niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 26.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


Obudziłam się po 11. Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam w okno. Krople deszczu waliło w mój parapet. Wyszłam z łóżka, przy czym wyprostowałam kości po spaniu. Założyłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. Jak zawsze weszłam do kuchni. Zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam przy stole powoli ją sącząc. Na razie nie odczuwałam głodu, więc nie robiłam sobie żadnego śniadania. Zamoczyłam usta w herbacie i rozkoszowałam się jej smakiem. 
Do końca wypiłam herbatę i kubek odłożyłam do zmywarki.
Udałam się do mojego pokoju. Stanęłam przed szafą. Na dworze było pewnie zimno więc postanowiłam wybrać cieplejsze ubranie na dzisiejszy dzień. Chwyciłam jeszcze świeżą bieliznę i weszłam do pomieszczenia, który nazywa się łazienka. Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z letnią wodą i pozwoliłam swobodnie spływać jej po moim ciele. Wsmarowałam w siebie żel pod prysznic, z którego utworzyła się piana i spłukałam ją wodą. Wyszłam z kabiny, zawijając się miękkim ręcznikiem. Zawinęłam na głowię turban i podeszłam do lustra. Nałożyłam tylko na powieki eyeliner i rzęsy pociągnęłam tuszem. Ubrałam się w przygotowane ubrania i razem z turbanem opuściłam łazienkę. Dopiero teraz odczułam głód. Zbiegłam po schodach do kuchni i wyjęłam z szafki miskę oraz płatki, które zalałam mlekiem. Usiadłam na blat i szybko pochłonęłam zawartość miski, którą odstawiłam do zmywarki. Ściągnęłam z głowy ręcznik i poszłam do łazienki, rozczesać moje brązowe, długie włosy. Jeszcze z wilgotnymi włosami usiadłam w salonie, gdzie włączyłam sobie telewizor. Przełączałam kanały, aż w końcu trafiłam na serial. Zostawił na tym kanale i mój wzrok skupiał się właśnie na serialu. 

W trakcie oglądania filmu raz było mi ciepło a raz zimno. Gdy była reklama poszłam do kuchni i zaparzyłam sobie następną herbatę. 
Z kubkiem w której znajdowała się ciepła ciesz, wróciłam do salonu. Naczynie postawiłam na stole i poszłam w poszukiwaniu ciepłego koca. Dopiero znalazłam go u Mileny. Wróciłam z nim do pomieszczenia i się nim zakryłam. Wzięłam kubek do dłoni i zamoczyłam w nim moje wargi. Znów mój wzrok skierował się w stronę ekranu, gdzie po reklamie zaczął się serial. 
Telenowela znana jako serial, w którym aktorzy się rozchodzą i schodzą przerwał mi dzwonek do drzwi. Z niechęcią ruszyłam w ich stronę. Z pomocą mojej siły otworzyłam, drewniane drzwi, w których ujrzałam na progu znaną mi postać. 
Dziewczyna w ciemnych brązowych włosach, które swobodnie spadały na ramiona, z uśmiechem patrzała się na moją osobę.
- Milena! - wpadłam w ramiona siostry, która odwzajemniła mój uścisk.
Na dworze zerwał się silny i zimny wiatr, więc weszłyśmy do środka. 
Siostra w przedpokoju ściągnęła z siebie płaszcz oraz buty.
Poszłyśmy do salonu. Usiadłam na kanapie, znów zakryłam się kocem i wzięłam do ręki ciepłą jeszcze herbatę. 
- Nie wiedziałam, że tak szybko wrócisz do Londynu. - powiedziałam, odgarniając mój kosmyk włosów za ucho. 
- Ktoś tu na mnie czeka, więc musiałam. - na jej twarzy pojawił się uśmiech. 
- Czy ten ktoś to Justin? - zamieszałam łyżeczką herbatę i spojrzałam w jej stronę.
- Skąd wiesz? - jej twarz oblał rumieniec. 
- Był tutaj po adres do Paryża, bo musiał pilnie Cię zobaczyć. - posłałam jej uśmiech. - No opowiadaj. - upiłam łyk, letniej już herbaty. 
Mielna opowiedziała mi wszystko z najmniejszymi konkretami. Ciągle na jej buzi panował uśmiech.
- No i zaprosił mnie na randkę. - zakończyła swoje opowiadanie.
- I dobrze. - znów się uśmiechnęłam.

Do końca z Mileną obejrzałyśmy serial, który ja sama najpierw oglądałam. Jakiś taki nudny był, ale ważne, że czas leciał nam odrobinę szybciej.
- Idziemy do kina? - usłyszałam głos siostry.
- Nie. Jest mi zimno. - odpowiedziałam.
Milena przyłożyła mi swoją zimną dłoń do mojego czoła.
- Jezu Ty masz gorączkę. - powiedziała swoim głosem, z którego można było wywnioskować, że jest zmartwiona. - Poczekaj tu. - zerwała się z kanapy i zniknęła w kuchni.
Kilka sekund później przyszła do mnie i podała mi termometr. Wsadziłam go pod pachę i czekałam, aż zapika. Chwilę później tak się właśnie stało. Termometr zapikał i wyciągnęłam go. Spojrzałam na mały ekranik, który wskazywał 38.9. Milena zajrzała mi przez ramię i spojrzała również na termometr.
- Ty idziesz szybko do łóżka. - zachowywała się jak moja mama.
Wstałam z kanapy i udałam się do mojego pokoju. Od razu położyłam się do łóżka, gdzie zakryłam kołdrą pod samą szyję.
Nie ma to jak być, chorym w wakacje.
Po chwili przyszła Milena i podała mi białą tabletkę i kubek ciepłej herbaty. Połknęłam tabletkę, którą popiłam wodą. Upiłam jeszcze parę łyków herbaty i z powrotem położyłam się na miękką poduszkę. Moje oczy robiły się coraz ciężkie, aż je zamknęłam i pochłonął mnie sen.

~~~

Odwróciłam się na drugi bok i powoli otworzyłam oczy. Nie do końca jeszcze wszystko widziałam, na razie jak przez mgłę. Powoli odzyskiwałam wzrok i przetarłam zaspane oczy.         
Obok mnie siedział uśmiechnięty Loczek.
- Co Ty tu robisz? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Milena do mnie zadzwoniła, że jesteś chora, więc przyjechałem. - z jego twarzy nie schodził uśmiech.
- Jak ona dramatyzuje. - zakaszlałam.
- Przecież widzę, że jesteś chora. - jego twarz przybrała zmartwienie.
- Wyzdrowieję. - zachichotałam.
- Nie przywitasz się nawet? - zrobił smutną minę.
- Nie chce abyś Ty był chory.
- Mi to pasuję, będziemy razem leżeć w łóżku. - zaśmiał się.
- Chyba jednak nie. - chciałam wstać z łóżka, ale zatrzymał mnie Harry.
- Leż tutaj. Lekarz Styles Cię wyleczy. - powiedział i opuścił mój pokój.
Zaśmiałam się i z powrotem położyłam swoje ciało do ciepłego łóżka. Wygodnie ułożyłam głowę i patrzałam się w biały sufit, który szczerze nie był za ciekawy. Drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Skierowałam moją głowę właśnie w tą stronę. Zobaczyłam Lokersa, który wchodzi do pokoju z białą tacą. Usiadł obok mnie na łóżku i tacę posadził sobie na kolana. 
- Mam tu herbatę i jakieś przekąski. - powiedział patrząc na mnie.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i wzięłam od niego herbatę. Zamoczyłam w niej moje wargi i powoli zaczęłam ją sączyć. 
- Jutro jedziemy do lekarza. - usłyszałam jego głos.
- Po co? Sama wyzdrowieję. 
- Jedziemy. - powiedział stanowczo.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, jedziemy i koniec. - położył rękę na mojej nodze.
- No dobra. - zgodziłam się tylko dlatego, aby nie słuchać żadnego marudzenia.

Wypiłam do końca herbatę oraz zjadłam parę przekąsek, które przyniósł mi " Lekarz Styles ". 

Czuję się okropnie. Jest mi słabo, nie mam na nic siły. Głupia choroba.
Zdecydowałam się z Harry'm obejrzeć jakiś film. 


------------------------------------------

ZDECYDOWAŁAM, ŻE ROZDZIAŁY BĘDĘ DODAWAŁA WTEDY KIEDY GO NAPISZĘ :)


                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

4 komentarze:

Obserwatorzy