy i marzyłam. Marzyłam o tym co zwykle, czyli jak to by było gdybym była z Harrym. Przecież nie powiem mu tego, że się w nim zakochałam. Wyjdę na kompletną idiotkę, bo przecież Harry nic do mnie nie czuję. Przecież Harry Styles nie mógłby się zakochać w takiej zwykłej dziewczynie co ja.
Przestałam marzyć. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Harry spojrzał się na mnie. Spojrzałam mu w oczy, w jego zielone, śliczne oczy. Patrzałam tak i zatapiałam się w nich.
- Tutaj jest tak pięknie, a ja jestem w dresach. - przerwałam tą piękną chwilę.
- Dla mnie w wszystkim jesteś piękna. - powiedział szeptem loczek.
Poczułam jak rumienie zalewają mi twarz. Strzeliłam buraka.
- Lubię jak się rumienisz. - powiedział Harry.
Podkurczyłam nogi, aż do brody i schowałam w nich moją twarz. Siedziałam tak z chwilę. Gdy poczułam, że mój rumieniec zszedł, spojrzałam się na uśmiechniętego Stylesa. Moją zdrową, prawą ręką zrywałam stokrotki. Zerwałam już ich bardzo dużo, jeszcze pomagał mi Harry. Po godzinie siedzenia, ruszyliśmy nasze cztery litery i pojechaliśmy do domu. Przed domem pożegnałam się z Harrym i weszłam do środka. Z wielkim bukietem weszłam do salonu, gdzie siedzieli rodzice oraz Milena. Jednego kwiatka podałam mamie, a drugiego Milenie. Poszłam do mojego pokoju. Stokrotki położyłam na łóżku. Podeszłam do szafki i po kolei wyjęłam 3 wazony. Poszłam do łazienki wlać do nich wody.

Wsadziłam kwiaty do wody i rozstawiłam je po pokoju. Muszę przyznać, że ładnie to wyglądało, mój pokój wyglądał tak jakby się ożywił. Stokrotki bardzo ładnie pasowały do mojego pokoju. Zrobiłam im zdjęcie i wysłałam do Harry'ego z podpisem " Popatrz jak ślicznie wyglądają. Mój pokój wygląda magicznie xx". Usiadłam na łóżku i zachwycałam się widokiem kwiatów. Może to dziwne, ale samo patrzenie na przeróżne, piękne kwiaty zachwyca mnie. Od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Tak samo było tym razem. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który zaświecił się. Wzięłam go do ręki i odczytałam sms od Harry'ego " Ślicznie. Cieszę się, że Ci się podobają xx". Uśmiechnęłam się. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny, bo z gipsem na ręce trochę trudno by mi się brało prysznic. Rozebrałam się i weszłam do ciepłej wody. Lewą rękę położyłam tak, aby gips nie był mokry. Relaksowałam się kąpielom. Jedną ręką było mi bardzo trudno umyć głowę ale jakoś się udało. Umyłam się i wyszłam z wanny. Otarłam się ręcznikiem i ubrałam piżamę. Włosy tylko rozczesałam. Wszędzie zgasiłam światło, tylko zawsze paliła się mała lampka w rogu pokoju. Położyłam się do mojego łóżka i po chwili odpłynęłam w krainę snów.
--------------------------------------------------------------------------------------------
UDAŁO MI SIĘ DODAĆ ROZDZIAŁ. NIE ZBYT MI SIĘ PODOBA, ALE ZOSTAWIĘ WAM TO DO OCENY.
10 ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDĄ 3 KOMENTARZE.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Bardzo mi się podoba. Czekam na więcej ♥
OdpowiedzUsuńJa też czekam na 10 rozdział :D
OdpowiedzUsuńJa też chcę <3 nawet nie pisz ze beda 3 komentarze czy ile tam bo te twoje rozdziały sa wszystkie fajne i to nawet mało powiedziane są zajebiste ;****
OdpowiedzUsuń