PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
* Dwa dni później *
Walizki już spakowane. Wracam do Londynu razem z Mileną. Siostra nie chce siedzieć z rodzicami i się nudzić sama. Od wczoraj chodzi po domu szczęśliwa, ponieważ zobaczy Justin'a. Cieszę się jej szczęściem. Pierwszym powodem jaki jest, że wracam do Londynu jest to, że jutro mam sesję, a drugim powodem jest, że chce wrócić do Harry'ego, dać mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Nie wytrzymuje, że jego koło mnie nie ma. Strasznie za nim tęsknie.
Nie robiłam już żadnych cięć. Koniec z tym.
Wyszukałam ubrania i poszłam do łazienki pod prysznic. Umyłam swoje ciało i zrobiłam makijaż. Powieki pomalowałam złotym cieniem, a na to kreska eyelinera, rzęsy mocno tuszem i usta błyszczykiem. Gotowa opuściłam łazienkę, zwalniając ją siostrze.
Weszłam do pokoju i chwyciłam rączkę od walizki. Zeszłam z nią na dół i postawiłam w przedpokoju.
Usiadłam w salonie, gdzie siedzieli rodzice.
- Chcieliśmy Cię przeprosić. - usłyszałam głos taty.
- To nie tak, że my nie chcemy abyś spełniała swoje marzenia. Jesteśmy z tego dumni i bardzo się cieszymy. - dodała mama.
- Wreście to do Was dotarło. - powiedziałam, słuchając ich.
- Na początku byliśmy źli, bo miałaś skończyć szkołę, ale przeszło nam i cieszymy się twoim szczęściem. Kochamy Cię. - powiedział tato.
- Dziękuję. Też Was kocham. - podeszłam do nich i każdego po kolei uściskałam.
Czyżby wszystko wraca do normy? Mam nadzieję, że tak.
Po 10 minutach na dół zeszła Milena.
- Jedziemy? Bo się spóźnimy. - usłyszałam jej głos.
- Tak. - odpowiedziałam i wstałam z fotela.
Ruszyłam z siostrą do przedpokoju, gdzie ubrałyśmy buty. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyszłyśmy z domu, gdzie czekała już na nas taksówka.
***
Nareście Londyn, nareście.
Odebrałam z siostrą nasze bagaże i wyszliśmy z lotniska, wsiadając do taksówki.
Po 20 minutach byłyśmy już w domu. Zaniosłam swoją walizkę do swojego pokoju i rozpakowałam ją. Brudne ubrania wrzuciłam do pralki, a resztę schowałam do szafy.
Po około 20 minutach układania rzeczy, zeszłam do kuchni.
- Smacznego. - powiedziałam do siostry, która zajadała się tostami.
- Dzięki. - odpowiedziała z pełną buzią.
Wlałam wody do szklanki i duszkiem ją wypiłam.
Wyszłam z kuchni i poszłam do siebie. Przebrałam się w ubrania i zeszłam z powrotem na dół.
W salonie siedziała Milena, która zajadała się paczką chipsów.
- Mam jedną sprawę do załatwienia. Nie wiem o której będę. - zwróciłam się do niej, gdy zakładałam buty.
- Ja zaraz też wychodzę, spotkać się z Justin'em. - odpowiedziała.
- To zaklucz drzwi.
Wyszłam z domu i ruszyłam do willi One Direction. Mam nadzieję, że zostanę Styles'a w domu. Tak bardzo chcę go zobaczyć.
Szłam powoli ulicami Londynu i w głowie układałam sobie słowa, jakie chce powiedzieć Harry'emu, ale nic nie przychodzi mi na myśl.
Nim się obejrzałam stałam już przed willą One Direction. Otworzyłam furtkę i weszłam na teren posiadłości chłopaków.
Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy.
Po kilku sekundach ujrzałam w drzwiach Niall'a.
- Cześć blondasku. - odezwałam się.
- Olivia! - krzyknął i od razu mnie przytulił.
- Dusisz mnie. - ledwo co z siebie wydusiłam.
- Przepraszam. - od razu wypuścił mnie z uścisku i wpuścił do środka domu.
Ściągnęłam buty oraz kurtkę.
- Jest Harry?
- U siebie. - odpowiedział i zniknął w salonie.
Weszłam po schodach na górę. Przekroczyłam ostatni schodek i podeszłam do drzwi, które prowadzą do sypialni Hazzy.
Bałam się zapukać, ale teraz już nie ma odwrotu. Mam nadzieję, że Harry nadal mnie kocha.
Delikatnie zapukałam do drzwi.
- Nie ma mnie. - usłyszałam głos Harry'ego ze wnętrza jego pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, tak, że była widać tylko moja głowa.
Harry leżał na łóżku i patrzał się w biały sufit.
- Mogę wejść? - zapytałam, a Harry na mój głos od razu podniósł się.
- Wchodź. - usiadł do pozycji siedzącej.
Weszłam w głąb pokoju i zajęłam miejsce obok Harry'ego.
- Możemy pogadać?

- Jasne. - odpowiedział jednym słowem.
- Mam nadzieję, że to co powiem zmieni nasze życie. - zaczęłam. - Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam, że dam Ci szansę i zaczniemy wszystko od nowa. Nie wytrzymuje bez Ciebie. Tak bardzo Cię kocham! - złapałam go za rękę. - Pamiętasz jak byliśmy na spacerze i obiecałam Ci, że zawsze będziemy razem? Chce dotrzymać tej obietnicy.
- Olivia, kochanie. - pogładził swoimi palcami mój policzek. - Już myślałem, że mnie zostawisz. Kocham Cię. - delikatnie musnął moje usta.
Oczywiście odwzajemniłam piszczote.
- Kocham Cię. - powiedział Harry po pocałunku.
- A ja kocham Ciebie. - wtuliłam się w jego tors.
Bardzo mi brakowało koło siebie.
Od dzisiaj nie zostawię jego.
Zawsze będziemy razem.
- Chłopacy pogadali z Modest i oni powiedzieli, że dadzą nam spokój na zawsze. - szepnął do mojego ucha.
- To dobrze. - posłałam mu uśmiech. - Mam dla Ciebie wiadomość.
- Jaką? - swój wzrok skierował w moje oczy i wtulał mnie do swojego ciała.
- Zostałam modelką. Miałam już jedną sesję, jutro mam drugą.
- Naprawdę? To fantastycznie. Cieszę się, że spełniasz swoje marzenia. - pocałował mnie w czoło.
- Dziękuje, że się cieszysz.
- A dlaczego miałbym się nie cieszyć? Wiem, że było to twoje marzenie, więc jestem z Ciebie dumny.
- Kocham Cię. - lekko musnęłam jego ciepłe, malinowe wargi.
- Idziemy do salonu? - zapytał, chwytając mogą dłoń.
- Pewnie.
Opuściliśmy sypialnię Harry'ego trzymając się za rękę i zeszliśmy po schodach do salonu.
- Widzę, że wróciliście do siebie. - powiedział Louis, patrząc się na nas i na naszą złączoną dłoń.
Kiwnęliśmy głowami, na tak.
- Nareście! - klasnął w dłonie Niall.
Zajęliśmy miejsce na kanapie.
Zabrałam jednego chips'a Niall'owi. Jego wzrok był taki, że chciał mnie zabić.
- No sorry. - powiedziałam gdy połknęłam paprykowego chips'a.
- Idziemy na imprezę? - zapytał Malik.
- Mam jutro sesję. - odezwałam się.
- Jaką sesję? - zapytał do tej pory milczący Payne.
- Zostałam modelką.
- Super! - powiedzieli wszyscy razem, a ja cicho się zaśmiałam.
- Oj Olivia nie daj się prosić. Chodź. - namawiał mnie Zayn.
- No dobra, już dobra. Pójdę na tą imprezę.
- To my zadzwonimy po dziewczyny. - odezwał się Liam i wyciągnął swój telefon z kieszeni czarnych dresów.
- Mogę wziąć Milenę i Livię? Ale ostrzegam Milena będzie z Justin'em.
- Pewnie.
Wyciągnęłam swój zielony telefon od Modest. Jeszcze go nie zmieniłam, ale gdy zarobię swoją kasę od razu sobie zmienię i wsadzę kartę ze starym numerem telefonu.
Napisałam do Mileny sms'a. Siostra się zgodziła. Do Livi napisałam również sms'a, ale o innej treści.
- Dobra to ja będę leciała się do domu przygotować a potem do Was wpadnę i pojedziemy po resztę, co? - zapytałam, wstając z kanapy.
- Po co masz chodzić w tą i z powrotem. Możesz być w domu i my po Ciebie przyjedziemy. - powiedział Harry.
- No dobra. Do zobaczenia. - kiwnęłam wszystkim i przeszłam z salonu do przedpokoju.
Założyłam na siebie kurtkę oraz buty. Pożegnałam się z Harry'm i opuściłam willę chłopaków.
* Godzina później *
Siedzę od 30 minut przy szafie i nie mogę się zdecydować w co się ubrać. Wszędzie się porozrzucane ubrania, ale jedno nie pasuję do drugiego.
W końcu zdecydowałam się na zestaw, który moim zadaniem wyglądał dobrze. Niebieska spódniczka z wysokim stanem, czarny, obcisły top. Delikatnie był widać mój brzuch, ale nie przeszkadzało mi to. Czarna, skórzana kurtka z cekinami oraz czarne buty również z cekinami. Do tego różne dodatki i zestaw był gotowy.
Zostawiłam ubrania na łóżku i poszłam do łazienki pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę. Okryłam się szczelnie ręcznikiem i podeszłam do lustra. Pozwoliłam sobie zrobić na dzisiejszy wieczór mocniejszy makijaż. Oczywiście na rany od ciąć musiałam użyć trochę pudru, aby nie były widoczne.
Opuściłam łazienkę i ubrałam przygotowane ubrania. Włosy zostawiłam rozpuszczone i lekko psiknęłam je lakierem.
Użyłam jeszcze mojego ulubionego perfumu i wyszłam z pokoju. Gdy zamykałam drzwi w tym samym momencie w mojej ręce poczułam wibrację. Odwróciłam ekran w moją stronę i dostrzegłam wiadomość o Harry'ego, który informował mnie, że za 3 minuty będą.
Weszłam do pokoju Mileny.
- Jesteś gotowa? - zwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam na jej ciele zestaw. - O cześć Justin. - powiedziałam do chłopaka, który stał przy oknie.
- Jesteśmy gotowi. - odpowiedziała siostra.
- To chodźcie bo za chwilę będą chłopacy.
Zeszliśmy we trójkę po schodach. Opuściliśmy dom i zakluczyłam drzwi. Klucz schowałam tam gdzie zawsze, czyli pod doniczką kwiatka.
Minutę później na podjazd wjechała czarna limuzyna.
Czy nawet na imprezę oni muszą jechać limuzyną?
Jako pierwsza weszłam do limuzyny i zajęłam miejsce obok mojego chłopaka. Czule się z nim przywitałam i złączyłam naszą dłoń.
Za mną weszła Milena i Justin. Zajęli wolne miejsce i wyjechaliśmy z podjazdu mojego domu.
Dopiero teraz przywitałam się z chłopakami oraz z Eleanor, która siedziała przytulona do Louis'a.
- Najpierw po Livię? - zapytał Payne.
- Tak. - odpowiedzieliśmy wszyscy razem.
Podjechaliśmy pod dom mojej kuzynki i po chwili Livia weszła do środka. Z wszystkimi się przywitała i zajęła miejsce obok Zayn'a. Dziwnie spojrzała się na Niall'a.
Coś tam u nich nie gra. Czuję to. Będę musiała pogadać z kuzynką.
Potem pojechaliśmy po Danielle i Perrie.
Razem weszliśmy do klubu, przed którym stało pełno paparazzi. Powoli przywykłam do tego, że jestem dziewczyną sławnego Harry'ego Styles'a. W dodatku Milena też będzie miała paparazzi na głowie, ponieważ jest związku z Justin'em Bieber'em.
Zajęliśmy loże dla Vip'ów. Chłopacy poszli kupić nam drinki.
- Cieszę się, że wróciłaś do Harry'ego. - powiedziała Dan, a reszta dziewczyn jej przytaknęła.
- Też się cieszę. - posłałam im uśmiechy.
Chłopacy po chwili wrócili z kolorowymi drinkami dla nas i dla siebie.

Harry podał mi czerwono-niebieskiego a dla siebie wziął żółto-pomarańczowego. Reszta też miała czerwono-niebieskie oraz żółtko-pomarańczowe.
Powoli sączyliśmy drinki i rozmawialiśmy. Brakowało mi ich. Moich przyjaciół i mojego chłopaka, którego bardzo kocham.
- Idziemy zatańczyć? - szepnął Harry do mojego ucha.
Kiwnęłam głową, że się zgadzam i odeszliśmy od stolika.
W tym czasie, gdy pojawiliśmy się na parkiecie, zaczęła lecieć wolna piosenka.
Dłonie Harry'ego powędrowały na moją talię, a swoje ręce zarzuciłam wokół jego szyi i wtuliłam się w jego tors.
Poruszaliśmy się w rytm piosenki, która leciała z głośników.
Na parkiecie, również pojawili się nasi przyjaciele.
Piosenka się skończyła, a my jeszcze zostaliśmy na parkiecie i tańczyliśmy do rytmu piosenki.
Wróciliśmy do stolików. Usiadłam obok kuzynki, która nie była w najlepszym humorze.
- Co się stało? - powiedziałam do jej ucha, aby mogła mnie usłyszeć, przy tej głośnej muzyce.
- Chodź. - chwyciła mnie za rękę.
Wyszliśmy z klubu na świeże powietrze. Z pytającym wzrokiem patrzałam się na kuzynkę i czekałam, aż mi wyjaśni co jest nie tak.
- Więc... - zaczęłam, po kilku minutach milczenia.
- Nie wiem co się dzieję. Kocham tego głupiego blondyna, ale myślę, że on mnie nie. Daję mi jakieś znaki, ale on nic w tym kierunku nie robi. - odpowiedziała mi.
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Na pewno. - przytuliłam się do niej.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z kuzynką i już w lepszym humorze Livi, wróciłyśmy do klubu i zamówiłyśmy sobie po drinku. Z trunkiem w ręce usiedliśmy do naszych przyjaciół.
-----------------------------
HEEEJ! BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA TYLE WYŚWIETLEŃ! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE CZYTACIE MOJE BZDURY, HEH.
WIĘC TAK ROZDZIAŁ 37 DODANY :D CO DO 38 TO MOŻLIWE, ŻE POJAWI SIĘ W NASTĘPNYM TYGODNIU, ZALEŻY OD TEGO, CZY BĘDĘ MIAŁA CZAS NA PISANIE ;P.
WIĘC NO.. MIŁEGO CZYTANIA!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
Obudził mnie dźwięk budzika. Nastawiłam go na godzinę 10, aby o 12 być już w agencji. Dzisiaj jest moja profesjonalna sesja.
Przetarłam zaspane oczy i leniwie podniosłam się z łóżka. Założyłam na stopy ciepłe kapcie i podeszłam do okna. Odsłoniłam zasłony. Na dworze było ponuro i szaro, ale na szczęście nie padało.
Odeszłam od okna i podeszłam do szafy, otwierając ją. Przeszukałam ubrania i wybrałam odpowiedni zestaw. Musiałam wybrać coś z długim rękawem, aby bandaż nie był widoczny.
Wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju. Weszłam do łazienki, gdzie się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę.
Rany nie goją się. Dalej się duże i czerwone. Czasami leci z nich jeszcze krew. Nie żałuję ani jednej rany. Musiałam to zrobić, ponieważ nie dawałam już rady. Wszystko zaczęło mnie przerastać.
Wysuszyłam włosy, które na razie związałam w kucyka.
Spojrzałam w lustro gdzie doskonale widziałam swoje odbicie. Wzięłam kosmetyki do ręki. Postanowiłam na delikatny makijaż bo i tak będzie zmieniony. Powieki pomalowałam złotym cieniem i rzęsy tuszem. Starczy.
Ubrałam na siebie czarną bieliznę oraz przygotowane ubrania. Zmieniałam jeszcze szybko bandaż i opuściłam łazienkę.
Zbiegłam po schodach do kuchni. Przy stole siedziała mama popijając kawę. Nadal się nie odzywam do rodziców.
Wyjęłam sok z lodówki i nalałam do szklanki.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam głos mamy, gdy właśnie przełykałam sok.
- Na sesję. - odpowiedziałam.
Mama coś mruknęła niewyraźnego pod nosem i już więcej o nic nie pytała. Wyjęłam z lodówki naturalny jogurt, oraz z szafki miseczkę i płatki. Wszystko złączyłam razem w miseczce i usiadłam do stołu, biorąc łyżeczkę.
Powoli konsumowałam śniadanie.
Skończyłam posiłek i odstawiłam wszystkie naczynia do zmywarki. Przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 11.30.
Opuściłam kuchnię i przeszłam do przedpokoju gdzie ubrałam buty oraz nałożyłam kurtkę. Spakowałam potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z domu.
***
- Cześć. - przywitałam się z Mad, gdy weszłam do pomieszczenia aby się przygotować na sesję.
- Oo hej. - pocałowała mnie w policzek, a ja odwzajemniłam gest. - Gotowa na pierwszą sesję? - zapytała.
- Tak, ale trochę się denerwuję. - odpowiedziałam, ściągając z siebie kurtkę. Jak dobrze, że miałam sweterek i bandaż nie był widoczny.
- To jest normalnie, ale spokojnie przyzwyczaisz się. - posłała mi uśmiech. - Dobra my tu gadamy, a praca czeka. Siadaj. - pokazała na krzesło.Wykonałam polecenie i grzecznie siedziałam już na krześle. Mad zaczęła od włosów. Końcówki podkręciła i idealnie ułożyła.
Makijaż zrobiła delikatny. Trochę pudru na twarz, lekki róż na policzkach, powieki pociągnęła eyelinerem i rzęsy tuszem oraz bezbarwny błyszczyk.
- Podoba się? - zapytała po skończonej pracy.
- Jest pięknie. - pochwaliłam.
- Dziękuję. Chodź teraz po ubrania.
- Mad dasz mi coś z dłuższym rękawem? - zapytałam, gdy staliśmy już przy wieszakach.
- Dlaczego?
- Miałam mały wypadek na ręce i nie chce aby to było widać. - podwinęłam sweterek do góry aż osłonił się biały bandaż.
- Coś gorszego? - zapytała ze zmartwieniem.
- Nie, nie. - zaśmiałam się nerwowo. - Zagoi się.
- No dobrze. Miałam przygotowany inny zestaw dla Ciebie, ale wybiorę coś innego. - zaczęła szukać ubrań, między wieszakami.
- Proszę. - po chwili brunetka podała mi ubrania.
Mad wybrała normalne ubrania, które po połączeniu wyglądały ładnie.
- Dzięki. - chwyciłam ubrania.
- Może być? - spytała dla pewności.
- Tak, tak. - odpowiedziałam i weszłam do przebieralni.
Rozebrałam swoje ubrania i założyłam te na sesję. Bandaż niestety też musiałam ściągnąć. Niestety cięcia były widać. Na szczęście wzięłam swój puder w razie czego. Wyjęłam go z torebki i przypudrowałam rany. Trochę pomogło.
Gotowa wyszłam z przebieralni.

- Wyglądasz pięknie. - przede mną stał uśmiechnięty Matt.
- Dziękuje. - zarumieniłam się.
- Gotowa? - zapytał,
- Jasne.
Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie były rozstawione aparaty oraz inne potrzebne urządzenia.
Od razu zajęłam miejsce na macie i zaczęłam robić różne pozy, miny, aby sesja wyszła naprawdę dobrze. Teraz to był mój jedyny cel.
Po kilkunastu minutach robienia zdjęć przez Matt'iego moja sesja dobiegła końca.
- Zobacz. - koło mnie pojawił się Matt z aparatem.
Zaczęliśmy oglądać moje zdjęcia, który były naprawdę fantastyczne.
- Jesteś świetnym fotografem. - zwróciłam się do blondyna.
- Nie. Ty jesteś piękną modelką. - z jego ust usłyszałam komplement zwrócony ku mojej osobie.
Poczułam jak rumieniec oblewa moje policzki.
- Cara jesteś gotowa? - zapytał Matt, gdy blondynka weszła do pomieszczenia.
- Pewnie. - odpowiedziała i ustawiła się na moje miejsce, uśmiechając się do mnie.
Poszłam się przebrać. Przyszłam z powrotem na poprzednie miejsce i przyglądałam się sesji Cary. Muszę przyznać, że dziewczyna naprawdę jest dobra.
- Idziemy na kawę? - zapytała blondynka, gdy skończyła swoją sesję.
- Pewnie. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Daj mi minutkę. Przebiorę się.
- Okej. - odpowiedziałam a Cary już nie było.
Stałam nadal w tym samym miejscu i przyglądałam się wszystkim co było w pomieszczeniu.
- Za trzy dni będzie już sesja w Londynie. - koło mnie pojawił się Matt. - Dobrze by było, gdybyś już za dwa dni poleciała do miasta. - dodał.
- Spoko. - odpowiedziałam jednym słowem.
Po kilku minutach pojawiła się Cara.
- Możemy iść? - zapytała, poprawiając kurtkę.
- Tak. - odpowiedziałam.
Pożegnałyśmy się z Matt'em i Mad i wyszłyśmy z agencji.
Szłyśmy ulicami Paryża do pobliskiej kawiarni na ciepłą kawę.
Złapałam dobry kontakt z Carą, więc tematów nam nie brakowało, z czego bardzo się ucieszyłam.
Doszłyśmy do kawiarni, gdzie byłyśmy ostatnio. Zajęłam miejsce przy oknie a na przeciwko mnie usiadła Cara. Zamówiłyśmy dwie kawy i czekałyśmy na nasze zamówienia.
- To prawda, że jesteś byłą Styles'a? - zapytała dziewczyna.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Czemu już z nim nie jesteś?
- Jakoś tak wyszło. - zaczęłam bawić się białą serwetką.
- Kochasz go?
- Tak. Cholernie go kocham i cholernie mi go brakuje. Oddałabym wszystko aby przy nim być. Poczuć jego ciepło, jego bliskość. Poczuć jego malinowe wargi na moich. - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Ej, nie płacz. Wszystko się ułoży. - złapała mnie za dłoń.
- Nie wiem, nie jestem w tym do końca przekonana.
- No już nie płacz. Proszę. - posłała mi lekki uśmiech.
- Mogę Ci zaufać? - zapytałam po chwili milczenia.
- Jasne, że tak.
Podwinęłam mój biały sweterek, tak, że bandaż był widoczny. Ściągnęłam bandaż i pokazałam Carze moje cięcia.
- Jezu dziewczyno co Ty zrobiłaś? Wiesz, że to nie jest wyjście od tego. Mów od początku co się stało.
Opowiedziałam jej całą historię. Od "zdrady" Harry'ego, kłótni z moimi rodzicami, o tym że dałam kosza Styles'owi i do cięć. Cara uważnie mnie słuchała, popijając swoją kawę, którą kelnerka zdążyła przynieść.
- Jest mi strasznie przykro. Wierzę w Ciebie i na pewno dasz radę. Nie zostawię Cię samą i spróbuję Ci pomóc. - wstała z krzesła.
Podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła. Oczywiście odwzajemniłam uścisk. Znalazłam przyjaciółkę. Taką prawdziwą. Nie siostrę czy kuzynkę, tylko przyjaciółką. Obcą mi osobę, która teraz będzie częścią mojego życia.
--------------------------------
CZEŚĆ, CZEŚĆ :) NA POCZĄTKU MUSZĘ NAPISAĆ, ŻE JESTEM BARDZO ZAWIEDZIONA. POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM NIE BYŁO ŻADNYCH KOMENTARZY ODNOSZĄCYCH SIĘ DO ROZDZIAŁU. ZAWIODŁAM SIĘ.
CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU, TO NIE WIEM KIEDY SIĘ POJAWI.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
- Kochanie, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ja za Tobą tęskniłem. - przybliżył się do mnie, a ja zrobiłam krok do tyłu.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziałam nadal się odsuwając.
- Skarbie ja Ci nic nie zrobię. Muszę Ci coś wytłumaczyć. Nie zdradziłem Cię! Taylor kłamała. A musiałem się z nią spotykać, ponieważ Modest mi kazało. - przybliżył się do mnie.Nie odsunęłam się. Nasze ciała prawie się ze sobą stykało.- Nie wierzę Ci! Rozumiesz?! Nie wierzę. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Olivia, ale to prawda. Możesz zadzwonić do Niall'a i się zapytać. Był ze mną, kiedy Taylor mi to mówiła.
- Nie wierzę w każde twoje słowo. - nadal postawiłam na swoim.
- Kochanie, proszę. Wróć do mnie.
- Nie! - powiedziałam stanowczo.
Spojrzałam na jego zielone tęczówki, w których nie widziałam już iskierek co kiedyś. Czy to wszystko moja wina?
Jeszcze raz spojrzałam na niego i uciekam. Jestem tchórzem. Po prostu uciekłam.
Biegłam tyle ile miałam sił w nogach, aż dobiegłam do domu. Szybko otworzyłam drzwi i zamknęłam je przy czym trzasnęłam.
Wbiegłam po schodach na górę i wleciałam jak tornado do pokoju.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.
Czemu jak dostanie szansę aby spełnić moje marzenie, wszystko się pieprzy?
Wytarłam kciukiem łzy z policzka i wstałam z łóżka. Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki. Od razu otworzyłam białą szafkę i chwyciłam za moją wczorajszą przyjaciółkę, czyli żyletkę.
Przekręciłam zamek w łazience i usiadłam na zimnych kafelkach.
Ściągnęłam z siebie kurtkę, bo szybciej tego nie zrobiłam i podwinęłam białą bluzkę tak, że widziałam bandaż, który lekko przybrał kolor czerwony.
Odwinęłam bandaż i ujrzałam moje wczorajsze cięcia.
Szybko otworzyłam paczkę z żyletkę. Przyłożyłam ją do lewej ręki i zrobiłam pierwsze, głębokie cięcie. Przyniosło mi to ulgę.

Nie żałowałam, ani trochę.
Zrobiłam jeszcze dwa. Razem na mojej ręce było osiem cięć.
Jak ja jutro będę wyglądała na sesji? Nie interesuje mnie to. Poproszę Mad aby dała mi coś z długim rękawem.
Krew leciała mi ciurkiem, najpierw po mojej ręce a potem na moje jeansy. Nie przejmowałam się tym, pozwoliłam jej lecieć. Może się wykrwawię?
Po kilkunastu minutach siedzenia bezczynnie na kafelkach i patrząc się na moją krew, wstałam z niej.
Podeszłam do szafki, z której wyjęłam nowy bandaż i owinęłam nim rękę.
Zmyłam szybko kafelki, ponieważ były bordowe od mojego samookaleczenia się.
Opuściłam pomieszczenie i weszłam do pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań, aby się przebrać. Długi rękaw, obowiązkowo musiał być.
Weszłam z powrotem do łazienki i rozebrałam się z poprzednich ubrań. Wszystko wrzuciłam do pralki. Wsypałam proszek oraz płyn do odpowiedniej przegródki.
Cała naga weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z wodą.
Gdy woda dostała się do moich ran od razu zaczęło mnie szczypać i krew na nowo zaczęła lecieć.
Umyłam swoje ciało. Opuściłam kabinę i ubrałam przygotowane ubrania. Znowu rany owinęłam bandażem.
Wyszłam z łazienki i zeszłam powolnym krokiem po schodach do kuchni. Nalałam wody do czajnika i włączyłam gaz. Wyciągnęłam kubek, do którego włożyłam woreczek mojej ulubionej malinowej herbaty.
Dlaczego on musiał przyjść w takim momencie? Dlaczego? Kocham go bardzo, ale nie wierzyłam mu w żadne jego słowo. Zraniłam go bardzo, doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Woda się zagotowała i zalałam kubek. Wsypałam cukier i zamieszałam. Wzięłam szklankę do ręki i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Na początku zalogowałam się na Facebooka. Przejrzałam czat i zobaczyłam, że dostępny jest Niall. Tak, chłopacy mają FB, ale prywatne. Tylko dla rodziny i przyjaciół. Postanowiłam do niego napisać.
- Harry u mnie był. Powiedział, że Taylor go wrobiła, a ja mu powiedziałam, że nie wierzę w jego słowa. O co chodzi? - wystukałam na klawiaturze.
- Powiedział prawdę. Taylor naprawdę go wrobiła. - odpisał mi po chwili.
To jest prawda? Olałam chłopaka i nie wierzyłam mu w żadne słowo. Jaka ze mnie jest kompletna idiotka.
- Zapytał się mnie, czy do niego wrócę. Nie zgodziłam się. - wysłałam ponownie do Niall'a.
- On Cię kocha Olivia. Zrobi dla Ciebie wszystko.
- Wiem.
- Zrobisz to, co uważasz za słuszne, ale moim zdaniem powinnaś mu wybaczyć. - napisał Niall.
- Nie wiem czy chce z nim być. Ciągle Modest będzie nam wpieprzało się w życie. - odpisałam.
- Właśnie Liam, Zayn i Louis poszli do Modest pogadać, aby dali Wam spokój i żebyście mogli normalnie żyć.
- Naprawdę? - nie dowierzałam.
- Tak.
- Jestem skończoną debilką. - napisałam coś, co było prawdą.
- Nie mów tak! Nie jesteś. - odpisał.
- Jestem! Nie wiesz czegoś.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic. Nie ważne. Muszę kończyć. Pa Niall i dziękuje za wszystko. - wysłałam mu wiadomość i wyłączyłam czat, jak również wylogowałam się z FB. Zalogowałam się również na Twitter'a i dodałam krótki post.

(tłumaczenie : Dlaczego wszystko musi się rozpaść w tym momencie?)
Odstawiłam laptopa na bok i położyłam głowę na poduszkę.
Jestem naprawdę debilką.
---------------------------
Hej, hej :D Chciałam dodać rozdział wczoraj, ale nie miałam siły na dokończenie a w dodatku miałam mało czasu, wiecie nauka :c
Co do następnego rozdziału to nie wiem. Postaram się go napisać jak najszybciej, ale nie obiecuje, że pojawi się jakoś szybko.
+ Drogi anonimku co skomentowałeś mój ostatni rozdział. Jest mi naprawdę miło, że komentujesz, ale nie rób mi spamu, bo wiem, że to Ty :p. Cieszę się, że piszesz swoje zdanie, ale nie 10 komentarzy.
PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ.. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!
~*~ Harry ~*~
- Kurde Niall, nie wytrzymam! Mów jaki masz pomysł. - zwróciłem się do blondyna, który siedział obok mnie i pochłaniał drugą paczkę paprykowych chipsów.
- Nie odpuścisz, prawda? - zapytał z pełną buzią.
- A Ty gdybyś kogoś kochał, to byś odpuścił?
- No nie. - wziął następną garść chipsów do buzi.
- No właśnie, więc mów. - niecierpliwiłem się już.
- Olivia mnie zabiję. - pokręcił głową.
- Widziałeś się z nią?
- A skąd bym wiedział, że ją zdradziłeś? Myśl człowieku.
- Nie zdradziłem jej. - poprawiłem go.
- Sory, mój błąd. - podniósł ręce do góry w geście obrony. - Słuchaj mnie uważnie. - usiadł tak, że dobrze widziałem jego twarz. - Olivia jest w Paryżu.
- Jak to w Paryżu? Czemu nie powiedziałeś mi jak tam byliśmy?
- Mam dokończyć? - kiwnąłem twierdząco głową. - Więc się zamknij. Olivia jest w Paryżu i zdaję mi się, że zostanie tam jeszcze przez kilka dni. Najlepiej jedź do Paryża i wszystko jej na spokojnie wytłumacz. - w końcu zakończył swój pomysł.

- Jeny Niall kocham Cię. - od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Nie powiem pomysł jest niezły.
- Wiem. - zaśmiał się blondyn i nadal jadł swoje chipsy.
- Dzisiaj zamówię bilet do Paryża i do niej pojadę. - zerwałem się z kanapy i pobiegłem na górę do swojej sypialni.
Wziąłem laptopa na kolana. Zamówiłem bilet na dzisiejszy lot, który ma się odbyć za 4 godziny. Weszłem jeszcze na hotele w Paryżu i zarezerwowałem sobie pokój. Nie wiem na ile dni tam będę, więc nie napisałem określonego czasu.
Gdy wszystko załatwiłem zamknąłem laptopa i wyciągnąłem z szafy torbę. Zacząłem pakować wszystkie potrzebne ubrania.
Ostatnia rzecz. Wrzuciłem ją do torby, jak wszystkie rzeczy. Zamknąłem zamek i chwyciłem ją do ręki. Zszedłem na dół.
Opadłem na kanapę w salonie, gdzie siedzieli wszyscy chłopacy.
- Gdzie jedziesz? - zapytał Louis i pokazał wzrokiem na moją torbę.
- Do Paryża. Olivia tam jest. - odpowiedziałem.
Chłopacy powiedzieli mi kilka słów, które miały pomóc.
W chłopskim gronie czas zleciał naprawdę szybko. Spojrzałem na zegar, który wskazywał, że za godzinę odbędzie się mój lot. Wyjąłem telefon z kieszeni moich jeansów i jednym ruchem odblokowałem telefon. Na wyświetlaczu nadal było zdjęcie mojej dziewczyny. Strasznie za nią tęsknie. Nie mogę się doczekać kiedy wreście ją ujrzę.
Wykręciłem numer na taksówkę i po krótkiej rozmowie rozłączyłem połączenie. Wstałem z kanapy i chwyciłem torbę.
Pożegnałem się z chłopakami i w przedpokoju założyłem białe, krótkie Converse.
- Do zobaczenia! - krzyknąłem i opuściłem dom.
Chwilę stałem na ganku, czekając na taksówkę. Wreście podjechała pod dom. Usiadłem na tylne siedzenie i wyjechaliśmy z podjazdu na lotnisko.
****
Nareście wylądowałem na lotnisku w Paryżu. Opuściłem pokład samolotu. Odebrałem mój bagaż i wyszedłem z lotniska. Wzięłem głęboki oddech paryskiego powietrza.
Weszłem do taksówki, która stała przed lotniskiem. Podałem adres hotelu i ruszyliśmy spod lotniska.
Po około 30 minutach byłem już na miejscu. Podziękowałem kierowcy i zapłaciłem, dając napiwek. Weszłem do hotelu.
Podeszłem do sekretarki, która znajdowała się po mojej prawej stronie.
- Dzień dobry. Ja mam rezerwację. - powiedziałem.
- Poproszę imię i nazwisko. - usłyszałem miły głos około trzydziestoletniej sekretarki.
- Harry Styles. - podałem swoje dane.
Sekretarka wystukała coś na klawiaturze i zwróciła się do mnie :
- Pokój 176, piętro drugie. - podała mi kluczyk do pokoju.
- Dziękuję. - odebrałem mały, srebrny przedmiot.
- Miłego pobytu życzę. - usłyszałem głos sekretarki, kiedy już oddalałem się do pokoju.
- Dziękuję. - odwróciłem się i posłałem uśmiech.
Weszłem do windy i przycisnąłem guzik z numerem dwa. Po kilku sekundach znajdowałem się już na piętrze. Opuściłem windą i wyszukałem pokój z moim numerem.
W końcu znalazłem. Znajdował się na środku, dużego korytarzu. Włożyłem kluczyk do zamka i przekręciłem. Drzwi się otworzyły, a ja przekroczyłem próg. Pokój był ładny. Blado pomarańczowe ściany zapraszały do środka. W rogu znajdowało się duże łóżko z pomarańczową pościelą. Na przeciwko drzwi było duże okno, również z pomarańczowymi firankami. Na wprost łóżka znajdował się duży telewizor, powieszony na ścianie, a obok duża ciemna brązowa szafa.
Z uśmiechem pozostawiłem torbę obok łóżka a ja sam położyłem się na miękkim materacu. Zamknąłem oczy i wyobrażałem sobie moje spotkanie z Olivią. Po chwili wstałem z łóżka i wyszedłem z pokoju jak i z hotelu.
~*~ Olivia ~*~
Ubrałam się w wyszykowane ubrania. Miałam dzisiaj ostatni dzień wolnego, ponieważ jutro idę do pracy, w takim razie postanowiłam pójść na spacer. Nałożyłam na siebie bluzkę z długim rękawem. Musiałam wybrać coś z długim rękawem, aby nie był widać mój bandaż. Przeczesałam szczotką włosy i nałożyłam czarną czapkę. W pokoju również założyłam białe conversy oraz kurtkę. Gotowa przejrzałam się w lustrze, które stało w rogu pokoju. Opuściłam pomieszczenie i zeszłam po schodach.
- Wychodzę. - powiedziałam i już nie było mnie w domu.
Wyszłam z terenu domu i poszłam w kierunku wieży Eiffla. Na dworze było chłodno, więc włożyłam dłonie do kieszeni jeansów. Wolnym krokiem szłam chodnikiem nie patrząc nawet na przechodniów.
***
Doszłam do celu. Nade mną znajdowała się piękna, duża budowla. Wzrok skierowałam tak, że widziałam jej szczyt. Była naprawdę piękna. Nie dziwię się ani trochę, że przyjeżdża dużo turystów, aby ją zobaczyć. Sama gdybym tutaj tymczasowo nie mieszkała, na pewno bym przyjechała, aby ujrzeć wieżę.
Wyciągnęłam z kieszeni spodni, mojego I'Phona i zrobiłam zdjęcie wieży. Było idealne. Schowałam telefon do kieszeni i nadal patrzałam się na wieżę.
- Olivia? - usłyszałam głos, który kocham i modliłam się, żeby któregoś dnia jeszcze go usłyszeć.
Poprawiłam włosy, ponieważ zerwał się lekki wiatr i odwróciłam się na pięcie.
Zobaczyłam jego!
- Harry? - zapytałam ze zdziwieniem.
-------------------------------------------------
DZIĘKUJĘ ZA TE WSZYSTKIE KOMENTARZE, KTÓRE PISZECIE POD OSTATNIMI ROZDZIAŁAMI. JEST MI NAPRAWDĘ MIŁO KIEDY JE CZYTAM. DZIĘKUJĘ BARDZO.
CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU TO NIE WIEM KIEDY SIĘ POJAWI. MAM NADZIEJĘ, ŻE JAK NAJSZYBCIEJ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ