niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 3.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



Przed 15 przyszła Livia ubrana w to. Poczekałyśmy jeszcze na Milenę, bo jeszcze nie była ubrana. Po około 5 minutach zbiegła na dół ubrana w to. Po chwili wyszliśmy już z domu. Zakluczyłam drzwi i klucze wsadziłam do kieszeni spodni. Ruszyliśmy w kierunku galerii handlowej. Po 15 minut byłyśmy już w galerii. Jako pierwszy sklep to New Yorker. Kupiłam tam sukienkę. Milena kupiła to, a Livia spodnie i pierścionek. Jako drugi sklep H&M kupiłam to, Milena to i Livia to. Potem poszłyśmy do empiku. Spodziewałam się tego, że Milena kupi płytę One Direction - Take Me Home oraz duży plakat też One Direction, ja kupiłam książkę, a Livia płytę My Chemical Romance. Po dwóch godzinach zwiedzania sklepów nie kupiłyśmy już nic.
- Idziemy do kina? - zapytała Milena.
- Tak. - odpowiedziała Livia.
- Nie chce mi się. - odpowiedziałam.
- No Olivia chodź. - prosiła Milena.
- Nie. Ja pójdę do domu, a Wy idźcie do kina. - powiedziałam.
- Na pewno? - zapytała Livia.
- Tak, tak. Idźcie. Bawcie się dobrze.
Pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam z galerii. Wstąpiłam jeszcze Starbucks'a po moją ulubioną kawę czyli latte. Zapłaciłam i wyszłam z kawiarni. Byłam już blisko domu i ktoś na mnie wpadł. Moja kawa znalazła się na mojej bluzce.
- Pięknie. Uważaj jak chodzisz. - powiedziałam i próbowałam rozetrzeć plamę na bluzce.
- Przepraszam. Nie wiem, jak to się stało, ale nie zauważyłem Cię. - powiedział chłopak w lokach.
Spojrzałam na jego bluzkę i miał też plamę po kawie.
- Jezu przepraszam. Ja też nie zauważyłam Cię i nie wiedziałam, że też masz kawę. - tłumaczyłam się.
- Nic się nie stało. Tylko nie wiem jak pójdę do domu w tej plamie. - popatrzył na swoją bluzkę.
- Daleko mieszkasz? - spytałam.
- Na końcu Londynu. - powiedział chłopak, którego imienia nie znałam.
- Trochę daleko. Chodź do mnie. Mieszkam niedaleko i dam Ci jakąś bluzkę taty. - powiedziałam.
- Nie będę robił kłopotu. Jakoś dam sobie radę.
- Nie marudź. Chodź. - nalegałam.
- No dobrze.
- A tak w ogóle to Olivia jestem - podałam chłopakowi dłoń.
- Kurde, nawet się nie przedstawiłem. Harry. - uścisnął moją dłoń.
- Czekaj, czekaj. Ty jesteś ten Harry z One Direction? -spytałam.
- Tak, ale proszę nie krzycz. - powiedział trochę speszony.
- Spokojnie nie jestem Waszą fanką. - uśmiechnęłam się.
- To skąd mnie znasz? - zapytał , nadal staliśmy w tym samym miejscu.
- Moja siostra Was kocha. I ma pełno plakatów w swoim pokoju. Dobra nie stójmy tak. Chodź po tą koszulkę. - pociągnęłam go za rękaw.
Harry się uśmiechnął. Poszliśmy w kierunku mojego domu. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Harrego do domu. Wskazałam mu aby usiadł w salonie, a ja pobiegłam na górę. Weszłam do
sypialni rodziców i z szafy wyciągnęłam czarny t-shift taty. Wpadłam jeszcze do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wzięłam bluzkę.  Przebrałam się, a brudną bluzkę wrzuciłam do łazienki. Zbiegłam na dół i podałam Harremu bluzkę. Wskazałam mu gdzie jest łazienka i poszedł się do niej przebrać. Weszłam do kuchni i zrobiłam mi i Harremu herbatę. Po chwili do kuchni wszedł Harry w bluzce taty.
- Do twarzy Ci w czarnym. - powiedziałam
- Dziękuje. A Ci do twarzy w bluzce nie poplamionej. - uśmiechnął się.
Teraz dostrzegłam, że ma śliczne dołeczki w policzkach.
- Dzięki. - powiedziałam. - Siadaj. Herbatę zrobiłam. - dodałam.
- Nie będę robił kłopotu.
- Znowu marudzisz. Siadaj. - wskazałam na krzesło.
Chłopak grzecznie usiadł o co poprosiłam. Woda się zagotowała i zalałam dwie herbaty. Jeden kubek podałam Harremu a drugi wzięłam dla siebie. Zajęłam miejsce obok Harrego i upiłam łyk herbaty. Przez chwilę nastała cisza, ale po chwili zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Cudownie mi się z nim rozmawiało.
- Jestem. - usłyszałam głos siostry.
- Moja siostra przyszła. Przygotuj się, może trochę krzyczeć. - zwróciłam się do loczka.
- Okej. - powiedział loczek i się zaśmiał.
Wstałam z krzesła i poszłam do salonu, gdzie pewnie siedziała Milena. Tak ja myślałam, siedziała przed telewizorem.
- Słuchaj młoda. W kuchni mamy ładnego gościa. Jak coś palniesz albo będziesz krzyczała to Cię zabije. - powiedziałam do niej.
- Dobra, dobra. Chce go poznać. - wstała z kanapy i ruszyła w stronę kuchni.
Ruszyłam za siostrą. Weszłyśmy do kuchni. Milena stanęła w miejscu , nic nie mówiła i patrzała się na Harrego.
- Ej ona żyje? - zapytał się Harry.
- Milena! - szturchnęłam ją.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Nie wierze! W mojej kuchni jest Harry Styles!! - zaczęła krzyczeć i skakać jednocześnie.
- Uspokój się, mówiłam, że nie masz krzyczeć. - powiedziałam do niej.

- Nie da się. Przede mną stoi mój idol. - dalej skakała.
- Ciebie też ostrzegałam. - zwróciłam się do Harrego.
- Nie jest tak źle. - powiedział.
Wstał z krzesła i podszedł do Mileny.
- Harry jestem. - podał dłoń siostrze.
- Mi-Milena. - wysłowiła się.
- Miło mi Ciebie poznać. - powiedział Loczek.
- Mi-Mi Ciebie też.
Harry z powrotem usiadł na krzesło i dobijał swoja herbatę. Milena usiadła obok niego i śliniła się jak pies. Milena poprosiła Harrego o z 10 autografów, parę zdjeć.
- Milena starczy. - byłam już trochę na nią.
- Nic nie szkodzi. Ja i tak będę się zbierał. - powiedział Harry.
- Nie idź jeszcze. - poprosiła Milena.
- Niestety muszę już iść. - ruszył w stronę drzwi.
Ruszyłam za nim, aby odprowadzić go.
- To do zobaczenia. I dziękuje za bluzkę. - powiedział, prawie wychodząc.
- Nie ma za co. No i przepraszam za tą kawę.
- Nie szkodzi. Może podałabyś mi swój numer abym mógł Ci odkupić kawę i oddać bluzkę. - zapytał.
- Spoko. Daj telefon. - poprosiłam.
Harry podał mi swój telefon a ja zapisałam mu mój numer. Pożegnaliśmy się zwykłym " cześć ". Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Tam Milena prosiła mnie abym opowiedziała jej, jak on się tu znalazł. Odpowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.
- Harry tu była aaa. - dalej się cieszyła.
- Dobra nie ciesz się już tak. - już mnie to wkurzało.
- Podoba Ci się? - zapytała.
- Co?
- Podoba Ci się? - powtórzyła pytanie.
- Ładny jest. - powiedziałam, strzelając buraka.
- Strzeliłaś buraka! Zakochałaś się!
- Chyba ogłupiałaś. Muszę go poznać. - tłumaczyłam się.
- Tak, tak. Ja wiem swoje. - mówiła. - Wiesz kogo spotkałyśmy z Livią jak wracałyśmy z kina? - zapytała.
- No oświeć mnie.
- Nikodema. - szczerzyła się.
- To ten chłopak co się w nim zakochałaś? - spytałam dla pewności.
- Tak. - dalej się szczerzyła.
- I co ? Gadałaś z nim? - nawet trochę się tym zainteresowałam.
- Tak. Zaprosił mnie do kina. I się zgodziłam i idziemy w piątek.
- Gratulacje młoda. - przybiłam jej piątkę.
- Ciekawe czemu mnie zaprosił. - myślała.
- Pewnie mu się spodobałaś.
- Jo, pewnie.
- Nie jo. Tylko tak. - powiedziałam.
Gadałyśmy jeszcze chwilę i do domu weszli rodzice. Milena powiedziała kto tu był, więc musiałam powiedzieć tacie, że pożyczyłam jego bluzkę i opowiedziałam dlaczego. Rodzice byli bardzo zmęczeni więc zrobiłyśmy z Mileną im szybką kolację i dla nas przy okazji. Zjedliśmy ją w miłej atmosferze. Włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do siebie.




------------------------
DODAJE TEN ROZDZIAŁ DLA TEGO, ŻE ZOSTAŁAM ZASZANTAŻOWANA. NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BEDZIĘ 3 KOMENTARZE.
MIŁEGO CZYTANIA :)

PAPA ;* 

3 komentarze:

Obserwatorzy