sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 42.

Jest grubo po 22. A Zayn'a nadal z Bellą nie ma. Bardzo się martwię i jeszcze Malik ma wyłączony telefon. Tak cholernie się boję. O niego i o małą. 
- Będzie dobrze. - koło mnie ciągle siedział Harry i pocieszał mnie.
Sama widzę, że on też się mocno denerwuję, ale nie pokazuje tego tak bardzo jak ja.
- Harry, boję się. - mocno wtulił się w jego tors.       
W kieszeni poczułam wibrację. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na ekran. " Zayn Malik ".
- Zayn? Gdzie Ty jesteś? Martwiłam się. - mówiłam szybko.

- Spokojnie. Jesteśmy u Perrie. Nie miałem jak zadzwonić, bo wyłączył mi się telefon. - odpowiedział.
- Gdzie Bella? - zadałam następne pytanie.
- Śpi. Możemy zostać u Perrie? Nie mam serca jej budzić.
- No dobrze, ale dzwoń jakby coś się stało. Dobrze?
- Obiecuję. - zaśmiał się.
- Dzięki Zayn. Ucałuj ode mnie Bellę. Dobranoc. - rozłączyłam połączenie.
Kamień spadł mi z serca. Tak się cieszę, że Belli i Zayn'owi nic się nie stało.
- Są u Perrie. - odpowiedziałam z uśmiechem Harry'emu, który mi się przyglądał.
- Widzisz, mówiłem, że będzie dobrze. - musnął swoimi ustami, moje czoło. - Zostajesz na noc. - posłał mi uśmiech.
- Nie chcę robić Ci problemu. Pójdę do domu.
- Żartujesz? Nie będziesz o tej godzinie szła do domu, a wiesz, że ja nie mogę Cię odwieść. Wypiłem przecież jedno piwo z Niall'em. Zostajesz i koniec.
- Jesteś uparty. - podsumowałam.
- Za to mnie kochasz. - powiedział swoim zachrypniętym głosem, a przez moje ciało przeszły dreszcze.

*Oczami Zayn'a*

Spałem wtulony w swoją cudowną dziewczynę, ale ze snu wyrwał mnie głos otwieranych drzwi od sypialni. Przetarłem zaspane oczy i swoje brązowe tęczówki skierowałem w tamtą stronę. Zobaczyłem małą istotkę która była w dużej mojej bluzce, która sięgała jej do kostek. Na bosych stopach szła w kierunku łóżka.
- Bella? Co się stało? - zapytałem dziewczynkę i wyciągnąłem do niej ręce.
Mała brunetka od razu wskoczyła na moje ręce i przytuliła się do mojego torsu.
- Boję się. - wyszeptała.
- Czego?
- Burzy. - mocniej wtuliła się we mnie.
Spojrzałem w okno. Faktycznie była straszna burza. Pioruny ciągle były widoczne na niebie i rozświetlały sypialnię.
- Pójdziemy do kuchni. Zrobię Ci ciepłe mleko i położysz się z nami. Okej? - zaproponowałem.
- Dobrze.
Wziąłem małą na ręce i po cichu wyszliśmy z pokoju aby nie obudzić Perrie. Zeszłem na bosych stopach po brązowych schodach i znaleźliśmy się w przedpokoju. Po chwili weszliśmy do pomieszczenia, w którym chcieliśmy być. Posadziłem Bellę na blat. Wyciągnąłem z lodówki mleko, które wlałem do garnka, poprzednio wyciągając go z szafki. Włączyłem gaz i czekałem, aż mleko się zrobi się ciepłe. Spojrzałem na Bellę która dokładnie obserwowała mnie co robię.
- Zayn? - usłyszałem jej cichutki głos.
- Słucham? - spojrzałem na nią.
- Lubisz mnie? - zadała pytanie, które nie spodziewałem się usłyszeć od niej.

- Oczywiście, że tak. Dlaczego się pytasz?
- Myślałam, że nikt mnie nie lubi. Też Cię bardzo lubię. - lekko się uśmiechnęła.
- Ciebie nie można lubić. Jesteś kochana i to jest obowiązek aby Cię lubić. 
- Dziękuję! - skoczyła ze blatu i mocno się do mnie przytuliła.
Odwzajemniłem uścisk. Z powrotem posadziłem Małą na blat i wlałem ciepłe mleko do szklanki. Ostrożnie jej podałem, a ona swoimi malutkimi ustami zaczęła sączyć biały napój. Pioruny nadal waliły na dworze, za każdym razem gdy usłyszeliśmy burzę Bella podskoczyła. Wyciągnąłem paczkę papierosów z szafki.
- Pójdę zapalić na dwór. Będziesz tu siedziała? - zapytałem.
- Możesz tutaj palić. Mama przy mnie paliła, więc Ty też możesz. - odpowiedziała.
- Nie będę palić przy Tobie. - uśmiechnąłem się. - Dobrze wytrzymam. 
- Jak chcesz. 
Bella skończyła pić mleko i odłożyła szklankę do zlewu. Znów wziąłem ją na ręce i poszliśmy do sypialni. Położyłem się na brzegu a Bellę posadziłem na środek. Przykryłem nas kołdrą i zacząłem po cichu nucić jej kołysankę, aby szybciej zasnęła i nie bała się burzy. Po kilku minutach Bella już spała.

* Oczami Olivii *

Obudziłam się wtulona w Harry'ego. Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz mojego chłopaka.
- Nie śpisz już? - zapytałam, zaspanym głosem.
- Już nie. - odpowiedział. - Jesteś głodna? - zapytał Loczek, bawiąc się moimi włosami.
- Nie bardzo.
- I tak zjesz śniadanie. Idę zrobić. - pocałował mnie w czoło i wyszedł z łóżka posyłając mi uśmiech. 

Chwilę później sama wstałam z ciepłego łóżka. Chłód otulił moje gołe stopy, na które po chwili założyłam słodkie kapcie. Chwyciłam czyste ubrania i weszłam do łazienki. Mam parę ciuchów u Harry'ego. Wiedziałam, że czasem zostanę u niego na noc, więc są tu też moje ubrania.
Rozebrałam się z piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam korek z ciepłą wodą i dokładnie umyłam swoje ciało, oraz długie brązowe włosy. Zmyłam wodą wszystkie mydliny, które znalazły się na moim ciele i opuściłam kabinę wycierając się miękkim ręcznikiem. Założyłam ręcznik wokół własnej osi i podeszłam do lustra.                                                 
 Dokładnie rozczesałam swoje włosy, zarzucając je na lewą stronę.
 Wysuszyłam mokre włosy i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
Założyłam bieliznę oraz ubrania, które miałam przygotowane. Gotowa opuściłam łazienkę i zeszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam odwróconą postać Harry'ego do gazówki. Podeszłam bliżej i mocno przytuliłam się do jego pleców. Poczułam, że na mój dotyk, Harry'emu przeszły dreszcze.
Tak bardzo się cieszę, że mam go przy sobie. Nie umiem sobie wyobrazić co by było teraz, gdybym nie miała obok siebie takiego cudownego chłopaka, jakim jest mój Loczek. Wydaję mi się, że moje życie było by inne niż teraz. To na pewno. Nie wiem czy byłabym szczęśliwa, czy może zamknięta w sobie. Wszystko by było inaczej, ale nie chcę innego życia. Chcę takie jakie jest teraz! Teraz jest wspaniale! Nie chce innego.
 - Dziękuję. Było pyszne. - odsunęłam od siebie pusty talerz po naleśnikach, które zrobił Harry.
- Cieszę się, że Ci smakowało. - jego kąciki ust podniosły się ku górze.
Zamoczyłam usta w kawie, która dodała mi energii na dzisiejszy dzień. Dzień bez kawy jest dniem straconym. Zawsze muszę wypić chociaż jedną kawę w ciągu dnia. Bez niej nie mam humoru i nic mi się nie chce.
- Odwieść Cię na sesję? - usłyszałam głos Loczka.
- Jeżeli możesz. - odpowiedziałam.
- Oczywiście, że tak. - zaśmiał się. - Jak Ciebie odwiozę to pojadę po Bellę i zabiorę ją do wesołego miasteczka, a potem my po Ciebie przyjedziemy, okej? 
- Mi pasuję.


* Oczami Harry'ego *

- Cześć Harry! - krzyknęła Mała, gdy mnie tylko zobaczyła.
- Cześć. - posłałem jej uśmiech. - Gotowa? - zapytałem.
- Tak. - zeszła z kanapy i podeszła do mnie.
Założyliśmy razem buty i żegnając się z przyjaciółmi, opuściliśmy dom Perrie. Dokładnie zapiąłem pasy bezpieczeństwa Belli i ruszyłem z podjazdu w stronę wesołego miasteczka.
- Gdzie jedziemy? - usłyszałem cichutki głos dziewczynki, kiedy byłem skupiony na drodze.
- Do wesołego miasteczka. - odpowiedziałem.
- Nigdy tam nie byłam. Fajnie tam jest?
- Fajnie! Zobaczysz sama. Pojeździmy wszystkimi kolejkami i będziemy robić co tylko chcesz.
- Dziękuję. Jesteś dla mnie bardzo miły.
Zaśmiałem się na te słowa. Bella jest małą dziewczynką, ale bardzo mądrą. Nie wiedziałem jeszcze takiej mądrej pięciolatki, którą jest Isabella.

Zaparkowałem na wolnym miejscu i wyszedł z samochodu. Odpiąłem pas od Belli i chwyciłem ją za małą rączkę. Szliśmy w stronę wesołego miasteczka. Bella ciągle miała uśmiech na twarzy. Cieszyłem się z tego widoku. Lux też się ze wszystkiego cieszy, ale jest młodsza od Beli, więc paru rzeczy nie rozumie.
- Co jako pierwsze? - zapytałem.
- Karuzela. - pokazała palcem na karuzelę, na której były kolorowe koniki.
- Dobrze. - odpowiedziałem z uśmiechem.
Podeszliśmy do kasy i kupiłem jeden bilet dla małej.
Poczekaliśmy na swoją kolej i Isabella weszła na różowego kucyka. Z uśmiechem kręciła się w okół i co chwilę patrzała się w moją stronę.
W między czasie, gdy Bella kręciła się na karuzeli dałem kilka autografów i porobiłem sobie zdjęcia z fankami, które podeszły do mnie. Zamieniłem parę zdań i poszliśmy z Bellą po watę cukrową.
Bardzo kocham swoich fanów, ale dzisiaj nie za bardzo miałem czas aby z nimi dłużej porozmawiać, czy dać im więcej autografów. Musiałem się zając słodką Bellą, która mocno ściskała moją dłoń.                              
Staliśmy już pod agencją Olivii i z niecierpliwością czekałem na moją dziewczynę. Po chwili do samochodu weszła najpiękniejsza dziewczyna na ziemi i mocno pocałowałem jej malinowe wargi. Odjechaliśmy z parkingu i kierowaliśmy się do domu Olivii.

* Oczami Olivii *

Przed agencją zauważyłam samochód Harry'ego do którego wsiadłam. Przywitałam się ze swoim chłopakiem oraz Bellą, która siedziała na tylnych siedzeniach.
W miłej atmosferze, Harry odwiózł nas do domu a sam musiał jechać na jakieś ważne spotkanie.
Weszłam do domu, wcześniej je od kluczając. Rozebrałam Bellę i powiesiłam kurtkę na wieszak. Tak samo zrobiłam ze swoją kurtką. Poszliśmy do salonu. Od razu usłyszałam dziwne dźwięki. Ze zdziwieniem spojrzałam się na Bellę, która była strasznie zmieszana.
- Usiądziesz w salonie a ja pójdę zobaczyć co tam się dzieję, dobrze? - zwróciłam się do Isabelli, która grzecznie wykonała moją prośbę. 
Weszłam na samą górę i nadal słyszałam dźwięki. Już chyba wiedziałam co to może być, ale chciałam się przekonać. 
Otworzyłam drzwi od pokoju Mileny i zobaczyłam siostrę w nie zręcznej sytuacji z Justin'em.
Para się od razu od siebie oderwała.
- Przepraszam. - powiedziałam ze śmiechem i w pośpiechu opuściłam pokój. 
Śmiejąc się zbiegłam ze schodów do salonu. Weszłam do salonu gdzie siedziała Bella, nie mówiłam jej o co chodziło, bo jest za mała, żeby mogła to zrozumiec?
Włączyłam jej na dvd "Toy Story" a ja poszłam do kuchni przygotowywać dla czwórki osób obiad. Po chwili ze schodów w kremowym szlafroku zbiegła Milena. Usiadła przy Belli i dopiero teraz się z nią przywitała, bo wcześniej nie było okazji.

* Oczami Mileny *

Było mi cholernie wstyd. Nie spodziewałam się, że Olivia wejdzie do mojego pokoju kiedy będziemy się kochać z Justin'em. Wstyd mi! No ale trudno, pewnie sama to robi z Harry'm a ja tu dramatyzuje. 

Do salonu wszedł mój chłopak, przedstawiłam go Belli i poszłam do kuchni. 
- Weź najpierw pukaj do drzwi jak będziesz wchodzić do mojego pokoju. - zwróciłam się do siostry.
- Nie przeginasz? Każdy to robi, więc co w tym dziwnego? - spojrzała się na mnie. - Ale mniejsza o to. Siadaj, muszę ci coś opowiedzieć.
Wlałam sobie soku do szklanki i usiadłam przy stole.
Olivia wszystko opowiedziała mi o cioci, co robiła Belli, jak wobec niej się zachowywała. Nie wierzyłam w to co słyszę. To nie mogła być prawda, a jednak.
Bella to wszystko przeszła. Mała dziewczynka, która tyle już wycierpiała.
Nie odpowiedział nic Olivii. Nie łzami w oczach opuściłam kuchnię i przeszłam do salonu. Usiadłam obok Belli i mocno ją do siebie przytuliłam. Było mi jej tak cholernie szkoda.





piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 41.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




Zimny wiatr otulał nasze twarzy. Trzymałam małą Bellę za rączkę i szłyśmy do willi chłopaków. Widzę, że mała bardzo tęskni za mamą, ale w tej sytuacji nie wiem jak jej pomoc. Ta sytuacja wydaje sie naprawde trudna. Bella jest malą dziewczynką, na swój wiek jest bardzo mądra, lecz nie wiem jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Nie mogę jej ciągle mówić, że mama wróci bo może to być nie prawda a nie chce Belli rozczarować. Mam wrażenie, że ciocia podrzuciła mi Bellę bo była dla niej problemem. Nie wiem jak tak można. Zbliżałyśmy się do willi chłopaków, więc odrzuciłam od siebie wszystkie myśli.
Zapukałam do drzwi. Po chwili zobaczyłam postać Zayn'a. Ze zdziwieniem spojrzał się na Bellę, która miała wzrok wbity w ziemię. Bała się.
- Bella poznaj Zayn'a. To mój przyjaciel. - uklękłam przy niej i delikatnie ujęłam jej twarz w moje ręce, żeby mogła spojrzeć na Zayn'a. - Zayn to jest moja kuzynka Bella.
- Cześć Mała! - uśmiech zagościł na twarzy mulata.
- Dzień dobry. - odpowiedziała nieśmiało Bella.
Weszłyśmy do środka. Rozebrałam Bellę i weszłyśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy członkowie One Direction i dziewczyny. Ze zdziwieniem się na mnie patrzeli. Bella bała się ich wzroków, więc mocno się do mnie przytuliła. Wzięłam ją na ręce.
- Poznajcie Bellę, moją kuzynkę. - wyjaśniłam im kim jest mała dziewczynka.
- Cześć. Jestem Harry. - koło mnie pojawił się loczek i posłał szczery uśmiech Belli.
- Pan jest chłopakiem Olivi? - zapytała nieśmiało.
- Mów mi Harry. - zaśmiał się. - Tak, jestem jej chłopakiem.
- Olivia mi o panu. Znaczy o Tobie opowiadała. Mówiła, że masz loczki i Cię poznałam. - wyjaśniła.
Reszta również przywitała się z moją kuzynką. Bella po chwili się wyluzowała i zaczęłam żartować ze wszystkimi.
- Harry chodź do kuchni. Musimy pogadać. - chwyciłam go za dłoń.
Oparłam się o blat kuchenny.
- Coś się stało? - zapytał loczek i chwycił mnie w tali.
- Z mamą Belli coś się dzieje nie dobrego. Dzisiaj mi ją przyprowadziła i nawet się z nią nie pożegnała. Wydaję mi się, że ona pije. Pije nałogowo. - powiedziałam mojemu chłopakowi, to czego najbardziej się obawiałam.
- Co chcesz z tym zrobić? - zapytał.
- Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Najlepiej zabrałabym ją od niej i zaadoptowała.
- Kochanie, nie możesz ot tak podejmować takich decyzji. Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie, porozmawiaj z mamą, ale wiedz, że zawsze będę przy Tobie i zawsze będę Cię wspierał.
- Masz rację. - posłałam mu lekki uśmiech. - Właśnie tak zrobię. Dziękuję - musnęłam jego policzek.
- Ależ nie ma za co.

Wróciliśmy do salonu. Mała świetnie bawiła się z moimi przyjaciółmi. Zajęłam miejsce obok Louis'a który trzymał Małą na kolanach.
- Olivia! Olivia! Zayn obiecał mi, że zabierze mnie na lody. Będę mogła iść? - zrobiła maślane oczka.
- Oczywiście kochanie. - musnęłam jej czoło. - Dziękuję. - szepnęłam do Malik'a a on odpowiedział mi uśmiechem.


***
Po 19 wróciłyśmy spacerkiem do domu. Widziałam po Belli, że była wymęczona. Chłopacy ją nieźle wymęczyli. Ciągle ganiała z nimi po domu. Gdy mam ją przy sobie, pierwszy raz widziałam jak tak się śmiała. Potrzebowała tego. 
W głowie nadal myślałam o tej sytuacji z Małą. Jutro muszę zadzwonić do mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Pewnie nieźle wkurzy się na ciocię.
Weszłyśmy do domu, rozebrałam Bellę oraz siebie i zrobiłam Małej ciepłą herbatę z cytryną. Poszłyśmy usiąść do salonu.

- Olivia. - na moje kolana wdrapała się Bella.
- Słucham?
- Mama po mnie nie wróci. - powiedziała smutnymi oczami.
- Dlaczego tak uważasz? - zapytałam zdziwiona.
- Powiedziała mi tak jak tu szłyśmy. Powiedziała, że już mnie nie chce. - z jej oczu polecały łzy.
- Kochanie nie płacz. - mocno przytuliłam ją do siebie.
A jednak moje myśli się potwierdziły. Ciocia zostawiała swoje dziecko. No nie wiem jak tak można. No jak?

- Chodź Skarbie pójdziemy się wykąpać. - chwyciłam ją za rączkę i poszłyśmy do łazienki. 
Mała się wykąpała i w nowej piżamce leżała w łóżku. Przeczytałam jej bajeczkę i w ciągu 20 minut zasnęła. Zgasiłam lampkę i delikatnie zamknęłam drzwi aby ją nie obudzić.
Milena napisała mi sms'a, że zostaję na noc u Justin'a, więc jestem sama z Bellą w domu.
Posprzątałam trochę w kuchni i z wieloma myślami, które siedziały w mojej głowie poszłam pod prysznic.


*NASTĘPNY DZIEŃ*

- Olivia? - usłyszałam miły głos mojej kuzynki.
- Nie śpisz kochanie? - odkryłam kawałek kołdry i pozwoliłam małej się do mnie wślizgnąć.
- Nie mogę już spać. - odpowiedziała, tuląc się do mojej piersi.
Odwróciłam głowę i spojrzałam na zegar. 8.49.
- Zaraz wstajemy, co? Chwilę poleniuchujemy i pójdziemy robić śniadanie.
- Dobrze. - mocno się we mnie wtuliła.
- Na co masz ochotę? - zapytałam.
- Naleśniki. Umiesz robić?
- Umiem. - zaśmiałam się.
- Mama nie umie. Nigdy mi nie robiła posiłków. Zawsze jadłam u naszej sąsiadki. Olivia, ja nie chce wracać do mamy. Ona mnie i tak nie chce. Już jej nie kocham. - pojedyncza łezka spłynęła po jej policzku.
- Słońce nie mów tak. Mama by chciała abyś mocno ja kochała, on Cię mocno kocha.

- Nie prawda. Mówi mi, że mnie nie kocha i mnie nie chce. Biła mnie i piła. Ciągle.
- Słucham? - nie wierzyłam w to co usłyszałam.
- To prawda. Sama powiedziała, że teraz będę mieszkała u Ciebie. Ja nie chce takiej mamy. Chcę Ciebie. Chcę abyś to Ty była moją mamą. Będziesz nią? - spojrzała na mnie swoimi oczkami.
- Chodź kochanie. Zrobimy śniadanie. - nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, więc zmieniłam temat.
- Będziesz? - nie uległa.
- Porozmawiamy o tym potem, dobrze? - zapytałam.
- Dobrze. - wstała z łóżka i chwyciła moją rękę.
W kuchni zrobiłyśmy śniadanie i zjadłyśmy naleśniki.
- Pójdziemy do Harry'ego? - zapytała.
- Oczywiście. Teraz?
- Tak. Polubiłam go. - uśmiechnęła się.

- Cieszę się. To chodź idziemy się ubrać. - wzięłam ją na ręce i weszłyśmy na górę.
Bella sama wybrała sobie strój z ubrań jakie miała w szafie. Poprosiłam ją, aby pooglądała bajeczki a ja sama szybko się ogarnęłam i ubrałam w ubrania, które jako pierwsze wpadły mi do ręki.

30 minut później byłyśmy przed willą One Direction. Lekko zapukałam i trzymając Bellę za rękę czekałam, aż ktoś nam otworzy. Mała ciągle stała z uśmiechem. Polubiła chłopaków z czego bardzo się cieszę.
- Cześć. - poczułam muśniecie w policzek. Harry. 

- Hej. - odpowiedziałam i weszłam do domu.
- Cześć Bella. - Harry wziął małą na ręce i posłał jej uśmiech, który Isabella odwzajemniła.
Rozebrałyśmy się z kurtek oraz butów i przeszłyśmy do salonu.
Przywitałam się z chłopakami. Bella pobiegła do Zayn'a, chyba będzie jej ulubionym. Wzorkiem poprosiłam Harry'ego, aby poszedł ze mną do kuchni. Usiadłam na blacie i patrzałam się na Loczka, który pytał mnie wzrokiem.
- Nie oddam cioci Belli. Za nic! - powiedziałam. - Wiesz co ona mi dzisiaj powiedziała?
Harry kiwnął przecząco głową.                   

- Powiedziała, że ciocia ciągle pije oraz ją biła. Boże jak można bić własne dziecko? No jak? Nie mogę tego zrozumieć. Kiedyś ciocia była dla mnie wzorem do naśladowania. Widziałam jak kocha Bellę a teraz? Teraz ją biła, jest w nałogu alkoholowym, może również bierze narkotyki. Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Nie mogę pojąć jak można bić Bellę. Spójrz na nią. Uderzyłbyś ją? Wiem, że nie. Ja tak samo. - z moich oczu poleciały łzy. - Nie wiem jak można to jej robić. - Harry podszedł do mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
- Jak najszybciej musisz zadzwonić do swojej mamy i wszystko jej wytłumaczyć. Tą sprawę trzeba jak najszybciej rozwiązać. - powiedział Loczek.

- Wiem. - wytarłam mokre policzki od łez.
- Olivia! Mogę iść z Zayn'em na lody? - do kuchni jak burza wleciała Isabella a za nią pojawił się mulat.
- Możesz, ale słuchaj się Zayn'a, dobrze? - kucnęłam obok niej i założyłam jej długie włosy za ucho.
- Dobrze. Dziękuję. - mocno mnie przytuliła.
Bella wyszła z Zayn'em z kuchni. Spojrzałam na Harry'ego, który stał obok mnie.
- Żal mi jej. - spojrzałam w okno i powiedziałam łamiącym głosem.
- Wiem Kochanie. Mi też. Naprawdę ją polubiłem i nawet nie mogę sobie wyobrazić co Bella przeżywała i przeżywa. Przecież jest to mądre dziecko.
Usiadłam na blacie i wyjęłam ze swoich spodni telefon. Wykręciłam numer do mamy. Po kilku sygnałach odebrała. W skrócie opowiedziałam jej o co chodzi. Mama strasznie zaniepokoiła się. Oznajmiła, że niedługo przyjedzie do Londynu i zdecydujemy co zrobimy. Ale ja wiem, że nie oddam już Belli nikomu. Ona ma być ze mną. Skończyłam rozmowę z mamą i zwróciłam się do chłopaka, który siedział obok mnie :
- Harry. Mam jutro sesję, zaopiekujesz się Bellą? - zadałam pytanie.
- Nie ma problemu. - posłał mi uśmiech.
- Dziękuję.  

Wróciliśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Ukradłam Niall'owi parę żelek, a blondyn spojrzał na mnie wzorkiem, jakby chciał mnie zabić. Lekko zachichotałam i przeniosłam swój wzrok na ekran telewizora, gdzie leciała komedia, włączona przez chłopaków. Wtuliłam się w ciepły tors Harry'ego i oglądałam film, z którego nic nie wiedziałam, bo ciągle myślałam o sytuacji z Bellą. 



------------------------------
Jeny tak strasznie Was przepraszam, że mnie tak długo tutaj nie było. Nie wiem jak mogę wyjaśnić to wszystko...
Lepiej nie będę zanudzała Was, że nie miałam czasu i takie blalala...
Obiecuję, że będę tutaj zaglądała często i dodawała ciągle nowe rozdziały, które mam nadzieję, Wam się spodobają.
Jeszcze raz z całego serca Was przepraszam, za moją długą nieobecność. 



                                 CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 40.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



*Miesiąc i kilka dni później*

Szłam powolnym krokiem do Livi. Nie widziałam się z nią od bardzo dawna, a tak się za nią stęskniłam, że nie umiem tego wyrazić słowami.
Zaciągnęłam bardziej czapkę na uszy. Pogoda w Londynie jest straszna, od paru dni jest zimno. Nie zdziwię się jeżeli za parę dni będzie padał śnieg, bo przecież to już początek grudnia.
W agencji idzie mi bardzo dobrze. Wszyscy mnie chwalą po każdej sesji. Jest mi niezmiernie miło, gdy słyszę komplementy skierowane w moją osobę.
Doszłam pod dom Livi. Delikatnie zapukałam i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach ukazała się postać cioci.
- Hej ciociu. Jest Livia? - przywitałam się z siostrą mojej mamy i zadałam pytanie odnośnie mojej kuzynki.
- Cześć Olivia! Jak ja Cię dawno nie widziałam. - przytuliła mnie.
Oczywiście odwzajemniłam gest, bo przecież ciotki też długo nie widziałam.
- Jest u siebie. - odpowiedziała mi na moje pytanie, które zadałam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.

Ściągnęłam z siebie kremowy płaszczyk oraz czarne kozaki. Udałam się schodami na górę.
Chwyciłam klamkę od drzwi Livi, ale były zamknięte. Delikatnie w nie zapukałam.
- Chwila! - usłyszałam głos kuzynki z pokoju.
Minęła około minuta, gdy drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyłam Livię. Przywitałam się z kuzynką i bez słowa weszłam do pokoju.
- Ubieraj się idziemy na zakupy. - zaproponowałam.
- Hm... nie mam się w co ubrać. - odpowiedziała, tak jakby nie chciała iść ze mną na te zakupy.
A przecież tak długo się nie widziałyśmy!
- Błagam nie rozmieszaj mnie. - lekko zachichotałam.
Podeszłam do jej szafy i zaczęłam przeglądać jej ubrania.
- Patrz! Spodnie, bluzka, sukienka, druga sukienka, Niall, sweterek. - zaczęłam wymieniać po kolei. - Czekaj, czekaj. Niall? - odsłoniłam rzeczy i dokładnie widziałam postać blondyna, który ukrywał się w szafie.    

- No cześć Olivia. - wyszedł z szafy w samym, białych bokserkach.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spojrzałam się na Horan'a i założyłam dłonie na talię.
- No bo my jesteśmy razem od paru tygodni. - wyjaśniła mi kuzynka.
- Dopiero teraz się dowiaduje? - udałam obrażoną.
- A jak miałam Ci powiedzieć, jak nie widziałyśmy się tyle czasu.
- No racja, przepraszam. - założyłam moje kasztanowe włosy za ucho. - Szczęścia! - przytuliłam kuzynkę, a potem Horan'a, który jak zawsze mnie dusił.
- Może zamiast zakupów pójdziemy na kawę? - zaproponował blondyn.
- Ciepłą czekoladę! - krzyknęłam równo z kuzynką i wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobra, dobra pójdziemy na czekoladę. - zaczął ubierać na siebie spodnie, bo przecież był w samym bokserkach.

***

W trójkę siedzieliśmy już w kawiarni i popija
liśmy ciepłą czekoladę, przy czym dużo się śmieliśmy.
 Od razu zauważyłam, że tych dwoje obok mnie bardzo się kocha. Cieszę się, że wreszcie są razem. Niall naprawdę kocha moją kuzynkę, z czego jestem mega szczęśliwa.
W kieszeni moich jeansów, poczułam wibrację. Wyciągnęłam telefon i przyłożyłam aparat do ucha, szybciej odbierając połączenie.
- Hallo?
- Cześć córeczko. -  usłyszałam głos mojej mamy, z którą ostatni raz rozmawiałam ponad tydzień temu.
- Hej mamo. Coś się stało, że dzwonisz? - odeszłam od stolika i spojrzałam się przez okno w kawiarni.
- Nie. Pamiętasz ciocię Zarę? - zapytała.
- No pamiętam.
- Jak wiesz ona ma 5 letnią córeczkę i zadzwoniła przed chwilą do mnie, że jest na parę dni w Londynie i nie ma gdzie zostawić Belli. Zajęłabyś się nią?
- Pewnie. Zadzwoń do cioci i podaj jej mój adres. Za około 30 minut będę w domu. - odpowiedziałam, bawiąc się białym storczykiem na parapecie.
- Dobrze. Na razie!
- Pa. - pożegnałam się z rodzicielką i rozłączyłam połączenia.
Z powrotem usiadłam na moje poprzednie miejsce i zamoczyłam usta w letniej czekoladzie.
Bella pewnie zostanie u mnie kilka dni, więc będę musiała jej przygotować pokój. Ciocia nie jest bardzo bogata, Bela ma niektóre rzeczy po mnie jak byłam młodsza, ponieważ moja mama zostawiała moje i Mileny rzeczy na pamiątkę, ale gdy urodziła się moja młodsza kuzynka, mama dała jej nasze ubrania. Chyba, przez te parę dni rozpieszczę Bellę, lubię małe dzieci i mam nadzieję, że ja kiedyś też będę miałą taką słodką córeczkę.
- Muszę już lecieć. - założyłam na siebie kurtkę. - Moja mała kuzynka, będzie u mnie mieszkała parę dni i muszę iść na zakupy. - wyjaśniłam im o co chodzi, bo patrzeli na mnie z pytającym wzrokiem.
- Pójdziemy z Tobą. - powiedziała Livia, a Niall jej przytaknął.
- Nie, nie musicie. Zajmijcie się sobą.
- Ja go mam codziennie, przez parę godzin a z Tobą widzie się bardzo rzadko. Zgódź się. - powiedziała Livia.
- No dobra.

***
Kupiliśmy wszystko co było najpotrzebniejsze. Ubranka, zabawki, kolorowanki. Byłam szczęśliwa, że mogę ujrzeć radość mojej kuzynki, kiedy zobaczy co dla niej kupiłam.
Za około 5 minut ma przyjść ciocia z Bellą.
Dokończyłam robić spaghetti, kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka.

Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętą Bellą, wraz z ciocią. Coś mi w cioci nie pasowało,jej wyraz twarzy nie był taki co kiedyś. Nie było już tej radości w oczach jaką kiedyś miała. To nie była ciocia, którą znałam, z przed kilku lat.- Olivia! - krzyknęła mała i się do mnie przytuliła.- Cześć mała. - uklękłam przy niej i mocno ją do siebie przytuliłam.
Ostatni raz widziałam ją jak miała 3 latka. Jest moją najmłodszą kuzynką, którą mocno kocham.
- Cześć ciociu. - zwróciłam się do kobiety, która nadal stała i przyglądała się całej sytułacji.
- Cześć. Bella zostanie u Ciebie przez parę dni, może dłużej. Tutaj masz jej rzeczy. Ja już muszę lecieć. - podała mi małą torbę.
- Dobrze.
Ciocia wycofała się. Nawet nie pożegnała się z Bellą. Coś mi tu nie gra.
Mała patrzała na nią jak odchodzi ze łzami w oczach. Było mi jej tak cholernie szkoda.
- Mamusiu nie pożegnasz się? - zapytała cicho Isabella.
Ciocia nie usłyszała.
Zamknęłam drzwi i rozebrałam małą z poniszczonej kurteczki oraz już pewnie za małych butów. Wybierzemy się dzisiaj na zakupy, ona naprawdę nie ma w czym chodzić, a przecież mamy już końcówkę jesieni.
- Chodź, zrobiłam spaghetti. Lubisz? - chwyciłam ją za chudą rączką i poszłyśmy w kierunku kuchni.
- Tak. - odpowiedziała, smutnym głosem.
Posadziłam ją przy stole i podałam talerz z obiadem.
- Nie smuć się. Mamusia wróci za kilka dni. Nawet się nie obejrzysz a mama będzie koło Ciebie.
- Kocham Cię Olivia, wiesz? - zapytała, patrząc na mnie swoimi ciemnoniebieskimi oczami.
- Wiem Bella. Ja Ciebie też. - pocałowałam ją w czoło. - Zrobię Ci pokoik w dawnej sypialni moich rodziców. Jeżeli chcesz to będziesz mogła coś zmienić. - dodałam i podałam małej szklankę soku pomarańczowego.
- Dobrze. Dziękuję.

Bella zjadła swój obiad. Poszłyśmy do dawnej sypialni moich rodziców i mała zastanawiała się czy chce coś zmienić. Wyszło tylko na tym, że chce różową pościel. Ubrałam ją w rzeczy, które dzisiaj kupiłam. Musiałam założyć jej starą kurteczkę i za małe buty. Na siebie również założyłam kurtkę oraz buty i opuściliśmy mój dom.
Kupiłam jej mnóstwo rzeczy oraz pościel, którą sama sobie wybrała. Wróciłyśmy w domu. Rozpakowałam jej ubrania i wsadziłam do szafy.
- Co chcesz porobić? - zapytałam małej.
- Nie wiem.
- To może pójdziemy do mojego chłopaka? Polubisz go a on na pewno Ciebie. - zaproponowałam.
- Dobrze. - odpowiedziała.




------------------------------------
HEJ, HEJ :) JAKOŚ ZNALAZŁAM CZAS ABY NAPISAĆ ROZDZIAŁ..  A W MIĘDZY CZASIE ZAŁOŻYŁAM NOWEGO BLOGA :)
MAM NADZIEJĘ, ŻE NA NIEGO WEJDZIECIE I BĘDZIECIE GO KOMENTOWAĆ ORAZ CZYTAĆ

                            http://one-loove-one-stroy.blogspot.com/ 

CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU TUTAJ TO POSTARAM SIĘ DODAĆ GO JAK NAJSZYBCIEJ :)


                              CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 39.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!




 *DWA DNI PÓŹNIEJ*


Nigdy nie byłam tak zdenerwowana jak dzisiaj. Chodzę w kółko i nie mogę zebrać myśli w całość.
- Kochanie. - koło mnie pojawił się Harry i ujął moją twarz w swoich dłoniach - Będzie dobrze, jestem o tym przekonany. - ucałował mnie w czoło.
- Mam nadzieję, że mówisz prawdę. Strasznie się boję. - wtuliłam się w jego tors.
- Będę tam z Tobą. Na pewno będzie dobrze. - objął mnie mocno w talii.
Dzisiaj jest mój pierwszy, ważny pokaz. Jeżeli wyjdę na nim dobrze to będę mogła brać udział w innych pokazach. Dzisiaj akurat jest pokaz w sukni ślubnej.
- Idę się ubrać. - oderwałam się od mojego chłopaka i delikatnie musnęłam jego policzek.
Na pokazie oprócz Harry'ego będzie Milena, Livia oraz reszta chłopaków z One Direction.
Weszłam do swojego pokoju i od razu chwyciłam w ręce ubrania, które miałam przygotowane już wczoraj. Nie chciałam dzisiaj robić wszystko na ostatnią minutę, bo znając mnie, pewnie bym się nie wyrobiła.
Weszłam do łazienki. Rozebrałam się z piżamy w której jestem od godziny. Cała naga, weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam kurek z wodą i dokładnie umyłam swoje ciało, żelem waniliowym. Opuściłam kabinę i szczelnie okryłam się ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem i nałożyłam na twarz tylko puder i rzęsy pociągnęłam tuszem.
Ubrałam się w przygotowane ubrania i opuściłam łazienkę, jak i pokój.
W salonie nadal siedział Styles i bawił się swoimi palcami. Doszłam do wniosku, że strasznie mu się nudziło.
- Możemy już jechać? - zapytałam, stając obok niego.
- Oczywiście skarbie. - posłał mi wielki uśmiech i wstał z sofy.
Opuściliśmy mój dom, zamykając go na klucz i weszliśmy do Range Rover'a Harry'ego.
Pokaz był na 15, ale przed 14 musiałam już być na miejscu, aby się przygotować. Gdy byliśmy coraz bliżej miejsca pokazu, coraz bardziej się denerwowałam. W głowie miałam najgorsze scenariusze, że nie poradzę sobie i wszystko zniszczę. Obym nie miała racji, oby wszystko poszło jak najlepiej. Dojechaliśmy pod agencję. Wolnym i zdenerwowanym ruchem wyszłam z samochodu. Zerwał się zimny wiatr, więc założyłam ręce na piersi, myśląc, że to bardziej mnie rozgrzeje.
Obok mnie pojawił się Harry. Chwycił moją dłoń w swoją i złączył nasze palce razem. Weszliśmy do środka. Ciepło musnęło moje ciało, aż zrobiło mi się o wiele za gorąco.
- No... to ja idę się przygotować. - powiedziałam do swojego chłopaka, gdy staliśmy przed garderobą.
- Dobrze. Będę siedział na widowni. Będzie dobrze kochanie! - musnął moje usta i wolnym krokiem znikł z moich oczu.

***

- Gotowa? - obok mnie pojawiła się Mad.
- Chyba tak. - odpowiedziałam, dwoma słowami.   

Stałam przed wielkim lustrem i poprawiałam białą jak śnieg sukienkę ślubną. Czułam się jakbym wychodziła za mąż. Nawet w mojej głowie wyobrażałam sobie scenę ślubną z Harry'm.
Suknia była bardzo piękna. Ogon był bardzo długi, co wydawało się bardziej piękniejsze i magiczne.
- Wyglądasz jakbyś wychodziła za mąż. - koło mnie pojawiła się Cara, również w pięknej, białej sukni ślubnej.
- Ty również. - posłałam jej uśmiech.
- Nie martw się będzie dobrze.
- Mam taką nadzieję.
Jeszcze raz spojrzałam się w lustrze i poszłam ustawić się już na pokaz. Byłam jako ósma, razem nas było dwadzieścia cztery. Sporo, jak na jeden pokaz w sukniach ślubnych.
Spojrzałam na wszystkie dziewczyny i doszłam do wniosku, że prawdopodobnie mam najładniejszą sukienkę. Nie wiem dlaczego tak pomyślałam, ale moja sukienka, którą mam na sobie bardzo mi się podobała.
- Witamy na pierwszym pokazie John'a Smift'a, który po raz pierwszy zaprojektował suknie ślubne. Najpiękniejsze i najlepsze modelki wystąpią właśnie w tym pokazie. Naszym modelką życzymy powodzenia, a gościom dobrego pokazu. - wypowiedział swoją regułkę prowadzący.
No i jako pierwsza poszła Cara. Co chwilę posuwaliśmy się do przodu. Coraz bardziej się denerwowałam.
W końcu przyszła na mnie pora.
Powoli wyszłam z ukrycia i pojawiłam się na "czerwonym dywanie", po którym miałam się przejść.  

Poruszałam się z gracją i jak najlepiej chciałam wypaść. Wzrokiem wyszukałam Harry'ego, który szczerze się do mnie uśmiechał. Niestety nie mogłam odwzajemnić mu uśmiechu, ponieważ musiałam mieć grobową minę.
Po oczach mojego chłopaka poznałam, że jest ze mnie bardzo dumny, z czego bardzo się ucieszyłam.
Obok Harry'ego siedziała moja siostra, a obok niej Justin. Nie wiedziałam, że on również przyjdzie.
Pod koniec odnalazłam resztę One Direction. Doszłam do końca.
Pokazanie sukienki, obrót i z powrotem. Szłam nadal z gracją. Jak najlepiej prezentowałam sukienkę.
- Byłaś wspaniała! - krzyknęła Mad, kiedy pojawiłam się za kulisami.
- Dziękuję. - przytuliłam ją do siebie.

30 minut później wszyscy musieliśmy wyjść jeszcze raz. Tym razem wyszłyśmy razem, ponieważ musiałyśmy. Jeszcze raz z taką samą gracją prezentowałam sukienkę.

***

- Byłaś cudowna! Piękna! Najlepsza! Moja! - koło mnie pojawił się Harry, gdy tylko wyszłam z budynku. Złapał mnie za talię i okręcił parę razy według własnej osi.
- Postaw mnie głąbie! - krzyczałam.
Loczek postawił mnie z powrotem na ziemię. Mocno wbił się w moje usta.

- Gratulacje! - podeszła siostra wraz ze swoim chłopakiem i mocno mnie to siebie przytulili.
Również podeszli chłopacy z One Direction, oraz Eleanor, Perrie i Danielle.
- Wy też byłyście? - zapytałam, gdy je zobaczyłam.

- Tak. Byłaś cudowna! - powiedziały dziewczyny i mnie w trójkę przytuliły.
- Nie widziałam Was.
- Siedziałyśmy trochę dalej. 

Przez chwilę nadal staliśmy pod budynkiem, gdzie odbył się pokaz.
W końcu zdecydowaliśmy się, że pojedziemy do mnie.
Ja wraz z siostrą i Justin'em pojechałyśmy samochodem Harry'ego. Reszta pojechała dwoma innymi.





-------------------------------------
MYŚLAŁAM, ŻE O WIELE PÓŹNIEJ DODAM TEN ROZDZIAŁ ALE JEDNAK UDAŁO MI SIĘ GO DODAĆ :)
TERAZ JESTEM W WIELKIEJ KROPCE BO NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA KIEDY POJAWI SIĘ ROZDZIAŁ 40.
MAM NADZIEJĘ, ŻE TEN SIĘ PODOBA :)


                          CZYTASZ = KOMENTUJESZ

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 38.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



Obudziłam z bólem głowy. Nie wypiłam wczoraj dużo, ale wróciłam o 4 nad ranem, a mam na 12 sesję. Nie wyspałam się.
Założyłam swój szlafrok i zeszłam do kuchni. Przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 8.49. Brawo prawie 4 godziny spania.
Wyjęłam z szafki kubek, do którego wlałam wody oraz jakieś tabletki przeciwbólowe. Połknęłam tabletkę, którą popiłam wodą.
Odwróciłam się o 180 stopni. Moje ręce położyłam na blacie i spuściłam głowę na dół. Głęboko oddychałam, aby chociaż trochę ból głowy ustąpił.
Po chwili stania, zaparzyłam świeżą mocną kawę. Wyjęłam z lodówki jabłko, które jako jedyne stało na półkach. Milena jak zwykle nie mogła zrobić zakupów, a teraz nasza lodówka jest pusta. Odgryzłam kawałek zielonego jabłka. Nie smakował mi owoc, więc musiałam go wyrzucić.
Kawa się zaparzyła, więc wlałam sobie do kubka. Musiałam wypić czarną, ponieważ nie było mleka w lodówce.
Usiadłam przy stole i powoli zaczęłam sączyć kawę. Muszę się jakoś normalnie funkcjonować. Przecież nie pójdę na moją pierwszą profesjonalną sesję, nie wyspana. Mat mnie przecież wyśmieje.
- Ale mam kaca. - do kuchni weszła zaspana Milena.
- Poszukaj jakiś tabletek. - wzięłam łyk czarnej kawy.
Milena przeszukiwała szafki, aż w końcu znalazła to co chciała. Nalała sobie również kawy i usiadła obok mnie.
- Jestem nie dobrą siostrą, pozwalam nieletniej spożywać alkohol. - spojrzałam się na siostrę.
- Też jesteś nieletnia.
- Ja niedługo mam urodziny. - odpowiedziałam, bawiąc się kubkiem.
- Gdybyś mi zabroniła i tak bym piła. - kąciki jej ust podnosiły się delikatnie do góry.
- Wiem. Znam Cię. - z moich ust wydobył się lekki chichot.
- Głodna jestem. - marudziła siostra.
- Nie zjesz nic sobie, bo w lodówce pustki. 
- Zapomniałam zrobić zakupów. - walnęła się otwartą ręką w czoło.
- Ja zrobię po sesji.
Pogadałam z Mileną o sesji i o różnych sprawach, które musiałyśmy sobie wyjaśnić.
Zegar wskazywał 10.08. Odłożyłam kubek do zmywarki i powolny krokiem poszłam po schodach do mojego pokoju.
Otworzyłam szafę i zaczęłam grzebać w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Spojrzałam przez okno na pogodę. Pochmurno. Ale cóż, to jest Londyn.
W końcu znalazłam co chciałam, idealny zestaw na właśnie taką pogodę jaka jest dzisiaj. Wzięłam ze sobą do łazienki świeżą bieliznę, bluzkę oraz jeansy. Reszta wala się gdzieś po pokoju.
Ściągnęłam z siebie szlafrok oraz piżamę. Weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam wodę. Na dłoń nalałam sobie żelu waniliowego i wsmarowałam w ciało, po czym spłukałam wodą. Wyszłam z kabiny, wycierając swoje ciało i okręciłam ręcznik na moje ciało.
Stanęłam do lustra. Umyłam zęby oraz nasmarowałam twarz kremem. Rzęsy pociągnęłam tuszem i na usta nałożyłam kremową szminkę. Nie będę się mocno malować, jak i tak Mad zrobi mi nowy makijaż.
Wysuszyłam włosy i uczesałam je w wysokiego kucyka.
Ubrałam na siebie świeżą bieliznę oraz bluzkę i jeansy. Gotowa opuściłam pomieszczenie.

W pokoju założyłam na stopy kremowe czółenka oraz różne dodatki. Do torby wrzuciłam potrzebne rzeczy i chwyciłam płaszczyk oraz szalik, opuszczając pokój.
Głowa nadal jeszcze boli. Niech przejdzie już ten ból.

- Idę na sesję. - zwróciłam się do siostry, która siedziała w salonie i oglądała telewizor.
- Spoko. - odpowiedziała jednym słowem.
W przedpokoju nałożyłam na siebie płaszczyk oraz szalik. Opuściłam dom i wyszłam z terenu działki.
Wyciągnęłam ze spodni telefon i napisałam do Cary, jaki jest adres agencji, ponieważ nie wiem. Odpisała mi po chwili na mojego sms'a.
Ulica Oxford Street, czyli nie daleko mojego domu. Przynajmniej nie muszę się tłuc autobusem.
Przed agencję wyjęłam telefon i dodałam posta na Twitter'a.
           

                        ( tłumaczenie : Pierwsza profesjonalna sesja. Boję się. Do tego towarzyszy mi ból głowy.  Ugh! )

Weszłam do agencji. Duży budynek o wiele większy od tego niż w Paryżu. Po mojej lewej stronie siedziała młoda sekretarka, która wypełniała swoje obowiązki.

- Dzień dobry. - zwróciłam się do kobiety.
- Dzień dobry pani Cyrus. - posłała mi uśmiech. Skąd ona wie jak się nazywam? - Sesja jest prosto i w prawo.
- Dziękuję. - odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam w wyznaczoną stronę.

****

- Olivia jesteś gotowa? - zapytał się mnie Mat, gdy weszłam do pomieszczenia, gdzie są zdjęcia.
- Pewnie. - uśmiechnęłam się.
Ubrana w fioletową sukienkę i wysokie czarne czółenka, weszłam na matę.
Ból głowy mi przeszedł, więc mogłam spokojnie prezentować swoją twarz oraz ciało do aparatu.  


 



















 -------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ DODAJE ROZDZIAŁ, ALE NA POCZĄTKU MIAŁAM PROBLEMY Z INTERNETEM A PÓŹNIEJ ZAPOMNIAŁAM HASŁA.. HAHA
NA DZIEŃ DZISIEJSZY NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA KIEDY POJAWI SIĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ


                                   CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 37.


PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!


* Dwa dni później *

Walizki już spakowane. Wracam do Londynu razem z Mileną. Siostra nie chce siedzieć z rodzicami i się nudzić sama. Od wczoraj chodzi po domu szczęśliwa, ponieważ zobaczy Justin'a. Cieszę się jej szczęściem.
Pierwszym powodem jaki jest, że wracam do Londynu jest to, że jutro mam sesję, a drugim powodem jest, że chce wrócić do Harry'ego, dać mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Nie wytrzymuje, że jego koło mnie nie ma. Strasznie za nim tęsknie.
Nie robiłam już żadnych cięć. Koniec z tym.
Wyszukałam ubrania i poszłam do łazienki pod prysznic. Umyłam swoje ciało i zrobiłam makijaż. Powieki pomalowałam złotym cieniem, a na to kreska eyelinera, rzęsy mocno tuszem i usta błyszczykiem. Gotowa opuściłam łazienkę, zwalniając ją siostrze.
Weszłam do pokoju i chwyciłam rączkę od walizki. Zeszłam z nią na dół i postawiłam w przedpokoju.
Usiadłam w salonie, gdzie siedzieli rodzice.
- Chcieliśmy Cię przeprosić. - usłyszałam głos taty.
- To nie tak, że my nie chcemy abyś spełniała swoje marzenia. Jesteśmy z tego dumni i bardzo się cieszymy. - dodała mama.
- Wreście to do Was dotarło. - powiedziałam, słuchając ich.
- Na początku byliśmy źli, bo miałaś skończyć szkołę, ale przeszło nam i cieszymy się twoim szczęściem. Kochamy Cię. - powiedział tato.
- Dziękuję. Też Was kocham. - podeszłam do nich i każdego po kolei uściskałam.
Czyżby wszystko wraca do normy? Mam nadzieję, że tak.
Po 10 minutach na dół zeszła Milena.
- Jedziemy? Bo się spóźnimy. - usłyszałam jej głos.
- Tak. - odpowiedziałam i wstałam z fotela.
Ruszyłam z siostrą do przedpokoju, gdzie ubrałyśmy buty. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyszłyśmy z domu, gdzie czekała już na nas taksówka.

***

Nareście Londyn, nareście.
Odebrałam z siostrą nasze bagaże i wyszliśmy z lotniska, wsiadając do taksówki.
Po 20 minutach byłyśmy już w domu. Zaniosłam swoją walizkę do swojego pokoju i rozpakowałam ją. Brudne ubrania wrzuciłam do pralki, a resztę schowałam do szafy.
Po około 20 minutach układania rzeczy, zeszłam do kuchni.
- Smacznego. - powiedziałam do siostry, która zajadała się tostami.
- Dzięki. - odpowiedziała z pełną buzią.
Wlałam wody do szklanki i duszkiem ją wypiłam.
Wyszłam z kuchni i poszłam do siebie. Przebrałam się w ubrania i zeszłam z powrotem na dół.
W salonie siedziała Milena, która zajadała się paczką chipsów.
- Mam jedną sprawę do załatwienia. Nie wiem o której będę. - zwróciłam się do niej, gdy zakładałam buty.
- Ja zaraz też wychodzę, spotkać się z Justin'em. - odpowiedziała.
- To zaklucz drzwi.
Wyszłam z domu i ruszyłam do willi One Direction. Mam nadzieję, że zostanę Styles'a w domu. Tak bardzo chcę go zobaczyć.
Szłam powoli ulicami Londynu i w głowie układałam sobie słowa, jakie chce powiedzieć Harry'emu, ale nic nie przychodzi mi na myśl.
Nim się obejrzałam stałam już przed willą One Direction. Otworzyłam furtkę i weszłam na teren posiadłości chłopaków.
Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy.
Po kilku sekundach ujrzałam w drzwiach Niall'a.
- Cześć blondasku. - odezwałam się.

- Olivia! - krzyknął i od razu mnie przytulił.
- Dusisz mnie. - ledwo co z siebie wydusiłam.
- Przepraszam. - od razu wypuścił mnie z uścisku i wpuścił do środka domu.
Ściągnęłam buty oraz kurtkę.
- Jest Harry?

- U siebie. - odpowiedział i zniknął w salonie.
Weszłam po schodach na górę. Przekroczyłam ostatni schodek i podeszłam do drzwi, które prowadzą do sypialni Hazzy.
Bałam się zapukać, ale teraz już nie ma odwrotu. Mam nadzieję, że Harry nadal mnie kocha.
Delikatnie zapukałam do drzwi.
- Nie ma mnie. - usłyszałam głos Harry'ego ze wnętrza jego pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, tak, że była widać tylko moja głowa.
Harry leżał na łóżku i patrzał się w biały sufit.
- Mogę wejść? - zapytałam, a Harry na mój głos od razu podniósł się.

- Wchodź. - usiadł do pozycji siedzącej.
Weszłam w głąb pokoju i zajęłam miejsce obok Harry'ego.
- Możemy pogadać?           

- Jasne. - odpowiedział jednym słowem.
- Mam nadzieję, że to co powiem zmieni nasze życie. - zaczęłam. - Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam, że dam Ci szansę i zaczniemy wszystko od nowa. Nie wytrzymuje bez Ciebie. Tak bardzo Cię kocham! - złapałam go za rękę. - Pamiętasz jak byliśmy na spacerze i obiecałam Ci, że zawsze będziemy razem? Chce dotrzymać tej obietnicy.
- Olivia, kochanie. - pogładził swoimi palcami mój policzek. - Już myślałem, że mnie zostawisz. Kocham Cię. - delikatnie musnął moje usta.
Oczywiście odwzajemniłam piszczote.
- Kocham Cię. - powiedział Harry po pocałunku.
- A ja kocham Ciebie. - wtuliłam się w jego tors.
Bardzo mi brakowało koło siebie.
Od dzisiaj nie zostawię jego.
Zawsze będziemy razem.
- Chłopacy pogadali z Modest i oni powiedzieli, że dadzą nam spokój na zawsze. - szepnął do mojego ucha.
- To dobrze. - posłałam mu uśmiech. - Mam dla Ciebie wiadomość.
- Jaką? - swój wzrok skierował w moje oczy i wtulał mnie do swojego ciała.
- Zostałam modelką. Miałam już jedną sesję, jutro mam drugą.
- Naprawdę? To fantastycznie. Cieszę się, że spełniasz swoje marzenia. - pocałował mnie w czoło.

- Dziękuje, że się cieszysz.
- A dlaczego miałbym się nie cieszyć? Wiem, że było to twoje marzenie, więc jestem z Ciebie dumny.
- Kocham Cię. - lekko musnęłam jego ciepłe, malinowe wargi.
- Idziemy do salonu? - zapytał, chwytając mogą dłoń.
- Pewnie.
Opuściliśmy sypialnię Harry'ego trzymając się za rękę i zeszliśmy po schodach do salonu.
- Widzę, że wróciliście do siebie. - powiedział Louis, patrząc się na nas i na naszą złączoną dłoń.
Kiwnęliśmy głowami, na tak.
- Nareście! - klasnął w dłonie Niall.
Zajęliśmy miejsce na kanapie.
Zabrałam jednego chips'a Niall'owi. Jego wzrok był taki, że chciał mnie zabić.
- No sorry. - powiedziałam gdy połknęłam paprykowego chips'a.
- Idziemy na imprezę? - zapytał Malik.
- Mam jutro sesję. - odezwałam się.
- Jaką sesję? - zapytał do tej pory milczący Payne.
- Zostałam modelką.
- Super! - powiedzieli wszyscy razem, a ja cicho się zaśmiałam.
- Oj Olivia nie daj się prosić. Chodź. - namawiał mnie Zayn.
- No dobra, już dobra. Pójdę na tą imprezę.
- To my zadzwonimy po dziewczyny. - odezwał się Liam i wyciągnął swój telefon z kieszeni czarnych dresów.
- Mogę wziąć Milenę i Livię? Ale ostrzegam Milena będzie z Justin'em.
- Pewnie.
Wyciągnęłam swój zielony telefon od Modest. Jeszcze go nie zmieniłam, ale gdy zarobię swoją kasę od razu sobie zmienię i wsadzę kartę ze starym numerem telefonu.
Napisałam do Mileny sms'a. Siostra się zgodziła. 
Do Livi napisałam również sms'a, ale o innej treści.
- Dobra to ja będę leciała się do domu przygotować a potem do Was wpadnę i pojedziemy po resztę, co? - zapytałam, wstając z kanapy.
- Po co masz chodzić w tą i z powrotem. Możesz być w domu i my po Ciebie przyjedziemy. - powiedział Harry.
- No dobra. Do zobaczenia. - kiwnęłam wszystkim i przeszłam z salonu do przedpokoju.
Założyłam na siebie kurtkę oraz buty. Pożegnałam się z Harry'm i opuściłam willę chłopaków.

* Godzina później *

Siedzę od 30 minut przy szafie i nie mogę się zdecydować w co się ubrać. Wszędzie się porozrzucane ubrania, ale jedno nie pasuję do drugiego.
W końcu zdecydowałam się na zestaw, który moim zadaniem wyglądał dobrze. Niebieska spódniczka z wysokim stanem, czarny, obcisły top. Delikatnie był widać mój brzuch, ale nie przeszkadzało mi to. Czarna, skórzana kurtka z cekinami oraz czarne buty również z cekinami. Do tego różne dodatki i zestaw był gotowy.
Zostawiłam ubrania na łóżku i poszłam do łazienki pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę. Okryłam się szczelnie ręcznikiem i podeszłam do lustra. Pozwoliłam sobie zrobić na dzisiejszy wieczór mocniejszy makijaż. Oczywiście na rany od ciąć musiałam użyć trochę pudru, aby nie były widoczne.
Opuściłam łazienkę i ubrałam przygotowane ubrania. Włosy zostawiłam rozpuszczone i lekko psiknęłam je lakierem.
Użyłam jeszcze mojego ulubionego perfumu i wyszłam z pokoju. Gdy zamykałam drzwi w tym samym momencie w mojej ręce poczułam wibrację. Odwróciłam ekran w moją stronę i dostrzegłam wiadomość o Harry'ego, który informował mnie, że za 3 minuty będą.
Weszłam do pokoju Mileny.
- Jesteś gotowa? - zwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam na jej ciele zestaw. - O cześć Justin. - powiedziałam do chłopaka, który stał przy oknie.
- Jesteśmy gotowi. - odpowiedziała siostra.
- To chodźcie bo za chwilę będą chłopacy.
Zeszliśmy we trójkę po schodach. Opuściliśmy dom i zakluczyłam drzwi. Klucz schowałam tam gdzie zawsze, czyli pod doniczką kwiatka.
Minutę później na podjazd wjechała czarna limuzyna.
Czy nawet na imprezę oni muszą jechać limuzyną?
Jako pierwsza weszłam do limuzyny i zajęłam miejsce obok mojego chłopaka. Czule się z nim przywitałam i złączyłam naszą dłoń.
Za mną weszła Milena i Justin. Zajęli wolne miejsce i wyjechaliśmy z podjazdu mojego domu.
Dopiero teraz przywitałam się z chłopakami oraz z Eleanor, która siedziała przytulona do Louis'a.
- Najpierw po Livię? - zapytał Payne.
- Tak. - odpowiedzieliśmy wszyscy razem.
Podjechaliśmy pod dom mojej kuzynki i po chwili Livia weszła do środka. Z wszystkimi się przywitała i zajęła miejsce obok Zayn'a. Dziwnie spojrzała się na Niall'a.
Coś tam u nich nie gra. Czuję to. Będę musiała pogadać z kuzynką.
Potem pojechaliśmy po Danielle i Perrie.
Razem weszliśmy do klubu, przed którym stało pełno paparazzi. Powoli przywykłam do tego, że jestem dziewczyną sławnego Harry'ego Styles'a. W dodatku Milena też będzie miała paparazzi na głowie, ponieważ jest związku z Justin'em Bieber'em.
Zajęliśmy loże dla Vip'ów. Chłopacy poszli kupić nam drinki.
- Cieszę się, że wróciłaś do Harry'ego. - powiedziała Dan, a reszta dziewczyn jej przytaknęła.
- Też się cieszę. - posłałam im uśmiechy.   

 Chłopacy po chwili wrócili z kolorowymi drinkami dla nas i dla siebie. 
Harry podał mi czerwono-niebieskiego a dla siebie wziął żółto-pomarańczowego. Reszta też miała czerwono-niebieskie oraz żółtko-pomarańczowe.
Powoli sączyliśmy drinki i rozmawialiśmy. Brakowało mi ich. Moich przyjaciół i mojego chłopaka, którego bardzo kocham.
- Idziemy zatańczyć? - szepnął Harry do mojego ucha.
Kiwnęłam głową, że się zgadzam i odeszliśmy od stolika.
W tym czasie, gdy pojawiliśmy się na parkiecie, zaczęła lecieć wolna piosenka.
Dłonie Harry'ego powędrowały na moją talię, a swoje ręce zarzuciłam wokół jego szyi i wtuliłam się w jego tors.
Poruszaliśmy się w rytm piosenki, która leciała z głośników.
Na parkiecie, również pojawili się nasi przyjaciele.
Piosenka się skończyła, a my jeszcze zostaliśmy na parkiecie i tańczyliśmy do rytmu piosenki.
Wróciliśmy do stolików. Usiadłam obok kuzynki, która nie była w najlepszym humorze.
- Co się stało? - powiedziałam do jej ucha, aby mogła mnie usłyszeć, przy tej głośnej muzyce.
- Chodź. - chwyciła mnie za rękę.

Wyszliśmy z klubu na świeże powietrze. Z pytającym wzrokiem patrzałam się na kuzynkę i czekałam, aż mi wyjaśni co jest nie tak.
- Więc... - zaczęłam, po kilku minutach milczenia.
- Nie wiem co się dzieję. Kocham tego głupiego blondyna, ale myślę, że on mnie nie. Daję mi jakieś znaki, ale on nic w tym kierunku nie robi. - odpowiedziała mi.
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Na pewno. - przytuliłam się do niej.

Porozmawiałam jeszcze chwilę z kuzynką i już w lepszym humorze Livi, wróciłyśmy do klubu i zamówiłyśmy sobie po drinku. Z trunkiem w ręce usiedliśmy do naszych przyjaciół. 



-----------------------------
HEEEJ! BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA TYLE WYŚWIETLEŃ! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE CZYTACIE MOJE BZDURY, HEH. 
WIĘC TAK ROZDZIAŁ 37 DODANY :D CO DO 38 TO MOŻLIWE, ŻE POJAWI SIĘ W NASTĘPNYM TYGODNIU, ZALEŻY OD TEGO, CZY BĘDĘ MIAŁA CZAS NA PISANIE ;P.
WIĘC NO.. MIŁEGO CZYTANIA!!!
                         

                                   CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 36.

PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!



Obudził mnie dźwięk budzika. Nastawiłam go na godzinę 10, aby o 12 być już w agencji. Dzisiaj jest moja profesjonalna sesja.
Przetarłam zaspane oczy i leniwie podniosłam się z łóżka. Założyłam na stopy ciepłe kapcie i podeszłam do okna. Odsłoniłam zasłony. Na dworze było ponuro i szaro, ale na szczęście nie padało.
Odeszłam od okna i podeszłam do szafy, otwierając ją. Przeszukałam ubrania i wybrałam odpowiedni zestaw. Musiałam wybrać coś z długim rękawem, aby bandaż nie był widoczny.
Wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju. Weszłam do łazienki, gdzie się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i opuściłam kabinę.
Rany nie goją się. Dalej się duże i czerwone. Czasami leci z nich jeszcze krew. Nie żałuję ani jednej rany. Musiałam to zrobić, ponieważ nie dawałam już rady. Wszystko zaczęło mnie przerastać.
Wysuszyłam włosy, które na razie związałam w kucyka.
Spojrzałam w lustro gdzie doskonale widziałam swoje odbicie. Wzięłam kosmetyki do ręki. Postanowiłam na delikatny makijaż bo i tak będzie zmieniony. Powieki pomalowałam złotym cieniem i rzęsy tuszem. Starczy.
Ubrałam na siebie czarną bieliznę oraz przygotowane ubrania. Zmieniałam jeszcze szybko bandaż i opuściłam łazienkę.
Zbiegłam po schodach do kuchni. Przy stole siedziała mama popijając kawę. Nadal się nie odzywam do rodziców.
Wyjęłam sok z lodówki i nalałam do szklanki.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam głos mamy, gdy właśnie przełykałam sok.
- Na sesję. - odpowiedziałam.
Mama coś mruknęła niewyraźnego pod nosem i już więcej o nic nie pytała. Wyjęłam z lodówki naturalny jogurt, oraz z szafki miseczkę i płatki. Wszystko złączyłam razem w miseczce i usiadłam do stołu, biorąc łyżeczkę.
Powoli konsumowałam śniadanie.
Skończyłam posiłek i odstawiłam wszystkie naczynia do zmywarki. Przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 11.30.
Opuściłam kuchnię i przeszłam do przedpokoju gdzie ubrałam buty oraz nałożyłam kurtkę. Spakowałam potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z domu.

***


- Cześć. - przywitałam się z Mad, gdy weszłam do pomieszczenia aby się przygotować na sesję.
- Oo hej. - pocałowała mnie w policzek, a ja odwzajemniłam gest. - Gotowa na pierwszą sesję? - zapytała.
- Tak, ale trochę się denerwuję. - odpowiedziałam, ściągając z siebie kurtkę. Jak dobrze, że miałam sweterek i bandaż nie był widoczny.
- To jest normalnie, ale spokojnie przyzwyczaisz się. - posłała mi uśmiech. - Dobra my tu gadamy, a praca czeka. Siadaj. - pokazała na krzesło.
Wykonałam polecenie i grzecznie siedziałam już na krześle. Mad zaczęła od włosów. Końcówki podkręciła i idealnie ułożyła.
Makijaż zrobiła delikatny. Trochę pudru na twarz, lekki róż na policzkach, powieki pociągnęła eyelinerem i rzęsy tuszem oraz bezbarwny błyszczyk.
- Podoba się? - zapytała po skończonej pracy.
- Jest pięknie. - pochwaliłam.
- Dziękuję. Chodź teraz po ubrania.
- Mad dasz mi coś z dłuższym rękawem? - zapytałam, gdy staliśmy już przy wieszakach.
- Dlaczego?
- Miałam mały wypadek na ręce i nie chce aby to było widać. - podwinęłam sweterek do góry aż osłonił się biały bandaż.
- Coś gorszego? - zapytała ze zmartwieniem.
- Nie, nie. - zaśmiałam się nerwowo. - Zagoi się.
- No dobrze. Miałam przygotowany inny zestaw dla Ciebie, ale wybiorę coś innego. - zaczęła szukać ubrań, między wieszakami.
- Proszę. - po chwili brunetka podała mi ubrania.
Mad wybrała normalne ubrania, które po połączeniu wyglądały ładnie.
- Dzięki. - chwyciłam ubrania.
- Może być? - spytała dla pewności.
- Tak, tak. - odpowiedziałam i weszłam do przebieralni.
Rozebrałam swoje ubrania i założyłam te na sesję. Bandaż niestety też musiałam ściągnąć. Niestety cięcia były widać. Na szczęście wzięłam swój puder w razie czego. Wyjęłam go z torebki i przypudrowałam rany. Trochę pomogło.
Gotowa wyszłam z przebieralni.            


- Wyglądasz pięknie. - przede mną stał uśmiechnięty Matt.
- Dziękuje. - zarumieniłam się.
- Gotowa? - zapytał,
- Jasne.
Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie były rozstawione aparaty oraz inne potrzebne urządzenia.   

Od razu zajęłam miejsce na macie i zaczęłam robić różne pozy, miny, aby sesja wyszła naprawdę dobrze. Teraz to był mój jedyny cel.
Po kilkunastu minutach robienia zdjęć przez Matt'iego moja sesja dobiegła końca.
- Zobacz. - koło mnie pojawił się Matt z aparatem.
Zaczęliśmy oglądać moje zdjęcia, który były naprawdę fantastyczne.
- Jesteś świetnym fotografem. - zwróciłam się do blondyna.
- Nie. Ty jesteś piękną modelką. - z jego ust usłyszałam komplement zwrócony ku mojej osobie.
Poczułam jak rumieniec oblewa moje policzki.
- Cara jesteś gotowa? - zapytał Matt, gdy blondynka weszła do pomieszczenia.
- Pewnie. - odpowiedziała i ustawiła się na moje miejsce, uśmiechając się do mnie.
Poszłam się przebrać. Przyszłam z powrotem na poprzednie miejsce i przyglądałam się sesji Cary. Muszę przyznać, że dziewczyna naprawdę jest dobra.
- Idziemy na kawę? - zapytała blondynka, gdy skończyła swoją sesję.
- Pewnie. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Daj mi minutkę. Przebiorę się.
- Okej. - odpowiedziałam a Cary już nie było.
Stałam nadal w tym samym miejscu i przyglądałam się wszystkim co było w pomieszczeniu.
- Za trzy dni będzie już sesja w Londynie. - koło mnie pojawił się Matt. - Dobrze by było, gdybyś już za dwa dni poleciała do miasta. - dodał.
- Spoko. - odpowiedziałam jednym słowem.
Po kilku minutach pojawiła się Cara.
- Możemy iść? - zapytała, poprawiając kurtkę.
- Tak. - odpowiedziałam.
Pożegnałyśmy się z Matt'em i Mad i wyszłyśmy z agencji.
Szłyśmy ulicami Paryża do pobliskiej kawiarni na ciepłą kawę.
Złapałam dobry kontakt z Carą, więc tematów nam nie brakowało, z czego bardzo się ucieszyłam.
Doszłyśmy do kawiarni, gdzie byłyśmy ostatnio. Zajęłam miejsce przy oknie a na przeciwko mnie usiadła Cara. Zamówiłyśmy dwie kawy i czekałyśmy na nasze zamówienia.
- To prawda, że jesteś byłą Styles'a? - zapytała dziewczyna.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Czemu już z nim nie jesteś?
- Jakoś tak wyszło. - zaczęłam bawić się białą serwetką.
- Kochasz go?
- Tak. Cholernie go kocham i cholernie mi go brakuje. Oddałabym wszystko aby przy nim być. Poczuć jego ciepło, jego bliskość. Poczuć jego malinowe wargi na moich. - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Ej, nie płacz. Wszystko się ułoży. - złapała mnie za dłoń.
- Nie wiem, nie jestem w tym do końca przekonana.
- No już nie płacz. Proszę. - posłała mi lekki uśmiech.
- Mogę Ci zaufać? - zapytałam po chwili milczenia.
- Jasne, że tak.
Podwinęłam mój biały sweterek, tak, że bandaż był widoczny. Ściągnęłam bandaż i pokazałam Carze moje cięcia.
- Jezu dziewczyno co Ty zrobiłaś? Wiesz, że to nie jest wyjście od tego. Mów od początku co się stało.
Opowiedziałam jej całą historię. Od "zdrady" Harry'ego, kłótni z moimi rodzicami, o tym że dałam kosza Styles'owi i do cięć. Cara uważnie mnie słuchała, popijając swoją kawę, którą kelnerka zdążyła przynieść.
- Jest mi strasznie przykro. Wierzę w Ciebie i na pewno dasz radę. Nie zostawię Cię samą i spróbuję Ci pomóc. - wstała z krzesła.
Podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła. Oczywiście odwzajemniłam uścisk. Znalazłam przyjaciółkę. Taką prawdziwą. Nie siostrę czy kuzynkę, tylko przyjaciółką. Obcą mi osobę, która teraz będzie częścią mojego życia.  



--------------------------------
CZEŚĆ, CZEŚĆ :) NA POCZĄTKU MUSZĘ NAPISAĆ, ŻE JESTEM BARDZO ZAWIEDZIONA. POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM NIE BYŁO ŻADNYCH KOMENTARZY ODNOSZĄCYCH SIĘ DO ROZDZIAŁU. ZAWIODŁAM SIĘ.

CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU, TO NIE WIEM KIEDY SIĘ POJAWI.


                    CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Obserwatorzy