PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ MILENA ~*~
Siedzę sama w domu. Nie wiem co mam robić. Strasznie mi się nudzi.
Nie długo wracam do Londynu, do Olivii. Strasznie za nią tęsknie. Ciągle się z nią kłócę, ale jednak jest moją siostrą.
Wstałam z salonu i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i położyłam laptopa na kolana. Zalogowałam się na Skype, z nadzieję, że będzie Olivia, ale nie było jej. Pewnie jest gdzieś z Harry'm.
Siedziałam z laptopem ponad godzinę. Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam jego. Moje serce zaczęło przyspieszać, myślałam, że zaraz wyleci mi z piersi.
- Justin? - w końcu coś powiedziałam.
- Cześć. Mogę wejść? - zapytał swoim głosem. Od razu przez moje ciało przeszły ciarki.
- Jasne. Wchodź. - wpuściłam chłopaka do domu.
Zrobiłam dwie herbaty i zaniosłam do salonu, gdzie siedział Justin. Jedną podałam mu, a drugą wzięłam dla siebie. Usiadłam po turecku na kanapie i zamoczyłam wargi w ciepłej cieczy.
- Jestem głupi. - powiedział cicho, pewnie myślał, że nie usłyszę.
- Dlaczego? - spojrzałam w jego stronę.
- Usłyszałaś. - zaśmiał się, a ja razem z nim. - Przyjechałem tutaj specjalnie, aby Cię zobaczyć. Nie wystarcza już mi rozmowa na skype czy przez telefon. - zatkało mnie.
- Przyjechałeś specjalnie dla mnie do Paryża? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział i posłał mi uśmiech.
- Miłe. - upiłam łyk jeszcze ciepłej herbaty.
- Może idziemy się przejść po Paryżu? - zaproponował.
- Jasne, czemu nie. Pójdę się tylko przebrać. - powiedziałam i szybko wbiegłam do mojego pokoju.
Wyciągnęłam z szafy ubrania, które na siebie wciągnęłam. Związałam szybko włosy. Popsikałam się jeszcze perfumem i gotowa zeszłam na dół.
- Możemy iść. - zwróciłam się do chłopaka, który upijał swoją herbatę.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy pozwiedzać miasto.
Pochodziliśmy po prawie całym mieście. Porobiliśmy sobie różne fotki, oraz zwiedziliśmy wieżę Eiffla. Nie odbyło się bez paparazzi.
Doszliśmy do mojego domu i usiedliśmy na progu mieszkania.
- Miałem Ci coś dzisiaj powiedzieć, ale poczekam jeszcze chwilę. - powiedział.
- Mam do Ciebie jedno pytanie. - przerwał ciszę Justin, która między nami nastała.
- Słucham? - spojrzałam się w jedną stronę.
- Jak przyjedziesz do Londynu, to pójdziesz ze mną na randkę? - zapytał nieśmiało.
- Pójdę. - powiedziałam.
Pożegnałam się z Bieber'em i weszłam do domu. Plecami oparłam się o drzwi i uśmiechnęłam.
~*~ Olivia ~*~
Dzisiaj obudziłam się po 12. Nareście się wyspałam i żaden Niall mnie nie obudził. Wyszłam z łóżka i spojrzałam w okno. Pada. Pogodą Londyn grzeszy. Raz jest ciepło, a na drugi dzień pada. Głęboko westchnęłam i po krótkim dylemacie co ubrać, wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności i zbiegłam na dół. Weszłam do kuchni. Nalałam wody do czajnika, który nastawiłam na gazie. Do kubka wrzuciłam paczkę herbaty i zaczęłam robić sobie śniadanie. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty, z których zrobiłam kanapki. Gdy woda się zagotowała zalałam nią kubek i usiadłam przy stole. Wzięłam się za konsumowanie mojego śniadania. Zjadłam śniadanie i poszłam do swojego pokoju po telefon. Znalazłam go na łóżku i wzięłam do ręki. Napisałam do Harry'ego.
Zeszłam na dół i usiadłam do salonu, gdzie czekałam na Harry'ego. Wpatrzałam się w duży, czarny telewizor, gdzie widziałam swoje odbicie. Patrzałam na swoje obicie. Nie lubiłam swojego ciała, zawsze powtarzałam, że ważę za dużo i muszę schudnąć. Wszyscy mi powtarzali, że jestem szczupła, ale ja im nie wierzyłam. Gdy pogoda się poprawi będę chodziła na siłownię, ale najpierw chce zrobić sobie prawo jazdy i kupić samochód. Mam dość chodzenia i jeżdżenia autobusami. Moje myśli przerwał dźwięk dzwonka. Wstałam z kanapy i udałam się do drzwi. W przed pokoju poprawiłam jeszcze czapkę, która znajdowała się na mojej głowie. Podeszłam do drzwi, które z moją siłą pociągnęłam do siebie. Moje oczy ujrzały chłopaka w czarnym płaszczu, z lokami na głowie oraz zielonymi tęczówkami w których były iskierki. Harry stał z uśmiechem na twarzy. Zaprosiłam chłopaka do środka i na przywitanie posmakowałam jego malinowych ust. Harry ściągnął z siebie płaszcz i został w samej bluzce, na krótkim rękawku. Weszliśmy do kuchni. Harry zajął miejsce przy stole a ja oparłam się o framugę drzwi, gdzie podziwiałam swojego chłopaka.
- Chcesz coś do picia? - zwróciłam się do jego osoby.
- Jak to nie problem to poprosił bym herbaty, na dworze jest zimno. - posłał mi uśmiech.
- Już się robi. - nalałam wody do czajnika i postawiłam na gazie.
Wyciągnęłam dwa kubki, do których wrzuciłam wiśniową herbatę. Usiadłam naprzeciwko Styles'a i patrzałam się w jego cudne zielone oczy.
~~~~
- Może razem coś ugotujemy? - przerwałam ciszę, która między nami zapanowała.
- Albo upieczemy. - pokazał swoje białe ząbki.
- Umiesz piec? - zdziwiłam się.
- Umiem dużo rzeczy, o których jeszcze nie wiesz. - przysunął się bliżej i musnął mój policzek.
W tym samym czasie wstaliśmy z sofy i skierowaliśmy się do kuchni. Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki, które wylądowały w misce. Wszystko razem połączyliśmy i wstawiliśmy do piekarnika. Sprzątałam blat od mąki i moje ręce zrobiły się białe. Harry stał odwrócony ode mnie i spoglądam w okno, w kuchni. Wzięłam na rękę trochę mąki i podeszłam do Hazzy.
- Harry. - powiedziałam, a ten na moje słowo się odwrócił.
Zdmuchnął mąkę z ręki, która poleciała na twarz chłopaka.
- Masz 3 sekundy na ucieczkę. - podszedł do blatu. - 1...2...- zaczął odliczać, a ja uciekłam z kuchni.
Wbiegłam do sypialni, gdzie zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz. Oparłam się o ścianę i głośno westchnęłam.
- Olivia. Otwórz. Nic Ci nie zrobię. - usłyszałam jego głos.
- Nie wierzę Ci. - zachichotałam.
- Teraz mnie nie widzisz, ale jedna moja jedna ręka jest na sercu, a druga podniesiona.
- Dobra, wierzę. - podeszłam do drzwi i je od kluczyłam.
Pociągnęłam je do siebie, i w tym samym czasie, biały puch znalazł się na mojej twarzy.
- Przysięgałeś. - palcami, wytarłam oczy od mąki.
- Mówiłem, że mnie nie widzisz. - zaśmiał się.
Poszłam do łazienki, gdzie umyłam białą twarz. Na nowo nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na dół. W salonie nie było Harry'ego, więc poszłam do kuchni.
Zostałam go siedzącego przy stole i zadającego nasze ciastka z czekoladą.
- Zostaw coś dla mnie. - powiedziałam i wzięłam jedno do ręki.
Ugryzłam kawałek i rozkoszowałam się smakiem.
Gdy talerz został już pusty, wsadziłam go do zmywarki. Z powrotem zajęłam swoje poprzednie miejsce i wypiłam sok, który należał do mnie.
- Idziemy na spacer? - zapytał mnie Harry.
- Pada jeszcze? - zadałam ja pytanie.
- Już nie.
- To możemy iść.
W przed pokoju ubrałam buty oraz krótką katanę, a Harry ubrał na siebie płaszcz. Wyszliśmy z domu i złapałam jego dłoń, splatając nasze palce. Udaliśmy się w stronę parku.
Szliśmy przez puste ulice Londynu. Spotykaliśmy pojedyncze osoby, które wracały do swoich domów, rodzin. Reszta już tam się znajdowała, ciesząc się wieczorem spędzonym z rodziną.
Doszliśmy do parku i zajęliśmy suchą ławkę. Patrzeliśmy się na wszystko co nas otacza. Lubiłam tak chodzić wieczorami po Londynie, ale wole zimą, kiedy są święta. Wtedy Londyn się tak magiczny. Wszystkie ulicy są oświetlone przez świąteczne dekoracje, oraz jak i wystawy sklepów.
Po godzinie siedzenia i rozmawiania postanowiliśmy już powoli wracać do domu.
- O czym myślisz? - wyrwał mnie głos Harry'ego.
- O Tobie, o nas. - spojrzałam w jego stronę.
Nagle Harry zatrzymał się i pociągnął mnie za rękę, tak że dokładnie patrzałam w jego oczy. Jego dłonie powędrowały na moją talię, mocno mnie do siebie przyciągnął. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Wiesz, że Cię kocham? - zadał mi pytanie.
- Wiem. Ja Ciebie też. - odpowiedziałam, przygryzając wargę.
- Obiecasz mi coś?
- Co? - spojrzałam na niego.
- Obiecasz? - powtórzył.
- Obiecam.
- Nie wiadomo co się stanie, zawsze będziemy razem. - delikatnie musnął moje wargi.
Stojąc tak i patrząc sobie w oczy, nagle zaczął padać deszcz. Nie za bardzo się tym przejmowaliśmy i staliśmy nadal. Coraz mocniej zaczęło padać, a nasze wargi złączyły się z sobą. Najpierw całowaliśmy się bardzo delikatnie, ale po chwili nasze języki zaczęły ze sobą toczyć bitwę.
Oderwaliśmy się od siebie i ruszyliśmy cali mokrzy w stronę mojego domu.
- Pocałunek w deszczu. - szepnęłam do siebie.
Jednak Harry to usłyszał i jeszcze raz musnął moje wargi.
- Kocham Cię najmocniej na świecie. - szepnął do mojego ucha.
-----------------------------------------------
I JAK WAM SIĘ PODOBA 25 ROZDZIAŁ?
PROSZĘ SKOMENTUJCIE. DLA WAS TO JEST PARĘ SEKUND, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ



Dalej ♥
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest Zajebisty <3 <3 pisz dalej i bardzo się cieszę i nie mogę doczekać na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam moniaaa ... :P ciekawy rozdział i mam nadzieje że następny będzie jak najszybciej NEXT !! :D